Wyrównaj rachunki ze świnią, czyli elit kroniki miłosne

Dariusz Matuszak

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Córka Charlotte: 

Plasterki cytryny

Chór: 

Kazirodztwo cytryny

Kocham cię, kocham ponad wszystko

Miłość, której nigdy nie zaznamy 

jest najpiękniejsza, najbardziej wyjątkowa, tak niepokojącą 

najczystsza i tak upojna 

Tata Serge:

Twoje pocałunki są takie słodkie

 

Tak w latach 80. śpiewali Serge Gainsburg i jego dwunastoletnia córka Charlotte. W jednej z wersji video oboje na wielkim łóżku – on z gołym torsem tylko w jeansach, ona w majteczkach i koszulce. „Lemon incest” co można przetłumaczyć jako „Kazirodztwo cytryny” albo „Un zeste de citron”, czyli „Plaster cytryny” – piosenka z dwuznaczną grą słów w tytule i w tekście, była przebojem tamtych lat. W tym też czasie filozof, politolog Olivier Duhamel późniejszy szef Narodowej Fundacji Nauk Politycznych, poseł do Parlamentu Europejskiego, bliski współpracownik Macronów zaczął gwałcić swego 13-letniego pasierba.

Trzy lata temu media na całym świecie rozpisywały się o ruchu #MeToo, kiedy to kobiety, głównie z branży filmowej i show-biznesu ujawniały obrzydliwe, postępki swych kolegów po fachu. Wszystko zaczęło się od zdemaskowania producenta filmowego Harveya Weinsteina, którego Andrzej Żuławski nazywał największym knurem Hollywood. Oblech przez trzydzieści lat miał wykorzystywać seksualnie, a nawet gwałcić aktorki i kobiety chcące zrobić karierę w fabryce snów. Aroganccy i pyszni Francuzi zawsze mieli kompleksy wobec Amerykanów, więc pozazdrościli im akcji #MeToo i od 2 miesięcy mają własną – #balancetonporc, co można z grubsza przetłumaczyć jako „wyrównaj rachunki ze świnią”. No więc wyrównują i ujawniają ohydne sprawki ludzi ze świecznika. A jest co.

Ostrzegam: komu nie w smak, lepiej niech dalej nie czyta. Będzie obrzydliwie. Media francuskie nie krepują się i czasami opisują wyczyny dewiantów z pornograficzną dbałością o szczegóły. Te jednak sobie daruję. Ktoś może zastanawiać się też, dlaczego w miejscu, które tak bardzo kojarzy się z gospodarką, przedsiębiorczością, wolnym rynkiem mnie się akurat zebrało na opowiastki o dewiantach, perwertach, oblechach. No cóż, to akurat wciąż ta sama opowieść o upadku naszej cywilizacji. Snuję ją od dłuższego czasu rozpisując tylko poszczególne motywy i wątki. Wszystko się ze sobą wiąże i nie będzie wolnego rynku, wolnej przedsiębiorczości tam, gdzie nie będzie też żadnych zasad, żadnej przyzwoitości i umiarkowania.  Dobrze też wiedzieć jacy ludzie układają ten świat.

Akcja #balancetonporc zaczęła się właściwie od wydanej w styczniu książki Camille Kouchner „La Familia Grande”, w której opisuje historię własnej rodziny. Wspomnienia sięgają daleko w przeszłość do lat 80. Jej rodzice się rozwodzą. Ojciec Bernard Kouchner to działacz komunistyczny i polityk Partii Socjalistycznej, współzałożyciel organizacji „Lekarze bez Granic”, przez wiele lat minister, w tym spraw zagranicznych. Matka – Evelyne Pisier, komunistyczna działaczka, ale z bajecznie bogatej rodziny, rządzącej francuskimi Indochinami i kolaborującej z Vichy i III Rzeszą (współpraca z niemieckimi nazistami nigdy nie była we Francji jakimś większym problemem, a już zwłaszcza wśród socjalistów), kochanka Fidela Castro wiąże się z Olivierem Duhamel – prawnikiem, filozofem, politologiem, synem wieloletniego ministra za prezydentury Pompidou. Camille Kouchner, wtedy dziewczynka, wraz z matką i bratem mieszkają u Duhamela. Ten regularnie gwałci 13-letniego Victora. Dzieci zmusza do milczenia, mówiąc, że to mogłoby zabić ich matkę, która sama nie może pogodzić się z samobójczą śmiercią własnych rodziców.

