A poza tym sądzę, że Rosja musi być zniszczona

Doceniasz tę treść?

Jest taka scena w Wojnie i pokoju, gdy po wkroczeniu wojsk napoleońskich, księżniczka Maria czyta w liście od przyjaciółki „Piszę do ciebie po rosyjsku […] albowiem żywię nienawiść do wszystkich Francuzów, jak również do ich języka, i nie mogę ścierpieć, słysząc, jak się w nim mówi”[1]. W XIX wieku wróg u bram wywołał u rosyjskiej arystokracji porzucenie francuskiego, zaś walczącej Ukrainie w miejsce denazyfikacji przyniósł postępującą… derusyfikację.

 

Państwowe sposoby na ukrainizację

Dla około 30 proc. Ukraińców rosyjski jest pierwszym i jedynym językiem ojczystym, podczas gdy reszta mówi po ukraińsku albo posługuje się naprzemiennie jednym i drugim w zależności od sytuacji. Ten fakt nie był problemem, aż do aneksji Krymu w 2014 r., gdy stało się oczywiste, że Moskwa traktuje rosyjskojęzyczną mniejszość jak zaproszenie. Dlatego można powiedzieć, że Ukraina zaczęła na poważnie chronić swój język i kulturę w obliczu zagrożenia. Władze mają w tym pewne doświadczenie jak ustanowienie od 2017 r. ukraińskiego językiem nauczania, któremu może, ale nie musi towarzyszyć jako drugi rosyjski albo inne języki UE (w niektórych placówkach jest to np. polski). W tym samym roku nałożono też na właścicieli stacji telewizyjnych obowiązek nadawania co najmniej 75 proc. programów po ukraińsku[2], na skutek czego rosyjskie seriale i filmy musiały być tłumaczone na ukraiński.

Kolejnym przykładem była ostatnia ustawa podpisana przez prezydenta Petro Poroszenkę z 25 kwietnia 2019 r.[3] o zapewnieniu funkcjonowania języka ukraińskiego jako państwowego. Ten akt prawny to właściwie zbiór zasad, które mają wchodzić stopniowo od uchwalenia aż do 2030 r. Celem jest wyeliminowanie rosyjskiego ze sfery publicznej i zapewnienie ukraińskiemu dominującej roli[4]. Innym jej zastosowaniem w 2022 r. było wprowadzenie reguł dotyczących stron internetowych czy interfejsów programów w różnych urządzeniach – wszystko musi być nie tylko dostępne po ukraińsku, lecz także musi on być językiem domyślnym. Warto także dodać, że żaden z tych aktów prawnych nie odniósł wielkiego sukcesu.

Nie rozmawiaj językiem okupanta, źródło: ukrainski.online

Ironią losu jest, że ustawę Poroszenki krytykował nie kto inny jak rosyjskojęzyczny…  Wołodymyr Zełenski[5], który ukraińskiego zaczął się uczyć dopiero w 2017 r., by w dwa lata później zostać głową państwa, a pięć lat później wygłaszać patriotyczne przemowy wyłącznie po ukraińsku, kończąc każdą „chwała Ukrainie”. Od początku konfliktu zbrojnego prezydent używa rosyjskiego jedynie, gdy kieruje swoje wystąpienia do Rosjan, krytykując poczynania ich władz.

 

Narodziny narodu

Bez wątpienia Zełenski stał się podczas wojny symbolem oporu i prawdopodobnie jego odwadze można przypisywać masowy powrót mężczyzn walczących za ojczyznę oraz ich wysokie morale przekładające się na liczne sukcesy na polu bitwy. Niemniej jednak wojna sprawia, że widzimy narodziny nowej tożsamości narodu ukraińskiego. Jednym z jej przejawów jest to, że kraju bronią zarówno jego rosyjsko-, jak i ukraińskojęzyczni mieszkańcy. Nieprzypadkowo bohaterem pierwszej fazy wojny został Pułk „Azow”, który tworzą w dużej mierze… rosyjskojęzyczni Ukraińcy. Azowcy byli też na celowniku kremlowskiej propagandy, ponieważ zadali jej kłam, udowadniając, że Ukraina to zaprzeczenie państwa sezonowego, bez własnej kultury, języka, czy odrębności narodowej, które jeśli tylko dostanie okazję, to chętnie przyłączy się do Rosji. Uporczywa obrona Mariupola nazywanego przez samą głowę państwa „ukraińskimi Termopilami” stała się już symbolem bohaterskiej walki z rosyjskim okupantem i ma szansę przeniknąć do zbiorowej wyobraźni jako nowy mit założycielski Ukrainy, zastępując, szczęśliwie dla Rzeczpospolitej, miejsce Stepana Bandery i UPA.

