Mateuszowe

Mateuszowe

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Pan Mateusz realizuje swoją „obietnicę” zaproponowania „daniny solidarnościowej”. Będzie to de facto trzeci próg podatkowy dla dochodów powyżej 1 mln zł w wysokości 36% oraz likwidacja linowego opodatkowania działalności gospodarczej i wprowadzenie nowej skali progresji od przychodów z tego tytułu: oprócz dotychczasowej skali ogólnej 18% i 32% ma się pojawić – jeśli projektanci wiedzą w ogóle o czym mówią – skala 19 i 23%.

Ma to przynieść coś około jednego miliarda. Wydatki budżetu państwa wynoszą ponad 390 miliardów – nie starczy więc na jeden dzień. A dni w roku jest 365. Ale to tylko budżet centralny. Cała państwo wydaje 800 miliardów. „Danina solidarnościowa” nie starczy więc na wydatki w dniu 1 stycznia nawet do południa (licząc od północy).

Po co więc to wszystko?

Jak ktoś zarabia 10 tys. zł i płaci podatek o stawce 20%, to płaci podatek w wysokości 2 tys. zł. Jak ktoś zarabia 100 tys. zł i płaci podatek o tej samej stawce 20%, to płaci podatek w wysokości 20 tys. zł. A zatem jak 10 razy więcej zarabia to 10 razy więcej płaci.

Przyjaciele ludu żądają, by płacił więcej niż 10 razy więcej – zgodnie z zasadami sprawiedliwości społecznej.

Ale nie ma w dziejach myśli filozoficznej takiej teorii sprawiedliwości społecznej, która by to spójnie uzasadniała!

Karol Marks popierał podatki progresywne jedynie z powodów rewolucyjnych. W „Krytyce programu gotajskiego” pisał, że komuniści powinni popierać progresywne podatki dochodowe, bo one osłabiają kapitalizm. I wtedy komunistom będzie łatwiej go obalić.

John Rawls w swojej „Teorii sprawiedliwości”, która jest punktem odniesienia dla wielu myślicieli na zadane przez siebie pytania jakie podatki bardziej odpowiadają jego teorii: progresywne od dochodu czy proporcjonalne od konsumpcji odpowiedział wprost: proporcjonalne od konsumpcji.

Katolicka Nauka Społeczna dopuszcza progresywne opodatkowanie z wyjątkiem opodatkowania dochodów z pracy. Tymczasem współcześnie progresywnie opodatkowane są prawie wyłącznie dochody z pracy.

Skoro zatem trudno powołać się na Katolicką Naukę Społeczną i nawet na „liberalizm socjalny” Rawlsa – pozostaje tylko Marks. I wyraźnie w tę stronę Pan Mateusz wędruje w swojej walce o pozycję w obozie PiS z „siłownikami”, którzy od marksistowskich metod także nie stronią.

Więc wyobraźmy więc sobie trzech górników pracujących na akord. Za każdą wyfedrowaną tonę węgla otrzymują wynagrodzenie w wysokości 1.000 zł. Dwóch wyfedrowało po tonie. Przyjmijmy dla uproszczenia, że nie ma kwoty wolnej od podatku, ani kosztów uzyskania przychodu, a stawka podatkowa dla dochodu w wysokości 1.000 zł wynosi 20%. Obaj górnicy zapłacili więc po 200 zł podatku – czyli razem 400 zł. Ale trzeci górnik pracował dłużej, ciężej, rzadziej robił przerwy i sam jeden wyfedrował tyle, ile tamci dwaj razem – czyli dwie tony. Zarobił w związku z tym 2.000 zł. Gdyby także płacił podatek w wysokości 20%, zapłaciłby 400 zł. Jaka zasada sprawiedliwości uzasadnia, żeby trzeci górnik miał zapłacić od drugiego tysiąca wynagrodzenia za wyfedrowanie drugiej tony węgla nie 20% tylko – na przykład – 30%??? W pierwszym przypadku mamy dwie wyfedrowane tony węgla, dwa tysiące wypłaconego wynagrodzenia i podatek w wysokości 400 zł. W drugim przypadku mamy dwie wyfedrowane tony węgla, dwa tysiące wypłaconego wynagrodzenia ale podatek w wysokości 500 zł! Skoro jeden górnik wyfedrował tyle samo co dwóch innych i zarobił tyle samo, co dwaj inni, to dlaczego ma zapłacić wyższy podatek niż tamci dwaj razem?

Ale skoro Pan Mateusz chce być taki solidarny to mam propozycję: niech wprowadzi podatek majątkowy i sam też zapłaci podatek od tego, co zgromadził dzięki dochodom z nagród za sprzedaż kredytów „frankowych”, które nie były obciążone „daniną solidarnościową” wówczas gdy je uzyskiwał.

Za podwyższaniem podatków dochodowych opowiadają się bowiem dość często ci, którzy mają już duży majątek – działając przeciwko tym, którzy dopiero chcieliby taki sam zgromadzić.

Inne wpisy tego autora

Gwiazdowski: Lata z Wielkim Bratem

Robert Gwiazdowski w swoim felietonie dla „Rzeczpospolitej” pisze: Dziś się okazuje, że inwigilacja jest niebezpieczna, bo władza inwigiluje Pegasusem nie tylko zwykłych obywateli, ale i

Gwiazdowski: Podsłuchy na święta

Robert Gwiazdowski w swoim felietonie dla „Rzeczpospolitej” pisze: Mamy kolejną aferę podsłuchową. Więc przypomnę, że prawo do stosowania podsłuchów ma w Polsce aż dziewięć służb.

Gwiazdowski: Kochany Święty Mikołaju!

Robert Gwiazdowski w swoim felietonie dla portalu Interia Biznes pisze: Nikt Cię chyba nie prosi, żebyś przyniósł mu pod choinkę trochę rozumu, bo to jedyna