Y viva España. Idee Lenina i Stalina wiecznie żywe

Dariusz Matuszak

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Ponieważ w przeciwieństwie do oświeconych, nowoczesnych i postępowych Europejczyków nie jestem rasistą, to uważam, że całkowita katastrofa, dramatyczna zapaść gospodarcza, nędza i totalitarne rządy mogą się przytrafić także owym nowoczesnym, postępowym Europejczykom, a nie tylko jakimś odpadom rasowym – jak nazywał Słowian Marks – dzikim, ciemnym ludom wschodniej i południowej Europy, Azji czy Ameryki Łacińskiej. Owi jasno oświetleni europejscy Europejczycy mają przekonanie, że w przeciwieństwie do jakichś tam niedorobów jak Rosjanie czy Chińczycy, oni potrafią zbudować socjalistyczne szczęście, a to co wszędzie na świecie oglądaliśmy, od Angoli po Wietnam i Kubę, prawdziwym socjalizmem nie było. Oni to dopiero świetnie zrobią. Dotychczasowe próby zbudowania takiego ustroju powszechnej równości i szczęśliwości kosztowały życie około 150 milionów ludzi, ale to sił postępu nie zniechęca. Do czego prowadzi socjalizm, możemy dziś oglądać na przykładzie Wenezueli, która jeszcze 60 lat temu była jednym z najbogatszych państw świata, ale to przecież są tylko jacyś tam Latynosi, zwykła ciemnota z Ameryki Południowej, a nie my, postępująco postępowi i nowocześni Europejczycy.

 

No więc już za chwilę przekonamy się, jak wygląda budowa socjalizmu u wyżej rasowo sytuowanych, genetycznie bardziej oświeconych, otwartych, tolerancyjnych tych ludów Zachodniej Europy, które zamieszkują część Półwyspu Iberyjskiego i tworzą Hiszpanię. Polecam Państwu pilne przyglądanie się temu co tam się dzieje. Jest tak śmiesznie, że włos się na głowie jeży i śmiech przez łzy w gardle zamiera. Przyglądać się powinniśmy także dlatego, że ten kraj jest czempionem walki o praworządność i prowadzi unijną ofensywę przeciwko takim odszczepieńcom jak Polska, czy Węgry. To były hiszpański minister sprawiedliwości Juan Fernando López Aguilar, teraz szef Komisji Sprawiedliwości i Praw Obywatelskich Parlamentu Europejskiego został oddelegowany do oskarżania Polski przed różnymi unijnymi instytucjami. Taki brukselski „prokurator”. Druga to Czeszka, pani Jourová od sprawiedliwości w Komisji Europejskiej, której oficjalny tytuł brzmi Komisarz Wartość i Przejrzystość. Uwaga, uwaga, jak tam było, to ja nie wiem, ale to naprawdę wielce pocieszne i groteskowe, że na dziesiątki tysięcy polityków, aktywistów na obszarze Unii, miliony urzędolników, tak się trafiło, iż akurat najważniejszymi w Brukseli ludźmi od zaprowadzania prawa i sprawiedliwości jest Hiszpan Aguilar, którego była żona oskarżała o to, że tłukł ją niemiłosiernie i Věra Jourová, która jako podejrzana o korupcję siedziała w areszcie jak, nie przymierzając, sam Nowak.

Ale ja nie o tym, tylko o tej niepełnosprawnej, ale za to pełnośmiesznej Hiszpanii. Mają tam oni rząd komunistów i socjalistów z przewagą Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) i pełną parą wprowadzają ludową sprawiedliwość i postęp. Lepszą, europejską wersję przodującego ustroju, a nie jakąś tam ruską. Jeśli używam określenia „komuniści”, to nie jest to żadna publicystyczna przenośnia czy przezwisko, tylko zwykłe odniesienie do faktu, że co najmniej pięcioro członków hiszpańskiego rządu deklaruje się jako komuniści i do komunistycznych organizacji należy. Hiszpania od 2009 roku miota się od kryzysu do kryzysu, więc ma najlepszy czas na zaprowadzanie marksizmu.

