Starcie dwóch systemów

Doceniasz tę treść?

Wojna na Ukrainie jest konfrontacją dwóch systemów: nowoczesnego, legalistycznego, zdecentralizowanego (tego, który dotyczy różnorodnej struktury władzy), a także archaicznego, nacjonalistycznego, scentralizowanego (z jednym ośrodkiem władzy).

(Jest to zgodna z prawami autorskimi wersja rozmowy Nassima Nicholasa Taleba z Laetitią Strauch-Bonart  opublikowanej we francuskim czasopiśmie l’Express).

Nacjonalizm ofensywny i defensywny

Konflikt między tymi dwoma nacjonalizmami świadczy o szkodliwym dla Rosjan i ich zwolenników pomieszaniu pojęć: państwa jako narodu w sensie etnicznym i państwa jako jednostki administracyjnej.

Iwan Groźny, źródło: focus.pl

Państwo, które chce oprzeć swoją legitymizację na jedności kulturowej, musi być małe; w przeciwnym razie jest skazane na wrogość ze strony innych. Frankofoński obywatel szwajcarski, choć kulturowo związany ze swoim językiem, nie aspiruje do przynależności do Francji, a Francja nie próbuje pod tym pretekstem najechać francuskojęzycznej Szwajcarii. Co więcej, tożsamości narodowe mogą się szybko zmieniać: Belgowie frankofońscy mają inną tożsamość niż Francuzi. Sama Francja przeszła przez operację wewnętrznego kolonializmu, aby zniszczyć kulturę prowansalską, langwedocką, pikardyjską, sabaudzką, bretońską i inne oraz wykorzenić ich języki w ramach scentralizowanej tożsamości. Narodowość nigdy nie jest zdefiniowana i nigdy nie jest stała, natomiast administracja – jest.

Jedność kulturowa może mieć sens, ale tylko w formie czegoś zredukowanego, na przykład miasta-państwa – posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że państwo sprawdza się wyłącznie w taki sposób. W tym przypadku nacjonalizm (kataloński, baskijski czy chrześcijański libański) ma charakter obronny, jednak w przypadku tak dużego państwa, jakim jest Rosja, nacjonalizm staje się ofensywny. Zauważmy, że w czasach Pax Romana czy Pax Ottomana nie było dużych państw, a były wyłącznie miasta-państwa skupione w imperium, którego rola była nikła. Istnieje jednak imperium o luźnych związkach kulturowych, ale i mocnych, przypominające państwo narodowe, którego przedstawicielem jest Rosja.

Koordynacja działań na rzecz ochrony przypominającej zachowania mafijne

Istnieją obecnie dwa modele imperialne: model ciężki (jak w przypadku Rosji) albo współpraca państw na wzór NATO. Zobaczymy, który z nich wyjdzie zwycięsko z obecnego konfliktu. Ta wojna nie tylko przeciwstawia sobie Ukrainę i Rosję, ale jest konfrontacją dwóch systemów: nowoczesnego, zdecentralizowanego i o różnorodnej strukturze władzy oraz archaicznego, scentralizowanego i z jednym ośrodkiem władzy. Ukraina chce należeć do systemu liberalnego: będąc częścią kultury słowiańskiej, podobnie jak Polska, chce być też częścią Zachodu.

Adam Smith kontra Napoleon, źródło: creativeemission.blogspot.com

 

Co nazywamy Zachodem?

To, co nazywamy „Zachodem”, nie jest bytem duchowym, lecz przede wszystkim systemem administracyjnym. Nie jest to zespół etniczno-geograficzny, ale system prawny i instytucjonalny: obejmuje Japonię, Koreę Południową i Tajwan. Miesza się w nim talassokratyczny fenicki świat handlu opartego na sieci kontaktów i świat Adama Smitha, oparty na prawach jednostki i swobodzie zawierania transakcji, który jest ograniczony jedynie poziomem rozwoju społecznego. W Stanach Zjednoczonych różnica między demokratami a republikanami jest niewielka, jeśli spojrzeć na nią z perspektywy czasu. Obie strony pragną postępu społecznego, ale w różnym tempie.

Z drugiej strony, nacjonalizm wymaga wszechmocnego scentralizowanego – co gorsza, heglowskiego – państwa, i to takiego, które przejmuje kontrolę nad życiem kulturalnym w celu wyeliminowania indywidualnych różnic.

