Rosja–Chiny, uległość zwana sojuszem

Doceniasz tę treść?

Azja w przebudowie

Od czasu przejęcia władzy przez Xi Jinpinga w Pekinie i ugruntowania rosyjskiego jedynowładztwa wydawało się, że Eurazję zdominuje asymetryczny sojusz największych światowych autokracji Chin i Rosji, który dojrzewał powoli, ale stawał się coraz bardziej stabilny. Aż wojna na Ukrainie pokazała boleśnie, że „asymetria” nie jest właściwym terminem na określenie owych relacji, oba państwa dzieli bowiem przepaść niemal pod każdym względem. W Azji zaś sojusz między słabym nieudacznikiem a mocarnym i wytrawnym graczem jest mrzonką. Jedyna możliwa relacja podmiotów na tak różnych poziomach to podległość.

 

Nie działają tu bowiem mechanizmy na wzór Unii Europejskiej czy samoograniczania się hegemona w imię szerokiego włączania innych państw do tworzonego przez siebie układu międzynarodowego, jak to miało miejsce w przypadku Stanów Zjednoczonych po drugiej wojnie światowej[1]. Na wschodzie relacje między państwami determinuje polityczny darwinizm, gra o sumie zerowej – jeden zyskuje, drugi traci. Innymi słowy albo jesteś przy stole, albo w menu na stole.

Do wybuchu wojny na Ukrainie w 2022 r. Chiny i Rosja postrzegały się wzajemnie jako dwóch drapieżników – jeden większej, drugi mniejszej wagi – którzy wyruszają razem na łowy w nienakładających się strefach wpływów. Jedynym wyjątkiem od tej reguły była Azja Środkowa, gdzie zaistniało swoiste kondominium: Chiny dominowały gospodarczo, a Rosja zapewniała regionowi bezpieczeństwo.

Cała ta układanka runęła, bowiem Moskwa okazała się niewiarygodna, jako siła militarna, a innej mocy rosyjskie państwo nie posiada. Jedynym jej twardym zasobem w partnerstwie z Chinami były do niedawna właśnie technologie wojskowe, wojna na Ukrainie zweryfikowała negatywnie ich wartość. Innym ważnym zasobem są kopaliny, których Chiny potrzebują, ale w przeciwieństwie do uzbrojenia (embargo USA, G7 i UE)  mogą je pozyskiwać także na innych rynkach.

Nie wiadomo, jaki schemat się wyłoni z tej katastrofy, ale słaby, zdominowany kraj, czyli Rosja, może łatwo przekształcić się z sojusznika w towar w relacjach z drugim prawdziwym mocarstwem świata – Stanami Zjednoczonymi, jeśli będzie taka potrzeba. Moskwa zwykła gardzić słabymi, okazuje się to bronią obosieczną, bowiem Pekin także nie ma dla nich poważania.

 

Wspólnota interesów

Pekin i Moskwa cechuje strategiczna jedność interesów. Obie stolice są zainteresowane przebudową ładu międzynarodowego zdominowanego przez Stany Zjednoczone. Obie przestały balansować swoją politykę i porzuciły koncept współdziałania z zachodem. Obie uznają Waszyngton za głównego adwersarza. Obie też postawiły na twardy autorytaryzm, odrzucając sterowaną demokrację (Rosja) i konsensus partyjnych elit (Chiny). Obie uprawiają asertywną politykę zagraniczną, która sprowadza się do prób podbojów, odpowiednio w Europie Wschodniej, na Morzu Południowochińskim i Tajwanie. Współpracując ze sobą, rozpraszają strategiczne zasoby USA, co leży w interesie tak Moskwy, jak i Pekinu.[2]  W takiej sytuacji Chiny i Rosja zdają się być wręcz skazane na sojusz. Podczas wizyty Putina w Pekinie na otwarciu Igrzysk Zimowych 2022 tuż przed inwazją na Ukrainę Xi Jinping powiedział nawet, że rosyjsko-chińskie partnerstwa nie ma granic.

Tak głęboka wspólnota interesów kształtowała się stopniowo od upadku Związku Sowieckiego, poczynając od demarkacji wspólnej granic, co znacząco oddaliło ryzyko wybuchu wojny granicznej na wzór starć z 1969 r. Chińska Republika Ludowa zgłaszała wówczas pretensje terytorialne do tzw. Mandżurii Zewnętrznej, czyli rosyjskich prowincji dalekowschodnich z Władywostokiem i Chabarowskiem odebranej Chinom na mocy traktatów w Aigunie (1858 r.) i Pekinie (1860 r.).

