Jak Gwiazdowski został złodziejem z Montany i profanatorem zwłok

Dariusz Matuszak

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Już 150 lat temu pisarz Mark Twain opisał, jak będzie wyglądało kandydowanie Roberta Gwiazdowskiego na funkcję Rzecznika praw Obywatelskich. Przed kilkoma miesiącami wysunięto moją kandydaturę na gubernatora stanu New York z listy niezależnych – tak rozpoczyna swój proroczy tekst amerykański pisarz i dalej opisuje swe mrzonki i majaki na temat tego, jakie to ma szanse w konkurencji ze zwalczającymi się kandydatami nienawidzących się obozów – Republikanów i Demokratów.

 

Sen kończy się dość szybko. Już następnego dnia zacni i pracowici obywatele stanu Nowy Jork zaczynają się dowiadywać prawdy o Gwiazdowskim Twainie. Może by pan Mark Twain wytłumaczył nam dzisiaj, gdy staje jako kandydat na gubernatora przed swym narodem, jak to się stało, że w r. 1863 w miejscowości Wakawak w Kochinchinie czterdziestu czterech świadków udowodniło mu krzywoprzysięstwo, które popełnił, aby wydrzeć szmat pola bananowego z rąk nieszczęśliwej wdowy malajskiej i jej bezbronnej rodziny, dla której pole to było jedynym środkiem utrzymania – domaga się dramatycznie gazeta opisująca zdemaskowanego Twaina. Od tego czasu nie będzie go już nazywać inaczej jak tylko „Twain, ohydny krzywoprzysięzca”.

Następnego dnia w ręce Twaina wpadła gazeta Gazette a tam żądanie odpowiedzi: Może by nowy kandydat na stanowisko gubernatora zechciał wyjaśnić nam pewną sprawę. Idzie o jego współlokatorów w Montanie, którym od czasu do czasu ginęły różne drobne, choć wartościowe drobiazgi. Dziwnym trafem znajdywano je zawsze u p. Twaina. Od tego artykułu nazywany był już zawsze „Twainem, złodziejem z Montany”.

Ale dziennikarskie śledztwa nie ustają. Odkrywane są kolejne skandale z udziałem Gwiazdowskiego naszego niezależnego kandydata Twaina. Ośmielił się on bowiem pomówić zmarłego dziadka pana Blanka – rywala na urząd gubernatora, twierdząc, jakoby został powieszony za napad uliczny. Jest rzeczą odrażającą, iż dla doraźnych celów politycznych nie daje się spokoju ludziom nawet w grobach, obrzucając błotem ich czcigodne nazwiska. Kiedy pomyślimy o tym, jak wielce boleć muszą podobne zniewagi rodzinę i przyjaciół nieodżałowanego nieboszczyka, nie możemy oprzeć się chęci zaapelowania do szanownych wyborców, aby udzielili nauczki zdziczałemu oszczercy – grzmi kolejna gazeta, pisząc „Twain profanator zwłok”.

I dalej Twain opisuje: „Wkrótce potem centralny organ republikański zarzucił mi przekupstwo na wielką skalę, zaś centralny organ demokratyczny przytoczył „fakty” świadczące, iż usiłowałem zyskać bezkarność w pewnych sprawkach za pomocą szantażu. Z tej racji zyskałem dwa nowe przydomki: „Twain, brudny łapownik” i „Twain, podły szantażysta”

Na koniec zaś podsumowano całą kandydaturę Gwiazdowskiego Twaina. Niezależni, przyjrzyjcie się swojemu kandydatowi! Spójrzcie na ohydnego krzywoprzysięzcę, złodzieja z Montany, profanatora zwłok! Podziwiajcie tego deliryka, brudnego łapownika, podłego szantażystę! Zastanówcie się i powiedzcie, czy możecie złożyć wasze głosy na człowieka obciążonego tak wstrętnymi zbrodniami, który nie posiada nawet dość odwagi, aby pisnąć słówko w swojej obronie!

