Czy Polska powinna budować obozy dla uchodźców?

Doceniasz tę treść?

Analiza efektywności obozów dla uchodźców na całym świecie

 

Liczba Ukraińców, którzy uciekają do innych krajów i którzy zostaną przesiedleni, będzie rosła w miarę, jak wojna będzie się przedłużać i rozszerzać na zachód. Nasuwa się pytanie, czy inne kraje Zachodu wkroczą i wesprą napływ uciekających uchodźców? 

 

Według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych, do tej pory około 10 milionów Ukraińców uciekło ze swoich domów w poszukiwaniu schronienia w krajach sąsiednich lub jest obecnie przesiedlonych na terenie Ukrainy. Z tych 10 milionów 4 miliony Ukraińców zdecydowało się na ucieczkę do sąsiednich krajów, takich jak: Polska, Rumunia, Mołdawia, Węgry, Rosja, Słowacja czy Białoruś. Około połowa z tych 4 milionów ukraińskich uchodźców, którzy uciekli do innych krajów, to dzieci. Ponadto szacuje się, że około 6,5 miliona Ukraińców zostało przesiedlonych w obrębie swojego kraju i szuka schronienia w tych częściach kraju, które nie są tak zniszczone i ogarnięte wojną. Według doniesień, większość wysiedlonych pochodzi z regionów wschodnich lub z Kijowa, najmniej z północnej Ukrainy. Niestety, wciąż jest około 12 milionów Ukraińców, którzy nie są w stanie ewakuować się ze swoich miast i utknęli w nich ze względu na walki i niebezpieczeństwo panujące wokół[1].

Liczba Ukraińców, którzy uciekają do innych krajów i którzy zostaną przesiedleni, będzie rosła w miarę, jak wojna będzie się przedłużać i rozszerzać na zachód. Nasuwa się pytanie, czy inne kraje Zachodu wkroczą i wesprą napływ uciekających uchodźców? Według danych ONZ na dzień 31 marca w Polsce schronienie znalazło więcej uchodźców z Ukrainy niż w jakimkolwiek innym kraju w Europie, nie mówiąc już o świecie – szacuje się, że jest to 2 337 000 osób[2]. Do tej pory, dzięki gościnności Polaków, zdecydowana większość Ukraińców znalazła schronienie w domach polskich wolontariuszy. Kilka tysięcy osób znalazło również schronienie w centrach kongresowych i na stadionach, które nazywane są „punktami recepcyjnymi”[3]. Ośrodki te są rozwiązaniem najbardziej zbliżonym do obozów dla uchodźców w Polsce.

Przykładem jednego z takich ośrodków recepcyjnych jest Hala Torwar w Warszawie, w której podobno już teraz brakuje posiłków, pieniędzy na leki na receptę oraz środków medycznych[4]. Zgłaszano również zastrzeżenia co do czystości strefy gastronomicznej, a także ogólnego stanu zdrowia i bezpieczeństwa w placówce. Jeden z koordynatorów wolontariatu stwierdził, że cały obiekt jest prowadzony przez studentów i wolontariuszy, którzy czasami bywają nieodpowiedzialni. Na przykład osoby pracujące w kuchni i przygotowujące posiłki to „dzieci bez doświadczenia, nie noszą rękawiczek i masek, nie sprawdzają ważności i świeżości produktów, nie kontrolują niedoborów żywności, nie przestrzega się zasad BHP”[5]. Obawy budziły także strefy higieny, gdzie setki osób korzystają z tych samych pryszniców i umywalek. Z powodu braku pomocy w sprzątaniu tych terenów odnotowano już przypadki ognisk zachorowań na grzybicę. Ponadto wolontariusze nie otrzymali do tej pory żadnej dodatkowej pomocy finansowej od innych organizacji. Ponieważ obecnie wolontariusze w dużej mierze są pozostawieni sami sobie, pojawiają się doniesienia, że musieli sięgnąć do własnych środków, aby wykupić leki na recepty dla uchodźców.

