Bez zaufania daleko nie zajedziemy

Bez zaufania daleko nie zajedziemy

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Jesteśmy ciężko doświadczonym krajem, choć bez trudu można znaleźć bardziej „doświadczonych”. Te „doświadczenia” – upadku kraju pod koniec istnienia I Rzeczpospolitej, następnie ponad 100 lat zaborów, a potem po krótkiej, zaledwie 20 letniej przerwie, kolejne 50 lat krwawej niewoli niemiecko -sowieckiej – wbudowały w nasz narodowych charakter sporo cech, niezwykle przydatnych w niewoli i nieco uciążliwych na wolności. Szczególnie demoralizujący w tym zakresie był okres komunistyczny – w znacznie większym stopniu odpowiedzialny za niszczenie tradycyjnych więzi społecznych i transakcyjnych w społeczeństwie, niż nawet zabory.

Z komunizmu wyszliśmy mocno pokaleczeni i w dodatku ówczesne elity zdecydowały, że nie będzie jednoznacznego oczyszczenia moralnego i zerwania ze starym systemem. Przełomu nie było. Oczywiście z krajów, które wychodziły z komunizmu – my kraje Europy Środkowo-Wschodniej wyszliśmy najlepiej – w porównaniu z Rosja i Ukrainą, Azją Centralną czy Serbią. Ale z wieloma problemami nie możemy poradzić sobie do dziś – w najbliższej dekadzie mogą to być problemy, które najbardziej hamują nasz rozwój.
Problemem fundamentalnym jest tzw. kapitał społeczny, czyli zaufanie pomiędzy ludźmi, całkowicie zniszczone w komunizmie. Bardzo trudno z tego się podnieść. Nie ufamy sobie nawzajem, pracownicy nie ufają pracodawcom i odwrotnie, urzędnicy obywatelom, również z wzajemnością.

Największym problem są relacje państwo – obywatel (w tym obywatel – przedsiębiorca). W bardzo wielu obszarach jest to słabo skrywana relacja pionowa, gdzie wielu urzędników uważa się za „władzę” i zamiast rozwiązywać problemy – piętrzy je. Ukształtowany w komuniźmie model relacji państwo – obywatel zmienia się bardzo powoli i o wiele za wolno. Ze smutkiem należy stwierdzić, że wielu urzędników zachowuje się w stylu sowieckim, ale z takim samym smutkiem, skonstatować, że wielu obywateli wielokrotnie też niewiele odstaje od wzorów sowieckich i zwyczajnie oszukuje. Wytwarza się bardzo szkodliwe sprężenie zwrotne – takie leninowskie „kto kogo” załatwi, przechytrzy, oszuka. Dochodzi do rzeczy niesłychanych – typu zastawianie przez służby drogowe wnyków na kierowców, żeby ich ukarać (a nie zwiększyć bezpieczeństwo na drodze), „małych druczków” w umowach przygotowywanych przez firmy czy kruczków prawnych, którymi urzędnicy starają się załatwić obywateli czy przedsiębiorców.

Odbudowa kapitału społecznego musi się zacząć od zmiany filozofii państwa – z państwa o charakterze policyjno-opresywnym (tak jest teraz) w państwo pomocniczne. Musi to pójść od najwyższych władz – tylko wówczas będzie skuteczne. Państwo powinno zaufać obywatelowi i przestać go kontrolować, sprawdzać, nadzorować, prowadzać za rączkę, żądać, żeby cały czas coś udowadniał. 98-99% uczciwych nie może cierpieć z powodu 1-2% oszustów i krętaczy. Pewna ilość oszustw jest po prostu kosztem, który jako społeczeństwo musimy ponieść, żeby w tym międzynarodowym wyścigu na dobrobyt wygrywać. Dlaczego państwo powinno – to zrobić? Dlatego, ze jest silniejsze. Zawsze silniejszy powinien inicjować tego typu procesy. Podobnie jak pracodawca w stosunku do pracownika – również jest stroną silniejszą i również on powinien być inicjatorem procesu budowania zaufania.

Do czego nam te zaufanie jest potrzebne? Zaufanie nam potrzebne jest do rozwoju i wzrostu zamożności społeczeństwa. Nie ma innej drogi do bogactwa Polaków niż rozwój gospodarczy. Państwa przestały dzisiaj walczyć na zdobywanie terytoriów – od lat wojnę zastąpiła – rywalizacja gospodarcza i kapitał jak najbardziej ma narodowość.

Musimy zrozumieć, że konkurujemy z krajami w których administracja rządowa, firmy i pracownicy działają zgodnie i w jednym kierunku we własnym interesie. Bo jeśli porzucimy propagandę – to wszystkie strony tej układanki mają wspólny interes. Jak kłopoty będą miały firmy – to kłopoty będzie miał również budżet państwa i pracownicy. Wszyscy siedzimy na jednej gałęzi i ten kto ją piłuje może zrzucić pozostałych. Wszyscy płyniemy jedną łodzią i szybciej dopłyniemy jeśli będziemy zgodnie wiosłować w jednym kierunku.
Bluźnił nie będę – nie ma na ziemi raju i nie będzie, ale powiniśmy dążyć do tego, żeby umieć trafnie definiować spory, rozwiązywać je w dialogu i starać się grać w jednej drużynie. Proces ten – proces prawdziwego wyjścia z komunizmu – powinno zainicjować polskie państwo, jako najsilniejsza strona. Jeśli tego nie zrobimy przegramy wszyscy: Polska, Polacy, rząd, firmy i pracownicy. Priorytetowe interesy – wzrost dobrobytu – mamy wspólne, kłócimy się o drugorzędne, mało istotne detale detale i dlatego często przegrywamy w tych międzynarodowych mistrzostwach świata.

***

Niniejszy tekst ukazał się w Tygodniku wSieci

Inne wpisy tego autora

Czemu z Polską można robić co się chce?

W 2018 roku Francja wypowiedziała Polsce wojnę handlową i zaczęła systemowo prześladować polskie firmy we Francji, oczywiście szermując przy tym całym wachlarzem szczytnych haseł, o

Polexit w 9 krokach

 Z coraz większą litością i zażenowaniem patrzę na różne opinie dotyczące tzw. Polexitu.  Niby powszechne jest, że jak aktor czy kompozytor wypowiada się w sprawach

Nowy ład, nowe podatki

Z ogłoszonych wczoraj propozycji w środowisku przedsiębiorców największe poruszenie wywołało zwiększenie podatku dla działalności gospodarczych (DG) z 19% na 28%. PIS tradycyjnie ukrywa podwyżkę podatków