Uchodźcy z Ukrainy w Polsce: analiza demograficzna i rynku pracy

Doceniasz tę treść?

Od 24 lutego 2022 r., czyli od początku agresji Rosji na terytorium Ukrainy, z kraju tego uciekło 5 034 439 [1] ludzi. Granicę polsko-ukraińską przekroczyło ok. 2,8 miliona osób – informuje Straż Graniczna. Według prognoz Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców ONZ, docelowo na terytorium Unii Europejskiej będzie wkrótce znajdować się od 6,5 do 7 mln osób z Ukrainy, w tym głównie kobiet z dziećmi. Według szacunków UN [2], poza Polską, uchodźcy podążają do Rumunii (757 047), na Węgry (471 080), do Mołdawii (426,964) i Słowacji (342,813) [3]. Najnowsze dane z państw członkowskich UE pokazują również, że w krajach, które nie graniczą bezpośrednio z Ukrainą, przebywa łącznie ok. 1,4 mln uchodźców. Najwięcej osób kierujących się na zachód Europy, zmierza głównie do Niemiec i innych krajów członkowskich Unii Europejskiej. Czechy to również popularny kraj docelowy.

 

Przepływy migracyjne

Według informacji przekazanych przez polską Straż Graniczną, spada liczba osób przekraczających granicę polsko-ukraińską (z Ukrainy do Polski). Według danych udostępnionych przez Straż Graniczną, liczba osób przekraczających tę granicę rosła gwałtownie do 8.03.2022 r., kiedy to polska Straż Graniczna odprawiła 125 800 osób. Ten dzień stanowił też rekord dziennych odpraw na granicy. Od tego momentu liczba ta stale spadała, a 16.04.2022 r. odprawiono niespełna 20 tys. osób wkraczających na terytorium Polski. Po wygasającej już pierwszej fali uchodźców, ich napływ ustabilizował się na poziomie 20 tys.–30 tys. nowych osób przekraczających polską granicę każdego dnia. Jednocześnie, wraz ze spadającym napływem migrantów z Ukrainy, można zaobserwować wzrost liczby osób powracających do kraju. Jest to dość nowe zjawisko (trudne do uchwycenia na tak wczesnym poziomie) pod względem nasilenia i regularności. Pomimo tego, że migracje powrotne również utrzymują się na dość wyrównanym poziomie od ok. 18 tys. do 20 tys., możemy zaobserwować pierwsze przypadki gwałtownego wzrostu liczby osób powracających, co w zestawieniu z napływem uchodźców daje ujemny bilans migracji (wykres 1), tzn. więcej osób wyjeżdża z Polski do Ukrainy, niż przyjeżdża z Ukrainy do Polski.

Pierwszy taki skok, kiedy więcej osób opuściło Polskę, niż do kraju przyjechało, widoczny był w dniach 15–17.04.2022 r. W ostatnim czasie, po raz kolejny możemy zaobserwować nie tylko wzrost w odprawach z Ukrainy do Polski, ale również wzrost w liczbie osób powracających do Ukrainy.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych raportowanych przez Straż Graniczną.

Profil demograficzny

Pomimo upływu czasu, dane dotyczące profilu demograficznego uchodźców są mocno ograniczone.  Z jednej strony, dostępne są już pierwsze badania sondażowe, z drugiej – coraz więcej osób składa deklarację PESEL, co otwiera nam (niewielkie) możliwości. Kluczowym wnioskiem, który na pewno znajdzie odzwierciedlenie m.in. na rynku pracy jest profil migracji – znacznie różniący się od tego, z którym mieliśmy do czynienia do tej pory. Dotychczas migracja z Ukrainy do Polski obejmowała głównie młodych mężczyzn, którzy cyrkulowali między Polską a Ukrainą, traktując wciąż, w dużej mierze, pracę i pobyt w Polsce jako tymczasowy. Obecnie, według danych sondażowych, mamy do czynienia głównie z emigracją kobiet (93 proc.) i dzieci – większość osób przekraczających granicę Polski przybyło z 1 lub więcej dziećmi (63 proc.). Dane opisowe na podstawie wniosków o wydanie numeru PESEL korespondują ze wspomnianymi powyżej liczbami. Według danych na 11.04, prawie 1 mln (925 901) osób złożyło wniosek o nadanie numeru PESEL. Spośród nich prawie 72 proc. to kobiety, a 28 proc. (262 215) to mężczyźni [4].

Źródło: Opracowanie własne na podstawie wniosków o przyznanie numeru PESEL(z dn. 11.04.2020 r.).