Punkt recepcyjny na Torwarze, źródło: TVN24.pl

Niezależnie od tego, w jaki sposób ośrodki dla uchodźców zamierzają dalej funkcjonować, Polska potrzebuje planu, który pozwoli jej sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na pieniądze, zasoby i wolontariuszy. Jednym z możliwych rozwiązań jest rozpoczęcie budowy dużych obozów, w których mogliby zamieszkać przyszli uchodźcy z Ukrainy. Istnieją jednak obawy co do efektywności obozów dla uchodźców i tego, czy ich budowa rozwiąże problem, czy raczej go pogłębi. Biorąc pod uwagę obecny stan Hali Torwar, która obecnie funkcjonuje jak obóz dla uchodźców, nasuwa się pytanie, czy warunki panujące w obozach dla uchodźców na dużą skalę byłyby odbierane inaczej. Aby lepiej odpowiedzieć na to pytanie, należy przeanalizować warunki panujące w obozach dla uchodźców na całym świecie w ciągu ostatnich 30 lat.

 

Obóz Moria w Grecji – „Najgorszy obóz uchodźców na świecie”

Jeden z obozów dla uchodźców, znajdujący się na wyspie Lesbos w Grecji, został uznany za „najgorszy obóz dla uchodźców na świecie”, jak donosi BBC[6]. Uchodźcy przybywający do obozu Moria od 2015 roku to w większości Afgańczycy (76%), ale także Syryjczycy (8%), Somalijczycy (4%), Kongijczycy (3%), Irakijczycy (2%) i inne narodowości (6%) uciekający z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu i Afryki[7]. Warunki panujące w obozie były zaprojektowane tak, aby pomieścić tylko 3000 osób, ale ostatecznie stał się on schronieniem dla ponad 13 000 uchodźców, czyli siedmiokrotnie więcej niż wynosiła pojemność operacyjna[8]. W pewnym momencie obóz liczył nawet 20 tys. osób[9]. Z powodu tego przeludnienia warunki szybko stały się niehigieniczne, a dla niektórych wręcz nie do zniesienia. Wielu z nich musiało budować schronienia na obrzeżach obozu. Małe namioty, ograniczona przestrzeń, niewygodne warunki do spania, przepełnione łazienki, niskiej jakości jedzenie i ograniczona ilość wody – wszystko to przyczyniło się do powstania chaotycznej atmosfery w obozie. W rezultacie co noc dochodziło do walk między Afgańczykami i Arabami lub muzułmanami i Kurdami. Napięcia polityczne, od których uchodźcy próbowali uciec, dopadały ich w obozach.

Zagrożenie, jakie odczuwały niektóre z tych dzieci, sprawiło, że wiele z nich cierpiało z powodu zaburzeń psychicznych.

Dla niektórych życie w obozie szybko stało się gorsze od sytuacji w domu. Kobiety w tym obozie czuły się szczególnie bezbronne. Nie podjęto żadnych działań w celu oddzielenia samotnych kobiet lub matek z dziećmi od niespokrewnionych dorosłych mężczyzn, co stworzyło środowisko, w którym molestowanie seksualne stało się powszechne[10]. Ponadto prysznice dla kobiet nie miały zasłon ani ciepłej wody i były bardzo brudne. Wszelkie zgłoszenia o molestowaniu przekazane policji były szybko lekceważone i ignorowane. Ponadto zagrożenie, jakie odczuwały niektóre z tych dzieci, sprawiło, że wiele z nich cierpiało z powodu zaburzeń psychicznych. Odnotowano, że w obozie Moria dzieci w wieku zaledwie 10 lat próbowały popełnić samobójstwo[11]. Odebranie dzieciństwa w tak młodym wieku może mieć bardzo poważne konsekwencje.

Niedobór żywności w obozie Moria również przyczynił się do powstania bardzo napiętej atmosfery. Długie kolejki po obozową żywność, która była złej jakości (niekiedy przeterminowana i zepsuta) często były miejscem, gdzie wybuchały bójki. Uchodźcy bili się o swoje miejsce w kolejce lub z czystej złości ze sobą nawzajem. W rezultacie ludzie niekiedy przez wiele dni nie mieli dostępu do żywności z powodu ciągłych bójek wybuchających w środku kolejek. Jeden z uchodźców poinformował, że kolejki po śniadanie formowały się czasem już o 3 nad ranem, a ludzie mogli czekać na posiłek nawet do trzech godzin. Typowym posiłkiem było coś taniego i łatwego do zdobycia, np. ryż, ser, chleb, ziemniaki lub jakieś owoce i warzywa. Rzadko podawano mięso. Wspomniany uchodźca poinformował również, że woda była racjonowana do jednej 2-litrowej butelki na rodzinę na 24 godziny[12].

