Wymiar sprawiedliwości i piekielny czyściec aresztów

Dariusz Matuszak

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

To jedna z największych plam w na obliczu III Rzeczpospolitej. Wstydliwa i zasługująca na tak nadużywane określenia, jak „haniebna”. To jak nasze państwo, nasz wymiar sprawiedliwości traktuje podejrzanych, podejrzewanych, podsądnych oskarżonych, czy tylko pomówionych całkowicie odbiera wiarygodność wszystkim tym, którzy tak krzyczą o praworządności, sprawiedliwości, potrzebie niezależności sędziowskiego stanu. Klan prokuratorski i sędziowski z całą bezwzględnością i z bezduszną obojętnością miesiącami, a czasami latami trzyma w zamknięciu bez żadnych wyroków tymczasowo aresztowanych, bo tak jest zwyczajnie wygodniej. Cudze nieszczęścia, tragedie złamane życia, kariery nie budzą u bojowników wymiaru sprawiedliwości żadnych odruchów. Na ulice, na wiece wyprowadza ich własny interes, własny domniemany dyskomfort. W sprawach swoich, środowiskowych pełno ich w gazetach i telewizyjnych studiach.

Spójrzmy na statystyki podane w raporcie Związku Pracodawców i Przedsiębiorców dotyczące instytucji tymczasowego aresztowania. Oto okazuje się, że tak walczący o niezależność sędziowie aż w 90 procent przypadków przychylają się do wniosków prokuratury, dotyczących zastosowania wobec ludzi niewinnych aresztu tymczasowego – najbardziej brutalnej i bezwzględnej sankcji znanej polskiemu prawu. Bowiem ci wszyscy oskarżani, oskarżeni, podejrzewani, podejrzani, pomawiani, póki nie zostaną skazani prawomocnie, są niewinni. Sędziowie dzień w dzień mają okazję zamanifestować swą niezależność wobec „pisowskiego reżimu”, wobec podporządkowanych prokuratorowi generalnemu Ziobrze funkcjonariuszy i odrzucać ich wnioski o wtrącanie ludzi za kraty. Ale nie robią tego prawdopodobnie ze zwykłego moralnego i intelektualnego lenistwa. Gdzie są ci wszyscy sędziowie-celebryci, gdy trzeba opowiedzieć o losie ponad 50-letniej kobiety trzymanej blisko dwa lata pod celą, bo podejrzewana jest o jakieś przestępstwa gospodarcze. System wypluł ją bez wyroku, ale też bez aktu uniewinnienia, więc tkwi tak od lat bez pracy, bez przyszłości, ze zdrowiem zrujnowanym, zszarganym nazwiskiem, zniszczoną karierą, w długach po uszy, z pokaleczoną rodziną. Znam wiele przypadków ludzi wrzuconych do takiego piekielnego czyśćca niepewności, także przypadki, gdy ktoś zwyczajnie sprawiedliwości nie doczekał, bo system go zabił. Bo zrujnowane zdrowie nie pozwoliło nawet doczekać procesu. Ale jak sędzia zostanie odsunięty od spraw, to pół kasty w buncie powstanie, telewizje się grzeją, paski alarmowe na ekranach przesuwają się złowieszczo.

Tymczasem okazuje się, że państwo sędziowie kochają ten reżim Ziobry, z którym tak oficjalnie walczą. Mentalnie to bratnie dusze. Im odpowiada ten bezduszny, bezlitosny sposób podejścia do ludzi. Ten całkowity brak refleksji, iż może oto wyrządzają komuś krzywdę na całe życie. Oto ze statystyk ZPP wynika, że odkąd Ziobro jest ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym, liczba tymczasowo aresztowany wzrosła o ponad 80 procent. W lipcu 2015 w aresztach tymczasowych było 4669 osadzonych. W lipcu 2021 aż 8564, czyli o 83,4% więcej. Kto te wszystkie areszty klepie jak nie sędziowski stan? Jednocześnie systematycznie spada liczba skazanych na kary pozbawienia wolności. To oczywiście oznacza, że zwiększa się odsetek tych osadzonych tymczasowo decyzją prokuratora i sędziego w stosunku do pozbawionych wolności wyrokiem sądu. Można byłoby sobie opowiadać o okrutnym Ziobrze i jego poplecznikach, gdyby rosła  tylko liczba wniosków prokuratorskich o areszt tymczasowy, a liczba osadzonych pozostawała mniej więcej na tym samym poziomie. Tymczasem wraz z bezwzględnością i surowością prokuratorów rośnie bezwzględność i surowość sędziów. Prokuratorskie i sędziowskie dusze współdrgają ze sobą.

Każdy rozumie, że są przypadki, kiedy areszt tymczasowy jest środkiem nie tylko zapobiegającym uniknięciu sprawiedliwości, ale też prewencyjnym – uniemożliwiającym popełnienie kolejnych przestępstw. W Polsce mamy jednak do czynienia z wyjątkowo genialnymi przestępcami. Prokuratura uzasadniając konieczność zastosowania aresztu tymczasowego, tak często wskazuje na możliwość matactwa, a w konsekwencji uniknięcia kary. Dlaczego zaś tak nie jest w Wielkiej Brytanii, Francji, Szwecji etc., gdzie nie szasta się tam tak tymczasowym aresztowaniem. Czy przestępcy tam nie mataczą? Są głupsi, nie potrafią? A może to prokuratura jest sprawniejsza i nie pozwala na to? Surowość orzekania także nie ma tu nic do rzeczy. Brak zastosowania środka zapobiegawczego nie determinuje przecież wysokości wyroku. Jest przecież niczym innym jak tylko procesową ostrożnością, realizacja podstawowej zasady domniemania niewinności. Nasz stan prokuratorski i sędziowski realizują tymczasem zasadę bolszewicką: lepiej uwięzić stu niewinnych, niż wypuścić jednego winnego.

No i państwo dziennikarstwo tak brawurowo walczące z reżimem tak często mówią o aresztach wydobywczych. Nie pytajcie o nie bezdusznych funkcjonariuszy i oprawców od Ziobry. Zapytajcie o nie owych szlachetnych, dzielnych sędziów tak szczycących się walką o własną niezależność.  Zapytajcie, dlaczego przyklepują te wszystkie areszty wydobywcze. By zmienić barbarzyński obyczaj trzymania podejrzanych, podejrzewanych, pomówionych w aresztach tymczasowych, wydobywczych nie potrzeba żadnej wielkiej reformy prawa, żadnego obalania reżimu. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców proponuje konkretne rozwiązania, ale już teraz wystarczą indywidualne decyzje podejmowane właśnie w duchu poczucia niezależności od prokuratorów. Wystarczy indywidualna ostrożność i refleksja nad tym, czy aby kogoś się nie krzywdzi. Namysł nad tym, czy państwo musi być tak bezwzględne wobec tych, na których padł cień podejrzenia.

Inne wpisy tego autora

Polexit, czyli czym baby nie wystraszysz

Nareszcie, doczekałem się. W końcu w Polsce rozpoczęła się dyskusja na temat kształtu Unii Europejskiej i warunków naszego członkostwa w niej. Debata jest wymuszona, nie

Pandemia strachu i chaosu

Poleję wazeliną: Tomek Wróblewski wrócił w wielkim stylu. W ostatniej audycji opowiedział o towarzyszącym nam, czy też raczej wpajanym od 20 miesięcy strachu. Wzniecany lęk