[STANOWISKO] Kontrola cen to zły pomysł! Wróćmy do ekonomii klasycznej!

W odpowiedzi na podwyższenie stóp procentowych, skutkujących wzrostem rat kredytów, klub Lewicy wniósł do Sejmu projekt o dofinansowaniu oprocentowania kredytów mieszkaniowych, a przedstawiciele partii zapowiedzieli próbę czasowego, warunkowego zamrożenia stawki WIBOR. Warsaw Enterprise Institute stoi na stanowisku, że takie rozwiązania rodem z centralnie sterowanej gospodarki przyniosą znacznie więcej szkody niż pożytku. Przekonanie, że można „awaryjnie” zastępować wolny rynek interwencją państwa, jest iluzoryczne, o czym miały okazję przekonać się państwa, które takie działania podejmowały, w tym Stany Zjednoczone czy – obecnie – Węgry.

Zaciągnięcie zobowiązania finansowego, jakim jest kredyt, w sposób oczywisty jest obarczone ryzykiem. Podjęcie takiej decyzji powinno być przemyślane, uwzględniać zarówno osobiste możliwości kredytobiorcy, jak również czynniki zewnętrzne związane z koniunkturą, w tym w szczególności z jej przyszłym kształtem. Jednocześnie wybór oprocentowania zmiennego wiąże się z dodatkowym ryzykiem zmiany stopy WIBOR. Świadomość podejmowanego ryzyka oraz możliwej zmiany sytuacji rynkowej powinna być kluczowa przy zaciągnięciu zobowiązania. Czy zatem państwo powinno przejmować odpowiedzialność za ryzyko podejmowane przez kredytobiorców i, co istotniejsze, czy może to zrobić w sposób efektywny?

Praktycznie każda ingerencja powoduje zaburzenie rynku. Sztywne ustalenie stawki WIBOR dla kredytów hipotecznych zaburzy funkcjonowanie systemu bankowego, ograniczając rentowność udzielania kredytów hipotecznych i dając bankom bodźce do podniesienia cen innych produktów bankowych, redukując jednocześnie możliwe wzrosty oprocentowania depozytów. Tym samym negatywne skutki „pomocy” określonej grupie ludzi będą odczuwalne dla całości społeczeństwa (w tym również samych kredytobiorców, gdy koszty inflacji przewyższą korzyści ze sztywnej stawki WIBOR).

Należy przy tym zaznaczyć, iż zdecydowana większość kredytów była zaciągana przy stopach procentowych przekraczających 1,5 proc., a w początkowym okresie pandemii nastąpiła ich drastyczna obniżka. Podwyższenie stóp procentowych, a co za tym idzie wzrost rat kredytu, może stanowić czasową niedogodność, ale nie jest powodem dla ingerencji państwa. Należałoby raczej oczekiwać osiągnięcia równowagi po obniżeniu inflacji. Ponadto kluczowa jest edukacja ekonomiczna, która pozwoli konsumentom podejmować świadome decyzje kredytowe oparte na identyfikacji i ocenie ryzyk.

Jednocześnie także historia pokazuje, że usztywnianie gospodarki i odgórna regulacja cen są wysoce nieefektywne. Państwowa kontrola cen – a sztywną stawkę WIBOR można uznać za sposób kontroli cen – prowadzi do zaburzania rynku, co znakomicie pokazuje przykład Stanów Zjednoczonych w latach 70. czy obecna sytuacja na Węgrzech.

W 1971 r. prezydent Nixon zamroził płace i ceny w gospodarce w odpowiedzi na wysoką inflację. Wzrost poziomu cen uległ obniżeniu, ale jedynie chwilowo, żeby następnie zacząć sukcesywnie wzrastać. Jednym z artykułów, którego usztywniona cena w szczególności wywołała negatywne skutki dla zwykłych Amerykanów, była ropa naftowa. W celu obniżenia cen benzyny decydenci zmusili krajowych dostawców ropy do sprzedaży tego surowca po zaniżonej cenie. Zamiast taniego paliwa pojawił się problem z jego podażą i długie kolejki przed stacjami benzynowymi.

Natomiast obecnie na Węgrzech został wprowadzony limit cen sześciu podstawowych produktów spożywczych: cukru, mąki pszennej, mleka, oleju słonecznikowego, udźca wieprzowego i piersi kurczaka. Poziom cen jest obniżony do ich wartości z października ubiegłego roku. Wprawdzie jest to dość nowa zmiana, obowiązująca od początku lutego, ale już można zaobserwować nieprzewidziane przez decydentów i negatywne skutki. W szczególności zmiana ta okazała się szczególnie dotkliwa dla małych sklepów, które z racji mniejszej siły przetargowej, uzyskują gorsze warunki zakupu u producentów. Jednocześnie sklepy sieciowe, w obawie o wyczerpanie zapasów, ograniczają możliwość nabycia produktów objętych limitem. Przykładem jest sieć Lidl, która wprowadziła maksymalne ilości produktów, które mogą być nabywane przez pojedynczego konsumenta. Podjęcie podobnych rozwiązań planują także kolejne sklepy.

Te wybrane przykłady jasno wskazują, że usztywnienie cen i ograniczenie możliwości kształtowania ich w sposób rynkowy nie jest efektywną formą prowadzenia polityki gospodarczej. Powinna być ona zatem kształtowana w sposób odpowiedzialny i przemyślany, a nie populistyczny, zależny od koniunktury społecznej i nastawiony na zdobycie elektoratu. W przeciwnym wypadku można spodziewać się, co najwyżej, krótkoterminowej poprawy sytuacji jedynie wybranych grup społecznych. Proponujemy więc wrócić do kanonu ekonomii, zamiast zaburzać rynek.

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: Liberalne wiatraki

Zadanie dla Wysokiego Sądu: ile wiatraków musi wybudować PGE? I jak bardzo podnieść ceny? Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się proces z powództwa Fundacji Greenpeace Polska przeciwko PGE