Obóz Moria w Grecji, źródło: polityka.pl

Oprócz braku żywności i wody brakowało również bezpiecznego schronienia. Ci, którym się poszczęściło, otrzymywali niewygodne łóżko piętrowe, podczas gdy wielu innych spało na ziemi „w małych namiotach lub prowizorycznych schronieniach zbudowanych z koców, okładziny z tworzyw sztucznych, skrawków ogrodzenia, kartonów i innych materiałów budowlanych”[13]. Przepełnienie spowodowało, że ludzie zaczęli budować schronienia poza terenem obozu, w okolicznych gajach oliwnych. Uchodźcy nazwali ten nowy obszar „dżunglą” obozu Moria. Wiele drzew oliwnych w „dżungli” nie przetrwało długo, ponieważ setki stu- i dwustuletnich drzew oliwnych zostało wyciętych, aby zapewnić ogień i ciepło. Pobliska społeczność lokalnej greckiej wioski nie kryła frustracji z powodu powstałych szkód ekologicznych i strat ekonomicznych[14]. Co więcej, okoliczni mieszkańcy byli coraz bardziej zdenerwowani, ponieważ włamania i kradzieże dokonywane przez uchodźców stawały się coraz częstsze. Jeden z mieszkańców tej greckiej wioski stwierdził: „Zniszczyli nasze ogrody, drzewka oliwne, kradną kable z instalacji, drewno i wszystko, co znajdą”[15]. Oczywiste jest, że skutki pobytu w obozie dla uchodźców przeniosły się także na życie obywateli Grecji. Często głosy okolicznych mieszkańców i społeczności nie są brane pod uwagę czy nawet traktowane priorytetowo.

Lista tragicznych zaniedbań, jakie panowały w obozie Moria, jest długa: dzieci bawiły się w śmieciach i błocie, stale brakowało mydła, szamponu, proszku do prania, były problemy z elektrycznością, w namiotach panowała bardzo niska temperatura, opieka zdrowotna była nieodpowiednia, a długie kolejki do lekarza, jedzenia, toalety czy pod prysznic były normą. 8 września 2020 r. grupa czterech uchodźców była tak sfrustrowana i wściekła z powodu „piekielnie złych” warunków, że zdecydowała się podpalić obóz. Czterej uchodźcy z Afganistanu zostali skazani na 10 lat więzienia za podpalenie. Dziś oficjalnie obóz nie istnieje, ale uchodźcy nadal mieszkają na wyspie w swoich namiotach i żyją w złych warunkach[16]. Stworzyli coś, co obecnie znane jest jako „Moria 2.0” i mają nadzieję, że pewnego dnia rozpoczną nowe życie w Europie.

 

Obóz dla uchodźców Kakuma – największy obóz dla uchodźców na świecie

Obóz Kakuma w Kenii został zbudowany w 1992 roku z myślą o tym, że jak każdy obóz dla uchodźców ma być tymczasowym miejscem osiedlenia. Niestety, trzydzieści lat później obóz stał się dla wielu osób stałym miejscem zamieszkania i obecnie przebywa w nim blisko 200 000 uchodźców i osób ubiegających się o status uchodźcy[17]. Pierwotnie obóz w Kakumie został założony jako schronienie dla Sudańczyków Południowych uciekających przed wojną domową. Ponieważ jednak sytuacja w kraju nie uległa poprawie, uchodźcy zostali zmuszeni do pozostania w nim. Po 30 latach obóz dla uchodźców przekształcił się w swego rodzaju miasto. Sudańczycy nadal stanowią większość ludności w obozie – obecnie przebywa tam ponad 100 000 osób. Somalijczycy są drugą co do wielkości populacją w obozie, liczącą około 55 000 uchodźców. Często można też spotkać uchodźców z innych pobliskich krajów, takich jak Kongo, Etiopia, Uganda i Burundi[18].

