Unia Europejska nad przepaścią

Doceniasz tę treść?

  • Hegemoniczna rola Europy jako centrum światowych wydarzeń dobiega końca.
  • Polityka klimatyczna ma istotny wpływ na bariery rozwojowe w Unii Europejskiej. Samo „Fit for 55” będzie kosztowało Polskę około 2,5 bln zł.
  • Europejskie firmy inwestują o 8 proc. mniej w badania i rozwój, a także rozwijają się o 40 proc. wolniej niż ich odpowiedniki w Stanach Zjednoczonych.
  • Ponad połowa najcenniejszych firm pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. W pierwszej dziesiątce różnych rankingów nie ma ani jednej firmy z Europy.
  • Na początku lat 80. XX wieku udział w światowym eksporcie Azji nie przekraczał 20 proc., natomiast w 2021 roku było to już 36,3 proc., czyli praktycznie tyle samo, co w Europie (36,9 proc.).
  • Wskaźniki zadowolenia mieszkańców jasno wskazują, że Unia Europejska nadal jest prawdopodobnie jednym z najlepszych miejsc do życia. Jednak zaczyna mieć coraz bardziej liczącą się konkurencję.
  • Sama Unia Europejska staje się coraz bardziej zbiurokratyzowaną organizacją polityczną o nieprzejrzystym działaniu.

 

Unia Europejska coraz bardziej zaczyna przypominać podstarzałą gwiazdę rocka z lat 70., która od 20 lat nie wydała nowego przeboju. Taka gwiazda jest jeszcze w stanie czasami zapełnić sale koncertowe, ale lata świetności ma już dawno za sobą. Musi ustąpić miejsca młodszym i bardziej popularnym artystom oraz pogodzić się z tym, że nie jest w stanie być tą samą Wspólnotą, jaką była kiedyś.

Trudno mówi się o chylącej się ku upadkowi hegemonicznej roli Europy w świecie. Przez setki lat byliśmy przyzwyczajeni do tego, że to właśnie Europa nadaje ton pozostałej części Ziemi. Była miejscem kluczowych dla cywilizacji wynalazków i gwarantem rozwoju cywilizacji. Krytycy mogą powiedzieć, że państwa europejskie wciąż zajmują czołowe miejsca w rankingu najlepszych miejsc do życia, jednak ta sytuacja nie musi utrzymać się na długo.

Po upowszechnieniu się narzędzia, jakim jest ChatGPT, pierwszą reakcją Unii Europejskiej nie było zastanowienie się, jak można go wykorzystać do rozwoju społeczności i technologii, lecz jak uregulować jego funkcjonowanie. Unia Europejska stała się znana ze swojego zamiłowania do regulacji. Zwłaszcza w zakresie polityki klimatycznej. Chociaż pierwotne założenia o swobodnym przepływie towarów i usług można traktować jako idylliczne spełnienie kapitalizmu, to w ostatnich latach wszystko zmierza w kierunku dalszej biurokratyzacji i sztucznego centralnego sterowania gospodarkami.

O słabości Unii Europejskiej niech świadczy fakt, że przyjęcie Ukrainy do wspólnoty całkowicie wywróciłoby do góry nogami podstawowe działanie takich flagowych programów, jak „Polityka Spójności”. Państwo o silnej produkcji rolnej, jednocześnie będące biedne, nie jest dostosowane do integracji z UE. Paradoksalnie, być może to właśnie Ukraina, będąca w stanie wojny, jest lepiej przygotowana na wstąpienie do Unii Europejskiej, niż sama UE jest gotowa na jej przyjęcie. Wspólnota potrzebuje rynku zbytu dla swoich towarów, a nie konkurencji w postaci producenta rolnego dla swoich członków. Pogodzenie tak sprzecznych interesów jest trudne. W niniejszym artykule postawiona zostanie śmiała hipoteza, że Unia Europejska w obecnym kształcie chyli się ku upadkowi i traci swoją rolę na polityczno-gospodarczej mapie świata.

