Jakim prawem rośnie ta gospodarka?

Jakim prawem rośnie ta gospodarka?

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Mamy niczym nieuzasadniony boom. Jakby gospodarka nie zauważała Korei Północnej, prawicy w Austrii, dyktatury w Polsce, zdrajcy, seksisty Trumpa i międzynarodówki populistów.

Gdyby dwa lata temu ktoś wam powiedział, że przywódcy Unia Europejskiej zbiorą się w styczniu żeby odebrać Polsce głos w Radzie Europy a potem pomyśleć jakby tu dobrać się do naszych funduszy strukturalnych, to po ile obstawialibyście kurs Franka. 5, czy już 6 złotych? A gdyby ktoś wam powiedział, że w tym samym czasie co Wielka Brytania zacznie się pakować i wyprowadzać z Europy, w Austrii rządy przejmie anty-unijna prawica, Niemcy nie będą w stanie sklecić rządzącej koalicji, a we Włoszech i w Szwecji anty-imigracyjne partie idą na wygrane wybory , to uwierzylibyście, że nastroje przedsiębiorców będą najlepsze od 15 lat? A co tam dwa lata temu, rok temu, czy ktoś z was uwierzyłby, że Trump po wszystkich seks skandalach, podejrzeniach o sprzedajność Rosji, zapewni Ameryce największy wzrost gospodarczy od 17 lat i poprowadzi Republikanów na niemal pewną wygraną w wyborach do Kongresu?

Jest więcej rzeczy, które nam ciężko zrozumieć. Jak choćby to, że przy takim wzroście gospodarczym w całej Europie, inflacja pozostaje zaskakująco niska. Niektórzy tłumaczą to prostym odbiciem po kryzysie. Jak po deszczu przychodzi słońce. Inni szybszą, niż sądzono, robotyzacją gospodarki i malejącym udziałem płac w kosztach produkcji. Dzięki czemu podwyżki pensji w ograniczonym stopniu wpływają na wzrost cen.

Ekonomiści mają tą niezwykłą zdolność tłumaczenia rzeczy trudnych do wytłumaczenia. Za to ich kochamy i nienawidzimy. Ale ekonomiści to też tegoroczny laureat nagrody Nobla Richard Thaler i jego teorie „Liberalnego paternalizmu” , gdzie ludzie dobrowolnie podejmują decyzje, które nie zawsze sami sobie są w stanie wytłumaczyć. To nie znaczy, że niezrozumiale zachowującym się walutom, czy krzywym wzrostu, brakuje racjonalności. Tylko jak ją odszukać?

Thaler zadałby pytanie czy nasze pozornie nieracjonalne zachowanie to jeden z „nudges” jak nazwał nieświadomie odruchy, taki jak nasz wybór konkretnego słoika z dżemem w sklepie, bo ktoś go tak sprytnie ustawił? A może odruch rynku wynika z tego czego nikt wam głośno nie chce powiedzieć, ale wszyscy stawiają na to swoje pieniądze. Świat nie jest tak zły jak go wam malują. Przeciwnie, Kim Jong-il opowiada coś o przycisku nuklearnym, ale tak naprawdę już negocjuje. NATO otrząsnęło się z marazmu, zaczyna się zbroić i Rosja straciła swoje pięć minut na odzyskanie wpływów w Europie Środkowej. Imigranci wciąż są problemem, ale Merkel a za nią inne rządy, przyjmują twarde reguły deportacyjne. Anty-unijna rewolta okazała się być rewoltą przeciwko unijnym instytucjom a nie przeciwko wspólnej Europie. Niedemokratycznym, samozwańczym klubom narcystycznych merytokratów, którzy zawalili wszystko co było do zawalenia od 2008 roku. Kryzys finansowy, krach w Grecji, na Cyprze, we Włoszech, w Irlandii, Islandii, Katalonie i oczywiście infiltracje nielegalnych imigrantów. Dla wielu bunt jest pewnie zapowiedzią ostrych spięć w Europie trudnych do pogodzenia z euforią w gospodarce. Rynki patrzą jednak na nasze odruchy – nudges i w przeciwieństwie do liberalnych demokratów nie widzą końca demokracji, tylko koniec panowania niedemokratycznych nieskutecznych organizacji. Ograniczających konkurencyjność i rozwój rynków. Widzą zapowiedź nowej ery. Nic dziwnego, że gospodarka szaleje.

Inne wpisy tego autora

Wróblewski: Wolność jest dla właścicieli mediów

Prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski ocenił, że pozew Donalda Trumpa przeciwko największym mediom społecznościowym ma bardzo solidne podstawy. – Donald Trump bardzo rzeczowo i bardzo