Po 30 latach obóz dla uchodźców w Kakumie przekształcił się w swego rodzaju miasto.

Wszyscy uchodźcy przybyli do obozu z myślą, że będzie to rozwiązanie tymczasowe, teraz żyje tu już drugie pokolenie, a nawet trzecie, mieszkańców, którzy prawie większość, jeśli nie całe życie, spędzili w obozie [19]. Jeden z reporterów spotkał w Kakumie uchodźcę, który przedstawił się jako John, młody mężczyzna po dwudziestce. Zapytany o pochodzenie etniczne, odpowiedział: „Nie znam swojego pochodzenia etnicznego” i powiedział reporterowi, gdzie w obozie mieszka: „Kakuma 1, Strefa 3, Blok 4”[20]. Młody człowiek tak długo przebywał w odosobnieniu od ojczyzny, że jego tożsamość była teraz związana z obozem. Nic zatem dziwnego, że średni czas pobytu uchodźcy w obozie wzrósł do ponad 20 lat[21].

Stworzenie stałego miejsca zamieszkania z czegoś, co wcześniej było tymczasową umową, wiąże się z pewnymi wyzwaniami. Tymczasowe warunki mieszkaniowe nie są zaprojektowane tak, aby były najlepszej jakości i odporne na zmienne warunki pogodowe. Zazwyczaj uchodźcy w Kakumie muszą sami budować swoje domy i nie wiedzą, jakich materiałów powinni użyć. Większość domów w obozie ma ściany z cegły mułowej, a dachy „wykonane są z blachy falistej, okładziny z tworzyw sztucznych lub tak zwanej strzechy makuti utkanej z liści palmy kokosowej”[22]. Jednak ściany wykonane z wyschniętego błota mogą się zawalić podczas powodzi, dach z makuti nie wytrzymuje silnych wiatrów, a plastikowe pokrycie zaczyna się kurczyć pod wpływem wysokiej temperatury. Co więcej, te złe techniki budowlane są odpowiedzialne za pleśń, zalania, silne, nieprzyjemne zapachy oraz plagę gryzoni, które przenoszą choroby i zakłócają spokój. Często zdarza się też, że na kempingi wkradają się „jadowite pająki, węże i skorpiony”[23]. Uchodźcy nie mogą zapobiec pojawieniu się tych szkodników, ponieważ nie mają wpływu na to, jakie materiały budowlane otrzymują z wydziału ds. schronienia i nigdy nie wiedzą, kiedy je dostaną – niektórzy uchodźcy czekają na materiały miesiącami, a czasem latami [24]. Jest to kolejny przykład na to, że uchodźcy są uzależnieni od organizacji pozarządowych i pomocy humanitarnej we wszystkich aspektach swojego życia.

Obóz dla uchodźców w Kakumie (Kenia), źródło: www.misjesalezjanie.pl

Ogromnym problemem w obozie jest też woda – uchodźcy muszą budzić się około 6 rano, aby dojść do kranu z wodą oddalonego o 5–10 minut marszu. Jednak podróż nie jest pozbawiona wyzwań – członkowie lokalnej społeczności atakują, a nawet mogą zabić uchodźców za wodę, którą niosą w beczkach, a także za wszelkie inne rzeczy, które posiadają. Jeśli chodzi o jedzenie, to wszystko, co otrzymują, pochodzi od organizacji humanitarnych, a typowy posiłek składa się z „sorgo, żółtego grochu i oleju”[25]. Często racje żywnościowe są bardzo małe i szybko się kończą.