Spośród nich niewiele ponad 450 tysięcy to dzieci, a prawie 315 tysięcy to dzieci i młodzież w wieku szkolnym. Seniorzy (osoby w wieku emerytalnym, t. 65+) to 4,2 proc. osób, które złożyły wniosek o nadanie numeru PESEL.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie wniosków o przyznanie numeru PESEL (z dn. 11.04.2020 r.).

Niestety dostępne są tylko dane dotyczące osób zarejestrowanych – nie wszyscy obywatele Ukraińcy decydują się na złożenie wniosku o przyznanie numer PESEL (nie jest on niezbędny do podjęcia pracy, poza tym system i procedury nadawania numeru PESEL są wciąż przeciążone). Szacuje się jednak, że w Polsce przebywa około 1,5 miliona migrantów, w związku z czym skala zjawiska w rzeczywistości jest znacznie większa.

Ponadto, z wyników przedstawionych przez grupę EWL, 45 proc. osób przybyłych do Polski nie zna języka polskiego lub zna go bardzo słabo, a 29 proc. deklaruje słabą znajomość języka. Tylko 4 proc. porozumiewa się swobodnie i bardzo dobrze oraz dobrze (5 proc.) lub przeciętnie (17 proc.), co łącznie daje 26 proc. uchodźców posiadających (w jakimś stopniu) umiejętności posługiwania się językiem polskim. Dodatkowo, ponad połowa pytanych w sondażu deklaruje znajomość języka angielskiego na poziomie komunikatywnym.

 

Kto wrócił, kto został, a kto przyjechał?

Nie wszyscy uchodźcy odnajdują się w nowej rzeczywistości. Pomimo gwałtownego napływu oraz niekończącego się konfliktu zbrojnego, część uchodźców decyduje się na powrót do swojego kraju. Zdania bazujące na badaniu sondażowym [5] są jednak mocno podzielone. Z jednej strony, spora część przybyłych migrantów deklaruje chęć jak najszybszego powrotu, z drugiej – coraz więcej osób deklaruje chęć podjęcia pracy w Polsce. Ostatnie badania przeprowadzone przez grupę EWL mówią o tym, że 58 proc. badanych [6] uchodźców chciałoby wrócić do Ukrainy, a 30 proc. pozostać w Polsce. Wiąże się to również z faktem, że ponad 94 proc. badanych pozostawiło swoje rodziny w Ukrainie (osoby starsze, rodziców). Jest to prawdopodobnie jeden z ważniejszych powodów, dla których liczba powrotów wzrasta. Kolejnym argumentem jest przekonanie, że wraz ze zmieniającą się strategią wojsk rosyjskich (polegającą na ich koncentracji na południowym wschodzie kraju) oraz z odzyskiwaniem przez wojska ukraińskie kontroli nad coraz większą liczbą miejscowości, sytuacja uległa poprawie i powrót jest stosunkowo bezpieczny, w porównaniu z pierwszymi dniami rosyjskiej inwazji. Kolejna grupa osób, która wraca do Ukrainy to osoby, które po przekroczeniu granicy po 24.02.2022 r. nie odnalazły się w nowej sytuacji w Polsce (lub innym europejskim kraju). 12 proc. badanych zamierza wyjechać do innego kraju niż Ukraina, w tym m.in. do Niemiec, USA, Wielkiej Brytanii i Szwecji. Tylko w niewielkim stopniu deklaracje te znajdują odzwierciedlenie w faktycznych działaniach, podjętych w celu ich realizacji. O ile Niemcy cieszą się sporą popularnością jako kraj, w którym zatrzymują się uchodźcy, to podróż do USA jest zdecydowanie trudniejsza w realizacji. Podobnie w przypadku Wielkiej Brytanii i Szwecji – pomimo ułatwień prawnych i deklaracji chęci przyjęcia, kraje te podjęły stosunkowo mniej uchodźców w porównaniu z krajami sąsiadującymi z Ukrainą.

 

Obywatele Ukrainy na polskim rynku pracy

Nagła zmiana profilu migracji niesie ze sobą konsekwencje, przede wszystkim na rynku pracy. Sytuacja ta, ze względu na przekrój demograficzny migrantów, niewątpliwie najbardziej będzie widoczna w sfeminizowanych segmentach rynku pracy.

