[STANOWISKO] Żądajmy reparacji wojennych dla Ukrainy!

Sankcje nałożone na Rosję nie odbudują Ukrainy. Muszą pozostać w mocy tak długo, aż Rosja nie zobowiąże się do wypłaty reparacji wojennych.

Dziś najważniejsze jest zakończenie rosyjskiej agresji, bombardowania miast, szkół, szpitali, dzielnic mieszkalnych. Dopóki wojna trwa, nie ma, oczywiście, priorytetów innych niż pomoc armii Ukrainy, opieka nad uchodźcami i ciągłe zwiększanie presji, nakładanie sankcji dla zmuszenia Rosji do wycofania swoich wojsk. Kiedyś wojna się jednak skończy i wierzymy, że Ukraina będzie wolna. Wolna, ale przygnieciona ruinami, bez mostów, szkół, szpitali, bez domów mieszkalnych, bez prądu i bieżącej wody. Miliony uchodźców nie będą miały do czego wrócić przez kolejne dekady.

Odbudowa Ukrainy musi być przeprowadzona szybko i na ogromną skalę. Od tego zależy nie tylko dobrobyt całego narodu, ale też bezpieczeństwo Europy. Historia uczy nas, że próżnia i wypalona ziemia w tym zakątku świata zawsze prowadziła do najstraszniejszych wojen światowych. Dlatego sam koniec wojny nie zakończy tragedii tego narodu. Ukraina musi odrodzić się w demokratyczne państwo z dobrze prosperującą gospodarką włączoną w cały europejski rynek, z silną klasą średnią. W innym razie wojna, którą dziś obserwujemy, wcześniej czy później rozleje się dalej na zachód.

Za wcześnie na twarde liczby i stwierdzenie, ile może kosztować odbudowa Ukrainy. Wojna wciąż trwa i Rosjanie codziennie zamieniają kolejne miasta w zgliszcza. Należy przyjąć, że koszty liczone będą nie w miliardach, ale pewnie w bilionach euro. Nie mamy wątpliwości, że Rosja wyjdzie z tej wojny również mocno poturbowana finansowo za sprawą rozległych sankcji nałożonych na reżim Putina. Wciąż to nie będą straty porównywalne do tragedii narodu ukraińskiego. Mamy też obawy, że po wojnie to właśnie Rosja szybciej będzie wychodziła z tej zapaści niż Ukraina.

Doświadczenia z wprowadzaniem sankcji nauczyły nas jednego – zachodnie państwa tak bardzo lubią ogrzewać się rosyjskim gazem i brudnymi fortunami rosyjskich oligarchów, że zrobią wszystko, żeby jak najszybciej odbudować relacje z Moskwą. Do dziś wiele znaczących koncernów nie zdecydowało się zamknąć swoich operacji w Rosji. Niemieckie, francuskie koncerny – producenci chemikaliów, sieci handlowe, importerzy gazu, ropy, minerałów, ba nawet niektóre instytucje finansowe skupują przeceniony rosyjski dług. Cześć firm ogłosiła, że wycofuje się z Rosji, ale w rzeczywistości jedynie zamroziła swoją aktywność, często wciąż płacąc wynagrodzenia pracownikom i podtrzymując swoje firmy na wolnym ogniu w oczekiwaniu na koniec wojny.

Na taki pokój nie możemy się zgodzić. Koniec wojny nie może być końcem sankcji i sygnałem, że wszystko zostanie po staremu. Potrzebujemy, i to szybko, dodatkowych umów międzynarodowych, regulacji prawnych na poziomie krajowym i międzynarodowym, w tym unijnym, które warunkować będą zniesienie sankcji od podpisania przez Rosję reparacji dla Ukrainy. W naszej opinii kluczowe jest także, by oddolne sankcje podtrzymały także firmy prywatne, które wycofały się z Rosji. Tego wszystkiego wymaga nie tylko sprawiedliwość dziejowa, ale też bezpieczeństwo przyszłej Europy.

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: Liberalne wiatraki

Zadanie dla Wysokiego Sądu: ile wiatraków musi wybudować PGE? I jak bardzo podnieść ceny? Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się proces z powództwa Fundacji Greenpeace Polska przeciwko PGE