Nieodpowiednie zaopatrzenie w wodę i złej jakości żywność zwiększają ryzyko wystąpienia nagłych wypadków, jednak nawet jeśli zajdzie potrzeba sprowadzenia karetki pogotowia lub pojazdu policyjnego to gruntowe drogi prowadzące do obozu tworzą problem z dotarciem do uchodźców. Drogi gruntowe znacznie utrudniają też dostawy zaopatrzenia i usług w przypadku trudnych warunków pogodowych, takich jak powodzie czy silne wiatry. Szczególnie zagrożone są kobiety w ciąży i osoby niepełnosprawne, które muszą chodzić na wizyty lekarskie.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet jeśli uchodźcy chcą zmienić swoje życie, nie mogą tego zrobić. Uchodźcy w Kakumie „nie mogą wyjechać bez pozwolenia władz obozu”[26]. Ponadto, ze względu na status uchodźcy, osoby te nie są uprawnione do otrzymywania wynagrodzenia. To, co wykonują, jest nagradzane jako praca „pracowników motywacyjnych, bez certyfikatów i doświadczenia”[27]. W rezultacie uchodźcy często czują się uwięzieni w swojej rzeczywistości, zapomniani i w poczuciu beznadziei. W rzeczywistości w większości obozów dla uchodźców nie ma warunków, w których ludzie mogliby się rozwijać. Rozwiązania tymczasowe często stają się rozwiązaniami trwałymi. Ogłoszono, że po 30 latach obóz w Kakumie zostanie ostatecznie zamknięty 30 czerwca tego roku, jednak przyszłość tych uchodźców i to, dokąd trafią, pozostaje nieokreślona[28].

 

Obóz uchodźców Za’atari w Jordanii – największy na świecie obóz dla uchodźców syryjskich

Obóz Za’atari, położony w północnej Jordanii, został otwarty w 2012 r. i obecnie przebywa w nim 80 000 Syryjczyków, którzy uciekli przed wojną domową w swoim kraju[29]. Obóz działa już dziesiąty rok i zamienił się w miasto z rzędami metalowych przyczep kempingowych. W Za’atari, podobnie jak w innych obozach dla uchodźców, panują trudne warunki, takie jak brak wody, niska jakość żywności, zawodna elektryczność, słabe struktury mieszkaniowe itp. Z relacji uchodźców mieszkających w obozie wynika, że jednym z największych problemów w obozie jest stale pojawiający się kurz i burze pyłowe[30]. W „domach” uchodźców łatwo gromadzi się brud, a dzieci, które wychodzą się bawić, pod koniec dnia są pokryte kurzem. Jedno dziecko w wieku 3 lat miało łzy krwi płynące z oczu z powodu ciągłego pyłu. Niewiele można było zrobić, aby oczyścić je z kurzu, ponieważ woda jest dostarczana tylko co 3–4 dni przez agencję ONZ ds. uchodźców UNHCR[31]. Ponadto na wizytę u lekarza czeka się w długich kolejkach, a uzyskanie podstawowych leków jest żmudną procedurą. Podobnie jak wielu uchodźców, osoby przebywające w obozie Za’atari są związane harmonogramem i warunkami organizacji, które zapewniają im wszelkie niezbędne zaopatrzenie i usługi.

Dziecko w wieku 3 lat miało łzy krwi płynące z oczu z powodu ciągłego pyłu. Niewiele można było zrobić, aby oczyścić je z kurzu, ponieważ woda jest dostarczana tylko co 3–4 dni.

Bardziej efektywne byłoby zapewnienie uchodźcom możliwości pracy, tak by mieli pieniądze na utrzymanie i chociaż świadomość tego, że nie są zależni od organizacji. Jednak mniej niż jedna piąta mieszkańców Za’atari posiada pozwolenie na pracę i wielu mężczyzn jest zmuszonych „pracować nielegalnie, aby utrzymać swoje rodziny”[32]. Niestety, niedopuszczanie uchodźców do pracy ze względu na ich status jest problemem występującym w obozach na całym świecie. Możliwości zatrudnienia pomogłyby uchodźcom ukształtować poczucie celu i nie bać się długich dni spędzonych na oczekiwaniu. Ponadto praca i wynagrodzenie powstrzymywałyby uchodźców przed wzajemnym okradaniem się. W obozie Za’atari nadal szerzy się przestępczość, ponieważ „ludzie są sfrustrowani swoją sytuacją życiową i ograniczonymi zasobami, jakimi dysponują”[33]. Jeśli w przyszłości obozy dla uchodźców mają stać się efektywne, musi być w nich więcej możliwości pracy. Nie pomaga w tym fakt, że organizacje takie jak UNHCR często mają braki kadrowe i są przeciążone. Świadczy to o tym, że nawet przy udzielaniu pomocy nie ma wystarczających środków, aby pomóc ogromnej liczbie uchodźców. Obozy dla uchodźców mogą zapewnić niezbędną ilość kalorii, wystarczającą ilość wody do przeżycia oraz miejsce do spania, a mimo to nie wystarczą do zaspokojenia podstawowych potrzeb.

