Rynek nieruchomości pod czerwonym sztandarem

Rynek nieruchomości pod czerwonym sztandarem

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Na piłkarskich Mistrzostwach Europy naszym grupowym rywalem będzie Hiszpania. Z Hiszpanią rywalizujemy już od lat, także na pozasportowym boisku. Chociażby w sferze praw dzikich lokatorów i uporczywego nękania prawowitych właścicieli nieruchomości. W piłce nożnej nieustannie przegrywamy z potężnym rywalem (ostatnio 6:0). W sprawie kradzieży własności Hiszpania też jest w szczytowej formie, choć to Polska zarysowała strategię gry jeszcze za czasów Bieruta i dalej ją twórczo kontynuuje, mimo że niby ustrój się zmienił. Jak widać, formalne zmiany ustrojowe a zmiany mentalności, to dwie różne sprawy. Do tego dochodzą sezonowe mody, dziś w całej Europie jest moda na socjalizm, i tyle.

Kilka dni temu na stronie internetowej Warsaw Enterprise Institute, specjalista od obnażania wszelkich absurdalnych koncepcji lewicy, Dariusz Matuszak opisał jak to Hiszpania, popadając w gospodarczą ruinę, coraz wyżej wznosi czerwony sztandar. Tak, dosłownie. Na niedawnej manifestacji Komunistycznej Partii Hiszpanii, gdzie niesiono sztandary z sierpem i młotem oraz portrety zbrodniarzy Lenina i Stalina, maszerowała wicepremier i minister pracy Yolanda Diaz. W rządzie zdominowanym przez Hiszpańską Socjalistyczną Partię Robotniczą (PSOE), co najmniej pięcioro członków gabinetu deklaruje się jako komuniści i do komunistycznych organizacji należy. W Polsce o socjalistycznych rządach dawno już zapomniano, ale socjalizm ma się dobrze, a nawet rozkwita. Inne sztandary, inne symbole, te same praktyki.

Choćby podejście do prawa własności. Matuszak opisuje, jak w Hiszpanii rządząca lewica przeforsowała prawo de facto pozwalające bezdomnym zasiedlić cudze mieszkania. Nagle okazało się, że właściciele, którzy na czas wakacji zostawili swoje nieruchomości, nie mają do czego wrócić. Eksmisja takiego lokatora, to sądowa droga przez mękę. Dziennik „El Mundo” podaje, że „okupas” zajęli już nielegalnie ponad 200 tysięcy lokali, a komunistka, minister równości Irene Montero z partii Podemos, pod pretekstem pandemii, forsuje projekt, który wprost przewiduje przejmowanie przez rząd lokali i kwaterowanie w nich „potrzebujących”.

Przerażające to wszystko, ale przecież w Polsce mamy to samo. I to od wielu już lat. Może nie na taką jeszcze skalę, ale nasi „okupas”, zwani u nas słusznie „dzikimi lokatorami”, mają się dobrze. W styczniu 2016 roku blogu WEI popełniłem tekst pt. „Nowe przestępstwo – własność prywatna”. Wówczas to, Sejm znowelizował kodeks karny i za przestępstwo uznano tzw. przemoc pośrednią, czyli utrudnianie korzystania z zajmowanego lokalu mieszkalnego. Przestępstwo to ścigane jest z urzędu i zagrożone jest karą do 3 lat więzienia. Sejm głosował zgodnie, prezydent podpisał. W każdą rocznicę tego wydarzenia dzicy lokatorzy powinni świętować, niosąc portrety Bolesława Bieruta, komunistycznego zbrodniarza, który dekretem odebrał własność warszawskim posiadaczom powojennych zgliszcz. Od tego czasu dzicy lokatorzy mogą bowiem latami mieszkać w cudzym mieszkaniu bez umowy i za darmo. Parafrazując: wolność Tomku w cudzym domku. Właściciel będzie was nękał, dzwońcie na policję, przymkną właściciela i tyle. Latami, zza więziennych krat, zlecać będzie opłatę czynszu administracyjnego i dochodzić jakże niemodnego prawa własności.