We Francji filozofowie, intelektualiści od nauk społecznych, mają wyjątkową pozycję. A wśród nich przez lata wyjątkową pozycję wyrobił sobie Duhamel.  Miał własny program telewizyjny, stał się idolem francuskiej lewicy, guru polityków, w tym małżeństwa Macronów, którzy także dzięki niemu wprowadzają się do Pałacu Elizejskiego jako pierwsza para Francji. Spod jego ręki wyszły całe pokolenia francuskich polityków, dyplomatów, zawodowych oficjeli korpusu służby cywilnej. Czar prysnął jednego dnia, gdy na początku roku prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące pedofilii i kazirodztwa. Sama Camille opowiada, iż cały Paryż wiedział o postępkach Duhamela, bywał u niego na przyjęciach, w czasie których nadzy dorośli nic sobie nie robiąc z obecności dzieci się zabawiali. O gwałtach na Victorze, swym synu wiedział też minister Bernard Kouchner, ale zawsze milczał.

„La Familia Grande” uruchomiła całą falę podobnych doniesień, choć tak naprawdę zacząć się miało od jeszcze innych wspomnień. Camille opowiada, że ośmieliła ją książka „Le Consetement” „Zgoda”, w której reżyser Vanessa Springor opisuje swój związek jako nastolatki ze starszym o 36 lat pisarzem Gabrielem Matzneffem. Ten oskarżany jest o pedofilię – stosunki seksualne z chłopcami poniżej 15. roku życia. O jego zboczeniu wiedziała cała Francja, bo w swych wydanych publicznie pamiętnikach opisywał swe „zabawy” nawet z 8-letnimi dziećmi. Matzneff pisał o „wykwintnej miłości” czasami nawet z 4 chłopcami naraz. By zażywać tych rozkoszy, regularnie latał na Filipiny. Przez 40 lat Francja przymykała na to oczy. Podobnie jak na wyczyny byłego lidera studenckiej rewolty z 1968 roku, działacza Zielonych i posła do Parlamentu Europejskiego Daniela Cohn Bendita. Ten już w 1975 roku w swej książce „Wielki bazar” pisał o swych „przygodach” seksualnych z dziećmi, w tym 5-letnimi dziewczynkami. Chełpił się tym nawet w wywiadach telewizyjnych. To, że wszyscy o wszystkim wiedzieli, nie przeszkodziło, by jeszcze w 2016 roku dostał nagrodę Parlamentu Europejskiego. To wszystko stare dzieje, znane Francuzom od lat.

Po książce Camille nastąpił jednak prawdziwy wysyp opowieści. Coś pękło, a władze zaczęły reagować. Do prokuratury zgłosił się Olivier A., który zeznał, że jako 10-14-letni chłopiec był gwałcony przez swego wuja Gerarda Louvina, jednego z największych we Francji producentów telewizyjnych i filmowych. Do gwałtów miał zachęcać Daniel Moyne mąż tego Louvina, czy kim on tam jest, producent muzyczny i szef wytwórni płyt. Przeciwko panom już w 2006 było prowadzone śledztwo w sprawie o gwałty na adoptowanym przez nich chłopcu, ale wówczas sprawę umorzono z powodu przedawnienia. Teraz jednak sprawa wygląda poważniej, bo Olivier A, który jest siostrzeńcem Louvina ani myśli odpuścić i chce wyrównać ze świniami rachunki. Podobnie Coline Berry. Ta 45-letnia dziś aktorka oskarża swego ojca o to, że gwałcił ją, gdy miała 10 lat. Richard Berry to jeden z najsłynniejszych aktorów i reżyserów francuskich. Także w lutym prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko Dominik Boutonnat. Ten prezes państwowego, finansującego produkcję filmów we Francji National Cinema Center (CNC) – odpowiednik naszego Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, został oskarżony o próbę zgwałcenia swego chrześniaka.

W połowie lutego zostało wszczęte śledztwo w sprawie jednego z najbardziej znanych we Francji dziennikarzy i prezenterów wiadomości telewizyjnych. Patrick Poivre d’Arvor przez 30 lat prowadził główne wiadomości stacji TF1. Jego, o dwukrotny gwałt oskarża Florence Porcel, pisarka i youtuberka. Młoda, naiwna, bezwolna dziewczyna szukała pomocy u mistrza i została wykorzystana. Kolejne śledztwo dotyczy wielkiej nadziei francuskiej lewicy, działacza Komunistycznej Partii Francji i radnego Paryża Maxima Cocharda. Doniesienie na prokuraturę przeciwko politykowi i Victorowi Laby – jego mężowi czy tam żonie, złożył 18-latek, który oskarżył ich o gwałt. Kilka dni później chłopaka znaleziono powieszonego w pokoju w akademiku.

