Zrównoważona transformacja energetyczna w Europie

Doceniasz tę treść?

Pakiet Fit for 55 jest jednym z największych wyzwań przemysłu europejskiego od wielu lat. W ocenie tego pakietu musimy poświęcić szczególną uwagę transformacji energetycznej i klimatycznej. Mianowicie, nie zastanawiamy się, co jest technologicznie oraz technicznie możliwe i jakim kosztem mamy zrealizować deklarowane cele. Mam na myśli koszty społeczne i gospodarcze związane z  transformacją naszych gospodarek w oparciu o niezbyt stabilny i  jak na razie drogi miks energetyczny. Obecnie energia stanowi prawie 10% wydatków konsumentów w Europie. Brak przemyślanego podejścia do transformacji energetycznej powoduje, że energia w najbliższym czasie może jeszcze mocniej obciążać portfele obywateli UE.

Niestabilność europejskiego systemu energetycznego spowalnia dochodzenie do zeroemisyjności

Rok 2021 bardzo wyraźnie pokazał nasze słabości względem struktury dostaw energii elektrycznej i surowców. W wielu krajach doświadczaliśmy problemów z dostarczaniem wymaganych mocy energii elektrycznej z uwagi na czasowo niższą efektywność odnawialnych źródeł energii oraz wyższe potrzeby w dostępie do energii, niż wcześniej zakładano. Niższa produkcja energii ze źródeł wiatrowych i solarnych wymusza generowanie energii w oparciu o gaz i elektrownie węglowe. Zwiększenie zapotrzebowanie na gaz i ograniczenia w dostawach z Rosji doprowadziło w 2021 r. do historycznych wzrostów cen gazu w Europie. Zastanawiająca jest również negatywna narracja względem energii wytwarzanej z elektrowni atomowych. Należy postawić biznesowe pytanie nad sensownością wygaszania tych instalacji lub blokowania nowych inwestycji elektrowni atomowych. Na pewno ma się to nijak do celów klimatycznych i zmniejszania emisyjności europejskiej gospodarki. Na szczęście Komisja Europejska zmieniła ostatnio podejście do energetyki atomowej i uznała energię ze źródeł nuklearnych jako energię bezemisyjną. To pozytywna zmiana podejścia do procesu transformacji europejskiej energetyki.

Równolegle w 2021 r. największym źródłem energii elektrycznej dla Niemiec był węgiel (kamienny i brunatny). Dzieje się to po przeszło 20 latach realizacji polityki Energiewende i wydaniu na to setek miliardów euro. To był status niemieckiego miksu energetycznego na koniec 2021 roku, kiedy jeszcze energetyka jądrowa nie była w całości wygaszona. To również wskaźnik dla transformacji energetycznej w Polsce, oznaczający konieczność wydłużenia procesu odchodzenia od węgla.

Europejskie przedsiębiorstwa potrzebują taniej energii. Dywersyfikacja dostaw daje takie możliwości

Istotą transformacji energetycznej musi być jej zróżnicowany charakter. Zrównoważony w rozumieniu dostępu do energii elektrycznej pozwalającej zachować europejską konkurencyjność. Nie wiem, czy zdarzenia 2021 roku uzmysłowiły Europejczykom, że brak zróżnicowanego podejścia doprowadzi do konieczności wygaszania i zamykania firm oraz zakładów energochłonnych. Takie firmy przestaną być konkurencyjne na poziomie międzynarodowym, ponieważ nie będą mogły ponosić strat w dłuższej perspektywie. To będzie miało konsekwencje społeczne związane z likwidacją miejsc pracy. Już doświadczyliśmy takich procesów. W połowie października 2021 r. jeden z największych producentów stali w Hiszpanii, firma Sidenor zamknęła swoją fabrykę do końca roku. Podstawą tej decyzji były szalejące ceny energii elektrycznej i gazu. Ceny energii elektrycznej w Hiszpanii wzrosły w 2021 roku o ponad 300 proc. Ograniczenia w produkcji miały miejsce również w innych krajach UE. W tym kontekście niezbędne są działania na rzecz zwiększania siły zakupowej UE na rynku dostępu do gazu tak, aby ograniczyć trend spekulacyjny w handlu tym surowcem.