Kolejna zmiana dokonuje się głównie wśród młodych Ukraińców. Zełenski już na początku wojny stwierdził, że „Rosja robi wszystko, by derusyfikować Ukrainę”[6], a sam język rosyjski jest teraz „kojarzony ze zbrodniami, deportacjami i eksplozjami, podczas gdy kiedyś był częścią codziennego życia. […] Nasi ludzie sami z siebie przestaną go używać”[7]. Nie inaczej reaguje młode ukraińskie pokolenie, gdyż, jak stwierdzają autorzy The Washington Post, po traumie, jaką wywołała agresja rosyjska, „dla wielu przyszedł czas na lingwistyczne i psychologiczne odseparowanie Ukrainy od jej ogromnego sąsiada”[8].

 

Good bye, Lenin!

Od początku inwazji wybrzmiewają takie opinie: „Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, to właśnie ta chwila i cały ten stres posłużyły mi do odrzucenia języka rosyjskiego całkowicie”[9] czy też: „W sekundę zrozumiałam, że nie mam prawa używać innego języka niż ukraiński, [który] jest moją bronią”[10]. Wtóruje im Oi Fusk – rosyjskojęzyczny muzyk z Doniecka: „Nie należy karmić kultury, która pragnie zniszczenia. […] Myślę, że trzeba pielęgnować kulturę wolności i kulturę autoekspresji”[11]. Muzyk jest tylko jednym z wielu rosyjskojęzycznych artystów na Ukrainie, którzy świadomie definiują rosyjski jako język opresora i narzędzie ingerencji Kremla, a także promują język ukraiński.

Zniszczony pomnik marszałka ZSRR Iwana Koniewa znajdujący się w Pradze, źródło: osw.waw.pl

Na uwagę zasługuje także masowy demontaż czy niszczenie pomników „sowieckich wyzwolicieli”, zmiany nazw ulic czy eliminowanie z przestrzeni publicznej wszystkich postaci związanych z rosyjską kulturą upamiętnionych na Ukrainie. Fakt ten w połączeniu z akcjami wymazywania sowieckiej przeszłości w innych postkomunistycznych krajach świadczy o tym, że, jak twierdzi Agnieszka Jędrzejczyk, „Europejczycy odrzucają opowieść o II wojnie jako o starciu światła z ciemnością. Hitlera pokonała wspólnie z Zachodem inna ciemna siła, przynosząc Europie Wschodniej i Środkowej nowe cierpienie. Pamięć o tym wyszła teraz na powierzchnię”[12]. Z tym współbrzmią słowa mera Tarnopola – Serhija Nadała po zburzeniu jednego z pomników Puszkina: „Po zobaczeniu wszystkich okrucieństw Rosji, w Tarnopolu nie ma już miejsca na rosyjskie i sowieckie pomniki”[13].

Innym bardzo ciekawym zjawiskiem jest masowe zapisywanie się na kursy ukraińskiego ludności ze wschodu, która uciekła przed bombardowaniami do takich miast jak Lwów. Lekcje organizuje m.in. Międzynarodowy Instytut ds. Edukacji, Kultury i Diaspory na Politechnice Lwowskiej, której strona internetowa jest notabene przetłumaczona na wiele języków (angielski, hiszpański, polski, chiński, francuski, niemiecki i włoski), ale dziwnym przypadkiem nie na… rosyjski[14]. Nie bez powodu lekcje ukraińskiego stały się bardzo popularne – na te zapisało się ponad 800 osób przez pierwsze trzy dni od uruchomienia, ale podobne organizuje szereg innych ośrodków.