Kluczowe jest to, że profil osób, które wkraczają na polski rynek pracy, nie jest adekwatny do jego potrzeb. W związku z tym mamy do czynienia z niedopasowaniem demograficznym – wcześniej ukraińscy migranci (głównie młodzi mężczyźni, którzy przyjeżdżali do Polski sami, bez rodziny, swobodnie posługując się językiem polskim) byli zatrudniani m.in. w gospodarstwach rolnych, sektorze budowlanym czy w innych, głównie fizycznych pracach. Obecnie sytuacja uległa znacznej zmianie. Profil dzisiejszego migranta z Ukrainy to nie tylko kobieta z dzieckiem (lub dziećmi), która często nie zastąpi mężczyzny w tego rodzaju pracach. Do Polski przybywają również wykwalifikowani pracownicy (nauczyciele, lekarze, dentyści, ratownicy, pielęgniarki), od których, aby podjąć pracę w swoim zawodzie, wymaga się nostryfikacji kwalifikacji. Choć rośnie liczba ukraińskich uchodźców, którzy chcą potwierdzić posiadane doświadczenie, by móc pracować w swoim zawodzie, to jednak cena nostryfikacji jest wysoka [7], a czas oczekiwania długi.

Według danych sondażowych, do Polski przyjechały osoby relatywnie dobrze wykształcone, o zróżnicowanym profilu zawodowym: od wysoko wykwalifikowanych specjalistów, po nauczycieli i pracowników medycznych oraz ci, którzy do tej pory wykonywali pracę na stanowiskach menadżerskich i kierowniczych. Tylko niewielki odsetek (7 proc.) to pracownicy fizyczni. Coraz częściej mamy do czynienia z sytuacjami, gdzie napływ kadry z Ukrainy wykorzystywany jest do wypełnienia wakatów dla pracowników wykwalifikowanych, w tym np. zatrudniania lekarzy czy pielęgniarek. Ponadto, w przypadku zawodów regulowanych specustawą, zwalnia się obywateli Ukrainy z konieczności nostryfikowania dyplomów, a w wielu przypadkach – niewymagana jest nawet znajomość języka polskiego.

Problem niedopasowania demograficznego pogłębia się, kiedy spojrzymy choćby na sektor rolny. Część mężczyzn, którzy do tej pory wykonywali tego rodzaju pracę, zdecydowała się na powrót do kraju, aby wziąć udział w obronie Ukrainy. Kobiety z małymi dziećmi nie zawsze są w stanie ich zastąpić – nie tylko ze względu na warunki i specyfikę pracy, ale przede wszystkim ze względu na brak opieki nad dziećmi. Ponadto rolnicy, którzy do tej pory zatrudniali ukraińskich pracowników, niechętnie sprowadzają do swoich gospodarstw kobiety z dziećmi. Ich zatrudnienie i zakwaterowanie stwarza większe wyzwania, związane przede wszystkim z organizacją pracy i opieką nad dziećmi, a co się z tym wiąże – dodatkowymi kosztami, niż w przypadku zatrudnienia młodego mężczyzny. Jest to o tyle problematyczne, że moment odpływu dotychczasowej (dopasowanej) siły roboczej i napływu (niedopasowanych demograficznie) nowych pracowników przypada na czas, kiedy rozpoczynają się prace przygotowawcze do sezonu w gospodarstwach rolnych, a wkrótce zaczną się pierwsze zbiory.

Niemniej jednak ukraińscy uchodźcy są chętni do podjęcia pracy w Polsce. Z kolei badania przeprowadzone przez Polski Instytut Ekonomiczny (PIE)[8] przedstawiają interesującą perspektywę pracodawców. 31 proc. przedsiębiorców wyraziło chęć zatrudnienia ukraińskich obywateli, z czego 40 proc. stanowiły duże i średnie firmy. Branże, które wykazują największe zapotrzebowanie na pracowników, to branża budowlana, przemysłowa oraz usługowa. O ile kobiety mogą napotykać trudności w podjęciu pracy w branży budowlanej, to wydaje się, że sektor produkcji stanowi już bardziej dostępny rynek pracy. Migranci mogą również znaleźć pracę w sektorze hotelarsko-gastronomicznym (coraz częściej takie oferty pracy pojawiają się wraz z opcją zakwaterowania), działalności usługowej (kosmetyczki, fryzjerki, masażystki, osoby sprzątające, opieka domowa), logistyce czy przetwórstwie żywności. Z badań PIE wynika, że tylko 16 proc. firm handlowych bierze pod uwagę zatrudnienie migrantów z Ukrainy (częściej są to np. sklepy niż hurtownie).

Obserwując lokalne fora oraz portale internetowe skupiające oferty pracy, łatwo zauważyć, że w trybie natychmiastowym polscy przedsiębiorcy rozpoczęli wyławianie siły roboczej. W ciągu kilku dni po rozpoczęciu rosyjskiej agresji, wraz z falą osób uciekających z Ukrainy, rozpoczęła się fala poszukiwań pracowników. Ogłoszenia zamieszczane w mediach społecznościowych były dość precyzyjne, w stylu:

            Dam pracę paniom z Ukrainy. Znajomość języka polskiego nie jest wymagana.

