Prawdziwi wrogowie ludu

Dariusz Matuszak

Doceniasz tę treść?

Aż 58 procent Amerykanów uznaje media za wrogów ludzi/ludu/narodu. Niezależnie od tego, jak termin „enemy of the people” przetłumaczyć, wymowa badań jest jednoznaczna. Zaledwie 36 procent jest innego zdania. To wynik odpowiedzi na pytanie zadane przez czołową amerykańską sondażownię Rasmussen Report: „Czy zgadzasz się z twierdzeniem, że media są prawdziwym wrogiem narodu?”. W Polsce, jak i w innych krajach postkomuny fraza „wróg ludu” niesie odmiennie niż na Zachodzie skojarzenia, ale możemy darować sobie semantyczne niuanse. Dobrze wiemy, jakiej odpowiedzi udzielili Amerykanie i co mieli na myśli. Media dziś to w dominującym stopniu kłamstwa i cenzura. To walka z wolnością słowa i przekonań. One niosą hasła o walce z mową nienawiści, z teoriami spiskowymi, z fake newsami, same będąc ich największym rozsadnikiem i o to Amerykanom, ale nie tylko im, chodzi.

Sondaż jest z lipca 2021 r., ale od tego czasu nic się przecież nie poprawiło. W sierpniu wysławiany przez media mąż stanu, ostoja demokracji, wielki lider Joe Biden poprowadził Amerykanów do upokarzającej ucieczki z Kabulu. Teraz daje im jeszcze zaznać największej od 40 lat inflacji, wielkich braków w zaopatrzeniu, kolejnej którejś tam fali pandemii i prawdziwej eksplozji przestępczości. Notowania duetu Biden–Harris szorują dna, ale w mediach głównego nurtu wciąż trwa sielanka. Jest sympatycznie, optymistycznie, spolegliwie postępowo i równościowo. Od czasu do czasu ktoś coś tam powie, lekko się skrzywi po szczególnej kompromitacji prezydenta, czy wiceprezydent, ale generalnie panuje „miła i przyjacielska atmosfera”. Kiedyś tej frazy używano do opisu spotkań przywódców demoludów. Rozmowy zawsze były „konstruktywne” i konstruktywna jest działalność samego Bidena. Media właśnie świętują ponad 5 procent wzrostu PKB – najwięcej od połowy lat 80. To ma być wielka zasługa administracji – Biden jak Reagan, tak jakby nie było, to tylko zwykłe odbicie po wielkim spadku z roku 2020.

Lud żyje więc w stanie nieustannego dysonansu poznawczego. Biden wybiera się do Pittsburgha w Pensylwanii, by zachwalać swój program infrastrukturalny, a w mieście na kilka godzin przed jego wizytą wali się most. Dziesięć osób zostaje ciężko rannych. Media świętują wielki boom gospodarczy, a Amerykanie obracają dolara, zastanawiając się, czy go wydać i patrzą na puste półki. Pustki w sklepach to według Demokratów i tak bardzo kochających ich mediów efekt niezmiernego bogactwa Amerykanów. Mają tak dużo pieniędzy i tak ufnie patrzą w przyszłość, że wszystko wykupili i świat nie nadąża im produkować.

Jest prawda czasu i prawda ekranu – szydzono w Filmie „Miś” z PRL-owskiej propagandy. Najlepiej ilustrują to ostanie wydarzenia w Kanadzie. Na Ottawę, stolicę na znak protestu przeciw reżimowi sanitarnemu ruszyło kilkadziesiąt tysięcy wielkich ciężarówek i kolejne dziesiątki tysięcy mniejszych samochodów. Przez wiele dni konwoje liczące dziesiątki kilometrów jechały przez wielkie jak kontynent państwo. Przed samą stolicą sznur samochodów rozciągał się na blisko 90 kilometrów. Po drodze protestujących witały setki tysięcy Kanadyjczyków. Zbierano prowiant dla kierowców i uczestników konwoju pieniądze na paliwo. Na wieść o zbliżaniu się kierowców premier Kanady Justin Trudeau jak tchórz uciekł z miasta i schował się gdzieś, nie wiadomo gdzie. Oficjalnie poinformowano, że wraz z rodziną został ewakuowany ze względów bezpieczeństwa. Dzień później Trudeau oznajmił, że teraz to go nie ma, bo ma covid, więc dajcie mu spokój. Sprzed swego bunkra, czy czego tam, gdzie się skrył, nagrał tylko i rozesłał po mediach oświadczenie, w którym powtórzył tradycyjną serię bredni i kłamliwych banałów, o tym, że cały protest to sprawka grupy siejących nienawiść i przemoc antyszczepionkowców ekstremistów. Przypomniał, że 90 procent kierowców dało się przymusowo zaszczepić i oznajmił, że tylko niewielka grupa antynaukowych nieszczepionych wzięła udział w proteście. Oświadczył również, że gdyby to był protest w słusznej sprawie, to sam by się do niego przyłączył, tak jak dzielnie stawał przy protestach Black Lives Matter. Zaiste domniemana dyskryminacja murzynów w Kanadzie była bez wątpienia tak wielkim problemem, że aż sam Justin w imieniu swego narodu musiał jej czoła stawiać. Trudeau zawsze uchodził za człowieka o bezobjawowym umyśle i mentalności chłoptasia gogusia. Idealny kandydat na idola postępowej młodzieży świata, infantylny pustak, na którego po ucieczce nie da się patrzeć bez zażenowania.