Obecnie Chiny nie mają już roszczeń terytorialnych, ale… słabość Rosji sprowokowała chińskie Ministerstwo Zasobów Naturalnych do wydania w lutym 2023 r. dyrektywy zmieniającej nazwy ośmiu lokalizacji w kontrolowanej przez Rosję Mandżurii Zewnętrznej na stare, chińskie określenia. Jest wśród nich także Władywostok, który na chińskich mapach, drogowskazach i w prasie publikowanej po chińsku będzie ponownie nazywał się Haishenwai. Podobnie uczyniła Polska, odchodząc od formalnego używania nazwy Kaliningrad dla dawnej stolicy Prus Książęcych, na rzecz Królewca. Ukraińska prasa spekuluje nawet, że decyzja chińskich władz to otwarcie drzwi do ewentualnej aneksji Mandżurii Zewnętrznej, gdyby Rosja się rozpadła. [3] To daleko idące wnioski, z pewnością jednak prawdziwemu partnerowi nie czyni się takich afrontów, wasalowi już prędzej, by pokazać mu, gdzie jego miejsce.

Wzrasta więź gospodarcza Moskwy i Pekinu. Kiedy po agresji na Ukrainę, Zachód wprowadzał kolejne pakiety sankcji na Rosję, Chiny radykalnie zwiększyły obroty handlowe z tym krajem. W 2022 r. eksport rosyjskiej ropy naftowej do Chin podskoczył o 44 procent, licząc wartość sprzedaży w dolarach, a gazu ziemnego o 100 procent. Z kolei eksport chiński do Rosji wzrósł o 12,8 proc., podwoił się eksport chipów elektronicznych. [4]

 

Razem zbrojnie

Chiny okazują też Rosji wsparcie polityczne. W marcu tego roku, dosłownie kilka dni po wystawieniu przez Międzynarodowy Trybunał Karny (ICC) nakazu aresztowania Putina, Xi Jinping z wielką pompą odwiedził Moskwę. Wyraził tam nadzieję, że Putin wygra wybory w 2024 r. i pozostanie prezydentem Rosji – jakżeby mogło być inaczej. Obaj przywódcy podpisali stosowne dokumenty zapowiadające zacieśnienie współpracy w zakresie handlu, przestrzeni komicznej i współpracy wojskowej.

Zgodnie ze swoją polityką niepodejmowania trwałych zobowiązań sojuszniczych Chiny nigdy nie zawarły formalnego aliansu z Rosją, są jednak stroną Szanghajskiej Organizacji Współpracy, w ramach której organizują wspólne manewry wojskowe. Ich intensywność i zakres wzrosły po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie. W listopadzie 2022 r. chińskie i rosyjskie bombowce strategiczne wykonywały patrole nad Morzem Japońskim oraz Morzem Wschodniochińskim, lądując na lotniskach partnera. Zdarzyło się to po raz pierwszy w historii. W lutym 2023 r. zaś, dokładnie w rocznicę ataku Rosji na Ukrainę, floty obu państw oraz południowoafrykańska urządziły sobie ćwiczenia na Oceanie Indyjskim, w marcu zaś w Zatoce Omańskiej, tym razem we współpracy z Iranem.

 

Szok poznawczy

Od masakry na placu Tiananmen w 1989 r. Chiny są objęte zachodnimi sankcjami na uzbrojenie i produkty podwójnego przeznaczenia. Nie ma szans na ich zniesienie w dającej się przewidzieć przeszłości; w takiej sytuacji jednym źródłem zaopatrzenia w sprzęt oraz know-how była i jest Rosja, szczególnie dotyczy to silników lotniczych, technologii nuklearnych, morskich i kosmicznych. Chińska Armia Narodowo-Wyzwoleńcza została wyposażona w broń rosyjską albo produkty własne rozwinięte na bazie rosyjskiej technologii. Co więcej, doktryna wojenna Chin oraz strategia i taktyka ich sił zbrojnych także są pochodną myśli rosyjskiej. Nawet niedawną reformę armii oparto na doświadczeniach rosyjskich. Wojna z Ukrainą w 2014 r., wojna w Syrii od 2015 r. i wcześniejsza wojna z Gruzją w 2008 r. wydawały się potwierdzać supremację rosyjskiej sztuki wojennej i techniki wojskowej, Chiny nie widziały więc powodu, by zmieniać ścieżkę postępowania.

