Chaotyczne polowanie na medyków, zaniedbania wielu lat i realne łamanie Konstytucji

Chaotyczne polowanie na medyków, zaniedbania wielu lat i realne łamanie Konstytucji

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Posłanka PiS Joanna Lichocka ma bogate doświadczenie dziennikarskie, jest nawet członkinią Rady Mediów Narodowych. Ostatnio wypowiada się w tematyce służby zdrowia. W lutym tego roku formą wypowiedzi, a raczej rodzajem ekspresji, był środkowy palec pokazany w kierunku opozycji, która domagała się przekazania 2 miliardów złotych na leczenie pacjentów onkologicznych, a nie – jak chciała jej partia – na dofinansowanie narodowej TVP. Tak, chorych na raka uzdrowi Zenek Martyniuk. Teraz posłanka zaangażowała się w kwestię zapewnienia naszej służbie zdrowia stosownej ilości personelu medycznego.

 

Zaczęło się od propozycji prezydenta Niemiec, który zaoferował pomoc Polsce w walce z pandemią. Propozycja nie spotkała się, jak wiadomo, z większym i pozytywnym zainteresowaniem polskich władz. Niemniej jednak posłanka Lichocka zaproponowała na Łamach „Faktu”, aby na czas pandemii niemieckie landy oddelegowały do Polski pracujących w niemieckiej służbie zdrowia polskich lekarzy. 

Na Facebooku ukazało się zabawne i wymowne zestawienie okładek dwóch periodyków. Okładki dziennika Fakt, ze zdjęciem Lichockiej i tytułem nawiązującym do jej słów: „Chcecie pomóc? Oddajcie naszych lekarzy!” oraz okładki „Polityki” ze zdjęciem pary młodych lekarzy i tytułem: „Niech jadą! – krzyknęła posłanka PiS do młodych lekarzy. I pewnie z Polski wyjadą”. Przypomnijmy, chodzi o słowa posłanki PiS Józefy Hrynkiewicz podczas sejmowej debaty na temat strajku głodowego lekarzy rezydentów z jesieni 2017 roku. Tak takie było wówczas stanowisko władz. W owym czasie pojawił się także propozycja Jarosława Gowina, aby wprowadzić odpłatność za studia medyczne w wysokości 500 tysięcy zł. Mechanizm finansowy miał działać tak, że wspomniana kwota byłaby pożyczką od państwa w formie stypendium, umarzaną po przepracowaniu przez absolwenta stosownej liczby lat w państwowej opiece zdrowotnej. Pomysł Gowina nie doczekał się kontynuacji, choć zawierał w sobie jakiś głębszy sens. Apel posłanki Hrynkiewicz: „Niech jadą!” lekarze zrozumieli już wcześniej. I to na masową skalę. – Przez dwadzieścia lat wyjechało z Polski ponad 20 tysięcy lekarzy – stwierdził we wrześniu 2019 premier Mateusz Morawiecki, ubolewając na stracone koszty ich wykształcenia w Polsce. Na ubolewaniu się skończyło.  

Proszony przez „Fakt” o komentarz do dziwnych pomysłów Lichockiej, doktor Bartosz Fiałek, reumatolog, przewodniczący regionu kujawsko-pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy tłumaczy: „Każdy lekarz, który wzmocniłby publiczną ochronę zdrowia w walce z pandemią, jest na wagę złota. Jednak byłoby to zniewolenie medyków, którzy wyjechali z Polski. Nie dlatego, że tego chcieli, tylko z powodu fatalnych warunków pracy i wynagrodzeń”. I podaje własny przykład: „jako reumatolog mogę w Danii zarabiać 108 tysięcy euro rocznie, dostaje do tego mieszkanie służbowe i prawie tysiąc euro miesięcznie dodatku socjalnego”. Dla porównania, w Polsce lekarz rezydent, to 3 500 tysiące zł netto. Warszawskie tramwaje szukały maszynistów, proponując z dodatkami 6 tysięcy i pakiety medyczne. Pakiety w przychodniach, gdzie leczą ich koledzy, ale po 6 latach studiów… 

Z Joanną Lichocką może konkurować Aleksandr Łukaszenka. Ostrzegł on, że białoruscy lekarze, którzy wyjadą zarabiać do Polski, nie zostaną wpuszczeni z powrotem na Białoruś. Dodał, że nie jest to groźba, tylko „polecenie dla rządu”. Słowa „prezydenta” to odpowiedź na słowa polskiego wiceministra zdrowia Sławomira Gadomskiego, który w opublikowanej rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” powiedział, że Polska jest otwarta na wszystkich lekarzy, ale „realne szanse są na lekarzy zza wschodniej granicy, głównie Białoruś i Ukraina, ze względu na mniejszą barierę językową”. I faktycznie rząd zapowiedział uproszczenie i skrócenie do 3 tygodni procedur nostryfikacyjnych.

Pisałem o tym dawno temu. Przy okazji protestów lekarzy rezydentów, materiałów prasowych o braku pielęgniarek, zamykaniu szpitalnych oddziałów z braku personelu, a także na podstawie osobistych rozmów. Chociażby z kelnerką z Ukrainy, która mimo polskiego pochodzenia i znajomości języka latami nie mogła w Polsce podjąć pracy w wyuczonym zawodzie fizjoterapeutki. Jej koleżanka, lekarka musiała zarabiać, sprzątając mieszkania. 

Polska miała wystarczająco dużo czasu, by uzupełnić braki kadrowe właśnie w oparciu o przybyszy ze wschodu. Rządzący, zamiast wypychać medyków do krajów Zachodnich, mogli zaspokoić ich postulaty. Ciągle słyszeliśmy, w jak dobrym stanie jest nasza gospodarka, jak mimo gigantycznych transferów socjalnych możemy mieć zrównoważony budżet. Ale pieniądze szły na inne cele, cele dające społeczne i wyborcze poparcie: 500 plus, 13. emerytura, bon turystyczny itp. Lekarzy skreślono z listy grup do politycznego skorumpowania, uznając, że w tej grupie głosów się nie kupi. A w razie czego, jak zapowiadano za poprzedniego PiS-u: lekarzy „weźmie się w kamasze”.

Konstytucja RP to taki dokument, w którym każdy znajduje coś dla siebie, niczym muzułmanie w Koranie. Naruszanie praworządności – opozycja, całkowity zakaz aborcja – konserwatyści. No to przeczytajmy artykuł 68 punkt 2: „Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”. Brzmi jednoznacznie. Poszukajmy dalej: 500 plus 13. emerytura, bon turystyczny – brak takowych zobowiązań wobec rządzących. Puentę dopowiedzcie sobie sami.

Inne wpisy tego autora

Cwaniactwo według prezesa Kaczyńskiego

– Tylko ci, którzy żyją z cwaniactwa, mogą rzeczywiście stracić. Ogromna większość na tym zyska – powiedział Kaczyński o „Polskim Ładzie” w wywiadzie dla radia

Szczepienia: wolność ma swoje granice

Prezydent Andrzej Duda jest stanowczym przeciwnikiem obligatoryjnych szczepień. Jego zdaniem: „jest obowiązkiem ze strony polskiego państwa zapewnienie możliwości zaszczepienia. Można zachęcać, stworzyć programy edukacyjne, natomiast