Paliwa przejściowe – wsparcie OZE paliwami o stabilnym profilu wytwarzania

Proces wycofywania węgla w energetyce zmusza do zastanowienia, jakim paliwem go zastąpić. Obecnie, w Unii Europejskiej gaz ziemny dostarcza około jednej piątej energii elektrycznej i stanowi, obok atomu najbardziej optymalne paliwo przejściowe. Gaz ziemny zwiększa stabilność systemu energetycznego, gdyż w przeciwieństwie do OZE, jego produkcja nie jest zależna od warunków atmosferycznych. Z drugiej strony, bloki gazowe mają też szybszy czas rozruchu, dlatego łatwiej je dostosować do zmiennego zapotrzebowania na energię, niż elektrownie oparte na węglu.

Niestety, ostatnie lata to zwiększenie zależności UE na dostępie do gazu rosyjskiego. Gaz jest wykorzystywany w instalacjach przemysłowych, jak i elektrowniach. Ograniczanie i wygaszanie elektrowni węglowych prowadzi do zwiększenia wykorzystania gazu jako surowca, którego spalanie jest dwukrotnie mniej emisyjne niż węgla. Elektrownie węglowe stosunkowo łatwo i tanio można przerabiać na bloki gazowe. Rola tradera jest wyjątkowo skoncentrowana i jak pokazuje bieżący rok, ta zależność nie jest dobra dla odbiorców europejskich.

W mojej ocenie niezbędna jest dyskusja na poziomie UE o wspólnym europejskim hurtowym zakupie gazu. To znacząco ustabilizuje relacje z Rosją i zabezpieczy mniejsze państwa członkowskie. Ostatni rok wskazuje bardzo wyraźnie, że europejskie firmy muszą mieć równy dostęp do tego surowca i nie należy się godzić na polityczne wykorzystywanie gazu przez wybrane państwa.

Co istotne, wykorzystanie pełnego potencjału gazu ziemnego, jako paliwa przejściowego nie będzie możliwe bez rozbudowy niezbędnej infrastruktury. W tym kontekście należy zadbać o rozbudowę sieci gazowych, aby zapewnić dostawy tego paliwa na dotąd niezgazyfikowane obszary Europy. Z kolei inwestycje w nowe terminale LNG i CNG pozwolą Unii na dywersyfikację dostaw gazu, otwierając nasz rynek energii na współpracę z partnerami z całego świata. Doprowadzi to do uniezależnienia się UE od dostaw z Rosji, a także do wypracowania lepszej pozycji negocjacyjnej przy wspólnych zakupach gazu. Natomiast zwiększenie ilości i pojemności magazynów gazowych przyniesie wymierne korzyści w kontekście możliwości magazynowania większych ilości paliwa na wypadek okoliczności, kiedy wykorzystanie gazu w gospodarce gwałtownie wzrasta.

Przygotowanie europejskiego systemu na krytyczne sytuacje

Można również dyskutować o pozostawieniu pewnego zasobu energetyki węglowej, opartej o nowoczesne bloki węglowe jako źródła zapasowego uruchamianego w nadzwyczajnych okolicznościach. Pozwoliłoby to również na stabilizację cen gazu, gdyż zawsze istniałaby możliwość uruchamiania tych bloków, jeśli ceny gazu przybierałyby wymiar spekulacyjny, jak to się w ostatnim czasie dzieje.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z nieodwracalności procesu zielonej transformacji, jednak do czasu, kiedy źródła bezemisyjne (czyli odnawialne, wodorowe czy atomowe) będą w stanie gwarantować ciągłość dostaw taniej energii, należy rozważyć taki mix energetyczny, który nie spowoduje gospodarczych perturbacji wielu europejskich krajów.