Nacjonalizm jest często związany z wymiarem duchowym – reprezentowanym przez Sołżenicyna i patriarchę Moskwy w ramach modelu rosyjsko-słowiańsko-prawosławnego – co mnie, jako prawosławnego, przeraża. Co więcej, ta rzekoma bliskość między Ukrainą a Rosją jest wątpliwa: Krym jest rosyjski od czasów Katarzyny II, a Stalin zrusyfikował go, wysiedlając Tatarów. Można powiedzieć, że Ukraina jest duszą Rosji, bo wywodzi się z Rusi Kijowskiej, ale równie dobrze można powiedzieć, że jest Złotą Ordą potomków Czyngis-chana.

I nawet jeśli duchowo Ukraina byłaby częścią Rosji, nie oznaczałoby to jednocześnie, że Ukraińcy nie mieliby prawa do przyłączenia się do systemu zachodniego. Emocjonalnie mogą utożsamiać się z kulturą słowiańską, ale administracyjnie mogą przynależeć do systemu zachodniego i być pod militarną ochroną sojuszu państw zachodnich – do których należy nawet Turcja. Nie rozumie tego ani Putin, ani niektórzy specjaliści od stosunków międzynarodowych, których czasami nazywa się „realistami” – mam tu na myśli na przykład Johna Mearsheimera.

Fenicjanizm: wielokulturowe, talassokratyczne i niekolonialne, źródło: professoredley.com.br

 

Państwa a Jednostki

Nieudolni myśliciele, tacy jak Mearsheimer i jemu podobni, mylą to, czym jest państwo, a czym jest interes indywidualny. Uważają, że istnieje jedynie równowaga sił między mocarstwami – dla Mearsheimera Putin jedynie zareagował na zbyt odważne postępy Zachodu na jego terenie. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna: Ukraińcy chcą być częścią czegoś, co nazwałbym międzynarodowym „niegroźnym” porządkiem, który działa dobrze, ponieważ jest mechanizmem samokorygującym się, w którym równowaga sił może istnieć i nie stanowi zagrożenia. Putin i „realiści” żyją chyba w innych czasach, nie myślą ani w kategoriach systemów, ani w kategoriach jednostek. Cierpią na coś, co nazywam „syndromem westfalskim” – reifikację państw jako naturalnych i stałych bytów platońskich.

Cyryl I. Patriarcha moskiewski i całej Rusi, źródło: thestar.com

Sołżenicyn

Sołżenicyn wyraźnie dostrzegał diabelski aspekt społeczeństwa komunistycznego, ale uważał, że społeczeństwo zachodnie jest równie szkodliwe. Jednak Zachód, będąc z natury niescentralizowany, dąży do tego, by być jak Szwajcaria – ma wertykalną strukturę, mimo okazjonalnej koncentracji władzy. Ponadto „Zachód” ewoluuje; nie ma stałych ośrodków władzy. Oczywiście, na Zachodzie istnieją nieproporcjonalne wpływy, jak dzisiejsze Google czy wczorajsze General Motors, ale firmy te nie stanowią centrum – te międzynarodowe koncerny nie kontrolują w pełni nawet samych siebie.

Międzynarodowe koncerny mają tendencję do bankructwa – w rzeczywistości prawdopodobieństwo ich upadku jest większe niż prawdopodobieństwo upadku firmy rodzinnej. Model ten ma tendencję do „antifragility” – koncepcji obecnej w moich książkach, która odnosi się do właściwości systemów wzmacniających się pod wpływem silnych bodźców, wstrząsów lub zmienności. Rosja nie może być, jak ja to nazywam, „antifragile”.

 

Mechanizm korygowania błędów

Stabilny system wymaga zdecentralizowanej i różnorodnej organizacji, która umożliwia korygowanie błędów i unikanie szkodliwych skutków pewnych zagrożeń poprzez ograniczanie ich do poziomu lokalnego. Po wojnie 1918 r. Francuzi zniszczyli Syrię, centralizując ją. Z drugiej strony, gdy powstawały nowe Niemcy, Francuzi nalegali, by były one federalne, łudząc się, że to je osłabi. Pozbawieni środka ciężkości Niemcy nie myśleli już o prowadzeniu wojny, lecz o zarabianiu pieniędzy. Okazuje się, że masło jest silniejsze od broni (chodzi o model „guns vs. butter”, czyli „broń kontra masło”. „Masło” oznacza dobra niezwiązane z bezpieczeństwem, które zwiększają dobrobyt społeczny, takie jak szkoły, szpitale, parki i drogi. „Broń” zaś odnosi się do dóbr bezpieczeństwa, takich jak personel – zarówno wojsko, jak i cywilny personel pomocniczy oraz sprzęt wojskowy – przyp. red.).

