Każdy z nas może walczyć z Putinem

Jerzy Wysocki

Doceniasz tę treść?

Robert Lewandowski wystąpił w ostatnim meczu ligi niemieckiej z kapitańską opaską w barwach flagi Ukrainy. Po zawodach powiedział: „są sprawy ważniejsze niż piłka nożna” i opowiedział się za bojkotem meczu barażowego z Rosją. To pociągnęło lawinę. Za bojkotem opowiedzieli się wszyscy reprezentanci Polski w piłce nożnej, PZPN, związki piłkarskie naszych rywali w barażach, czyli Szwecji i Czech, UEFA oraz po długich i pokrętnych wahaniach FIFA. Rosja i jej kluby zostały wykluczone z międzynarodowych rozgrywek. Podobnymi sankcjami objęci zostali rosyjscy hokeiści, w Rosji nie odbędą się też planowane mistrzostwa świata w siatkówce.

Niestety musiało dojść do ludobójstwa, by obalić złudny mit o rozdziale sportu od polityki. Podobnie z kulturą. Royal Opera House w Londynie odwołała przedstawienie „Jeziora łabędziego” w wykonaniu The Royal Moscow Ballet. Odwołano też występy Rosyjskiego Państwowego Zespołu Baletu, który w Royal & Derngate w Northampton miał wystawić „Kopciuszka”, „Śnieżkę” i „Dziadka do orzechów”.

Świat, na wiele różnych sposobów, solidaryzuje się z Ukrainą. W Polsce sieci handlowe Netto, Stokrotka, Carrefour, Aldi, Frisco, Polomarket, Topaz, Rossmann, Super-Pharm, a także e-sklepy Barbora i Lisek, czy sklepy z alkoholami Al.Capone wycofały już ze swoich ofert produkty z Rosji. Na niekupowanie rosyjskich towarów i usług zdecydował się InPost, właściciel sieci paczkomatów. Kablówki zdjęły z oferty rosyjskie kanały telewizyjne. W Ohio pokazano nowe zastosowanie dla rosyjskiej wódki. Jeden z barów na FB umieścił filmik, na którym widać, jak osoba wylewa rosyjską wódkę do wiadra z mopem, a następnie myje nim podłogę w toalecie. W jednym z polskich sklepów sprzedawca skreślił napis „ruskie” z etykiety pierogów i dopisał „ukraińskie”. Z kolei, w warszawskim hotelu przyjmującym uchodźców z Ukrainy, w recepcji pojawiła się tabliczka „Do hotelu nie przyjmujemy Rosjan”.

Poseł PiS, Filip Kaczyński wystosował interpelację do premiera Morawieckiego. Proponuje, aby polski rząd przygotował listę towarów importowanych z terenu Federacji Rosyjskiej z podaniem ich nazw handlowych. Dzięki temu, konsumenci konkretnie wiedzieliby, które artykuły są rosyjskie.

Niezależnie od dobrych intencji posła, nie o typowe dla tej władzy administracyjne działania tu chodzi. Konsumenci sami wzięli sprawy we własne ręce.

W mediach społecznościowych udostępniane są numery kodów kreskowych, wskazujące na pochodzenie produktu. Rosyjskie mieszczą się w przedziale 460–469, białoruskie to 481. W sieci krążą plakaty nawołujące do bojkotu rosyjskich produktów. Pokazane są ich logotypy. Jest ich całkiem sporo. Do tej pory na ogół nie mieliśmy świadomości kraju ich pochodzenia.

Tu ciekawostka i sprostowanie. Na grafikach krążących w social mediach są też błędne informacje o rzekomo rosyjskim pochodzeniu produktów. Internauci nawoływali np. do bojkotu wódek z portfolio firmy CEDC International (Żubrówka, Absolwent, Soplica i Bols) oraz licznych alkoholi zagranicznych, dystrybuowanych przez tę spółkę i jej spółkę zależną, B2B Wine & Spirits (w tym marek Carlo Rossi, Metaxa, Grant’s, Glenfiddich czy Aperol). CEDC należała do niedawna do firmy Roust Corporation, kontrolowanej przez rosyjskiego miliardera Roustama Tariko. Jednak w ostatnich dniach ostatecznie sfinalizowano umowę sprzedaży CEDC. Nabywcą jest polski koncern Maspex Wadowice. Te kultowe, znane konsumentom marki, powróciły zatem w polskie ręce. W sieci pojawiają się triumfalne komentarze, typu: „odbiliśmy polskie wódki z rąk Putina. Wypijmy za dzielnych Ukraińców”.

Dlaczego w tym tekście tyle – celowo chaotycznie – zebranych informacji o oddolnych inicjatywach bojkotu Putina? A nic o unijnych i amerykańskich sankcjach gospodarczych i finansowych? O apelach, rezolucjach i działaniach dyplomatycznych? Nic o dozbrajaniu armii ukraińskiej? Owszem, należy je docenić. Są istotnym elementem w wielopłaszczyznowej wojnie z Putinem. Ale to tylko polityka, która bywa zmienna, jak pogoda. Gianni Infantino, przewodniczący FIFA, a prywatnie i biznesowo przyjaciel i faworyt Putina, robił wszystko, by nie zaszkodzić rosyjskiej piłce kopanej. Presja najlepszego piłkarza globu, dwukrotnego laureata The Best FIFA Football Awards, innych graczy i kibiców, zmusiła go do decyzji. Wreszcie, jakiej presji trzeba było użyć na Berlin, aby nie migał się ze wsparciem Ukrainy, powołując się na historyczne względy. Niby jakie? Pakt Ribbentrop–Mołotow? Jaką opinię wystawia sobie i światu prorosyjski autokrata Wiktor Orbán, nie zgadzając się na tranzyt broni przez terytorium Węgier? Skala gospodarczego i mentalnego uzależnienia prezydenta Orbána od Rosji powinna zakończyć się zawieszeniem udziału tego kraju w strukturach UE i NATO.

Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg odwiedził wraz z prezydentem Andrzejem Dudą 32. Bazę Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Po co? Ano, żeby powiedzieć, że NATO nie będzie częścią tego konfliktu i nie zamierza rozmieścić ukraińskich samolotów na naszych lotniskach. Świetne miejsce i czas do takich deklaracji. Niby to odpowiedź na słowa Putina, przypominające, że Rosja to mocarstwo z bronią atomową i już postawioną w stan podwyższonej gotowości. Na Kremlu, czy tam w bunkrze na Uralu, otwierają szampany.

Niezależnie od tego, jak zakończy się wojna w Ukrainie, zachodni politycy będą dogadywać się z Putinem. Na ich postawę wpływ mogą mieć tylko wyborcy, którzy własnymi działaniami i reakcją sprawią, jak zakończy się to dogadywanie. Oby tak nie było, że czyszczenie kibli rosyjską wódką stanie się ważniejsze niż odgórne sankcje i dyplomacja.

Inne wpisy tego autora

Ceny regulowane i homo sovieticus

To, że rządząca formacja zwana dla niepoznaki prawicą realizuje socjalistyczną wizję społeczno-gospodarczą, wiadomo od lat. Transfery socjalne na niespotykaną skalę, zadłużanie budżetu, państwowa deweloperka, repolonizacja

Popieram ministra Czarnka

Co prawda tylko w jednej sprawie, ale dobre i to. Ultrakonserwatywny minister edukacji i nauki, z radykalnymi poglądami obyczajowymi, chcący teraz podporządkować szkoły partyjnym kuratorom,