EUA stały się ofiarą spekulacji

Inną istotną zmienną wpływającą na koszt energii elektrycznej i konkurencyjność europejskiego przemysłu jest koszt emisji CO2. Od 2019 roku konsekwentnie doświadczamy trudności w koszcie uprawnień do emisji. European Union Emissions Trading Scheme dopuszcza do systemu pośredników instytucje finansowe, które skupują ograniczoną pulę praw do emisji. Dzieje się to kosztem faktycznych potrzeb firm przemysłowych i energetycznych, które zarządzają instalacjami i są zobligowane do zakupu uprawnień do emisji. Oczywiście skupowanie uprawnień do emisji ma miejsce tylko na potrzeby późniejszej droższej odsprzedaży do biznesu. W okresie od stycznia 2020 r. do grudnia 2021 r. cena za uprawnienia wzrosła z poziomu ok. 20 euro za tonę do poziomu ok. 90 euro za tonę. System wymaga zrównoważenia i doprowadzenia do stanu, w którym nabywcami uprawnień do emisji mogą być tylko podmioty reprezentujące przemysł. Należy wykluczyć z systemu pośredników – instytucje finansowe, hedge funds etc., czyli ograniczyć lub wykluczyć spekulacyjną stronę handlu emisjami. Istotne jest również to, aby wprowadzić formę ceny maksymalnej. System ETS nie jest normalnym rynkiem. Podaż uprawnień jest administracyjnie ograniczona i należy również ograniczyć cenę, np. poprzez wprowadzenie kary za emisję bez uprawnień, która nie wymaga już zakupu praw do emisji.

Atom to słuszna alternatywa dla gazu

W kontekście zabezpieczenia naszych gospodarek i stabilizacji rosnącego wolumenu energii pochodzącej z odnawialnych źródeł energii, należy rozwijać i utrzymywać elektrownie jądrowe. Jest to stabilne, zeroemisyjne źródło wytwarzania energii elektrycznej. Jedną z najmniej emisyjnych gospodarek europejskich jest Francja, której miks energetyczny jest w około 70 procentach oparty na energii pochodzącej z elektrowni atomowych.

Warto również zapytać o faktyczne cele walki z tym źródłem energii przez niektóre środowiska. Jest to oczywiście gra interesów i technologii reprezentowanych przez wybrane państwa. Istotą jest to, aby funkcję stabilizatora OZE pełnił wyłącznie gaz. Uważam to za niebezpieczny precedens i postuluję wydłużenie czasu odchodzenia od węgla do momentu, aż takiego rozwoju innych stabilnych źródeł bezemisyjnej energii, która zagwarantuje nam zachowanie obecnego statusu gospodarczego przemysłu europejskiego.

W wielu przypadkach podnosi się to, że wybrane elektrownie atomowe mają być bezpośrednio zastępowane odnawialnymi źródłami energii, co nie będzie możliwe przez przynajmniej następne dwadzieścia lat, do momentu przemysłowego rozwoju zielonej gospodarki wodorowej.

Niezwykle ważnym elementem transformacji energetycznej Europy może okazać się integracja rynku energii, w której poszczególne państwa miałyby przydzielone działania stabilizacyjne odpowiednie do swoich możliwości. Z całą pewnością, tak przeprowadzona integracja miałaby wpływ na stabilizację cen na całym rynku europejskim i to na racjonalnym poziomie. Chciałbym zatem zachęcić decydentów europejskich do bardziej racjonalnych decyzji, jeśli chodzi o kreowanie celów tak, aby w przyszłości były one możliwe do realizacji.

Tekst został w części opublikowany przez Open Access Government.

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: Liberalne wiatraki

Zadanie dla Wysokiego Sądu: ile wiatraków musi wybudować PGE? I jak bardzo podnieść ceny? Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się proces z powództwa Fundacji Greenpeace Polska przeciwko PGE