Dla polskich przedsiębiorców była to idealna okazja do tego, aby uzupełnić braki kadrowe niskim kosztem. Tak nieformalne formy rekrutacji sprzyjają rozwojowi tzw. szarej strefy na rynku pracy. Ponadto, w ramach zdobycia niezbędnych funduszy, migrantki podejmują małe indywidualne prace usługowe (np. gotowanie ukraińskich dań narodowych, usługi kosmetyczne, prace porządkowe), które w żaden sposób nie są regulowane, poza ustaleniami między kobietą (często nieposługującą się językiem polskim) a zleceniodawcą.

Coraz częściej obserwuje się także zachowania preferencyjne ze strony pracodawców w kwestii zatrudniania migrantów z Ukrainy. Dominuje percepcja, że tania, zdeterminowana i znajdująca się w trudnej sytuacji siła robocza, nie tylko będzie bardziej wydajna, ale również, ze względu na uwarunkowania społeczno-ekonomiczne, zgodzi się na niższą stawkę, dłuższe godziny pracy oraz gorsze warunki niż miałoby to miejsce w przypadku pracownika z Polski, tym samym pogłębiając problem segmentacji rynku pracy. Ponadto, napływ nowych pracowników wykorzystywany jest też przez pracodawców do „mobilizacji produktywności” obecnych migrantów, którzy już pracują w danej firmie [9], wyzyskując pracowników.

Scenariusze rozwoju sytuacji

Do tej pory niewielu naukowców pokusiło się o nakreślenie możliwych scenariuszy powojennych [10]. Obecnie kształtowane są cztery możliwości dotyczące dalszego rozwoju sytuacji w Ukrainie. Najmniej prawdopodobnym wydaje się zyskanie przewagi po stronie rosyjskiej. Wtedy należy się spodziewać dalszego napływu ok. 10 mln uchodźców uciekających z Ukrainy. Drugi, dość prawdopodobny scenariusz przewiduje kontynuację wojny na dość stabilnym poziomie przez dłuższy czas. Wiązałoby się to z ciągłym, stabilnym napływem uchodźców, ale również z falami powrotów do Ukrainy. Te przepływy migracyjne, wraz ze wsparciem uproszczonych procedur zatrudniania cudzoziemców, z czasem przerodziłyby się w migracje zarobkowe.

Z kolei w przypadku zakończenia wojny, pierwszy (bardziej optymistyczny) scenariusz zakłada gwałtowną falę powrotów oraz szybką odbudowę zniszczonej gospodarki. Mniej optymistyczna wizja generuje obawy co do tempa odbudowy kraju i ukraińskiej gospodarki. Zakłada więc, że migracja z Ukrainy przekształci się z czasem w migrację zarobkową, a migranci zdecydują o osiedleniu się w Polsce.

 

Rekomendacje

Przede wszystkim działania i polityka społeczna powinny skupić się na integracji czasowej (a w zasadzie jak najszybszych działaniach), z uwzględnieniem potrzeb dotyczących integracji długoczasowej.

