Warzywniak Narodowy, czyli rządowe plany budowy państwowej sieci sklepów spożywczych

Warzywniak Narodowy, czyli rządowe plany budowy państwowej sieci sklepów spożywczych

Doceniasz tę treść?

Pierwszą taką palcówkę proponuję otworzyć na warszawskim Żoliborzu, w okolicach domu Jarosława Kaczyńskiego. Warzywniak ów będzie dobrze strzeżony, w asortymencie znajdzie się karma dla kotów i Gazeta Polska w gratisie. Czasami zabraknie bułek, czasami owoców. Powrócą polskie papierosy: Sporty, Klubowe, Giewonty i Extra Mocne bez filtra, z alkoholi dominować będą polskie wina z dużą zawartością siarki, które wykrzywiają twarz nawet wytrenowanym i doświadczonym alkoholikom. Powróci PRL.

 

W rządzie kiełkuje pomysł stworzenia sieci państwowych warzywniaków czy tam, spożywczaków. Zamiar jest taki: na bazie Krajowej Spółki Cukrowej powstaje Narodowy Holding Spożywczy. To, konsolidacja rolno – spożywczych aktów państwa. Nowy podmiot, który ma już państwowy cukier i zboża, ma kupować prywatne firmy produkujące i przetwarzające produkty rolne. Docelowy etap, to przejęcia i/lub budowa państwowej sieci handlu detalicznego. Projekt ma swoją historię: pod koniec 2018 roku wicepremier Piotr Gliński mówił w RMF FM: „ Przydałoby się, żeby Lidl był polski”. Jeden z rządowych promotorów projektu twierdzi, że państwowe spożywczaki płaciłyby uczciwe ceny rolnikom i oferowały „nieprzesadnie wygórowane ceny” polskim konsumentom.

Zostawmy kwestię przejęć, jako mało realną. Wczytajmy się w głoszoną ideę. Jak wynika z deklaracji, państwowe sklepy będą kupować od rolników jabłka i buraki za kwotę bardziej uczciwą, czyli wyższą niż prywatne sieci. Dlaczego, wyższą. Nie wiadomo, pewnie po to, by rolnikom sprawić przyjemność i zyskać ich sympatię przeliczalną na głosy wyborcze. Dalej, owe ziemniaki i buraki będą w owych placówkach państwowych sprzedawane po „nieprzesadnie wygórowanych cenach”, czyli taniej, niż w prywatnej konkurencji, znowu po to, by obywatel był zadowolony i wdzięczny władzy. Sprytne? Drogo kupić, tanio sprzedać. Szkoda, że marksiści nie mają swojej nagrody Nobla.

Nawet nie wiadomo, jak z tym polemizować. Moja zawodowa koleżanka, zajmująca się sieciami handlowymi, zwraca uwagę, że nie chodzi tylko o socjalistyczną idee fixe tego rządu, ale o intratne posady dla działaczy partyjnych i ich rodzin. Narodowy Holding Spożywczy, to z sześć miejsc w radzie nadzorczej, pięciu członków zarządu oraz 15 – osobowa rada programowa, z kupionym, emerytowanym profesorem na czele. Do tego delegatury wojewódzkie z analogicznym składem. Te ciała, na plenarnych obradach, ustalać będą cenę skupu wiśni i kalafiorów, oraz ustalać urzędową cenę sprzedaży. Te kolegialne ciała będą też przyznawać licencje na prowadzenie państwowych warzywniaków i spożywczaków. Mile widziane pochodzenie robotniczo – chłopskie i przynależność partyjna.

Państwowa sieć zostanie zobligowania do przeprowadzenie kampanii promocyjnej. Zajmie się tym Polska Fundacja Narodowa, ta od rejsu promującego Polską wśród mew i delfinów. Reklamy pójdą w TVP i Polskim Radio, Gazecie Polskiej, Telewizji Trwam i w Radio Maryja. Konkurs na kreację haseł promujących nową sieć rozpisze Rada Mediów Narodowych, instytucja od powoływania i odwoływania Jacka Kurskiego.

Mam głęboką nadzieję, że ów projekt będziecie realizować ze skutecznością równie porąbanego projektu: Mieszkanie plus. Nie potrafiliście być sprawnym deweloperem, nie dacie rady poprowadzić warzywniaka, tym bardziej sieci. Ale ten pokazowy, na Żoliborzu warto postawić. Upamiętnijcie swoją głupotę.

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: Liberalne wiatraki

Zadanie dla Wysokiego Sądu: ile wiatraków musi wybudować PGE? I jak bardzo podnieść ceny? Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się proces z powództwa Fundacji Greenpeace Polska przeciwko PGE