Co się wydarzy w polskich sadach. Ryzyko chaosu jeszcze większego

Co się wydarzy w polskich sadach. Ryzyko chaosu jeszcze większego

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Prawie niezauważona przez media odbyła się konferencja środowisk prawniczych – głównie sędziowskich. Tymczasem może to być najważniejsze wydarzenie w ostatnich latach, o gigantycznym znaczeniu dla biznesu.

Media o spotkaniu w sprawie „rozproszonej kontroli konstytucyjności” pisały z rzadka. Merytorycznie – tylko w sekcjach prawnych. Media elektroniczne wykorzystały konferencję, głównie jako powód by przypominać o sporze PiS z władzą sądowniczą.

Tymczasem „rozproszona kontrola konstytucyjna” może mieć gigantyczne znaczenie dla wymiaru sprawiedliwości i jego „klientów”.

O co bowiem chodzi? Do tej pory jeśli sąd miał wątpliwości, co do zgodności z prawem jakiegoś przepisu – wysyłał zapytanie do Trybunału Konstytucyjnego i czekał. Rok, dwa, trzy… Teraz – zdaniem środowiska sędziowskiego – oczekiwanie może trwać znacznie dłużej. W ostatnich miesiącach Trybunał orzekał bowiem bardzo rzadko. Pojawia się więc ryzyko wydłużenia, i tak długotrwałych, procedur sądowych.

Remedium ma być zmiana systemu. Teraz każdy sąd – i powszechny i administracyjny – miałby orzekać o zgodności przepisów z Konstytucją. To odwołanie od innych systemów, np. amerykańskiego. Tam każdy sędzia w kraju może orzec, że dany przepis w konkretnej sprawie jest niezgodny z konstytucją i można wyłączyć jego stosowanie. W polskich realiach sąd sprawdzałby, czy nowe przepisy np. o wycince drzew, są zgodne z Konstytucją czy też nie. Samodzielnie, bez pytania Trybunału Konstytucyjnego.

Plusy? Sąd nie odwoływałby się do TK, czas rozpraw w niektórych przypadkach by się skrócił. Wzrosłaby rola sądu. Sąd stałby się strażnikiem praw konstytucyjnych. Brzmi dobrze? Może i tak, ale jest ryzyko, i to poważne.

Otóż w polskich realiach istnieje ryzyko, że nastapiłoby absurdalne różnicowanie sytuacji prawnej obywateli i firm w różnych regionach. Już dziś słychać o złych praktykach administracji, gdy urząd na Mazowszu inaczej interpretuje przepisy niż np. urząd w Szczecinie. Teraz taka sytuacja miałaby miejsce także w sądach. Sąd w Rzeszowie orzekałby inaczej niż w Gdańsku. Bo to, co konstytucyjne w Gdańsku, mogłoby być niekonstytucyjne w Rzeszowie.

W praktyce zamiast wzmocnienia pozycji sądów, mielibyśmy absolutny chaos. Zapisywane w biznesowych umowach miejsce właściwego sądu, mogłoby decydować o całej interpretacji umowy. To sytuacja dla obywateli i biznesu skrajnie ryzykowna.

Czy sądy pójdą w stronę kontroli konstytucyjności? Nie wiem. Wiem natomiast, że TK przez wiele miesięcy nie spełniał swojej funkcji. Ale zastępowanie jego aktywności, aktywnościa każdego sądu jest skrajnie ryzykowne.

Inne wpisy tego autora

Urzędnik da umowę o pracę? Jest taki projekt

Czy urzędnik będzie decydował o kształcie umowy między przedsiębiorcą a jego współpracownikiem/pracownikiem? Państwowa Inspekcja Pracy chciałaby takich rozwiązań. Osobiście wolę, by spory pracownik–pracodawca rozstrzygał jednak