[RAPORT] Bilans Otwarcia 2023

Przedstawiamy 9. raport z serii „Bilans Otwarcia” Warsaw Enterprise Institute. Celem tych raportów, wydawanych zawsze pod koniec roku kalendarzowego, jest przygotowanie się do otwarcia nowego roku. To próba podsumowania dotychczasowego dorobku polskiej transformacji, a także wydarzeń w kończącym się roku oraz wskazania najważniejszych wyzwań, które czekają nasz kraj w kolejnych latach. Staramy się przede wszystkim zwrócić uwagę na główny cel, jaki powinien towarzyszyć polskiej polityce gospodarczej, tj. jak najszybsze dogonienie najbogatszych krajów UE. Za konkretny punkt odniesienia przyjmujemy Niemcy. Stąd co roku sprawdzamy, czy zbliżamy się do Niemiec oraz – w jakim tempie? Ponadto badamy pozycję naszego kraju w dziedzinach takich jak handel międzynarodowy, finanse państwa, czy atrakcyjność migracyjna. Nasz raport operuje na dostępnych danych rocznych, a tam, gdzie to możliwe, uzupełnia je najświeższymi danymi cząstkowymi (kwartalnymi czy miesięcznymi), co pozwala na oszacowanie bieżących trendów. Z „Bilansu Otwarcia 2023” wynika, że…

POLSKA DOGANIA NIEMCY, ALE CORAZ WOLNIEJ. JEŚLI TAK BĘDZIE NADAL, DOGONI JE DOPIERO W POŁOWIE LAT 60 XXI W., A JEŚLI WPROWADZI SIĘ PROWZROSTOWE REFORMY MOŻLIWE JEST ZNACZĄCE PRZYSPIESZENIE I DOGONIENIE NIEMIEC JUŻ OK. 2038 ROKU! 

  • W 2022 r. polskie PKB per capita wynosiło ok. 80 proc. średniego Unii Europejskiej. Utrzymując dotychczasowe tempo rozwoju, za ok. 14 lat dogonimy średnią UE.
  • Dogonienie Niemiec jest możliwe. W ostatnich latach Polska wykazała znacznie szybszy rozwój gospodarczy niż Niemcy oraz średnia Unii Europejskiej. W przypadku wariantu ze znaczącymi reformami strukturalnymi dogonimy Niemcy za ok. 15 lat (w latach 2035–2037), a przy kontynuacji trendów – za ok. 40 lat. Jednocześnie warto podkreślić, że Polska może w ciągu następnej dekady, tj. ok. roku 2032, dogonić Japonię pod względem PKB na osobę Polski wg parytetu siły nabywczej.
  • Kontynuowanie dotychczasowego rozwoju daje więc Polsce realne szanse na dogonienie jednego z najbogatszych krajów na świecie, choć raczej nie w takim tempie jak to zrobiła Irlandia. Przykład Litwy, która wcześniej miała wyższą stopę wzrostu PKB niż Polska, pokazuje, że wzrost gospodarczy Polski nie musi być głównie wynikiem integracji z UE, ale także efektem wewnętrznych czynników i skuteczności polityki gospodarczej.

Utrzymanie się na ścieżce wzrostowej, a zwłaszcza nadanie wzrostowi większej dynamiki nie będzie łatwe. Przeciw Polsce grają siły zewnętrzne, objawiające się wojną za wschodnią granicą. Nie pomagają światowe trendy gospodarcze, którym daleko do ożywienia gospodarczego i protekcjonistyczne polityki wdrażane przez coraz więcej rządów. Jeśli chodzi o sytuację wewnętrzną to piętrzą się problemy będące wynikiem wieloletnich zaniedbań oraz chaotycznych działań pandemicznych w dziedzinach takich, jak polityka pieniężna, legislacja i podatki, czy sądownictwo. Mowa o wciąż wysokiej inflacji czy niskiej stopie inwestycji. W rezultacie nasz wzrost PKB spowalnia. Czy to oznacza, że „dobrze już było”? Niekoniecznie. Nowy rząd będzie miał możliwość rozwiązania problemów, którym nie sprostali poprzednicy. Żyjemy w epoce wielkich przekształceń geopolitycznych. Jeśli uda się wzmocnić gospodarkę naszego kraju, pozwoli to na wykorzystanie „geozamętu” na swoją korzyść, tj. tak, by Polska z importera decyzji o losie UE, stała ich eksporterem. To mówiąc „po ekonomicznemu”. A przekładając na polski: by na arenie międzynarodowej jej głos był głosem państwa współdecydującego.

 

RAPORT

Inne wpisy tego autora