Odwołajmy się do nudnej, ale za to przerażającej statystyki. Z powodu pandemii, PKB kraju spadło w 2020 roku o 11 procent i jest na poziomie z 2005 roku. To tak, jakby gospodarczo wyparowały niemal dwie dekady. De facto, Hiszpania nigdy nie odrobiła strat z kryzysu z lat 2008–2009 i w 2019 r. miała niższe PKB niż w 2008 roku. PKB na głowę mieszkańca było w 2020 roku o 20 procent niższe niż w 2008 r. Na bezrobociu są 4 miliony osób, a dodatkowe 700 tysięcy jest objętych tzw. mechanizmem pracy tymczasowej. Niby trochę pracują, ale większość czasu są na postojowym, a ich etat utrzymywany jest przez państwo. Jeszcze przed pandemią bezrobocie wśród młodych (18–34 lat), wynosiło ponad 30 procent, teraz sięga już 40. Pustka w czasie, kiedy ludzie zakładają rodziny i rozpędzają się do najbardziej kreatywnego okresu w swoim życiu. Ale od czego jest pomysłowość socjalistów, poczucie społecznej sprawiedliwości i troska o lud. W ramach walki z bezrobociem zatrudniono więc rekordową liczbę osób w budżetówce. W ciągu roku zatrudnienie w tej sferze wzrosło aż o 7 i to tempo zatrudniania jest rekordowe w historii Hiszpanii. Tak więc w rok 2021 Hiszpanie weszli z bezrobociem o 3,5 procent wyższym niż na początku 2020 r., ale za to też o 7 procent wyższym zatrudnieniem w budżetówce.

W 2020 roku na płace budżetówki oraz renty i emerytury ichniego ZUS-u – Seguridad Social wydano 294,8 miliarda euro. To równowartość 26 procent PKB Hiszpanii. Do tego trzeba doliczyć choćby wypłaty dla pracowników zatrudnionych w instytucjach samorządowych, 20 miliardów euro na zasiłki dla bezrobotnych, 16 miliardów na mechanizm pracy tymczasowej, do tego doliczyć… no nie, mnie się już liczyć i sprawdzać nie chce. To już chyba nie ma znaczenia czy dług publiczny będzie wynosił 115 procent PKB czy 135, czy milion pięćset sto dziewięćset. Rachunki, reguły, jakaś dyscyplina budżetowa, zasady ekonomii, to wszystko stało się już fikcją, a w Brukseli właśnie szykowany jest jeszcze helikopter, który ma polecieć nad Hiszpanię i rozrzucać kolejne pierdyliardy euro.

