Po co to było Trumpowi?

Po co to było Trumpowi?

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Nawet jak na nowe trumpowskie standardy, to wizyta prezydenta Dudy była pewnym ewenementem. Wydłużona konferencja prasowa, długa mowa obcego przywódcy o jego własnych wewnętrznych rozgrywkach, a nade wszystko anty- rosyjska tyrada przywódcy znienawidzonego przez Moskwę państwa i to na trawniku przed Białym Domem .

 

Tysiąc więcej amerykańskich żołnierzy rotujących między bazami w Niemczech i Polsce, jest w zasadzie obojętne z amerykańskiej perspektywy. W roku wyborczym nie angażuje dodatkowych wojsk, nie uszczupla żadnej z baz w kraju i nie tworzy nowych kosztów, przynajmniej nie oficjalnie. Dla naszego bezpieczeństwa, też nie ma większego znaczenia czy tych żołnierzy jest 4500 czy 5500. Ważny jest sam fakt obecności amerykańskich wojsk w Polsce. Nie wielkość kontyngentu się liczy, a sama świadomość, że jakikolwiek atak na polskie terytorium może oznaczać bezpośrednią konfrontację z Ameryką

Tak jak dla Polski, dla Ameryki liczą się tu głównie polityczne symbole. Donald Trump nagradzając Polskę za zaangażowanie w bezpieczeństwo, śle sygnał do Berlina, że Ameryka jest gotowa zmienić swoje dotychczasowe podejście i model finansowania wojsk w Europie. Dość łożenia pieniędzy i słania wojsk bez wzajemnych korzyści. Dwa miliardy, jakie Polska planuje wydać na budowę infrastruktury, wyraźnie mile połechtało prezydenta Trumpa. Jeffrey Mankoff, zastępca dyrektora programu Rosja i Eurazja w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w rozmowie z Foreign Affairs powiedział: „Ta cała walka o ponad 2-procentowe wydatki jest kluczowa dla sposobu, w jaki Trump patrzy na NATO, a ponieważ Polacy znaleźli się po właściwej stronie tej debaty, dotyczy to również nagradzania ich politycznie i przekazywania sprawy innym, że istnieją korzyści jeśli wejdziesz na pokład”. Przy czym Pentagon wyraźnie dał do zrozumienia polskiej stronie, że nie ma obecnie mowy o stałej bazie w Polsce. Amerykańscy wojskowi zdaje się zresztą, że przekonali polski rząd co do bezsensowności budowania bazy na wzór tych stworzonych w latach pięćdziesiątych w Niemczech. Rotując wojska, Pentagon jest w stanie mieć więcej żołnierzy gotowych i przeszkolonych do działań w Polsce. No i istotna kwestia, o której również doradcy Trumpa wspominają – nie prowokować Rosji bez potrzeby. 

Oddziały „non-combat” będą się koncentrować na logistyce i wsparciu, podkreślając, że ich obecność nie naruszy umowy o bezpieczeństwie z 1997 r., wykluczającej stałą obecność wojsk NATO w byłych krajach Układu Warszawskiego. To nie przeszkadza Trumpowi słać sygnał do Demokratów, że Waszyngton nie odpuści Moskwie i twardo reaguje na informacje o koncentracji nowych rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą czy w Kaliningradzie. 

Deklaracja polskiej strony, że gotowi jesteśmy kupić amerykańskie F-35, których ostatecznie Biały Dom nie sprzedał Turkom, również została tu ciepło przyjęta. Kontrakt będzie dowieziony, choć tu trudniej będzie dowieść, że Ameryka nie ma zamiaru prowokować Rosji. F-35 to typowe ofensywne samoloty, budowane z myślą o szybkich niespodziewanych atakach na odległe pozycje wroga i interwencje zamorskie. Jak do tego ma się deklaracja, że NATO nie ma zamiaru podejmować działań ofensywnych w regionie?

Cichym bohaterem waszyngtońskich umów nie była jednak ani Rosja, ani Ameryka, ani Niemcy czy Polska, ale Chiny. Donald Trump, a dokładniej jego doradcy prowadzący anty-chińską krucjatę na świecie, uważają że silny pas sojuszniczy od państw nadbałtyckich po Rumunię, może się okazać całkiem skuteczną barierą dla ekspansji Chin na Zachód Europy i ich planów tworzenia alternatywnych dróg handlowych do połączeń atlantyckich. Zachęty gospodarcze, o których również Trump wspomniał na spotkaniu z Dudą, mają być częścią strategii powstrzymywania ekspansji Chin. 

Jeżeli do tego wszystkiego dodamy, że Trump zyskał jedną z niewielu okazji, od kiedy wprowadził się do Białego Domu, żeby móc pokazać się z europejskim przywódcą pełnym wdzięczności i zachwytu dla amerykańskiego przywódca – to mamy obraz bardzo udanego spotkania. Również perspektywy Białego Domu, choć gorzej to już wygląda z perspektywy Kapitolu i Kongresu. Ale to już nie jest zmartwienie Trumpa, żeby Polska poukładała sobie po cichu relacje z Demokratami, jeżeli liczy na wyrozumiałość w kwestii wiz, w kwestii 447 i ciągłości w finansowaniu dla amerykańskich oddziałów w Polsce. 

Inne wpisy tego autora

Wróblewski: Wolność jest dla właścicieli mediów

Prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski ocenił, że pozew Donalda Trumpa przeciwko największym mediom społecznościowym ma bardzo solidne podstawy. – Donald Trump bardzo rzeczowo i bardzo