  • Kluczowa kwestia, zarówno dla polskiej gospodarki, jak i dla samych uchodźców to jak najszybsze umożliwienie migrantom wejście na polski rynek pracy i podjęcie godnie płatnej pracy przez obywateli Ukrainy. Po części zostało to zainicjowane poprzez nowelizację tzw. specustawy o zatrudnianiu cudzoziemców, jednak niepokojący jest zarówno wzrost szarej strefy, ryzyko wyzysku, jak i coraz więcej przypadków pracy na czarno lub niewypłacanie wynagrodzeń. Niezbędna jest odpowiednia pomoc i działania interwencyjne, aby wspierać ukraińskich obywateli w tym zakresie.
  • Dostosowanie infrastruktury mieszkaniowej – obecnie rynek nieruchomości jest przeciążony, a problem z wynajęciem lokalu ogromny. Spowodowane jest to faktem, że nigdy wcześniej mieszkania i domy przeznaczone na wynajem nie cieszyły się aż tak dużym zainteresowaniem. Dostępne mieszkania są ekstremalnie szybko wynajmowane. Z drugiej strony jednak coraz częściej mamy do czynienia z dyskryminacją i preferencjami wynajmujących dotyczącymi narodowości najemców. Ponadto, zbliżające się okresy wypoczynkowe coraz częściej będą zmuszać właścicieli hoteli i pensjonatów, którzy do tej pory oferowali lokum do tego, aby zwolnić te miejsca i przygotować je dla turystów, którzy są często ich głównym źródłem dochodu.
  • Dalsza relokacja uchodźców do innych części Polski i krajów Unii Europejskiej, aby odciążyć polską infrastrukturę.
  • Dostęp do edukacji dla dzieci i młodzieży (nie tylko stworzenie miejsc w szkołach, ale również stworzenie miejsc, gdzie potrzeby ukraińskich uczniów zostaną rozpoznane i zaspokojone – odpowiednia świadomość nauczycieli i środowiska przyjmującego, w tym edukacja polskich dzieci promująca inkluzyjne postawy, a także pomoc w nauce języka polskiego lub edukacja w języku ukraińskim). W dużych miastach szkoły są przepełnione. Jednym z możliwych rozwiązań jest nauczanie hybrydowe. Swoją działalność rozpoczęła pierwsza szkoła ukraińska w Warszawie. Zapotrzebowanie w tym zakresie jest ogromne.
  • Poza dostępem do edukacji dla dzieci w wieku szkolnym, niezbędny jest dostęp do edukacji wczesnoszkolnej (przedszkola, żłobki), aby kobiety, które przybyły do Polski mogły swobodnie podjąć pracę.
  • Szeroki dostęp do nauki języka polskiego również dla dorosłych migrantów (migrantek).
  • Usprawnienie procedury nadawania numerów PESEL.
  • Usystematyzowanie i ustrukturyzowanie pomocy uchodźcom na poziomie centralnym, które będzie wykraczało poza pomoc dostarczaną przez osoby prywatne i pojedyncze organizacje NGO. Konieczne jest uruchomienie procedury pozyskania emergency assistance fund Komisji Europejskiej, aby właśnie z tych środków finansować dalsze koszty związane z zakwaterowaniem i wyżywieniem uchodźców, a także wspomóc opiekę zdrowotną, edukację i pozostałą infrastrukturę niezbędną do tego, aby zapewnić uchodźcom odpowiednie warunki bez nadmiernego obciążania budżetów samorządów lokalnych. Ponadto, działania organizacji włączonych w pomoc uchodźcom powinny być lepiej skoordynowane.
  • Usprawnienie dostępu do służby zdrowia, zwłaszcza dotyczącego wizyt u lekarza pierwszego kontaktu oraz w oddziałach SOR, gdzie średni czas oczekiwania wydłużył się o kolejne godziny. Dotyczy to również (w perspektywie długoczasowej) rozwoju kompetencji socjo-kulturalnych pracowników medycznych.
  • Szeroki dostęp do pomocy psychologicznej dla uchodźców.
  • Wraz z upływem czasu, coraz częściej mamy do czynienia z postawami antyimigranckimi i ksenofobicznymi wśród polskiego społeczeństwa. Po nagłej fali pomocy, wśród Polaków coraz częściej można zaobserwować postawy dyskryminacyjne, związane z (w ich opinii) preferencyjnym traktowaniem uchodźców. Niezbędne zatem są również działania mające na celu przeciwstawianie się takim postawom oraz promocję integracji i inkluzyjności wśród różnych grup społecznych.

 

[1] Stan na 19.04.2022 r.

[2] Sytuacja uchodźców z Ukrainy według danych UNHCR, dostępne tutaj: https://data2.unhcr.org/en/situations/ukraine/location?secret=unhcrrestricted.

[3] Źródło: UN, 19.04.2022 r.

[4] Podobnie równomierny rozkład występuje również w kontekście województw.

[5] Raport specjalny EWL „Uchodźcy z Ukrainy w Polsce”.

[6] Próba doboru respondentów jest uznawana za reprezentatywną, według autorów sondażu.

[7] „Dziennik Gazeta Prawna” podaje kwotę do około 3205 zł za nostryfikację.

[8] Dostępne: https://pie.net.pl/co-trzeci-przedsiebiorca-w-polsce-chce-zatrudniac-ukraincow-2/

[9] Przykład ten został przedstawiony przez dr. Ignacego Jóźwiaka, podczas wywiadu dla Oko.press z dnia 9.04.2022 r.

[10] Jednym z odniesień są możliwe rozwiązania zaproponowane przez prof. Pawła Kaczmarczyka oraz Macieja Duszczyka podczas debaty zorganizowanej przez German Marshall Fund, pt.: „One Country, Two Nations: The Refugee Crisis in Poland”.

Inne wpisy tego autora

Robert Gwiazdowski: Liberalne wiatraki

Zadanie dla Wysokiego Sądu: ile wiatraków musi wybudować PGE? I jak bardzo podnieść ceny? Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się proces z powództwa Fundacji Greenpeace Polska przeciwko PGE