Ubój rytualny polskiej gospodarki

Ubój rytualny polskiej gospodarki

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Najpierw było tuczenie gęsi na wątróbki (na foie gras). Do zakazu podpuścili nas Węgrzy i Francuzi, którzy w ostatniej chwili sami się wycofali z powodów „tradycji”, z wielką ochotą przejmując rynki polskich przedsiębiorców. Potraktowali nas jak skrajnych durniów.

Potem było zgodne głosowanie PO/PIS w sprawie uboju rytualnego. Również ochoczo pochwaliła nas za to Postępowa Europa z jeszcze większą ochotą przejmując nasze arabskie rynki, na których dominowaliśmy.

Teraz kciuki za nas trzyma dunski i niemiecki przemysł hodowli zwięrząt futerkowych. Bardzo nam kibicują, bo zwyczajnie w inny sposób nie daja sobie rady z polskimi przedsiębiorcami. Polski Sejm to ich jedyna nadzieja.

Czas już chyba na jakieś nowe prawo: Jeśli Niemiec lub Francuz nie daje rady konkurować z polskim przedsiębiorcą, to polski rząd zakazuje polskiemu przedsiębiorcy działalności i w ten sposób rozwiązuje tą niezręczną sytuację.

Ja uważam, że w ogóle powinnismy ostrzej pójść. W ogóle stanąć na czele Światowego Postępu i w ogóle zakazać hodowli zwierząt na cele spozywcze! Same korzyści! Niemcy nas na pewno pochwalą. Sama Frau Merlel poklepie po plecach naszą Premier i powie „O Ja, ja!”. W końcu to było by dla Niemców z 1,5% PKB na rok. Z półtora miliona ludzi straciłoby pracę – też korzyśc. Nie musieliby pracować u znienawidzonych polskich prywaciarzy, u którym niektórym udało się nie pracować ani jednego dnia w życiu i staliby się klientami urzędów pracy, które obecnie nie mają co ze sobą zrobić, bo nie ma bezrobotnych! Władza miałaby się wreszcie kim opiekować! Dawać! Dawać! Dawać!

No i Postęp zostałby zaspokojony. Wszystkie te infantylne panienki i chłopięta, którzy nie mają elementarnej wiedzy o przyrodzie i świecie zwierząt i którzy w naiwny sposób idealizują wszysko co jest związane ze zwięrzętami. Według których wszystko w świecie zwierząt jest rzekomo dobre i piękne, za to ludzie są źli i sieją znieszczenie. Zwierzęta to miłe i puchate kotki, a ludzie są okrutni. To głównie mieszkańcy miast oddaleni od przyrody i nie majacy z nią kontaktu, ani wiedzy o niej i znajomości bardzo brutalnych praw rządzących światem zwierząt. Przyroda to dla nich miłe kotki i pieski z reklam telewizyjnych.

Mam nadzieję, że dojdzie do jakiegoś opamiętania i po raz trzeci nie wyeliminujemy się ze światowej konkurencji własnymi rękami.

Inne wpisy tego autora

Czemu z Polską można robić co się chce?

W 2018 roku Francja wypowiedziała Polsce wojnę handlową i zaczęła systemowo prześladować polskie firmy we Francji, oczywiście szermując przy tym całym wachlarzem szczytnych haseł, o

Polexit w 9 krokach

 Z coraz większą litością i zażenowaniem patrzę na różne opinie dotyczące tzw. Polexitu.  Niby powszechne jest, że jak aktor czy kompozytor wypowiada się w sprawach

Nowy ład, nowe podatki

Z ogłoszonych wczoraj propozycji w środowisku przedsiębiorców największe poruszenie wywołało zwiększenie podatku dla działalności gospodarczych (DG) z 19% na 28%. PIS tradycyjnie ukrywa podwyżkę podatków