Oficjalnie na Ottawę ruszyło 50 tysięcy wielkich ciężarówek (nie wszystkie wjechały do samego miasta). Z tego, co mówił Trudeau to owo 10 procent kierowców bez szczepień. Czemu więc uciekał przed tą nędzną, antynaukową mniejszością?  Tak czy owak, wedle premiera w Kanadzie jest jakieś 500 tysięcy  kierowców wielkich ciężarówek. Wedle danych statystycznych w kraju jest 12 milionów osób pracujących. To oznacza, że zgodnie z tym, co mówił Trudeau mniej więcej co dwudziesty zatrudniony Kanadyjczyk, a nawet Kanadyjka posuwa wielką, jak pociąg ciężarówką. Aż strach pomyśleć ile tamtych Kanadyjczyków i Kanadyjek jeździ na taryfie, czy zwykłymi dostawczakami. Trudeau powiedział, co tam sobie mniemał, a agencji Reutersa i innym tak się spodobało, że wszystko, co on tam o tych kierowcach i protestach bredził, powtórzyła. Ten nudny wywód o zatrudnieniu i liczbie kierowców specjalnie podjąłem, by pokazać, że nie ma takich bredni, których z politycznej kalkulacji, głupoty, niewiedzy media nie powtórzyłyby. Oddzielną sprawą są kłamstwa na temat motywacji, zachowań, celów, czy inspiracji.

Teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy jedną z tych setek tysięcy, a może i więcej osób, które nie zważając na mróz i wiatr godzinami stały przy drogach z flagami, transparentami, by pozdrawiać uczestników konwoju. I oto czytacie, słyszycie w  mediach, że jesteście grupką antynaukowych nienawistników, ekstremistów, rasistów i nazistów (takie oskarżenia też padły). Protestujący mieli też napaść w Ottawie na schronisko dla bezdomnych, bo chcieli ukraść jedzenie. Konwoje widziane były z kosmosu, ale France24 podaje informacje o kilkuset ciężarówkach. Niemal wszystkie media, za Trudeau, mówiły o „małej marginalnej mniejszości”. Publiczna, utrzymywana z pieniędzy podatników telewizja CBC sugeruje, że cały protest „Konwój Wolności” mógł być inspirowany przez Rosję, bo Kanada stoi po stronie Ukrainy. Marco Mendicino, minister bezpieczeństwa wewnętrznego nie odrzuca takiej możliwościowi, tylko odpowiada, że owa domniemana rola Rosji w powstaniu Konwoju Wolności”, będzie zbadana przez służby i ekspertów. No więc jesteście Państwo z tych setek tysięcy ludzi machającymi flagami przy drogach albo kierowcą, który jedzie z Vancouver (to tam w Brytyjskiej Kolumbii rozpoczął się protest i stamtąd ruszyły pierwsze ciężarówki) do Ottawy 4800 kilometrów i dowiadujecie się z mediów, kim jesteście, co wami kieruje, jakie są wasze cele. Że Ruscy was podpuścili, że jesteście nazistami, rasistami, zagrożeniem dla bezpieczeństwa Kanady, że nie reprezentujecie sobą „słynnych” kanadyjskich wartości. Co sobie myślicie?, co czujecie?

Albo jesteście właścicielem sklepu w Minneapolis, Nowym Jorku, Portland i wasz biznes został spalony i obrabowany przez rasistowskie bandy BLM, a w CNN opowiadają wam o pokojowych protestach. Jakie mogłyby być w takim przypadku odczucia Państwa na temat tego, co przekazują media, na temat ich roli w życiu społecznym? Jesteście przeciwnikami obowiązkowych szczepień, segregacji sanitarnej, a w mediach 24 godziny nie słyszycie nic innego tylko o konieczności zaprowadzenia takich porządków. Was nie reprezentuje nikt. Nie ma nikogo, kto wypowiedziałby wasze racje, obawy. Fajerwerków zakażą, bo pieski ze strachu się pod łóżko chowają, ale wasze lęki, choćby o dzieciaki, które żyją w świecie dystopii, zburzonych relacji społecznych są nieważne, godne jedynie pogardliwego prychnięcia. Zero Wam się należy, nie zasługujecie na to, by was wysłuchano. Może jesteście nikim, tą „małą marginalną mniejszością”, „obrazą dla prawdy”, jak Trudeau nazwał protestujących kierowców? Ci, co Was jak zera traktują, są waszymi wrogami. Wrogami ludzi. Czy aż tak dziwi wynik sondażu przeprowadzonego przez Rasmussen Report?

 

Poglądy wyrażane przez blogerów publikujących dla WEI mogą nie być zgodne z oficjalnym stanowiskiem think-tanku.

Podoba Ci się ta treść? Chcesz czytać więcej rzeczy, które wydajemy i publikujemy? Wejdź na stronę naszego wydawnictwa! ? wydawnictwo.wei.org.pl

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: PO-PiS działa

Kreatywna księgowość budżetowa kwitnie. Jak kiedyś w amerykańskim Enronie. Z tym że dyrektorzy Enronu – Kenneth Lay i Jeffrey Skilling – zostali skazani za nadużycia