Przełomem był atak Rosji na Ukrainę. Wywołał w Pekinie szok. W zderzeniu z mniejszymi, ale zorganizowanymi na wzór zachodni ukraińskimi siłami zbrojnymi armia Rosji nie poradziła sobie. Oznacza to, że te same zasady i ten sam sprzęt najprawdopodobniej nie zadziałałyby także w przypadku chińskiej inwazji na Tajwan. Obecnie właściwie tylko w zakresie technologii nuklearnych Rosja może w istotny sposób wspomóc Chiny w modernizacji ich arsenału. Inny sprzęt wojskowy stracił na atrakcyjności.

Pekin będzie teraz musiał samodzielnie wypracować doktrynę i praktykę użycia sił zbrojnych, a to trudne zadanie wziąwszy pod uwagę, że od 1979 r. (atak na  Wietnam) Chiny nie prowadziły żadnej wojny. A i wcześniejsze doświadczenia są zbyt odległe, by mogły być tu modelem – wojna koreańska z lat 50. XX wieku, starcie z Indiami w 1962 r.  Zresztą Chiny wcale nie zamierzały zbytnio wiązać się militarnie z Rosją.  Wspólne ćwiczenia, nawet w zakresie ujednoliconego dowodzenia, nie zbliżają obu armii do siebie w stopniu choćby lekko porównywalnym z interoperacyjnością sił NATO.

 

Ambiwalentny smok

Chiny popierają Rosję, ale nie na tyle, aby szkodzić Ukrainie. Nigdy nie uznały rosyjskich aneksji terytorialnych, a podczas głosowań rezolucji ONZ potępiających Moskwę, nie blokowały ich, ale wstrzymywały się od głosu. Utrzymują kontakty dyplomatyczne z Kijowem, nawet na szczeblu Xi – prezydent Zełenski. I co najważniejsze, nie zdecydowały się na dostawy broni do Rosji, w szczególności amunicji artyleryjskiej i rakiet, o co Putin wielokrotnie prosił. Tak jawne łamanie zachodnich sankcji bowiem nie leży w interesie Chin, same zostałyby wówczas objęte sankcjami, a to Stany Zjednoczone i Unia Europejska, a nie Rosja są głównymi chińskimi partnerami handlowymi. Przed wojną, w 2021 r. sprzedały one razem do Chin towary za 490 miliardów dolarów, czyli sześć razy więcej niż Rosja. [5]

Pekin wylał też wiadro zimnej wody na Rosję w sprawie ewentualnego użycia broni jądrowej na Ukrainie. Po jego interwencji rosyjskie groźby w tej materii ustały.

W Azji Środkowej Pekin zaczął prowadzić własną politykę, nie oglądając się na Moskwę. Dawne rosyjsko-chińskie kondominium w tej części świata zamienia się w dominację Chin. Zobrazowaniem tej tendencji był szczyt w Xian w maju 2023 r. z udziałem przywódców Chin, Kazachstanu, Turkmenistanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu, ale bez Rosji. Na szczycie Pekin obiecał kolejne inwestycje warte 3,8 miliarda dolarów, dokładając je do już niemal stu wielkich projektów inwestycyjnych w regionie z udziałem Chin. Chińczyków szczególnie interesuje gaz naturalny i ropa naftowa, łożą zatem na sieci przesyłowe omijające Rosję, co jest sprzeczne z interesem narodowym Moskwy. W 2022 r. Chiny były odbiorcą eksportu z pięciu krajów środkowoazjatyckich na sumę 70 miliardów dolarów, Rosja zaś do dalszego reeksportu – 40 miliardów. Chiński import wzrósł o 40 proc. w porównaniu do 2021 r., czyli czasu sprzed wojny. W ubiegłym roku 70 proc. gazu turkmeńskiego płynęło do Chin. [6] Azja Środkowa coraz mniej potrzebuje Rosji, w regionie jest jeden hegemon – Chiny i z każdym rokiem hegemonia ta będzie się pogłębiać kosztem wpływów rosyjskich.

Trzeba dla równowagi przyznać, że Azja Środkowa świetnie zarabia na przemycie do Rosji towarów objętych sankcjami, co przekłada się na wzrost PKB tych krajów, na przykład Kirgistanu o 4–6 proc. Są to jednak zyski i powiązania krótkoterminowe, w dłuższej perspektywie nie ma już konkurencji dla Chin.