Uczniowie to wewnętrzni uchodźcy z Chersonia, Odessy, Doniecka, Zaporoża, Ługańska etc., którzy oprócz nauki wymieniają się też swoimi doświadczeniami wojennymi[15]. Wśród uczestników kursu jest również 57-letni Oleh Myrhorodskyy, który wyznaje: „Nie czuję się pewnie [mówiąc po ukraińsku, ale] to kwestia stania się narodem. Jest to kwestia naszego istnienia. Dlatego każdy musi włożyć trochę wysiłku w budowę narodowego fundamentu. A tym fundamentem jest język”[16]. I nie są to słowa rzucane na wiatr, bowiem wg sondażu[17] zrobionego po inwazji nie tylko rosyjskojęzyczna mniejszość jest skłonna do przejścia na ukraiński, lecz także tylko 16 proc. Ukraińców wskazuje rosyjski jako swój język ojczysty.

 

Jaka piękna katastrofa

Wojna Putina wyzwoliła nie tylko derusyfikację Ukrainy, lecz także wypieranie Rosji z obszaru postsowieckiego w Azji Środkowej. Jednym z pierwszych tego sygnałów była agresja Azerbejdżanu na Armenię, której gwarantem bezpieczeństwa miała być Moskwa[18]. Jednakże po ataku władze rosyjskie wyraziły „głębokie ubolewanie” oraz nadzieję na pokojowe rozwiązanie konfliktu. To właśnie niemoc Kremla jest kluczem do zrozumienia asertywnej postawy władz w Baku i być może jego dalsze słabnięcie zadecyduje o losie Górskiego Karabachu na korzyść Azerbejdżanu, który wspiera Turcja.

Kolejnym ciekawym przykładem jest postawa Kirgistanu, który nie tylko odwołał manewry wojskowe z Rosją (miały się odbyć wspólnie z siłami OUBZ)[19] i ostrzegł swoich obywateli przed udziałem w wojnie na Ukrainie, lecz także zapowiedział przejście z cyrylicy na alfabet łaciński[20]. Szczególnie ta ostatnia zmiana ma ogromne znaczenie, ponieważ pisownia języka należy do sfery symbolicznej, a zatem jest to świadome wypieranie rosyjskich wpływów. Na alfabet łaciński już wcześniej przeszedł Kazachstan[21], otwarcie krytykujący Moskwę od rozpoczęcia agresji. Kazachstan nieprzypadkowo szuka też sposobów, aby eksportować swoją ropę do Azerbejdżanu, omijając Rosję, gdy ta zagroziła zamknięciem kaspijskiego rurociągu, w którym dotychczas płynął ten surowiec[22].

Postępująca emancypacja Azji Środkowej staje się faktem, a potwierdza ją wrześniowy Szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Samarkandzie, gdzie każde z państw regionu, jak stwierdza Witold Sokała, „ostentacyjnie podkreślało swą niezależność od Moskwy”[23]. Przejawiało się to w zachowaniu przywódców, którzy w mniej albo bardziej dyplomatyczny sposób pokazali Putinowi, że Rosja słabnie, a Chiny stają się coraz atrakcyjniejszą alternatywą[24].

 

A to Rosja właśnie

Trudno się dziwić, że kraje strefy postsowieckiej chcą się coraz bardziej dystansować od Moskwy – nie ma im ona nic do zaoferowania. Jej wątpliwej jakości soft power oparta na fake newsach oraz „jadzie internetowych trolli” nie przekłada się na atrakcyjną ideologię społeczną czy gospodarczą. Nie jest też tajemnicą, że od lat Rosja nie zdołała skutecznie zasymilować mniejszości etnicznych, czego skutkiem jest celowa mobilizacja wojenna głównie z ubogich terenów niezamieszkanych przez etnicznych Rosjan (np. Buriatów), nazywana wprost przez Marka Budzisza „zaplanowaną czystką etniczną”[25].