 

Polityka klimatyczna

Głównym tematem rozważanym przez administrację europejską jest polityka klimatyczna. Stała się ona motorem napędowym działania regulacyjnego i legislacyjnego. Mająca zaledwie 447,7 mln mieszkańców Unia Europejska[1] (co stanowi około 5,5 proc.) całej ludności świata, stara się kreować się jako największy obrońca klimatu. Jednak wszystko to odbywa się kosztem działania przedsiębiorstw i państw w Europie, które muszą spełniać coraz bardziej rygorystyczne normy ekologiczne. Szczególnie widoczne jest to w kontekście programu „Fit for 55”, którego wdrożenie będzie kosztowało Polskę około 2,5 bln złotych[2]. Dla porównania w latach 2004–2021 (do końca listopada) łączne saldo transferów między Unią Europejską a Polską było dodatnie i wynosiło 141,8 mld euro[3]. Innymi słowy, Polska otrzymała przez 17 lat środki, które stanowią jedynie ok. 6 proc. całego kosztu transformacji klimatycznej. Sam program „Fit for 55” zakłada osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku oraz że do 2030 roku kraje członkowskie zredukują emisję gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. (w porównaniu z 1990 rokiem).

W Unii Europejskiej funkcjonuje również system handlu emisjami nazwany ETS. Ustala on limit emisji gazów cieplarnianych. Natomiast jeżeli chce się kupić prawo do emisji, to ma ono swoją określoną cenę. Jeszcze na początku 2021 roku nie przekraczała ona 40 euro za tonę, natomiast rok później było to już ok. 100 euro za tonę[4]. Zgodnie z „Fit for 55” reformę przejdzie również handel emisjami, bo zakłada ona stopniowe wycofanie bezpłatnych uprawnień do emisji w latach 2026–2034[5]. Dotychczas zwolniony z systemu ETS był transport lotniczy i morski. Jednak Parlament Europejski przegłosował na początku 2023 roku włączenie ich również do branż objętych płatnymi uprawnieniami do emisji. W przestrzeni publicznej nazwano to „podatkiem od latania”. Może on przełożyć się na dwu-, a nawet trzykrotny wzrost cen biletów lotniczych. Oznaczając de facto koniec taniego podróżowania samolotem. Wprowadzenie „Fit for 55” przełoży się na wzrost kosztów utrzymania przeciętnego Europejczyka, a także wytworzenia towarów, być może czyniąc Unię Europejską nieatrakcyjnym producentem.

Unia Europejska nie jest jedynym miejscem, gdzie zaczęto ograniczać emisję dwutlenku węgla. Również podejmowane są pewne działania w Stanach Zjednoczonych i Chinach. Nie jest ona jednak tak szybka, gwałtowna i radykalna. Sami Chińczycy zapowiedzieli, że swój szczyt emisji będą mieli do 2030 roku, a następnie zacznie on spadać[6]. Jednak jest to deklaracja i nie jest pewne, czy to się wydarzy. W ubiegłym roku w Chinach odnotowano zmniejszoną emisję dwutlenku węgla, ale ma ona związek z ograniczeniem tempa wzrostu gospodarczego i jest głównie wypadkową gorszej koniunktury gospodarczej.

Obecna polityka klimatyczna Unii Europejskiej przyczynia się do zastoju gospodarczego. Podobnie jest w przypadku samochodów elektrycznych i planowanego zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku. Ten zakaz został wprowadzony bez uwzględnienia istotnych faktów dotyczących rzeczywistego wpływu samochodów elektrycznych na środowisko. Nawet inżynierowie z Mazdy wypowiedzieli się na ten temat, twierdząc, że samochód z większą baterią, która pozwala na zwiększenie zasięgu z 200 km do 500 km na jednym ładowaniu, nie jest ekologiczny. Faktycznie, w całym procesie użytkowania taki samochód generuje więcej emisji CO2 niż nowoczesne silniki diesla[7]. To ogranicza przemysł motoryzacyjny w Unii Europejskiej, a już w pierwszych zakładach produkcyjnych związanych z silnikami spalinowymi pojawiły się grupowe zwolnienia[8].

Zazwyczaj w historii świata to postęp i użyteczność nowego wynalazku wpływały na wypchnięcie poprzedniej technologii. W Stanach Zjednoczonych podczas popularyzowania się samochodów spalinowych na początku XX w., nie powstała żadna odgórna zasada zakazująca lub ograniczająca jazdę konną. Samochód był naturalnym następstwem transportu konnego i nie były potrzebne do tego regulacje.