Niemcy stały się potęgą gospodarczą dzięki federalizmowi – i wydaje się to naturalne, ponieważ przed przejęciem przez Prusy ich historia opierała się na małych państewkach. Dla Rosji taka zdecentralizowana organizacja byłaby niemożliwa: gdyby od razu coś takiego wdrożyć, to natychmiast stanęłaby w obliczu secesji 20 małych państw – Czeczenii, Inguszetii, Baszkirii… W związku z tym dokręca śrubę w przeciwnym kierunku.

Interes świata zachodniego polega na tym, że jest to model o różnorodnej strukturze władzy, oparty na umowach, który dopuszcza autonomię regionalną w ramach globalnej współpracy; Rosja jest systemem autokefalicznym z jednym ośrodkiem władzy, który myśli tylko o zachowaniu równowagi sił. Spójrzmy na Zachód: czy jest tam jakieś centrum? Nie. Gdyby takowe istniało, to byłoby dziś w Kijowie. A jeśli chciałbyś zniszczyć Zachód, ile bomb byś potrzebował? Jeśli zniszczysz Waszyngton, to Londyn i Paryż będą nienaruszone. Ale jeśli zniszczy się pałac, w którym jest Putin, to już zgoła coś innego.

Stabilność systemu zdecentralizowanego jest znacznie lepsza niż systemu scentralizowanego. W związku z tym jestem mile zaskoczony reakcją świata zachodniego, która nastąpiła w sposób organiczny. Myślałem, że Zachód nie jest w stanie stawić czoła Putinowi, bo walka autokraty z najemnikami wydawała mi się z góry przegrana, ale wygląda na to, że kumulacja naszych działań zaczyna przynosić efekty.

 

Niestety, UE jest trochę zbyt scentralizowana…

Zasada pomocniczości nie była respektowana, dlatego też Zjednoczone Królestwo wystąpiło z Unii. Właściwym modelem jest jednak NATO, które istnieje w obszarze, w którym konieczne jest zorganizowane wspólne działanie (reakcja militarna) pozwalające jednocześnie krajom robić, co chcą, pod warunkiem, że nie będą się nawzajem atakować. I jestem wdzięczny Unii Europejskiej za to, że udało jej się zapoczątkować koncepcję narodu, by myśleć bardziej w kategoriach koordynacji regionalnej.

 

Jak Rosja może wstąpić do nowoczesnego świata?

Tylko wtedy, gdy rozpadnie się na niezależne państwa. Niektóre grupy Rosjan zawsze były irredentystyczne: Kozacy, Kułacy (miejscowi rolnicy), Sybiracy. Jest też wiele mniejszości. Mówiąc szerzej, z powodu tego kompleksu westfalskiego zapomina się, że Rosjanie niekoniecznie mają takie same interesy jak Rosja. Interesy narodowe są czymś abstrakcyjnym i ludzie wierzą w nie nawet wtedy, gdy są one sprzeczne z interesami społeczeństw, które obejmują.

 

Prawosławie i mniejsi patriarchowie

Patriarcha moskiewski był jednocześnie patriarchą Ukrainy. Jednak w świecie prawosławnym, gdy dochodzi do podziału etnicznego lub językowego, w kraju, który się usamodzielnił, mianuje się „patriarchę mniejszego” – tak jest w Serbii, Bułgarii, Rumunii. Dlatego też patriarcha Konstantynopola, najważniejszy z nich, przychylił się do prośby, aby metropolita kijowski został patriarchą mniejszym w 2019 roku. Z powodu tej separacji rosyjska Cerkiew Prawosławna poczuła, jakby odcięto od niej rękę. Patriarcha Moskwy Cyryl popiera Putina. Patriarcha Antiochii, bliski Asadowi, robi to samo.

Potwierdza to również, gdyby było to jeszcze potrzebne, absurdalność idei Samuela Huntingtona zawartych w książce Zderzenie Cywilizacji (The Clash of Civilizations). Jego książka jest nie tylko pełna pseudo-matematycznych wywodów (co spowodowało, że Serge Lang usunął go z Akademii Nauk), ale także, podobnie jak u innych „realistów”, jego upór w myśleniu w kategoriach geopolitycznych i tożsamościowych prowadzi go do wniosku, że Ukraina należy do Rosji. Ale w Nowym Jorku też można być prawosławnym!

 

Różnorodność struktury nie pomogła w 2014 r.

