Frankowicze: podwójnie oszukani czy naiwni?

Frankowicze: podwójnie oszukani czy naiwni?

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Najpierw „oszukały” ich banki, wmawiając iż kredyt hipoteczny zaciągnięty na bazie szwajcarskiego franka to najlepsze, wręcz rewelacyjne rozwiązanie. Po latach „oszukało” PiS, a zwłaszcza Andrzej Duda, ówczesny kandydat tej partii na urząd prezydenta, składając stanowczą obietnicę rozwiązania problemu. Piszę to po piątkowej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w radiowej Jedynce, gdzie nie pozostawił złudzeń. Frankowicze  – zdaniem prezesa PiS –  powinni wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć w sądach. Prezydent i rząd są bowiem w sytuacji, która jest zdeterminowana uwarunkowaniami ekonomicznymi – wyjaśnił. Frankowicze znów czują się  „oszukani”.

Celowo używam cudzysłów przy słowie oszukani, bo sprawa nie jest tak oczywista, jak się niektórym wydaje. Można złorzeczyć na chciwość i pazerność banków, ich przedstawicieli nazywać banksterami, ale popatrzmy szerzej. Każda firma oferująca produkty myśli o maksymalizacji swoich zysków, a satysfakcja klienta to rzecz drugorzędna – narzędzie do osiągnięcia celu. Cały marketing, reklama i public relations nastawione są na wmawianie klientowi, że dokonuje słusznego dla siebie wyboru a dany produkt jest mu niezbędny jak powietrze do życia.  

Tak było, jest i będzie. Warto cywilizować zasady gry a nawet karać naciągaczy, gdy prawo jest łamane, ale nie odmawiajmy konsumentowi prawa do ryzykownego czy złego wyboru. Jeśli przybywający do pracy w Warszawie handlowiec od garnków kupi w pachnącym salonie krawat topowej marki za 1/3 pensji a później podobny znajdzie za 9 zł u siebie w prowincjonalnym sklepiku, to zamiast złorzeczyć, niech przyzna że dał się naciągnąć albo, że mu odbiło. Jeśli ktoś kupi akcje firmy, obiecującej wydobycie złota i miedzi w Mongolii (przykład autentyczny), to w adnotacji: utopione pieniądze, niech sobie w notesie dopisze – byłem głupi i naiwny. Kredyt to też zakup, zakup pieniądza. W przypadku kredytów we frankach, sprytni byli bankierzy, a naiwni klienci.

Sami sobie są winni – to znowu uproszczenie. Mieliśmy i mamy spór, czy dzieci powinny rozpocząć szkolę w wieku 6 czy 7 lat, czy gimnazja mają rację bytu, czy ma być jeden obowiązkowy, czy wiele różnych do wyboru podręczników szkolnych. A co to różnica, reformy robione są tylko po to, żeby kolejny minister czymś się wykazał. A może warto się przyjrzeć, czego uczą w tych szkołach a raczej czego nie uczą. Młodzi ludzie z egzaminem dojrzałości, ale bez żadnej wiedzy ekonomicznej i prawnej, niedojrzali do samodzielnego życia i odpowiedzialnych decyzji. Potencjalne ofiary wykształconych we wciskaniu dowolnych produktów handlowców, w tym sprzedawców produktów finansowych.

Wiedzą i wykorzystują to bez skrupułów także politycy, obiecując w kampaniach wyborczych gruszki na wierzbie. Niczym nie różnią się od bankowców zapewniających, że trzeba im wierzyć, zaufać i … być „oszukanym”. Tak jak celem banku czy innej firmy jest pozyskiwanie klientów i opychanie im produktów zyskownych dla firmy, tak celem partii politycznych jest pozyskiwanie wyborców -jak widać – dowolną obietnicą i każdym możliwym sposobem.

Tak było w przypadku wyborczych obietnic w sprawie frankowiczów. Trzeba przyznać, PiS spełnił wiele obietnic ( 500 plus, stawka godzinowa, wiek emerytalny). Inna sprawa, że być może lepiej, żeby nie obiecywał i nie spełniał obietnic zapewniających wyborczy sukces ale rozwalających budżet i gospodarkę. Frankowczów „oszukał”.  

25 lat temu był taki przebój, ballada rockowa Budki Suflera „Nie wierz nigdy kobiecie”. Rzeczywiście z kobietami bywa różnie, lecz z bankowcami i politykami znacznie gorzej. Zalecam tu daleko idącą ostrożność i nieufność. A kobiety radzę staranniej dobierać, choć wiadomo że to bardzo trudne. 

Inne wpisy tego autora

W czyim interesie ma działać prezes?

Pan Stanisław jest taksówkarzem. Jeździł jeszcze za PRL-u, gdy to nie taksówki czekały na klientów, ale klienci sterczeli na postojach. Pracuje dla warszawskiej korporacji, która

Cwaniactwo według prezesa Kaczyńskiego

– Tylko ci, którzy żyją z cwaniactwa, mogą rzeczywiście stracić. Ogromna większość na tym zyska – powiedział Kaczyński o „Polskim Ładzie” w wywiadzie dla radia