Następnym niebagatelnym czynnikiem odstraszającym kraje dotychczas nieprzeciwstawiające się Rosji jest seria ludobójstw dokonywanych w Buczy, Irpieniu, Hostomolu i innych ukraińskich miastach odkrywanych de facto dzień po dniu od wkroczenia „wyzwolicieli”. Ciekawym przykładem takiego państwa są neutralne dotąd Indie, które zaczęły w swoich mediach publicznie krytykować metody wojenne Putina[26]. Nie bez znaczenia jest także zachowanie rosyjskich żołnierzy, które widzimy na licznych nagraniach internetowych  – na wpół zdziczałych mężczyzn okradających ukraińskie rodziny z pralek i lodówek czy niewiedzących do czego służy toaleta. „Druga armia świata” nie tylko nie potwierdziła swoich umiejętności na polu bitwy, lecz także zszokowała świat niesłychaną wręcz barbarią.

5 milionów Rosjan żyje za płacę minimalną, która w Rosji jest niższa niż minimum potrzebne do życia, źródło: kresy.pl

Poza zbrodniami wojennymi na uwagę zasługuje stan rosyjskiej gospodarki, która, delikatnie mówiąc, nie zachwyca. Jeszcze przed wojną Rosstat podał takie oto oficjalne informacje[27]:

  • 80 proc. rosyjskich rodzin ma problem z domknięciem miesięcznego budżetu;
  • 12,6 proc. rosyjskich domostw nie ma toalety – ich mieszkańcy korzystają albo ze wspólnego wychodka w budynku, albo ze sławojki zbudowanej na zewnątrz. Na wsi z tego drugiego rozwiązania korzysta ponad 38 proc. jej mieszkańców;
  • 35,4 proc. nie stać na kupno dwóch par butów rocznie – by mieć chociaż jedną parę nowych na sezon.
  • 10 proc. nie może pozwolić sobie na jedzenie mięsa lub ryby, chociaż co drugi dzień.

Nie dziwi zatem heroizm obrońców Ukrainy – jeśli kraj znów dostanie się w strefę wpływów Moskwy, stanie się dokładnie takim samem miejscem nędzy i braku perspektyw. Ukraińcy tym samym udowadniają, że nie są homo sovieticus, ale ludźmi wolnymi walczącymi o przynależność do świata zachodniego. Być może w całej tragedii tej wojny uda się im ostatecznie rozbić Imperium zła, a jeśli tak, to pozostaje liczyć, że „dobrzy wujkowie” z Francji i Niemiec zaczną sobie w końcu wyobrażać świat bez Rosji, zamiast się z nią układać.

 

 

Przypisy:

[1] L. Tołstoj, Wojna i pokój, przeł. A. Stawar, t. 3, Warszawa 1984, s. 100.

[2] A. Łomanowski, Aksamitna ukrainizacja Ukrainy, Warszawa: Rzeczpospolita 2017, https://www.rp.pl/polityka/art10442401-aksamitna-ukrainizacja-ukrainy (dostęp: 24.09.2022).

[3] T. A. Olszański, Ukraińcy nie gęsi… Ustawa o języku państwowym Ukrainy, Warszawa: OSW 2019, https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2019-06-11/ukraincy-nie-gesi-ustawa-o-jezyku-panstwowym-ukrainy (dostęp: 24.09.2022).

[4] Tamże.

[5] Zełenski skrytykował ustawę o języku ukraińskim, Łomża: Kresy.pl 2019, https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/zelenski-skrytykowal-ustawe-o-jezyku-ukrainskim/ (dostęp 26.10.2022).

[6] Prezydent Ukrainy apeluje do społeczności międzynarodowej o dostawy ciężkiej broni, TVN24 2022, https://tvn24.pl/swiat/rosja-ukraina-wolodymyr-zelenski-apeluje-do-spolecznosci-miedzynarodowej-o-dostawy-ciezkiej-broni-5651408 (dostęp 27.10.2022).

