Rząd trwoni koniunkturę

Rząd trwoni koniunkturę
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Deklaracje polityków rzadko współgrają z realiami politycznymi. Jest poezja obietnic wyborczych i jest proza rządzenia. Są strategie, wizje i są gry interesów. To wiemy, a mimo wszystko przepaść między oficjalnym programem rządu a jego realizacją zaczyna nas mocno niepokoić.

Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju zawierała wiele wskazań, jak wykorzystać obecną koniunkturę gospodarczą do zbudowania trwałej i silnej pozycji Polski w świecie. Praktyka legislacyjna, tu i teraz, sprowadza się jednak do trwonienia tej koniunktury na potrzeby chwilowych korzyści politycznych. Czasem w postaci popularnych przywilejów społecznych, a czasem ustaw poszerzających wpływy poszczególnych ministrów.

W rezultacie zamiast obiecanego „przyjaznego otoczenia legislacyjnego” przedsiębiorcy ujrzeli projekt ustawy z zapisem o karze 25 lat więzienia za nadużycia VAT i zapowiedź konfiskaty firmy na czas wyjaśniania zarzutów stawianych właścicielom firmy. Ustawa może i pomaga rozwinąć skrzydła nadgorliwym prokuratorom, ale na pewno nie przedsiębiorcom. Zamiast obiecywanego „uproszczenia systemu podatkowego” przedsiębiorcy mają teraz stracić prosty, przejrzysty ryczałt na ZUS i płacić wyższe składki proporcjonalne do dochodu. Zamiast jednej policji skarbowej mieliby dwie – fiskus i ZUS sprawdzający zgodność składek z zarobkami. Do tego dodajmy kontrole, rygorystyczne egzekwowanie stawek godzinowych, ozusowanie każdej umowy i skokowe podwyżki płacy minimalnej. Wszystko to razem pozbawia przedsiębiorców tego, co dla małych i średnich firm jest najważniejsze i co miało być częścią „Strategii Rozwoju” – elastyczności systemu. Możliwości dostosowania kosztów pracy do bieżącej sytuacji na rynku, prostszego systemu podatkowego.

Ileż to w programie Morawieckiego nie było o tworzeniu nowych zasobów ludzkich, powtarzania ogólnych prawd, że wzrost gospodarczy zależy od liczby osób aktywnych zawodowo. Ledwo się obejrzeliśmy i rząd w ramach naprawy rynku pracy chce ograniczyć dopływ taniej siły roboczej z Ukrainy. Znieść prosty system zatrudniania na oświadczenie i zastąpić go wielostopniową procedurą biurokratyczną. Milion Ukraińców, którzy ratują dziś naszą gospodarkę, wróciłoby do domu, zostawiając firmy bez pracowników, a pola z niezebranymi owocami i warzywami. Fundamentem rządowego programu rozwoju miało być wzmacnianie najlepszych branż polskiej gospodarki.

Pech chciał, że zanim plan wszedł w życie, Sejm przyjął ustawę o obrocie ziemią rolną. Posunięcie pewnie korzystne dla potentatów ziemskich, którym zostawiono szeroko otwarte furtki w ustawie, ale dla rozwijającego się rodzinnego przemysłu rolnego i małych gospodarstw to katastrofa. Sporo można by dalej pisać o ambitnych założeniach budżetowych rządu, które on sam skutecznie chce torpedować, obniżając wiek emerytalny czy gwarantując wszystkim ubezpieczenie zdrowotne, nawet tym, co nie płacą składek. Już dziś widzimy, że realizacja 3,8-procentowego wzrostu gospodarczego na koniec roku graniczyłaby z cudem. Wiemy też, że wzrost trwale powinien być powyżej 4 proc. PKB, jeżeli w wyobrażalnej przyszłości chcemy osiągnąć średni unijny poziom życia. Samo 500 plus nie wystarczy. Potrzebujemy zachęt do inwestycji, a nie do przenoszenia firm do Czech czy Luksemburga.

***
Tekst ukazał się we WPROST

Fot. Kancelaria Premiera/ na lic. Creative Commons/ flickr.com

Inne wpisy tego autora

Wróblewski: Wolność jest dla właścicieli mediów

Prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski ocenił, że pozew Donalda Trumpa przeciwko największym mediom społecznościowym ma bardzo solidne podstawy. – Donald Trump bardzo rzeczowo i bardzo

Esej „Długa droga w nieznane”

„Dzieje ludzkości, co do zasady, są wypadkową ludzkich wyborów. Od czasu do czasu nasze wybory podyktowane są jednak siłą wyższą. Kataklizmy, zarazy, wojny, niewyobrażalne ludzkie

Esej „Oblany test eurokracji”

„Gdy Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, nie mówiąc o Izraelu, zaczynają „nowe”, postpandemiczne życie, Europa pogrąża się w trzeciej fali zarazy i wewnętrznych awanturach. Historia zmagań