Zagranica über alles. Part II: polskie drogi.

Zagranica über alles. Part II: polskie drogi.
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Każdy, kto wybierze się samochodem na Bałkany czy do Włoch, wraca do Polski obczepiony jak choinka. Winietami. Każda za kilka – kilkanaście euro.

U nas nie. Co napisałby FAZ albo co by powiedzieli Francuzi gdyby musieli zapłacić winietę „dla brzydkiej panny bez posagu”?

Polacy za to płacić muszą. I to ostro. Na kolana chamy. Przejazd z Warszawy do niemieckiej granicy i z powrotem kosztuje 163,80 zł. Nieco więcej niż winieta… na 14 miesięcy, na wszystkie autostrady Szwajcarii, która kosztuje 160 zł. Nic dziwnego – rząd polski podpisał umowę z firmą Jana Kulczyka, że jak na autostradzie nie będzie odpowiedniego ruchu… to mu dopłaci!!!!!!!! Po co zatem chamy mają mu niszczyć drogę?! Na kolana.

Ile do nas wjeżdża samochodów z Schengen dokładnie nie wiadomo. Na pewno jest to kilka milionów, skoro Schengen miało w Polsce 12 tysięcy wypadków. Ze Wschodu wjeżdża rocznie 12 milionów samochodów oraz 1,5 miliona tirów. Nic nie płacą.

Gdyby tylko, od samochodów wjeżdżających ze Wschodu, wziąć po 10 euro, a od ciężarówek po 25 euro, to byłoby to odpowiednio 120 mln euro rocznie i 37,5 mln euro. Dokładając do tego Schengen, zapewne drugie tyle. Ale Rzeczypospolitej to nie interesuje – woli gnębić i rekietować polski sektor MSP.

Gdy Polska nie była jeszcze w UE, to nasi przyjaciele zza Odry mieli dla naszych ciężarówek krótki przekaz: 200 litrów paliwa w baku, a jak więcej to kara, cło oraz zakup paliwa. Za trzecim razem – zakaz wjazdu.

My pozwalamy wwozić ciężarówkom ze Wschodu dowolne ilości i to bez ograniczeń, przy różnicy paliwa na litrze wynoszącej 2 zł. I to bez żadnych winiet! Czy kogoś jeszcze dziwią powszechne na Wschodzie banery i reklamy: „Paliwo z dostawą do domu”???

Według Piotra Litwińskiego z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego, budżet państwa na tej gościnności traci rocznie… 14 mld złotych! Ale co tam – Świętokrzyska odbije to sobie na bazarach, łupiąc z ostatnich groszy handlarzy rzodkiewką!

Skoro już przy drogach jesteśmy… Jeszcze 10 lat temu CAŁA przydrożna gastronomia i hotelarstwo były w polskich rękach. Amerykanie, Żabojadzi przyjeżdżali, badali, liczyli i bezradnie rozkładali ręce. Ale od czego jest państwo polskie? Zadbało – w bełkocie „konkurencji”, „wolnego rynku” – żeby Polaków z dróg wyrzucić. Są tam teraz wyłączenie McDonald’s, KFC, Burger King! Wszystko było oczywiście w drodze przetargu. Dali najwięcej! „Wolny rynek”. Podobne to jest do tego, jakby w jednych zawodach kazano wystąpić facetowi na rowerze, a drugiemu w Ferrari. Ścigajcie się – macie równe szanse!

Jeździłem ostatnio 2 tygodnie po północnych Włoszech. McDonald’s przy drodze widziałem tylko 1 (jeden) i kilkadziesiąt włoskich restauracji oraz sklepów z włoskimi produktami. Jednak jakoś można. Tylko my jakoś nie możemy.

Fot. Krzysztof Duda/ na lic. Creative Commons/ flickr.com

Inne wpisy tego autora

Czemu z Polską można robić co się chce?

W 2018 roku Francja wypowiedziała Polsce wojnę handlową i zaczęła systemowo prześladować polskie firmy we Francji, oczywiście szermując przy tym całym wachlarzem szczytnych haseł, o

Polexit w 9 krokach

 Z coraz większą litością i zażenowaniem patrzę na różne opinie dotyczące tzw. Polexitu.  Niby powszechne jest, że jak aktor czy kompozytor wypowiada się w sprawach

Nowy ład, nowe podatki

Z ogłoszonych wczoraj propozycji w środowisku przedsiębiorców największe poruszenie wywołało zwiększenie podatku dla działalności gospodarczych (DG) z 19% na 28%. PIS tradycyjnie ukrywa podwyżkę podatków