Chwilę to trwa, zanim zbiorowy i rozproszony system zareaguje. Do walki z wilkiem potrzeba wielu owiec, a w 2014 r. było nas zbyt mało. W świecie Adama Smitha ludzie chcą mieć możliwość prowadzenia handlu między sobą. Ta fałszywa debata przypomina mi opozycję między Napoleonem a Anglikami.

 

Napoleon kontra Angielski Sklepikarz

Początkowo Anglicy chcieli tylko, aby ich produkty dotarły bezpiecznie do miejsca przeznaczenia. Poglądy Napoleona ich nie interesowały. Podczas gdy Napoleon myślał w kategoriach chwały Francji, oni myśleli o portfelu angielskiego sklepikarza. Zwyciężył jednak angielski właściciel sklepu spożywczego i to on, wraz z fenickim kupcem, stworzył nowoczesny świat – anglofoniczny świat kupieckiego kosmopolityzmu. To właśnie oznacza na przykład, że dziś Niemcy są bardziej zainteresowani eksportem samochodów niż ekspansją geograficzną Niemiec.

Co więcej, bawi mnie, gdy słyszę, jak niektórzy mówią o „amerykańskim imperializmie kulturowym”. Czy sądzisz, że rano, po przebudzeniu, Amerykanie myślą o eksporcie swojej muzyki i jedzenia? Po prostu po drugiej stronie globu młodzi ludzie wolą jeść hamburgery.

 

Nie jestem przeciwnikiem nowoczesności, jestem za jej ulepszeniem

Współczesny system liberalny popełnia błędy, owszem. Ale kiedy go krytykuję, nie dążę do jego zniszczenia, lecz ulepszenia. Jest to dobry system, ponieważ jest samokorygujący się. Krytykuję naiwne interwencje Zachodu, ponieważ myślę o ich konsekwencjach. Byłem przeciwny wojnie w Iraku, a doświadczenie uzasadniało moje obawy; jestem przeciwny interwencji w Syrii, bo jeśli pozbędziemy się Asada, nie wiemy, kto go zastąpi; nie mam nic przeciwko Brexitowi, bo jeśli Brytyjczycy chcą być częścią naszego systemu bez zależności od brukselskich biurokratów, to takie ich prawo.

Problemem, jaki stwarza niegroźny system jak nasz, jest jego przejrzystość, która powoduje zniekształcenie percepcji: Tocqueville rozumiał, że równość wydaje się tym silniejsza, im bardziej jest ograniczona; podobnie system wydaje się tym bardziej dysfunkcjonalny, im bardziej jest przejrzysty. Stąd moje ataki na kogoś takiego jak Edward Snowden i jego akolitów, którzy wykorzystują ten paradoks do atakowania Zachodu z korzyścią dla rosyjskich spiskowców.

 

Pseudolibertarianizm prowadzi do tyranii

Mam problem z wieloma ludźmi, często naiwnymi libertarianami, którzy myślą, że jestem taki jak oni, ponieważ podobają im się moje książki. Ale niektórzy z nich chcą raczej zniszczyć nasz system, niż go ulepszyć; wielu jest pełnych zgorzknienia.

Nie zdają sobie sprawy, że alternatywą dla naszego niechlujnego systemu jest tyrania: państwo podobne do mafii (jak dziś Libia czy Liban w czasie wojny domowej) lub autokracja. A ci idioci nazywają siebie libertarianami!

Tak jest w przypadku Snowdena i jego zwolenników. To oszust. Gdybym wam powiedział o organizacji w Ryadzie (Riyadh), która broni kobiet we Francji przed uciskiem ze strony mężczyzn, wyśmialibyście mnie. Cóż, Snowden twierdzi, że broni Amerykanów przed tyranią Google’a, jednocześnie działając z… Moskwy!

Na Twitterze zauważyłem, że w tym naiwnie libertariańskim, czy raczej pseudolibertariańskim ekosystemie, do którego należą entuzjaści bitcoina, są ludzie, którzy – podobnie jak Snowden – postrzegają COVID-19 jako pretekst dla jakiejś mrocznej istoty do sprawowania kontroli nad ludnością. Dotyczy to nawet aktywistów antyszczepionkowych. Znajdujemy się w samym sercu dezinformacji: celem rosyjskiego programu dezinformacji jest wzbudzanie nieufności między obywatelami a władzami oraz podsycanie wszystkiego, co może wywołać niezadowolenie. Dezinformacja przebiega zgodnie z cytatem przypisywanym Stalinowi: „Śmierć człowieka jest tragedią. Śmierć miliona ludzi jest statystyką”. Aktywiści ci, na przykład, wyolbrzymiają drobne nieprawidłowości w działaniu szczepionek COVID-19.