To wszystko było satyrą w humoresce Jak kandydowałem na gubernatora. Nasz prawy i niezłomny bohater w końcu ulega i rezygnuje po tym jak okazało się, iż jako dyrektor przytułku wykorzystuje bezzębnych staruszków do najcięższych robót, a gdy się pojawi na wiecu, to dzieci za nim wrzeszczą: „tatuś, tatuś”.

Życie dorówna fikcji i dlatego Gwiazdowski ma swą własną humoreskę Jak „godności stanowiska” ma strzec ktoś, kto o kobietach – czyli połowie społeczeństwa – mówi, że ich wolność kończy się, kiedy zdejmują matki? – pyta dramatycznie w „Wysokich Obcasach” jakaś tam autorka tekstu „Gwiazdowski kandydatem na RPO. To on mówił o wolności kobiet zdejmujących majtki”. Ale o ssso chodzi z tymi majtkami? Otóż Gwiazdowski ośmielił się wyrazić pogląd, iż Prawo kobiety do dokonania aborcji nie jest kwintesencją wolności w jej klasycznym rozumieniu. Wolność miała wtedy, jak zdejmowała majtki. 

Twain opisywał tylko brudne metody, insynuacje, oszczerstwa i był uroczo naiwny w swym pięknoduchostwie. Nie przyszło mu do głowy, że nadejdą czasy, gdy kłamanie, złodziejstwo, cudzołóstwo, szarganie wartości nie będą dyskwalifikowały ludzi w życiu publicznym i nie staną się przeszkodą, by obejmował najwyższe stanowiska. Dziś eliminować może pogląd, iż powinno się ponosić odpowiedzialność za własne decyzje, także w sferze sypialnej. Nie zamierzam się wdawać w rozważania o aborcji, bo jak każdy gorący temat tak i ten całkowicie przesłoniłby inne kwestie. Chodzi o to, że dziś z życia publicznego mogą wykluczyć poglądy całkiem racjonalne, albo inaczej mówiąc normalne. Nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy, to uznawalibyśmy, że mieszczą się w jakimś spectrum, w ramach którego wolni ludzie się poruszają – myślą i swe myśli, wyobrażenia otwarcie głoszą. Otóż nie. W świecie postępującego postępu pogląd, iż aborcja nie powinna być dozwolona na życzenie, dla wygody etc. staje się poglądem ekstremalnym. Z marginesu. Gdyby przywołać metafory z PRL można by powiedzieć, że to pogląd ludzi z marginesu społecznego. 

Tak czy owak, w świecie miłości, tolerancji, otwartości i szacunku dla innych, taki pogląd właściwie eliminuje z życia publicznego, a może też wysłać do więzienia jak choćby we Francji. Tak, tam za powiedzenie tego, co Gwiazdowski można trafić za kraty. Ten świat miłości nie jest wcale tak odległy. Ani się państwo nie obejrzą. Np. poseł Śmiszek twierdzi, że do więzienia powinno wsadzać się z homofobię i zapowiada, że jak on i jego ugrupowanie obejmą władzę, to homofoby wylądują za kratami. Homofobią zaś jest już dziś głoszenie poglądu, że pary homoseksualne nie powinny mieć prawa do adoptowania dzieci. 

OKO.press anonsując kandydowanie Gwiazdowskiego i ogłoszenie tego napisało: Na konferencji prasowej obok Gwiazdowskiego byli m.in. Janusz Korwin-Mikke i Krzysztof Bosak. Ten pierwszy o osobach z niepełnosprawnościami mówił m.in. „imbecyle i idioci”. 

A jak wygląda wrażliwość społeczna kandydata PSL i Konfederacji? – pyta oko. I odpowiada: Gwiazdowski to twitterowy wesołek. Kwestię dyskryminacji, jeden z ważniejszych obszarów działania RPO, traktuje jako żart. Ilustracją jest podany przez Gwiazdowskiego wpis na Twitterze z reklamy Pfizera, która mówi, iż skoro zaufano, że penis zadziała (nawiązanie do viagry), to trzeba ufać i szczepionce. Kandydat RPO skomentował to, szydząc z wiecznego tropienia dyskryminacji i z patologii parytetów: I znów dyskryminacja. Reklama dla jednej płci.

