Robert Gwiazdowski: Skąd wziął się pomysł emerytury obywatelskiej?

02fa9d7e044500621d3819472416

Doceniasz tę treść?

W najnowszym felietonie dla Biznes Interia Robert Gwiazdowski pisze:

Kiedyś było tak, że, jak ktoś coś pisał, to najpierw czytał, co kto wcześniej już o tym napisał. Nie było łatwo. Trzeba było zrobić „kwerendę”. Pójść do paru bibliotek i to w różnych miastach. Narodowej i uniwersyteckich – przynajmniej w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. Przejrzeć „fiszki” w katalogu rzeczowym, a potem osobowym. Wypożyczyć, co się znalazło. Przeczytać. I zaraz potem można już było coś samemu napisać. Dziś, jak ktoś coś pisze o emeryturze obywatelskiej, to sobie nie zawraca głowy takimi rzeczami jak to, kto to wymyślił, kiedy, dlaczego i jak uzasadnił.

To przypomnę. Projekt powstał w Centrum Adama Smitha prawie 25 lat temu – jak tworzono OFE – czyli obowiązkowe fundusze emerytalne, nazywane dla zmyłki „otwartymi”. Nazwanie tego bałaganu „systemem” to kolejna „zmyłka”. To chaotyczny zbiór przypadkowych rozwiązań dla różnych grup zawodowych, a nie jakiś logicznie uporządkowany „system”. Nie ma on nic wspólnego z „ubezpieczeniem”. Płacimy „składki”, które nie mają nic wspólnego ze składkami ubezpieczeniowymi. I ponoć „oszczędzamy” na swoje emerytury. A niczego nigdzie nie oszczędzamy.

Cały felieton można przeczytać TUTAJ.

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: Janusz i January

W najnowszym felietonie dla Rzeczpospolitej Robert Gwiazdowski pisze: Czytelnicy jednej z najbardziej postępowych gazet wolą „czelendżować jak korposzczur, niż robić w Januszexie”. No cóż… de gustibus. Niektórzy zamiast

Skoro nie węgiel i gaz, to zostaje atom

W najnowszym felietonie dla Biznes Interia Robert Gwiazdowski pisze: „Ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas, gdy wszystkie inne możliwości zawiodą” – głosi jedno z najsłynniejszych praw