[7]  D. L. Stern, R. Klemko, R. Dixon, War impels many in Ukraine to abandon Russian language and culture, The Washington Post 2022, https://www.washingtonpost.com/world/2022/04/12/ukrainians-abandon-russian-language/ (dostęp 27.10.2022).

[8] Tamże.

[9] Tamże.

[10] Tamże.

[11] Tamże.

[12] A. Jedrzejrzyk, 30 zdemontowanych sowieckich pomników w Europie i 50 „zbezczeszczonych”, OKO. Press, https://oko.press/30-zdemontowanych-sowieckich-pomnikow-w-europie-i-50-zbezczeszczonych-raport-zdjecia-wideo/ (dostęp 28.10.2022).

[13]  D. L. Stern, R. Klemko, R. Dixon, War…, dz. cyt.

[14] https://lpnu.ua/pl/miekd (dostęp 31.10.2022).

[15] I. Afanasiev, The war has many Ukrainians who speak Russian abandoning the language, NPR 2022, https://www.npr.org/2022/04/24/1094567906/the-war-has-many-ukrainians-who-speak-russian-abandoning-the-language (dostęp 31.10.2022).

[16] Tamże.

[17] M. Skrypchenko, The Russian language 'problem’ inside Ukraine, EUobserver 2022, https://euobserver.com/opinion/154963 (dostęp 31.10.2022).

[18] W. Górecki, Kruchy rozejm na Kaukazie: samotność Erywania, asertywność Baku, OSW 2022, https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2022-09-16/kruchy-rozejm-na-kaukazie-samotnosc-erywania-asertywnosc-baku (dostęp 31.10.2022).

[19] Kirgistan odwołuje manewry wojskowe z Rosją, Rzeczpospolita 2022, https://www.rp.pl/wojsko/art37205321-kirgistan-odwoluje-manewry-wojskowe-z-rosja (dostęp 31.10.2022).

[20] G. Wierzchołkowski, Russkij mir się rozpada. Przewodniczący Komisji Językowej w Kirgistanie: Przejdziemy na alfabet łaciński, Niezależna.PL 2022, https://niezalezna.pl/459229-russkij-mir-sie-rozpada-przewodniczacy-komisji-jezykowej-w-kirgistanie-przejdziemy-na-alfabet-lacinski (dostęp 31.10.2022).

[21] Tamże.

[22] Kazachstan wyeksportuje ropę bez Rosji. Pomoże mu inny sąsiad, Rzeczpospolita 2022, https://energia.rp.pl/ropa/art36864261-kazachstan-wyeksportuje-rope-bez-rosji-pomoze-mu-inny-sasiad (dostęp 1.11.2022).

[23] W. Sokała, Spotkanie Xi z Putinem. Ukraińska ofensywa zwalnia, Nowa Konfederacja Niezbędnik Zagraniczny 9-16.09.2022, https://nowakonfederacja.pl/spotkanie-xi-z-putinem-ukrainska-ofensywa-zwalnia-niezbednik-zagraniczny-nk-9-16-09-2022/ (dostęp 1.11.2022).

[24] Tamże.

[25] Kijów pod ostrzałem! Jaki jest cel Rosji?, Historia Realna https://www.youtube.com/watch?v=bV-Uwj6k76Q (dostęp 1.11.2022).

[26] K. Zalewski, „Ta wojna nie jest nasza”. Indie, Putin i NATO, Nowa Konfederacja 2022, https://nowakonfederacja.pl/89188-2/ (dostęp 1.11.2022).

[27] M. Tomaszkiewicz, Aż 80 proc. rosyjskich rodzin ledwo wiąże koniec z końcem – podał państwowy urząd. I musi tłumaczyć się z wyników na Kremlu, Newsweek Polska 2021 https://www.newsweek.pl/swiat/spoleczenstwo/az-80-proc-rosyjskich-rodzin-ledwo-wiaze-koniec-z-koncem-podal-panstwowy-urzad-i-musi/j1v2j9j (dostęp 1.11.2022).

Inne wpisy tego autora