 

Kolos i liliput

Moskwę i Pekin dzieli przepaść gospodarcza. W 1990 r., kiedy oba kraje zaczynały swoją nową erę na arenie międzynarodowej, Rosja miała PKB wyższy od Chin, obecnie rosyjskie PKB to zaledwie 12 procent chińskiego. [7]

Wskutek wojny i nałożonych na Rosję sankcji zależność gospodarcza staje się coraz bardziej jednostronna na niekorzyść Moskwy. Dla przykładu, tuż przed wybuchem wojny w 2021 r. Chiny kupiły w Rosji za pośrednictwem gazociągu Siła Syberii 10 milionów metrów kwadratowych gazu (mniej więcej tyle, co Polska), w tym czasie Rosja sprzedała do Unii Europejskiej gaz za 175 milionów metrów sześciennych. Moskwa nie rozwinęła infrastruktury do upłynniania gazu i jest zależna od sieci gazociągów, nawet wybudowanie drugiej nitki Siły Syberii i wzrost sprzedaży o 100–200 procent nie jest w stanie zastąpić eksportu na rynki europejskie. Chiny znalazły się w niezwykle korzystnej sytuacji, Rosja musi im sprzedawać gaz, bo nie ma jak go wysyłać gdzie indziej, ale one wcale nie muszą go kupować, gdyż posiadają inne źródła dostaw (gazociągi z Azji Centralnej i gazoporty LNG).

Kiedy w  obliczu zachodnich sankcji, które stopniowo uziemiają rosyjskie lotnictwo cywile, Moskwa poprosiła Chiny o sprzedaż komponentów do samolotów, chińskie firmy odmówiły. Rosja liczy na transfer chińskiej technologii do sektora wydobywczego po tym, jak wycofały się z niego firmy zachodnie, głównie Shell i BP. Pekin nie przejawia jednak większego zainteresowania. Nawet gdyby – nie posiada technologii wydobywczych porównywalnych z zachodnimi, nie przyczyni się więc do powstrzymania zapaści rosyjskiego kopalnictwa. Ponownie, Rosja bardzo potrzebuje Chin w obsłudze lotnictwa cywilnego i sektora wydobywczego, Chiny Rosji – wcale.

Kolejnym przykładem przepaści między oboma krajami są smartfony, obecnie aparaty Xiaomi to ponad 40 procent rynku rosyjskiego, ale Rosja to tylko 3 procent sprzedaży światowej Xiaomi. Innymi słowy, Rosja jest zależna od Xiaomi, Xiaomi nie jest zależne od Rosji.

 

Jednak wasalizacja

Jaką zatem grę prowadzi Pekin wobec Moskwy? Na pewno jest zainteresowany w podtrzymaniu rosyjskiej gospodarki przy życiu, aby nie nastąpił jej upadek, a za nim rewolucyjne zmiany, które mogłyby wynieść do władzy ekipę prozachodnią. Nie sam Putin, ale stworzony przez niego system polityczny będzie przez Chiny broniony. Ewentualna rewolucja demokratyczna w Rosji i zbliżenie nowego rządu do Zachodu jest bowiem w Pekinie postrzegane jako egzystencjalne zagrożenie. Chiny wiedzą dobrze, czego się obawiają, bo same wykonały podobną woltę w przeszłości. Taki przebieg wydarzeń przypominałby wypracowany przez Kissingera, Mao i Zhou Enlaia antysowiecki sojusz amerykańsko-chiński z lat 70. i 80. XX wieku a rebours.

Chiny nadal głoszą potrzebę budowy multi-polarnego ładu międzynarodowego, co współbrzmi z retoryką Kremla, w praktyce jednak są zainteresowane układem bi-polarnym z Pekinem, jako przeciwwagą dla Waszyngtonu. W takiej optyce Moskwa nie jest partnerem, ale ledwie jednym z członków obozu antyzachodniego. Poważne osłabienie Rosji wskutek wojny Chiny wykorzystują w celu zwiększenia swojej pozycji przetargowej. Partner zmienił się w petenta, co wybrzmiało szczególnie wyraźnie, gdy Putin błagał wręcz o chińską broń.