 

Niska innowacyjność i coraz mniejsza rola europejskich firm na świecie

W świadomości Europejczyków panuje przekonanie, że ich kontynent jest w centrum życia gospodarczego. Jednak rokrocznie maleje znaczenie Unii Europejskiej na mapie świata. Jeszcze w 2010 roku Unia Europejska była drugą gospodarką świata, tak w 2022 r. była już na trzecim miejscu, za Stanami Zjednoczonymi oraz Chinami[9]. Oczywiście miało na to istotny wpływ wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, jednak sam fakt utraty drugiej pozycji w świecie oddaje marazm, w który zmierza Europa.

Bardzo ciekawy raport dotyczący luki technologicznej pomiędzy firmami europejskimi i amerykańskimi zaprezentował McKinsey. Raport nosi tytuł Securing Europe’s future beyond energy: Addressing its corporate and technology gap[10]. Zaznacza on, że firmy europejskie nie są w stanie zrównać się technologicznie z amerykańskimi, a sama luka przyniesie (do 2040 roku) od 2 bln do 4 bln euro mniejszej wartości dodanej. Same europejskie firmy inwestują o 8 proc. mniej w badania i rozwój, a także rozwijają się o 40 proc. wolniej, aniżeli ich odpowiedniki w Stanach Zjednoczonych. Największa luka jest w sektorze teleinformatycznym, a także farmaceutycznym.

Sytuacja firm z Unii Europejskiej nie wygląda także najlepiej w innych raportach, w tym autorstwa firmy Brand Finance zatytułowanym Global 500 Report[11]. Ponad połowa najcenniejszych tam firm pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. W pierwszej dziesiątce rankingu nie ma ani jednej firmy z Europy, a pierwszą piątkę stanowią kolejno: Apple (355,1 mld USD), Amazon (350,3 mld USD), Google (263,4 mld USD) i Microsoft (184,2 mld USD). Należy też zaznaczyć, że w rankingu 10 najcenniejszych firm znalazło się również miejsce dla niektórych pochodzenia azjatyckiego, takich jak: Samsung, ICBC, czy Huawei.

Według nich, w rankingu najcenniejszych firm notowanych na giełdzie w 2022 roku, żadna firma z Unii Europejskiej nie znalazła się w pierwszej setce. Najwyżej sklasyfikowana jest niemiecka firma SAP, zajmująca 106. miejsce[12]. Należy też zaznaczyć, że w rankingu EY z 2007 roku w pierwszej setce znajdowało się 46 przedsiębiorstw z Europy. Pokazuje to jak wielki został zaliczony regres w rozwoju europejskich przedsiębiorstw przez ostatnie dwie dekady. Istotnym czynnikiem również jest fakt, że europejskie startupy niechętnie chcą być notowane na rynkach kapitałowych w swoich krajach i zazwyczaj wybierają w tym celu Stany Zjednoczone.

Na początku lat 80. XX wieku udział w światowym eksporcie Azji nie przekraczał 20 proc., natomiast w 2021 roku było to już 36,3 proc., czyli praktycznie tyle samo co Europa (36,9 proc.)[13]. Głównymi krajami eksportującymi w Azji są: Chiny, Korea Południowa, Hongkong, Singapur i Tajwan. Należy też zaznaczyć, że to zestawienie zakładało cały kontynent, więc udział Unii Europejskiej w światowym handlu jest jeszcze niższy. Europa staje się skansenem technologicznym świata, niezdolnym do efektywnej konkurencji nawet na płaszczyźnie produkcji przemysłowej.

Racjonalnym działaniem byłoby pobudzenie rozwoju gospodarczego i wspieranie przedsiębiorczości w Europie – jednakże obserwuje się przeciwną tendencję. Zamiast deregulacji rynku i tworzenia sprzyjającego środowiska biznesowego, Unia Europejska coraz bardziej ingeruje w życie mieszkańców i rośnie poziom regulacji. Zgodnie z dyrektywą dotyczącą „europejskiej płacy minimalnej”, państwa członkowskie będą zobowiązane zapewnić obywatelom odpowiedni standard życia poprzez wprowadzenie odgórnej europejskiej płacy minimalnej. W praktyce oznacza to ustanowienie wynagrodzenia minimalnego na poziomie 50 proc. średniego wynagrodzenia brutto lub 60 proc. mediany wynagrodzenia brutto[14].