Liczby są zawsze abstrakcją, ale już nie dojmująca bieda, a wielu przypadkach nędza, w jaką zaczynają popadać Hiszpanie. Jednym z symboli wielkiego kryzysu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych sprzed niemal stu lat były ogromne kolejki ludzi stojących po darmowe posiłki. Takie sceny można zobaczyć teraz w wielu hiszpańskich miastach. Właśnie odkryto kolejne stadium biedy. Nie będzie się już wydawać zimnych posiłków, tylko ciepłe i suchy prowiant, bowiem korzystających z pomocy nie stać na opłacenie rachunków za energię, więc nie mają jak owych dań podgrzać. Bezrobotni bezdomni, mieszkańcy wyrastających jak grzyby po deszczu miasteczek namiotowych, też nie mają jak tego zrobić. Rządząca lewica ma pomysł na walkę nie tylko z bezrobociem, ale też z bezdomnością. Jakiś czas temu przeforsowała prawo de facto pozwalające tym, którzy deklarują, iż nie mają gdzie mieszkać, nawet włamać się do cudzego pustego lokalu czy mieszkania i się tam rozgościć. Szybko okazało się, że ludzie, którzy na czas wakacji zostawiali puste mieszkanie nie mają do czego wrócić. Takie sytuacje to już nie pojedyncze przypadki, „okupas” to prawdziwa plaga. Eksmisja takiego dzikiego lokatora stała się prawdziwą sądową drogą przez mękę. Dziennik „El Mundo” podał, że okupas zajęli już nielegalnie ponad 200 tysięcy lokali, a komunistka, minister równości Irene Montero z partii Podemos, pod pretekstem pandemii, forsuje właśnie jeszcze radykalniejszy projekt, który praktycznie likwidowałby prawo własności. Rząd mógłby przejmować lokale i kwaterować w nich „potrzebujących”. Właściwie już tak się dzieje. Rząd regionu Balearów na 7 lat zajął 56 mieszkań należących do tzw. „wielkich właścicieli” – banków, funduszy, deweloperów. Przeznaczone są one na wynajem jako lokale socjalne. Dotychczasowym właścicielom wypłacona zostanie jednorazowa rekompensata w wysokości średnio 40 procent tego, co uzyskaliby, wynajmując mieszkania po cenach rynkowych. Takie akcje to oczywiście katastrofa dla rynku wynajmu, sprzedaży i budownictwa. Ale sprawa może być jeszcze bardziej perwersyjna. Działacze prawicowej partii VOX twierdzą, że tak naprawdę może chodzić o układ polegający na zapewnieniu bankom i funduszom etc. dochodów z mieszkań, których ze względu na pandemię nie da się ani sprzedać, ani wynająć. Jakkolwiek by nie było, to jednym śmiałym ruchem podważono całą wielka gałąź gospodarczą – budowę mieszkań przeznaczonych dla turystów czy emerytów z Niemiec, Wielkiej Brytanii, którzy tak chętnie osiedlali się w Hiszpanii.

Turystyka przynosi nawet do 15 procent PKB, ale i nad nią lewicowy rząd gorliwie pracuje. Jak podaje urząd statystyczny INE w 2020 roku wpływy z turystyki z powodu pandemii spadły o blisko 80 procent w porównaniu z rokiem 2019. Kwitnie tylko jeden jej rodzaj – przeprawy nielegalnych imigrantów łodziami z Maroka na Wyspy Kanaryjskie. Nowy szlak dla przybyszy i przemytników ludzi. Liczba nielegalnych imigrantów dopływających do Wysp Kanaryjskich w ciągu roku wzrosła o tysiąc procent. Hiszpański rząd 6 tysięcy z nich rozmieścił w pustych hotelach. Hosanna! – zawołali uradowani właściciele, do których popłynęły pieniądze podatników płacących za all inclusive (poza alko) dla imigrantów. Radość była krótka. Okazało się, że szybko doszło do konfliktów pomiędzy niemieckimi i holenderskimi turystami, a młodzieżą z Afryki, co pokazały media nad Renem – i tym dolnym, i środkowym. Hotelarze od euforii przeszli do protestów. Żeby nie wiem co tam w Madrycie i Brukseli o wartościach europejskich i tradycyjnej unijnej gościnności nie opowiadano, to federacja hotelarska i turystyki z Las Palmas oznajmiła, że nie chce już afrykańskich turystów, bo im niemieccy nie przyjadą.

To, co wydarzyło się w kilku hotelach, w tym w luksusowym Riu Papayas można traktować jako incydenty, ale łodzie między Marokiem a Kanarami kursują z regularnością promów i jeśli wizerunek wspaniałego miejsca na wypoczynek zostanie zrujnowany, tak jak to stało się w przypadku kilku greckich wysp, to niełatwo go będzie odbudować. To wszystko mogą być wydarzenia o niezbyt wielkiej wadze, ale pokazują jak hiszpańska lewica chaotycznymi, rozpaczliwymi akcjami, nie przewidując skutków własnych działań, może zniszczyć najcenniejsze aktywa Hiszpanii. Dużo nie trzeba, by mówiło się o tym, że w Hiszpanii, a zwłaszcza na Balearach, to mieszkania ludziom zabierają, a na Kanarach to teraz Afrykańczycy rezerwacje mają.

