Jak odchudzić wydatki polskiego państwa? Sonda „Dieta cud” – Marek Lachowicz

Doceniasz tę treść?

Na początku chciałbym zauważyć, że konsekwencje agresji Rosji na Ukrainę są poważniejsze niż tylko wzrost kosztów obsługi długu. Konflikt zapewne utrudni dostawę surowców z kierunku wschodniego, z którego pochodzi ok. 40% unijnego gazu, 27% ropy i 47% węgla. W efekcie zaobserwować możemy skokowy wzrost cen uprawnień do emisji CO2, które już dochodzą do poziomu 100 euro za tonę. Dalszy wzrost cen EUA jest zabójczy zarówno dla polskich gospodarstw domowych, jak i przemysłu. Wydaje się, że wojna rosyjsko-ukraińska powinna przynajmniej opóźnić wprowadzenie pakietu Fit for 55 do czasu osiągnięcia porozumienia między zwaśnionymi stronami. Jednocześnie warto, by liderzy unijni wykorzystali ten czas na dopracowanie strategii klimatycznej i uodpornienie jej na zawirowania geopolityczne.

Oszczędności można szukać przede wszystkim w wydatkach socjalnych. Do tej pory, redukcja wydatków w tym obszarze, była niemożliwa. Zmniejszenie jakiegokolwiek transferu socjalnego odebrane byłoby przez społeczeństwo jako skrajnie negatywnie. Teraz jednak rząd zyskał potężny argument strachu przed wojną. Kiedy w 1920 r. Armia Czerwona maszerowała na II Rzeczpospolitą, małżeństwa oddawały obrączki, by można je było przetopić, a za złoto kupić broń i amunicję. Polacy są narodem bardzo solidarnym w obliczu zagrożenia, a inwazja na całe terytorium Ukrainy uświadomiła wszystkim, że za kilkanaście lat to Polska może zostać zaatakowana. W tym momencie niektóre świadczenia, takie jak właśnie ww. 500+ na pierwsze dziecko oraz 13. i 14. emerytury można bezpiecznie wycofać, argumentując to koniecznością dozbrojenia armii. Kluczowe jest jednak, by pieniądze te rzeczywiście zostały przeznaczone na wojsko, a efektem było realne wzmocnienie potencjału Sił Zbrojnych. Polacy poświęcą socjal w imię wyższej konieczności, ale muszą widzieć, że faktycznie pieniądze te są poświęcane na ową wyższą konieczność. Czy zabierając 500+ na pierwsze dziecko coś stracimy? Niespecjalnie. Demografii program ten i tak specjalnie nie poprawił (aczkolwiek zmniejszył poziom ubóstwa). Prędzej demografię poprawimy sobie, przyjmując Słowian zza wschodnich granic, uciekających przed wojną lub dyktaturą. Oszczędności zaś będą całkiem spore. Dodatkowe emerytury kosztowały w 2021 r. 22 mld zł, drugie tyle, co 500+ na pierwsze dziecko.

Jeżeli jednak Polska ma skutecznie inwestować, to samo oszczędzanie nie wystarczy. Konieczne będzie usprawnienie wydatkowania tak dotacji państwowych, jak i unijnych. Nie chodzi tu o samo wydawanie pieniędzy z kolejnych transzy grantów. To mamy opanowane. Fundusze trzeba wydawać tak, by rzeczywiście służyły polskiej gospodarce. Weźmy innowacje, które powinny być motorem napędowym polskiej gospodarki, a… no właśnie. Fatalna innowacyjność polskiej gospodarki od kilku lat już zastanawia ekonomistów, bo nie wynika ona z braku funduszy. Być może warto dokonać kompleksowego przeglądu kryteriów oceny wniosków i rozliczania wyników. Inwestować warto w te branże, w których Polska albo ma przewagę konkurencyjną na tle Unii, albo które są niezbędne dla zabezpieczenia interesów państwa. Warto też ustalić procedurę ich doboru. Można w tym celu wykorzystać modele statystyczne, można prześledzić success stories, czy zrobić rozeznanie rynku. Wydaje się jednak, że w Polsce jedyna stosowana metoda polega na rzucaniu na oślep lotką do tarczy z kodami PKD.

Podsumowując, zawsze będę twierdził, że pieniędzy w budżecie jest mnóstwo. Najpierw trzeba nauczyć się dobrze je wydawać i marnować jak najmniej. Następne w kolejności jest szukanie oszczędności, a na końcu podnoszenie podatków, celem zwiększenia dochodów budżetowych. A zatem – zastanówmy się, jak wydajemy te pieniądze, które na inwestycje, zbrojenia, energetykę i inne ważne obszary już przeznaczyliśmy. Jeżeli funduszy jest za mało, można ciąć socjal: dodatkowe emerytury i 500+ na pierwsze dziecko. Obywatele zrozumieją, ale tylko jeżeli będą widzieć, że te pieniądze nie są marnotrawione.

Inne wpisy tego autora