Samobójstwo popełnił też jeden z braci Faulon. On i jego 2 bracia jako chłopcy mieli być gwałceni przez jednego z najbardziej znanych we Francji artystów Claude’a Lévêque. Oskarża rzeźbiarz Lauren Faulon. Na samym początku marca rozpoczęło się też śledztwo przeciwko byłemu ministrowi z czasów Mitteranda i Hollande’a. Były lider Partii Radykalnej Lewicy, obecnie szef koncernu prasowego Groupe La Dépêche, Jean-Michel Bayet oskarżany jest o zgwałcenie 15-latki. O swych traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa zdecydował się opowiedzieć poseł i wiceszef ugrupowania prezydenta Macrona LREM Bruno Questel. 55-letni dziś polityk twierdzi, że jako 11-letni chłopiec był wielokrotnie gwałcony.

Posypało się tych przykładów sporo, a to urobek z zaledwie półtora miesiąca. Jakże niewinnie wyglądają przy tym miłosne igraszki Mitterranda, który dorobił się nieślubnej córki, czy prezydenta Hollanda, który nocami wyślizgiwał się z Pałacu Elizejskiego i motorynką pomykał do swej kochanki. Przedstawiłem te przypadki, by pokazać skalę i grozę procederu. Sprawa dotyczy samych elit państwa. To już nie są tylko plotki jak w przypadku wielu ministrów w tym osławionego Jacka Langa przez 40 niemal lat obecnego we wszystkich rządach. Oskarżany, czy pomawiany o pedofilię polityk Partii Socjalistycznej przez całe lata otrzymywał pieniądze od osławionego amerykańskiego pedofila Epsteina. Za co? Nie wiadomo. Ostatnie wpłaty są z roku 2018. Prokuratura francuska w sprawie Epsteina prowadzi własne śledztwo, a jednym z efektów jest zatrzymanie właściciela jednej z największych we Francji agencji modelek Jeana Luca Brunela, który miał „dostarczać” Epsteinowi młode dziewczęta, by zabawiały gości na jego karaibskiej „wyspie orgii”.  Bywali tam najwięksi tego świata w tym Bill Clinton i książę Andrzej, brat następcy brytyjskiego tronu Karola. Według śledczych, Brunel miał z Francji przywieźć Epsteinowi 12-letnie siostry jako „prezent urodzinowy”.

Kiedy główne media chcą wyszydzić konserwatystów, ośmieszyć ich krytykę postępującego postępu, to często wrzucają ich do jednego kubła z wyznawcami teorii spiskowych. Jeśli ośmielisz się człeku podać w wątpliwość teorię o płynnym przechodzeniu z czterdziestej trzeciej płci do czterdziestej czwartej, to oznacza, że podważasz osiągnięcia współczesnej nauki i uważasz też, że Ziemia jest płaska. Możesz zostać zakwalifikowany do demaskowanej w USA tajemniczej grupy QAnon, która wedle mediów gromadzi paranoików wietrzących spisek światowych elit, albo do wyznawców Pizzagate twierdzących, że pedofile ze świata władzy i pieniądza handlują dziećmi i wykorzystują je seksualnie. Gdy się jednak poczyta historie z Francji, czy nawet z USA, to można się zapytać: kto tu zwariował? Pomysł, by na zapleczu jakichś pizzerii organizowano ohydne imprezy, wydaje się całkowicie idiotyczny. Ale… Francja elegancja, od tego są zupełnie inne miejsca, jak choćby słynny pałacyk myśliwski pod Paryżem Pavillon du Butard, gdzie swego czasu marszałek Zgromadzenia Narodowego organizował, jak to nazwano „różowe balety” z udziałem nieletnich. Sprawa stara, ale francuscy socjaliści wciąż jednak są przywiązani do tradycji.

Swoje kochliwe elity mają też oczywiście Stany Zjednoczone. Może i Amerykanie nie są aż tak eleganccy jak Francuzi, ale zdaje się, że robią wiele by dorównać im wyrafinowaniem. Właśnie przestała istnieć najpotężniejsza antytrumpowska organizacja i to założona przez samych Republikanów ze skrzydła zaprzysięgłych wrogów byłego prezydenta. Mało kto zaszkodził mu tak jak Lincoln Project wydając dziesiątki milionów na prowadzoną przeciwko niemu bratobójczą kampanię. Okazało się właśnie, że jeden z jej założycieli i szefów John Weaver oskarżany jest o pedofilię i oferowanie mężczyznom pracy w zamian za seks. Żonaty i dzieciaty Weaver miał uwodzić nawet 14-latka, ale z konkretnymi propozycjami wstrzymał się, aż ten skończy 18 lat. Jest coś przerażającego w tym czekaniu 4 lata na ofiarę. Weaver zrezygnował ze wszystkich funkcji w tym z prowadzenia Lincoln Project. Tak samo zrobił kolejny z szefów Steve Schmidt, który wiedział o obrzydliwym procederze Weavera i ukrywał to.