Do katastrofalnych w skutkach akcji w gospodarce dochodzą jeszcze te w sferze społecznej i kulturowej. Drobny przykład dobrze oddający poziom lewicowego obłędu, w jakim pogrąża się Hiszpania. Otóż w Ministerstwie Równości, którym zawiaduje komunistka Moreno, jest Instytut ds. Kobiet i Równości Szans, prowadzący tzw. Obserwatorium ds. Wizerunku Kobiet. Instytucja ta śledzi, czy aby wszyscy przestrzegają zasad równości. I tak wytropił skandaliczne praktyki, jakie miały miejsce w jednym ze sklepów z zabawkami w Madrycie. W niecnej tej placówce można było kupić (teraz już nie) tabliczki na drzwi do pokoju dla dziewczynki czy chłopca. Takie tam w stylu: „Tu śpi Księżniczka” albo „Sypialnia Małej Królowej Domu” czy „Tutaj śpi pirat”. Właściciel sklepu został oskarżony o przestępstwo naruszenia równości i pod groźbą kary nakazano mu wycofania ze sprzedaży seksistowskich tabliczek.

– Instytut ds. Kobiet i Równości Szans, autonomiczny organ podlegający Ministerstwu Równości, zgodnie z powierzonymi mu funkcjami, zarządza Obserwatorium ds. Wizerunku Kobiet w celu zapewnienia właściwego traktowania kobiet w reklamie i mediach, zgodnie z obowiązującymi przepisami – napisano do właściciela sklepu. – Kontaktujemy się z tobą, ponieważ poprzez skargę otrzymaną przez Obserwatorium dowiedzieliśmy się, o sprzedaży przez twoją firmę modeli tabliczek do pokoi dziecięcych w różnych wersjach w zależności od tego, czy są dla chłopców lub dziewcząt. Biorąc pod uwagę w szczególności odbiorców docelowych, ten rodzaj napisów przyczynia się do wzmocnienia stereotypów związanych z płcią, łącząc wyłącznie dziewczęta z tradycyjną rolą księżniczek, a chłopców z rolami związanymi z działaniem, jak postacie pirackie lub superbohaterowie. W związku z tym, mając na względzie społeczną odpowiedzialność, jako urząd musimy przekazać te uwagi i domagać się, aby były one uwzględniane przy projektowaniu twoich wszystkich produktów, a zwłaszcza tych skierowanych do dzieci. Dzięki temu przyczynimy się do budowania bardziej egalitarnego społeczeństwa dla kobiet i mężczyzn, dalekiego od stereotypowych i dyskryminujących ról. Dziękujemy za uwagę i czekamy na twoją odpowiedź. Pozdrawiamy.

Przytoczyłem ten bełkot, bo to dobra ilustracja tego, czym oni tam w tej Hiszpanii się zajmują i czemu potrzeba zwiększać zatrudnienie w budżetówce. To nie jest jednostkowy przykład. Ofensywa postępu trwa na wszystkich frontach – od przedszkoli, po domy seniora. W środku pandemii trwają m.in. prace nad ustawą o eutanazji. (Może w tym też jest jakaś perwersyjna strategia). Temu wszystkiemu towarzyszy jeszcze degradacja moralna i umysłowa tej władzy. Hiszpanie właśnie się dowiedzieli, że były wicepremier komunista Pablo Iglesias, który w marcu podał się do dymisji, bo chce zostać szefem regionalnego rządu Madrytu, domaga się wypłacania mu przez kolejnych 15 miesięcy 5360 euro tytułem jakiejś „rekompensaty”. Członkiem rządu jest nadal jego konkubina – owa Irene Montero, minister równości. Para, która działała w komunistycznych organizacjach, a potem w Podemos zasłynęła ostatnio wśród klasy robotniczej, kupując w Madrycie luksusową willę. Sam Iglesias coraz częściej oskarżany jest o konszachty z wenezuelskim dyktatorem Maduro i przyjmowanie łapówek od rządów Boliwii i Wenezueli. Dochodzenia blokuje prokurator generalna Dolores Delgado, która związana jest z, wydalonym ze stanu sędziowskiego za zakładania nielegalnych podsłuchów, Baltasar Garzónem. Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska oskarżany jest przez policję o dopuszczanie do napadów lewackich bojówek na działaczy prawicowej partii VOX. Wręcz o prowokowanie ich. Do ostatnich ataków doszło na wiecu w Madrycie. Szef VOX został obrzucony kamieniami, a policja miała zakaz reagowania. Lewaccy bojówkarze po zaatakowaniu VOX napadli na policję. Skończyło się wielką rozróbą, w której rannych zostało ponad 40 osób, z czego wielu funkcjonariuszy. Związek zawodowy policji SUP twierdzi, że Marlasca specjalnie ogranicza liczbę policjantów osłaniających wiece VOX, bo wie, że będą napady. Dochodziło do nich w Katalonii, Madrycie, Kraju Basków, regionie Nawarry. Miara się przebrała, gdy po wiecu w Madrycie w szpitalu wylądowało ponad 20 policjantów.