Sprawa zaczęła się od tzw. czyścicieli, czyli firm windykacyjnych, które działając na rzecz prawowitego właściciela, opróżniały odzyskane lub nabyte budynki z lokatorów. Trzeba przyznać, że niektóre metody były moralnie wątpliwe. I to na tej fali wrażliwości społecznej wprowadzono drakońskie kary. Chodziło o domniemanych zbirów, ale przy okazji kodeksem objęto wszystkich posiadaczy nieruchomości na wynajem. Ludzi, dla których pieniądze z najmu to dodatkowe, a czasami jedyne, źródło dochodów. Po wyzerowaniu oprocentowania lokat bankowych i rosnącej inflacji to właściwie jedyny produkt inwestycyjny pozwalający zachować wartość swojego portfela. Przy czym – jak się okazuje – produkt wysokiego ryzyka.

Jeśli nie stosujesz przemocy pośredniej, nie nękasz dzikiego lokatora, to nie pójdziesz siedzieć. Twój drobny sukces. Ale mieszkania przez to nie odzyskasz. Sądowa droga przez mękę w Hiszpanii, o której pisze Matuszak, w Polsce wygląda następująco: najpierw sąd i nakaz eksmisji. To oczywistość, ale jak wiadomo im bardziej radykalne reformy wymiaru sprawiedliwości, tym przewlekłość procesowa dłuższa. Później nieudana egzekucja komornicza. Wystarczy, że dziki lokator powie, że nie ma gdzie się wynieść. Twój problem. Gmina ma wtedy udostępnić lokal zastępczy. „Okupant” musi przecież gdzieś mieszkać. Lokali takich brak, czeka się na nie latami. Ale latami to ty musisz płacić czynsz administracyjny, bo inaczej tenże komornik sprzeda na aukcji twoje mieszkanie. Prawo jest jednak łaskawe. Jeśli się już uparłeś się i chcesz odzyskać skutecznie swoje lokum, możesz po prostu kupić „okupantowi” nieruchomość. Nie musi to być jakiś luksus, ale tak by dało się godziwie żyć.

Co ciekawe, w ramach programu „Mieszkanie Plus”, wprowadzono możliwość eksmisji na bruk. Wprowadzono tylnymi drzwiami nową regulację: najem instytucjonalny. Lokator państwowego mieszkania musi notarialnie wyrazić na to zgodę. Żadnego tam prawa do lokalu socjalnego. Nie płacisz 3 miesiące: na bruk, użytkujesz niezgodnie z przeznaczeniem: na bruk. Państwo, reprezentowane przez rząd zadbało o swoje prawo własności. Twoje prawo własności ma w dupie.

Jako kandydat na Rzecznika Praw Obywatelskich wyświetlił się Piotr Ikonowicz, nazywany ostatnim polskim komunistą, nałogowy i radykalny obrońca praw dzikich lokatorów. Za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, którzy przeprowadzali eksmisję, został skazany na 3 miesiące więzienia. Wbrew pozorom, cenię ludzi ideowych. W przypadku Piotra szczególnie i wiąże się z tym pewna anegdota. Dawno temu, a były to czasy polskiej transformacji ustrojowej, robiłem wywiad z Piotrem jako ówczesnym liderem Polskiej Partii Socjalistycznej – Rewolucja Demokratyczna. Po wywiadzie urocza rozmowa z błyskotliwym facetem. Problem stanowił kompas polityczny. Nie mogliśmy się dogadać w sprawie politologicznych pojęć. Dla Piotra, Jacek Kuroń, który wówczas osłaniał trudne, acz niezbędne reformy wolnorynkowe, to była prawica. Osłupiałem, wiedząc, że z fanatykami dyskurs jest niemożliwy. Piotr Ikonowicz, postać historycznie zasłużona, Rzecznikiem Praw Obywatelskich nie zostanie, ale śmiało może dołączyć do marszu hiszpańskich komunistów, wznosząc czerwony sztandar.

Inne wpisy tego autora

Cwaniactwo według prezesa Kaczyńskiego

– Tylko ci, którzy żyją z cwaniactwa, mogą rzeczywiście stracić. Ogromna większość na tym zyska – powiedział Kaczyński o „Polskim Ładzie” w wywiadzie dla radia

Szczepienia: wolność ma swoje granice

Prezydent Andrzej Duda jest stanowczym przeciwnikiem obligatoryjnych szczepień. Jego zdaniem: „jest obowiązkiem ze strony polskiego państwa zapewnienie możliwości zaszczepienia. Można zachęcać, stworzyć programy edukacyjne, natomiast