W świecie, który nie byłby tak zakłamany i cenzurowany jak obecnie, w którym media opisywałyby świat taki jakim jest, a nie po to by forsować ideologie, czy pomagać wygrać wybory, historie związane z Hunterem Bidenem – synem prezydenta nie schodziłyby z czołówek gazet. Telewizory grzałyby się od kolejnych ujawnianych skandali. Teraz jednak historie jak o tym, że Hunter Biden narkoman i hulaka uwiódł wdowę po swoim bracie, ale jednocześnie zdradzał ją z jej siostrą i procesował się ze striptizerką z nocnego klubu o uznanie ojcostwa, lądują gdzieś na zapleczu gazet, albo na śmietniku, chociaż wszyscy wiedza, że tak właśnie się działo, gdy jego ojciec przymierzał się już do startu w wyborach prezydenckich.

Opisując to wszystko, przyznaję, że mam poważne wątpliwości. Z jednej strony, po co się w tym wszystkim babrać. Czy WEI to aby miejsce dla takich ociekających historii? I pewnie nie pisałbym o tym, gdyby gdziekolwiek w polskich mediach o tym opowiadano. O pośle Fideszu złapanym w czasie homoseksualnej orgii trąbiono, aż szyby wypadały. I dobrze. O innych skandalach jednak cisza, a to tylko dlatego, że Fidesz jest niesłuszny w przeciwieństwie do światłych i postępowych francuskich socjalistów i nowoczesnych Europejczyków od Macrona. Słuszna jest też prezydentura Bidena, więc sprawki jego syna są sprawkami prywatnymi. Ale przecież wiemy, że gdyby to dotyczyło synów Trumpa to rozpisywano by się o dysfunkcjonalnej rodzinie, patologicznych relacjach, emocjonalnym i psychicznym rozchwianiu, o możliwym zagrożeniu bezpieczeństwa, szantażach, o tym, jak to wpływa na funkcjonowanie prezydentury i o tym, jak człowiek, który ma tak, delikatnie mówiąc, „niepoukładane” w swoim najbliższym otoczeniu, może stać na czele najpotężniejszego państwa. Dzień w dzień pojawiałyby się analizy i rozważania typu: co Rosjanie mają na syna Trumpa i czym zaszantażowali prezydenta, że podjął taką a, nie inną decyzję.

Wolałbym powiedzieć a g… mnie obchodzi, co oni tam w tej Francji wyprawiają, ale niestety moja chata już nie jest z kraja. Oni mi tu wszyscy włażą z buciorami i mówią mi jak mam sam się prowadzić i urządzać. Żyjemy w świecie Kafki i Mrożka. Do Polski właśnie przyjechał francuski minister ds. europejskich Clement Beaune. Jeszcze w grudniu 2020 w wywiadzie dla magazynu „Tetu” zapowiadał, że wybiera się do Polski, by sprawdzić, jak traktowane są mniejszości seksualne i jak kształtowane jest prawo aborcyjne. To jest wręcz niewiarygodny poziom arogancji. Prezydent Francji Macron ogłasza wielką konferencję państw unijnych, która zwołana ma być po zakończeniu się pandemii. Tak jak wprowadzony będzie dla całej Europy plan odbudowy gospodarczej, tak samo odbudowana ma być praworządność i poszanowanie dla „fundamentalnych wartości unijnych”. Patronem tego wielkiego dzieła będzie Paryż. Podobnych uzurpacji czy to ze strony Brukseli, urzędników Paryża, Madrytu, Berlina, czy Waszyngtonu doświadczamy już codziennie, a będzie ich coraz więcej. Przywykamy do tego. Przywykamy do tego, że tacy jak knur z Hollywood Weinstein, czy francuski producent filmowy Louvin, albo szef National Cinema Center Dominik Boutonnat kształtują normy kulturowe i społeczne. Zaś tacy jak Lang, Duhamel, czy Weaver ustawiają politykę. Łajanie nas, pouczanie, wtrącanie się w nasze sprawy, pisanie, narzucanie nam praw nie ustanie, póki nie będziemy tacy jak ludzie nad Sekwaną, Sprewą, czy Potomakiem.

Inne wpisy tego autora

Pandemia strachu i chaosu

Poleję wazeliną: Tomek Wróblewski wrócił w wielkim stylu. W ostatniej audycji opowiedział o towarzyszącym nam, czy też raczej wpajanym od 20 miesięcy strachu. Wzniecany lęk

Debata o niewoli słowa

Kilka dni temu przysłuchiwałem się zorganizowanej przez WEI w Świetlicy Wolności debacie na temat, a jakże, wolności słowa. Relacjonował jej nie będę, nie chcę też