Kilka dni temu w Madrycie odbyła się manifestacja komunistów. Niosąc sztandary z sierpem i młotem, a także portrety ludobójców Lenina i Stalina, uczcili oni 90. rocznicę proklamowania II Republiki. W pochodzie organizowanym przez Komunistyczną Partię Hiszpanii wzięła udział wicepremier, minister pracy Yolanda Díaz. Nie ma więc żadnych norm – ani moralnych, ani intelektualnych. Nawet nie wiadomo jak komentować ten tępy fanatyzm i ignorancję. W Hiszpanii można skończyć uniwersytet, zostać prawnikiem, objąć jedno z najwyższych stanowisk w państwie i obnosić się ze Stalinem, jednym z największych potworów w historii ludzkość, nie wiedząc, kim był bądź nie potrafiąc ocenić ogromu zbrodni. Bycie kompletnie zdeprawowaną, tępa dzidą nie przeszkadza w objęciu teki wicepremier. To nie infantylizm lewackiej gówniarzerii biegającej w koszulkach z bandytą Che Guevarą. To taka sama patologia jak paradowanie z konterfektem Hitlera. Różnica tylko taka, że nikt w tej zramolałej i zesklerociałej Europie się nie oburzy. Zgubiony jest kraj, w którym władzę mają tacy ludzie jak Moreno czy Diaz. A najgorsze jest to, że sam hiszpański lud pozwolił im dobić się do władzy.

Mamy więc pod nosem, w naszej Europie wielkie społeczne laboratorium. Nadszedł czas, by odrzucić rasowe uprzedzenia i uświadomić sobie, że nowocześni, postępowi, tolerancyjni (ha, ha, ha) oświeceni itp. – bzdurne określenia, Europejczycy, mogą w ciągu pokolenia zrujnować swój kraj, całkowicie zniszczyć demokrację i zaprowadzić totalitarny reżim, który moim zdaniem będzie jeszcze gorszy niż w Wenezueli, bo tam przynajmniej nie ma patologii politpoprawności. Nie wiem ile lat potrwa, zanim nastąpi ostateczny upadek. Być może nie dojdzie do tego, bo Hiszpanie się ockną. Niestety, ostatni raz, gdy Hiszpanie się ocknęli, doszło do wojny domowej, a historia pokazuje, że dobrze zorganizowana i zdeterminowana mniejszość jest w stanie chwycić wszystkich za twarz i nagiąć pod swój but. Chciałbym, żeby to wszystko co napisałem, było tylko moim krakaniem, ale nie wiem, czy powinno przyjść otrzeźwienie, czy też niech się dopełni i niech Europa przechoruje to szaleństwo.

Inne wpisy tego autora

Polexit, czyli czym baby nie wystraszysz

Nareszcie, doczekałem się. W końcu w Polsce rozpoczęła się dyskusja na temat kształtu Unii Europejskiej i warunków naszego członkostwa w niej. Debata jest wymuszona, nie

Pandemia strachu i chaosu

Poleję wazeliną: Tomek Wróblewski wrócił w wielkim stylu. W ostatniej audycji opowiedział o towarzyszącym nam, czy też raczej wpajanym od 20 miesięcy strachu. Wzniecany lęk