I elity znowu osłupiały

I elity znowu osłupiały
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Donald Trump nazywa ich “Zapomnianymi Amerykanami”, Reagan mówił o “Milczącej Większości”. Przymiotników jakimi określały republikańską większość demokratyczne elity, jest więcej. “Frustraci” “Żałosna garstka” …  znamy je wszystkie na pamięć. Nie trzeba było do tego śledzić amerykańskich wyborów. Wystarczy odświeżyć sobie  kampanie wyborcze w Polsce, w Austrii, czy referendalną w Wielkiej Brytanii. Ten sam scenariusz, a potem to samo rozczarowanie – dlaczego nie wiedzieliśmy, że Ameryka jest tak podzielona, dlaczego zawiedli nas eksperci i sondażownie. I dalej wielkie oburzenie – na niedojrzałych wyborców, na bigotów, zakłamane media. Jedno wielkie zdziwienie, że nie tak się umawialiśmy. Otóż na nic się nie umawialiśmy. Ani w Polsce, ani na Węgrzech, ani w Wielkiej Brytanii, ani też w Niemczech, czy we Francji, gdzie za chwilę zaskoczone elity będą marszczyć brwi.  

Ktoś umawiał się za nas, w imieniu „zapomnianych” ustalał język jakim mamy mówić i o czym nie rozmawiać w ogóle. Strach przed otwartymi granicami i niekontrolowaną migracją nazywano bezdusznością  i ksenofobią. Każdą wypowiedź o różnicach religijnych, brakiem wykształcenia i nienawiścią zakompleksionych dołów. Żądania większej przejrzystości i wyrównania szans małych firm z wielkimi korporacjami, nazywano małostkowością zazdrośników.  To, co mieszkańcy Heleny w Montanie, w Bristolu, Rzeszowie uważają za zdrowy rozsądek, elity uważały za ekstremizm a swoją przegraną za niemożliwy scenariusz. To co CNN nazywał jeszcze w noc wyborcza niewyobrażalną katastrofą, inni bardziej obrazowo mówili o zakonnicy rozjechanej na pasach. Tak butni, tak bardzo zasłuchani we własne telewizje, zaczytani we własne gazety, analizy i ba, przekonani o nieomylności własnych sondaży, że zapomnieli, że jest jeszcze inny świat poza Piątą Aleją, poza Kings Road, czy Krakowskim Przedmieściem. Hillary Clinton tak pewna była, że robotnicza Ameryka jej się należy, że nawet nie odwiedziła wielu największych ośrodków robotniczych. Na wiecach do czarnoskórych wyborców Obama mówił, to nie ma znaczenia kto startuje z listy demokratów, musicie głosować na kandydatkę, bo to wam pisana partia. Otóż ma znaczenie i nic nikomu nigdy nie jest pisane.

Zapomniani znowu przypomnieli o swoim istnieniu. O tym, że czarni wyborcy czują się oszukani przez pierwszego czarnego prezydenta i nie poszli w tym roku na wybory. O tym jak przez lata najbiedniejsi Amerykanie, z zaciśniętymi zębami patrzyli na rozrastające się imperium Clintonów. Na potężną maszynę, do robienia pieniędzy, kupowania wpływów i manipulowania światem.

Kto wie, może to i była już ostatnia taka szansa „zapomnianych”. Gwałtownie zmieniająca się mapa demograficzna Ameryki z rosnąca populacją latynoską, ze zmieniająca się strukturą rynku pracy, w synergii z potężną koalicją globalnych korporacji i demokratycznego establishmentu, na trwale mogły zmienić krajobraz polityczny kraju. 

Donald Trump wywrócił stolik. Zburzył wszystkie możliwe prognozy i teorie wybitnych ekspertów, insiderów, progresywnych wróżbitów, ale też przenicował mapę wyborczą Ameryki. Przyciągnął do partii Republikańskiej farmerów, robotników, górników i kilka milinów małych rodzinnych firm. Wszystko, co go dotyczy budzi dziś przerażenie establishmentu. Giełdy reagują nerwowo, świat jest pełen niepewności. I pewnie trudno byłoby bronić rozmaitych decyzji życiowych Trumpa, jego stosunku do kobiet, do mniejszości rasowych czy płciowych. Tym bardziej jego wygrana powinna być lekcją dla lewicowych elit. Głosy na Trumpa w dużym stopniu były głosami protestu a nie poparcia. Demonstracją, wściekłością na arogancje rządzących elit, które – i to już znamy z własnego podwórka – uznają porażkę, za chwilową mroczność, zaślepienie, które trzeba tylko przeczekać aż biznes znowu potoczy się jak zwykle. Bo przecież tylko oni znają cała prawdę.

Inne wpisy tego autora

Wróblewski: Wolność jest dla właścicieli mediów

Prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski ocenił, że pozew Donalda Trumpa przeciwko największym mediom społecznościowym ma bardzo solidne podstawy. – Donald Trump bardzo rzeczowo i bardzo

Esej „Długa droga w nieznane”

„Dzieje ludzkości, co do zasady, są wypadkową ludzkich wyborów. Od czasu do czasu nasze wybory podyktowane są jednak siłą wyższą. Kataklizmy, zarazy, wojny, niewyobrażalne ludzkie