Oboz Zaatari w Jordanii, źródło: wiadomosci.radiozet.pl

Wspólną cechą obozów dla uchodźców w Grecji, Kenii i Jordanii jest brak odpowiedniej społeczności i możliwości rozwoju. Bez wątpienia jest to odczucie podzielane wśród ludzi żyjących w obozach dla uchodźców i w „gorących punktach” uchodźczych na całym świecie. Jeden z uchodźców przebywających w gruzińskim obozie powiedział: „To nie jest życie, to jest po prostu egzystowanie”[34]. Prawda jest taka, że „obozy utrzymują uchodźców przy życiu, ale nie pozwalają im żyć”[35].

Obozy utrzymują uchodźców przy życiu, ale nie pozwalają im żyć.

Jedynym celem każdego dnia staje się przetrwanie i oczekiwanie na lepsze czasy. Ludzie w tych obozach nie są w stanie prowadzić normalnego życia, ponieważ możliwości pracy są tam zazwyczaj ograniczone, brakuje szkół i nauczycieli dla dzieci, a także rzadko istnieją miejsca kultu. Odpowiednia edukacja, praca i praktykowanie wiary są kluczowymi aspektami życia każdego człowieka, a kiedy się je odbiera lub ogranicza, nic dziwnego, że wielu uchodźców na całym świecie czuje się zapomnianych i pozbawionych nadziei co do swojej przyszłości. Ponadto obozy są zwykle położone z dala od miast i miejscowości i celowo umieszczane w takich odizolowanych miejscach. Dla uchodźców bardzo ważne jest, aby stać się częścią społeczności i mieć poczucie, że mogą wnieść swój wkład w życie nowego społeczeństwa. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest wczesna integracja uchodźców ze społeczeństwem kraju przyjmującego. Wątpliwe jest, czy większość obozów dla uchodźców w ogóle zapewnia taką możliwość.

 

Wnioski

Biorąc pod uwagę poniższe przykłady z ostatnich lat, można odnieść wrażenie, że warunki panujące w obozach dla uchodźców są podobne na całym świecie. Niektórzy twierdzą, że budowa obozów dla uchodźców w Polsce prawdopodobnie nie spowoduje powstania warunków różniących się od tych, które panowały wcześniej, podczas gdy inni twierdzą, że ta kwestia w Polsce będzie lepiej zarządzana w porównaniu z innymi krajami. W przypadku, gdy w Polsce miałyby powstać obozy dla uchodźców, muszą być one budowane z myślą o tym, że będą to miejsca długoterminowego pobytu. W chwili obecnej nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwa wojna na Ukrainie. Ponadto Polska musiałaby poważnie wziąć pod uwagę błędy popełnione w innych obozach i odpowiednio je skorygować. W przeciwnym razie uchodźcy czują się uwięzieni, mają problemy z asymilacją w społeczeństwie i tracą nadzieję na lepszą przyszłość. Jednak stworzenie wysokiej jakości obozów dla uchodźców, zapewniających wydajne warunki mieszkaniowe i funkcjonalne społeczności zajęłaby jednak dużo czasu. Dlatego najlepiej byłoby, gdyby Polska unikała budowania niskiej jakości, dużych obozów dla uchodźców, a zamiast tego zapewniała większą pomoc pieniężną wolontariuszom, którzy otwierają swoje domy dla uchodźców. Aby wesprzeć tę inicjatywę, Polska będzie potrzebowała dodatkowych funduszy od takich organizacji, jak Unia Europejska i Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Polska jest jednym z największych zwolenników Ukrainy, zarówno na płaszczyźnie humanitarnej, jak i politycznej, wspierając suwerenność Ukrainy i jej prawo do własnego terytorium. Polska wie, że Ukraina nie walczy tylko o swoją wolność, ale i całej Europy. Polacy wiedzą też, że większość Ukraińców chce wrócić do domu i zrobi to, gdy tylko będzie miała taką możliwość, jeśli ich dom będzie nadal stał. Dlatego wielu Polaków uważa, że należy zapewnić Ukraińcom jak najlepsze warunki, a nie kreować na wielką skalę nieefektywne obozy dla uchodźców. Mieszkanie w domu lub mieszkaniu daje poczucie większej gościnności i sprawia, że Ukraińcy mają wrażenie, iż Polakom naprawdę zależy na ich dobrym samopoczuciu. Środowisko, w którym przebywa dana osoba, ma ogromny wpływ na jej zdrowie psychiczne i poziom motywacji. Jeśli ktoś żyje w rozpaczliwych warunkach, jest mniej prawdopodobne, że będzie chciał się zintegrować z nową społecznością lub stać się produktywnym członkiem społeczeństwa. Ponadto mieszkanie wśród Polaków pozwala Ukraińcom na rozwijanie umiejętności językowych, nawiązywanie kontaktów koleżeńskich, a może nawet zawodowych. W końcu zarówno Ukraińcy, jak i Polacy mają nadzieję, że ta wojna nie potrwa długo, ale musimy być przygotowani na najgorsze. Dlatego zapewnienie Ukraińcom przyjaznych domów, umożliwiających łatwą asymilację z polskim społeczeństwem, jest obecnie najlepszym rozwiązaniem.

