[RAPORT] STOP biedzie!

Zajmowanie się problematyką biedy nie potrzebuje usprawiedliwienia. Skandalem jest każde głodne dziecko i każdy emeryt, którego nie stać na leki. Wszystkie dobre pomysły na zażegnanie tego skandalu są bezcenne. Takich pomysłów potrzebujemy zwłaszcza dzisiaj, gdy poziom ubóstwa w Polsce skokowo wzrósł w wyniku napływu uchodźców z Ukrainy. Większość dorosłych z tej grupy nie znalazła jeszcze zatrudnienia i egzystuje w oparciu o gościnność Polaków i oszczędności. Jednocześnie spowalniający wzrost gospodarczy i rosnące szybko ceny prowadzą także do zubożenia obywateli Polski. O ile w dekadzie 2010–2020 relatywny poziom zamożności Polaków rósł, o tyle ostatnie dwa lata to prawdopodobnie początek odwrotnego trendu.

Walka z biedą nie będzie jednak skuteczna, jeśli dobrze nie zdefiniujemy tego zjawiska oraz jego przyczyn. Jeśli za Bankiem Światowym przyjmiemy, że bieda (w ujęciu ekstremalnym) to sytuacja, w której dana osoba żyje za mniej niż 1,9 dolara dziennie, to okaże się, że biedne jest ok. 9 proc. światowej populacji, czyli ok. 700 mln ludzi. To liczba oszałamiająca, ale i tak niższa niż w 1820 r. Wówczas liczba biednych wynosiła ok. miliarda i stanowiła niemal 100 proc. całej ludzkiej populacji. Tak opisane zjawisko biedy daje podstawy do dobrego samopoczucia. Jeśli jednak – np. za niektórymi raportami ONZ – przyjmiemy, że osoby biedne to nie tylko takie, które po prostu bardzo mało zarabiają, ale też te, których życiowy wybór jest jakoś ograniczony (nie mają np. dostępu do edukacji, ziemi, sanitariatów i wody pitnej, kredytu, ale także do wszelkich innych możliwości warunkujących rozwój i czerpanie z życia itd.), grupa biednych natychmiast i skokowo rośnie. Przy odpowiednio szerokiej definicji ubóstwa, może okazać się, że dotyczy ono 99 proc. obywateli.

Co zatem należy uznać za tę biedę, z którą należy walczyć? To fundamentalny problem, którego rozwiązanie definiuje polityczne programy zwalczania biedy. Z tym problemem postanowili uporać się Tomasz Rostkowski i Karol Szymański, autorzy niniejszego raportu, proponując uznanie biedy za problem o naturze wyłącznie ekonomicznej, a wszystkie rozszerzające ją definicję jedynie za pochodne tego problemu. W świetle tej definicji Autorzy podejmują się oceny skuteczności różnych metod walki z ubóstwem w realiach krajowych. Zauważają, że należy postawić znacznie większy nacisk niż obecnie na pozyskiwanie kompetencji przydatnych na rynku pracy i tak przekształcić system wsparcia ubogich, by co do zasady nie mógł stanowić on źródła trwałych dochodów, a był tylko awaryjną poduszką bezpieczeństwa na czas dokształcania się czy poszukiwania pracy. Niestety, te – jak mogłoby się wydawać – oczywistości nie znajdują w Polsce odzwierciedlenia w praktyce polityki publicznej. System socjalny w Polsce jest z jednej strony polem nadużyć, z drugiej – nie potrafi identyfikować osób najbardziej potrzebujących pomocy.

W wyniku wojny w Ukrainie, która zadaje – kolejny po pandemicznych lockdownach – cios globalnym łańcuchom dostaw, sytuacja ubogich się pogorszy. Dalszy wzrost cen żywności i energii jest niemal pewnikiem. Nie znajdziecie Państwo w niniejszym raporcie szczegółowych i oryginalnych wyliczeń liczby biednych w Polsce w świetle definicji biedy przyjętej przez Autorów. Takie wyliczenia, jak podkreślają Autorzy, to próba obiektywizacji i statycznego opisu zjawiska, które ma z gruntu charakter subiektywny i dynamiczny. Rozwiązania, niedostrzegające wielowymiarowości procesów społecznych i wyjątkowości składających się na społeczeństwo jednostek, skazane są na porażkę. Raport „STOP Biedzie!” to apel do Polaków i decydentów, by potraktować problem biedy kreatywnie, na świeżo, rezygnując z archaicznych i dysfunkcyjnych rozwiązań.

 

POBIERZ RAPORT

Inne wpisy tego autora