Ale najgorsza jest oczywiście owa afera majtkowa. OKO daje odpór Gwiazdowskiemu i pisze: „Wolność miała wtedy, jak zdejmowała majtki” – to najsłynniejsze bodaj zdanie obecnego kandydata na RPO. W tej wypowiedzi jedno to podwórkowy język nielicujący z powagą urzędu.

Drugie: takie zdanie jest kwintesencją braku wrażliwości i zrozumienia dla najróżniejszych sytuacji społecznych, w których znajdują się kobiety, decydujące się na przerwanie ciąży.

Czujecie Państwo tę moc zarzutów. W epoce, kiedy najsłynniejszym hasłem jest „Wyp….ć”, gdy publicznie wywrzaskują je i maszerują pod nim politycy, posłowie, sędziowie, dziennikarze etc., gdy ordynarne babsko ma prowadzić ku wolności, gdy dorośli jak jacyś infantylni gimnazjaliści cieszą się, że mają ruch 8 gwiazdek „Je..ać PiS” pisze się o nielicującym języku kandydata na RPO.  

Gwiazdowski nie tylko sferze moralnej ma poglądy z marginesu społecznego. Czy w sferze obyczajowej, gdy mówi również, iż nie powinno się kodyfikować wszystkich relacji damsko-męskich w tym sypialnych, bo dojdziemy do tego, że by damie zdjąć majtki potrzebna będzie jej zgoda notarialna, czy co najmniej na piśmie? On jeszcze uważa, że człowiek nie powinien być okradany z owoców swojej pracy i mieć prawo do dysponowania swą własnością. Co gorsza, sądzi, że im zakres wolności osobistej jest większy, tym nie tylko bardziej radujemy się indywidualnie, ale też wespół w zespół mamy się lepiej jako społeczeństwo. To już nie jest pogląd z marginesu. To pogląd abominalny oraz abscheulich, czyli wstrętny i odpychający.  Przy okazji można było się dowiedzieć, iż prawa do bycia nieokradanym, do zachowywania owoców swej pracy, do zawierania umów, jakie się chce, dysponowania swym mieniem i czasem, nie należą nie tylko do praw obywatelskich, ale nawet do praw podstawowych, czyli człowieka. Gwiazdowski nie byłby żadnym Rzecznikiem Praw Obywatelskich, ale Rzecznikiem Praw Przedsiębiorców. Kategorie obywateli i przedsiębiorca zaś się wykluczają. Po 30 latach suwerenności w tym gospodarczej wiemy zaś, że przedsiębiorcy ucieleśniają zło. Są tylko złem koniecznym, którego na razie jeszcze nie dało się wyeliminować, by już pełną władzę mieli urzędnicy i rozprowadzony po różnych instytucjach typu Sejm, Parlament Europejski, czy rząd, aparat partyjny. 

Gwiazdowski znalazł się jak Twain pomiędzy Demokratami, którzy twierdzili, że jest szantażystą, a Republikanami mówiącymi, iż łapówkarzem. Wódka nie wyklucza papieroska, więc można być jednym i drugim. Gwiazdowski jest więc gnębicielem kobiet i jednocześnie wyzyskiwaczem ludu pracującego. Mizoginem i oprawcą płci pięknej jest dla sił postępującego europejskiego postępu, zaś poplecznikiem krwiopijnych kapitalistów dla patriotycznych socjalistów z PiS. Wiadomo, co jest jednak jego największym grzechem. Tak jak Twain w swej humoresce, Gwiazdowski staje na drodze kandydatów z dwóch nienawidzących się i wyniszczających obozów.

Inne wpisy tego autora

Pandemia strachu i chaosu

Poleję wazeliną: Tomek Wróblewski wrócił w wielkim stylu. W ostatniej audycji opowiedział o towarzyszącym nam, czy też raczej wpajanym od 20 miesięcy strachu. Wzniecany lęk

Debata o niewoli słowa

Kilka dni temu przysłuchiwałem się zorganizowanej przez WEI w Świetlicy Wolności debacie na temat, a jakże, wolności słowa. Relacjonował jej nie będę, nie chcę też