 

Literatura:

Al Jazeera, Kenya Says Dadaab, Kakuma Refugee Camps to Close next Year, Refugees News Al Jazeera, 9 listopada 2021 r.

Arrive Ministries, Meeting the People of Kakuma Refugee Camp in Kenya, Arrive Ministries, 2019.

BBC News, How Many Ukrainians Have Fled Their Homes and Where Have They Gone?, BBC News, 30 marca 2022 r.

Boru, Qaabata, Life in the Kakuma Refugee Camp, Fair Observer, 26 maja 2014 r.,

Boru, Qaabata, Living Conditions in Kenya’s Kakuma Refugee Camp Are Harsh and Dangerous, D+C, 18 grudnia 2020 r.

Davis, Susan, Life in Kakuma Refugee Camp, Kenya, AGC Refugee Sponsorship Initiative – Home, 10 sierpnia 2019 r.

Donadio, Rachel, Welcome to Europe. Now Go Home, The Atlantic. Atlantic Media Company, 15 listopada 2019 r.

Dunn, Elizabeth Cullen, The Failure of Refugee Camps, Boston Review, 28 września 2015 r.

Ebrahimi, Soraya, Depression and Anxiety but Little Change at Greek Migrant Camps a Year after Moria Fire, The National. The National, 10 września 2021 r.

Hale, Enrique, The 7 Largest Refugee Camps in the World, Refugee Council USA, 29 grudnia 2020.

Hinshaw, Drew, Polish Cities Struggling to Cope with Refugees, The Wall Street Journal, Dow Jones & Company, March 14, 2022.

Human Rights Watch, Greece: Refugee ‘Hotspots’ Unsafe, Unsanitary, Human Rights Watch, 28 października 2020 r.

Konieczek, Martyna, Uchodźcy Na Torwarze. Wolontariusze Alarmują O Dramatycznej Sytuacji W Punkcie, Wojewoda Zaprzecza. „Zarzuty Są Nie Do Końca Prawdziwe”, Warszawa Nasze Miasto. Warszawa Nasze Miasto, 10 marca 2022 r.

Mercy Corps, Syrian Refugees Brave Brutal Summer Conditions, Mercy Corps, 30 stycznia 2020 r.

Repanas, Antonios, Two Worlds Confronted in Moria. Jungle vs – Local Community, HumanStories, 17 lutego 2020 r.

Starvaggi, Marc, Refugee Camps: How a Temporary Approach Is Harmful to Health, Archive Global, 1 kwietnia 2022 r.

Team, CATALYST, 10 Miles from Their Past: Za’atari Syrian Refugee Camp in Jordan, CATALYST, 14 stycznia 2022.

Welle, Deutsche, Lesbos after Moria Fire: 'People Are Still Living in Tents by the Sea, DW.COM, 9 sierpnia 2021.