Dla uczciwości wywodu warto zaznaczyć, że istnieje sporo argumentów przeciwko tezie, że Rosja staje się wasalem Chin, zebrał je  ośrodek badawczy Carnegie Endowment for International Peace. [8] Oto kilka z nich:

  • W przeciwieństwie do gazu, Rosja nie jest uzależniona od sieci przesyłowych w sprzedaży ropy naftowej i może ją eksportować wszędzie, nie tylko do Chin. Nie ma tu żadnej zależności.
  • Udział Chin w obrotach handlowych Australii jest procentowo wyższy niż udział Chin w obrotach Rosji (odpowiednio 26 i 22 procent), co nie przeszkadza Canberrze budować antychińskie alianse z USA i Wielką Brytanią, Rosja może zatem także prowadzić politykę niezależną, a nawet nieprzychylną Pekinowi bez strat gospodarczych.
  • Pekin nie uznaje aneksji terytorialnych na Ukrainie, ale Rosja nie daje się nakłonić do uznania roszczeń Chin na Morzu Południowochińskim.
  • Nie bierze też udziału w czołowej chińskiej inicjatywie geostrategicznej, czyli Nowym Jedwabnym Szlaku.
  • Nie pozwala przejmować Chińczykom swojego przemysłu.

Podsumowując: owszem, pozycja Chin wskutek wojny wzrosła, ale Rosja ma innych partnerów handlowych i może sobie wciąż pozwolić na niezależność.

To ważkie argumenty, nie uwzględniają jednak dynamiki zdarzeń. Po pierwsze, w obecnych uwarunkowaniach potęga Chin będzie nadal rosła, Rosji zaś malała. Po drugie, w Azji brakuje mechanizmów mitygujących znanych ze świata zachodu, mocarstwo dominujące nie będzie się samoograniczać, weźmie, co może kosztem słabszego. Po trzecie, Rosja ma wprawdzie wielu partnerów handlowych, ale jej budżet jest zasilany głównie ze sprzedaży węglowodorów i w mniejszym stopniu broni. Rynek rosyjskiego gazu się zawalił i tylko Chiny ciągle mogą go odbierać rurociągami. One też były największym odbiorcą rosyjskiej broni, a ta przestała być na świecie chodliwym towarem. Chiny wreszcie mają apetyt do odtworzenia w Azji systemu trybutarnego, gdzie one są hegemonem, a inne państwa wasalami. Rosja będzie w nim największym, ale jednak hołdownikiem, a nie prawdziwym partnerem.

Chińczycy mają czas, działają konsekwentnie latami i dziesięcioleciami. Rosja jest już wpisana do ich menu. Kreml dobrze o tym wie, choć duma nie pozwala mu jeszcze dzielić się tą wiedzą z własnym społeczeństwem i ze światem.

 

 

Przypisy:

[1] Por. G. John Ikenberry, Po Zwycięstwie, instytucje, ograniczenia strategiczne i przebudowa porządku światowego po wielkich wojnach, Warszawa 2023.

[2] Michał Bogusz, Jakub Jakubowski, Witold Rodkiewicz, Oś Pekin – Moska, fundamenty asymetrycznego sojuszu, raport OSW, Warszawa, listopad 2021 

[3] Kyiv Post, February 26, 2023

[4] Dane za: Seizing the opportunity, The Economist, March 25th, 2023

[5]Dane za:  Haver Analitycs, 2022

[6] Por. Xi v Putin, The Economist May 27th, 2023

[7] Zagregowane dane za: statista.com i trading economics. com

[8] Mikhail Korostikov, Is Russia really becoming Chinas’s vassal?, Carnegie Endowment for International Peace, 6.07.2023

Inne wpisy tego autora

Ukraina zawiodła Zachód

Ukraina wchodzi w trzeci rok wojny z Rosją w gorzkiej atmosferze, z niewielką tylko nutą nadziei. Optymizm daje jednogłośna decyzja Rady Europejskiej o przyznaniu pakietu

Posłuchaj Ukraino nauk z Wietnamu

Amerykanie mają talent i rozmach w robieniu biznesu, kiedy jednak chodzi o generujące gargantuiczne koszty interwencje zagraniczne, wykazują się beztroską; przez lata hojnie łożą na

Wyspa piękna, jak… wojna

Wybory Tajwanu To nie Ukraina, ale Tajwan jest miejscem, gdzie mogłaby wybuchnąć trzecia wojna światowa, gdyby sprawy poszły źle. Dlatego każde znaczące wydarzenie polityczne na