Palutkiewicz: na wprowadzeniu wakacji kredytowych straci budżet państwa

palutkiewicz

Doceniasz tę treść?

W czasach wysokich stóp procentowych część kredytobiorców potrzebuje wsparcia w spłacie zadłużenia. Czy jednak grupa osób uprawnionych do skorzystania z wakacji kredytowych nie jest zbyt szeroka? – czytamy w najnowszym numerze „Gościa Niedzielnego”.

Nie ulega wątpliwości, że sytuacja kredytobiorców uległa pogorszeniu. Z badania Streetcom Poland wynika jednak, że ok. 75 proc. z nich nie obawia się utraty zdolności do spłacania swoich zobowiązań. Jak na razie o problemach ze ściągalnością rat nie informuje także BIK. – Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu gospodarstw domowych wzrost kosztów kredytu stanowi poważny problem. Dane pokazują jednak, że nie ma zagrożenia masową niewypłacalnością kredytobiorców. Żeby związać koniec z końcem, wielu z nich musi trzymać w ryzach swój budżet, ale mówiąc brutalnie – właśnie takie powinny być efekty podnoszenia stóp procentowych. Żeby wygrać walkę z inflacją, musimy zdusić konsumpcję. Dlatego uważam, że rządzący niepotrzebnie wprowadzili wakacje kredytowe – mówi „Gościowi” Piotr Palutkiewicz, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute.

Według analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego z wakacji kredytowych skorzysta większość uprawnionych do nich osób. PKO Bank Polski szacuje, że po ten instrument sięgnie co najmniej 63 proc. jego klientów spłacających kredyty hipoteczne. – W czasach niższych stóp procentowych, które nastaną po kryzysie, zaległe raty będą znacznie niższe. Dlatego osoby zamożne, które nie mają problemów ze spłatą zadłużenia, także zdecydują się na wakacje kredytowe. To dobra okazja do zaoszczędzenia części środków – zwraca uwagę Piotr Palutkiewicz.

Piotr Palutkiewicz dodaje, że na wprowadzeniu wakacji kredytowych straci także budżet państwa. – Niższe zyski sektora bankowego będą równoznaczne ze spadkiem dochodów z podatku CIT – zauważa nasz rozmówca.

Cały artykuł można przeczytać TUTAJ.

Inne wpisy tego autora

40 miesięcy niewinności

Dramat Macieja Dobrowolskiego zaczął się przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej w 2012 r. Ówczesny rząd obawiał się, że kibice, których przedstawicielem był Maciej, będą