„The Worst Refugee Camp on Earth”, 2018.

 

Przypisy:

[1] BBC News, How Many Ukrainians Have Fled Their Homes and Where Have They Gone?, BBC News (BBC, 30 marca 2022 r.).

[2] Tamże.

[3] Drew Hinshaw, Polish Cities Struggling to Cope with Refugees, The Wall Street Journal (Dow Jones & Company, 14 marzec 2022).

[4] Martyna Konieczek, Uchodźcy Na Torwarze. Wolontariusze Alarmują O Dramatycznej Sytuacji W Punkcie, Wojewoda Zaprzecza. „Zarzuty Są Nie Do Końca Prawdziwe, Warszawa Nasze Miasto.

[5] Magdalena Raducha, Powiedziano NamDziałajcie, Poradzicie Sobie”. Wolontariusze o pracy w Punkcie Recepcyjnym Na Torwarze, Torwar i zamieszanie wokół punktu recepcyjnego, INTERIA.PL, 9 marca 2022.

[6]The Worst Refugee Camp on Earth”, 2018.

[7] Antonios Repanas, Two Worlds Confronted in Moria, HumanStories, 17 lutego 2020 r.

[8] Rachel Donadio, Welcome to Europe. Now Go Home, The Atlantic (Atlantic Media Company, 15 listopada 2019 r.).

[9] https://www.thenationalnews.com/world/europe/2021/09/10/greece-containing-migrants-a-year-after-moria-camp-fire.

[10] Human Rights Watch, Greece: Refugee ‘Hotspots’ Unsafe, Unsanitary, Human Rights Watch, 28 października 2020 r.

[11] Tamże.

[12] Tamże.

[13] Tamże.

[14] Antonios Repanas, https://www.humanstories.gr/en/two-worlds-confronted-in-moria-jungle-vs-local-community/.

[15] Tamże.

[16] Deutsche Welle, Lesbos after Moria Fire: 'People Are Still Living in Tents by the Sea’, DW.COM, 9 sierpnia 2021 r.

[17] Enrique Hale, The 7 Largest Refugee Camps in the World, Refugee Council USA, 29 grudnia 2020.

[18] Tamże.

[19] Arrive Ministries, Meeting the People of Kakuma Refugee Camp in Kenya, Arrive Ministries, 2019.

[20] Tamże.

[21] Marc Starvaggi, Refugee Camps: How a Temporary Approach Is Harmful to Health, Archive Global, dostęp 1 kwietnia 2022.

[22]Qaabata Boru, Living Conditions in Kenya 's Kakuma Refugee Camp Are Harsh and Dangerous, D+C, 18 grudnia 2020 r.

[23]Susan Davis, Life in Kakuma Refugee Camp, Kenya, AGC Refugee Sponsorship Initiative – Home, 10 sierpnia 2019 r.

[24] Living Conditions in Kenya’s Kakuma Refugee Camp Are Harsh and Dangerous.

[25] Tamże.

[26] Qaabata Boru, Life in the Kakuma Refugee Camp, Fair Observer, 26 maja 2014.

[27] Susan Davis, Life in Kakuma Refugee Camp, Kenya.

[28] Al Jazeera, Kenya Says Dadaab, Kakuma Refugee Camps to Close next Year, Refugees News Al Jazeera, 9 listopada 2021 r.

[29] CATALYST Team, 10 Miles from Their Past: Za’atari Syrian Refugee Camp in Jordan, CATALYST, 14 stycznia 2022.

[30] Mercy Corps, Syrian Refugees Brave Brutal Summer Conditions, Mercy Corps, 30 stycznia 2020.

[31] Tamże.

[32] CATALYST Team, 10 Miles from Their Past: Za’atari Syrian Refugee Camp in Jordan.

[33] Tamże.

[34] Elizabeth Cullen Dunn, The Failure of Refugee Camps, Boston Review, 28 września 2015 r.

[35] Tamże.

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: PO-PiS działa

Kreatywna księgowość budżetowa kwitnie. Jak kiedyś w amerykańskim Enronie. Z tym że dyrektorzy Enronu – Kenneth Lay i Jeffrey Skilling – zostali skazani za nadużycia