 

Jak dowiedziałem się o dezinformacji

Zacząłem zauważać na Twitterze konta o nazwie „Linda”, popierające Trumpa, które protestując przeciwko inflacji, używały znaku rubla zamiast dolara. Kiedy ci sami ludzie popierają zarówno kanadyjskich kierowców ciężarówek, jak i Władimira Putina, pojawia się problem. W pewnym sensie przyszedłem bronić Ukrainy, ponieważ ci sami głupcy, którzy atakowali mnie w temacie COVID-19, bronili również Putina.

Nadal niepokojące jest to, że libertarianie są gotowi bronić autokraty!

Libertarianie są kontrolowani przez Rosję, ponieważ generalnie są to ludzie naiwni, którzy myślą bardzo powierzchownie – nie potrafią zastanowić się nad konsekwencjami pewnych działań. To właśnie odróżnia ich od klasycznych liberałów.

Nie zdają sobie sprawy, że niszczenie obecnego systemu sprzyja tyranii.

 

Długi Pokój

Nie czekaliśmy na tę wojnę, żeby zrozumieć, że Pinker nie miał racji co do spadku przemocy. Nie ma czegoś takiego jak Długi Pokój, głównie dlatego, że przeszłość nie była tak brutalna, jak twierdzi Pinker. Moi koledzy i ja w naszych badaniach obaliliśmy wyliczenia Pinkera. Jego błędy wynikają przede wszystkim z faktu, że niektóre dane, z których korzysta, zawyżają liczbę ofiar śmiertelnych w minionych konfliktach. Pinker chce odgrywać strażnika współczesnej myśli liberalnej, ale jest to amerykański BHL: nie wie nic o swojej dziedzinie.

Co więcej, nawet jeśli konflikt ten zakończy się pomyślnie, będzie on dowodem na to, że wystarczy, by państwo posiadało broń jądrową, by spowodować katastrofę. Jednak w dzisiejszym świecie nie do przyjęcia jest, by przywódca podbijał inne terytorium tylko dlatego, że posiada bombę atomową. Tę zasadę należy zniszczyć.

To prowadzi nas do kolejnego zagrożenia – Chin. Z pewnością nie uciekły one od współczesnego świata w takim stopniu jak Rosja i są ściśle powiązane handlowo z Zachodem. Ale mają też skłonności imperialne. Najlepiej byłoby więc, gdyby i one uległy fragmentacji, aby uciec spod jarzma Pekinu. Tajwan i Hongkong osiągają lepsze wyniki gospodarcze niż Chiny, więc warto rozważyć zwiększenie liczby takich tworów!

 

Podzielona Rosja

Musimy pozwolić jej się podzielić! Jeśli reżim centralny osłabnie, pojawią się separacyjne ruchy. Model liberalny nie jest kompatybilny z tego rodzaju imperializmem, a Rosja nie może przetrwać bez centralizacji.

 

Zakończenie wojny na Ukrainie

Jeśli dasz Putinowi choćby jeden palec, to on weźmie całą rękę i wygra wojnę. Dlatego przywódcy Rosji muszą zostać upokorzeni, a jedynym sposobem jest zmuszenie ich do odwrotu. Potrzebujemy powtórki z wojny rosyjsko-japońskiej z 1905 r. W takim przypadku Putin zostanie obalony od wewnątrz, ponieważ historycznie rzecz biorąc, ludzie, którzy sprzyjają autokracji, nie akceptują słabych. Słaby Putin nie jest już de facto Putinem – tak samo, jak miły, taktowny i rozważny Trump nie byłby już de facto Trumpem. Aby ten stan nadal trwał, potrzeba wielu frajerów, aby nadal karmić narrację – a jeśli frajerzy zaczną wątpić w historię, która jest im sprzedawana, będzie to początek końca.

 

Wielokrotnie odwiedzałem Ukrainę, ostatnio jako gość państwa Zelenskich w sierpniu 2021 r. z okazji ukraińskich obchodów dnia niepodległości. Podczas ostatniej wizyty czuło się, że wróg jest u bram. Wypiłem dużo wódki z Ukraińcami i przedyskutowałem idee tego artykułu z wieloma przyjaciółmi, a także z członkami ukraińskiego parlamentu podczas specjalnego wykładu na temat kruchości i stabilności systemów.

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: PO-PiS działa

Kreatywna księgowość budżetowa kwitnie. Jak kiedyś w amerykańskim Enronie. Z tym że dyrektorzy Enronu – Kenneth Lay i Jeffrey Skilling – zostali skazani za nadużycia