W 2014 roku chociażby wprowadzono dyrektywę zakazującą produkowania odkurzaczy o większej mocy silnika niż 1600 W[15]. Jednak absolutnie niezrozumiałym pomysłem jest zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku. Największym producentem baterii litowo-jonowych wykorzystywanych w autach elektrycznych są Chiny, które w 2020 roku odpowiadały za 76 proc. ich światowej produkcji[16]. Nietrudno zauważyć, że decyzja Unii Europejskiej o rezygnacji z samochodów opartych na paliwach kopalnych może skutkować uzależnieniem od Chin. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, biorąc pod uwagę niedawne wydarzenia związane z rosyjską inwazją na Ukrainę. Wówczas podjęto decyzję o nałożeniu embarga na import gazu i ropy naftowej z Rosji, co spowodowało znaczne turbulencje w gospodarkach europejskich, szczególnie utrudniając funkcjonowanie niemieckiemu przemysłowi. Uzależnienie się od jednego państwa w tak kluczowym sektorze gospodarki zazwyczaj nie przynosi pozytywnych efektów w przyszłości. Politycy unijni powinni mieć to na uwadze, gdy podejmują decyzje dotyczące transformacji energetycznej.

 

Czy na pewno jest aż tak źle?

Przeglądając różnego rodzaju rankingi dotyczące szczęścia mieszkańców, czy ich poziomu życia, zazwyczaj na najwyższych miejscach sklasyfikowane są państwa Unii Europejskiej. Chociażby w corocznym raporcie Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ): World Happiness Report 2023[17]w pierwszej dziesiątce znajduje się osiem krajów z Europy (w tym sześć z Unii Europejskiej), Izrael oraz Nowa Zelandia. Według tego rankingu najlepszymi państwami do życia są: Finlandia, Dania oraz Islandia. Podobnie wygląda to w zestawieniu U.S. News Best Countries[18]. W pierwszej dziesiątce jest sześć państw z Europy (4 z Unii Europejskiej), a pozostałymi krajami są: Kanada, Japonia, Stany Zjednoczone i Australia. W obydwu rankingach znajduje się również: Dania, Szwecja, Szwajcaria i Norwegia.

Wskaźniki zadowolenia mieszkańców jasno wskazują, że Unia Europejska nadal jest prawdopodobnie jednym z najlepszych miejsc do życia. Jednak zaczyna stawać w obliczu coraz większej konkurencji. Doskonałym przykładem jest ranking systemów ochrony zdrowia z 2023 roku, który oceniał kraje pod względem dostępności, jakości i jej wydajności[19]. W pierwszej piątce nie znajduje się żadne z państw europejskich. Są tam natomiast: Singapur, Japonia, Korea Południowa, Tajwan i Izrael. Pokazuje to, że świat zaliczył znaczący progres, a Europa w przyszłości niekoniecznie musi być najlepszym kontynentem do zamieszkania. Widoczne jest to w rankingach mierzących siłę nabywczą pieniądza PPP (ang. Purchasing Power Parity) z 2021 roku. W pierwszej dziesiątce znajdują się tam takie pozaeuropejskie kraje jak: Singapur, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Makau, czy Stany Zjednoczone.

Zasadniczą kwestią pozostaje odpowiedź na pytanie, czy jeżeli wskaźniki zadowolenia mieszkańców oraz najlepszych miejsc do życia nadal są korzystne dla Unii Europejskiej, to czy w imię polityki klimatycznej oraz krótkoterminowego dobrobytu zostanie poświęcona długoterminowa rola Europy. Wskazane wcześniej słabnące znaczenie europejskich firm w światowym krwiobiegu jasno pokazuje postępującą stagnację gospodarczą, którą trudno będzie nadrobić. Podobnie sytuacja wygląda w kontekście rozwoju technologicznego, gdzie świat zdominowały firmy ze Stanów Zjednoczonych.

W połowie maja ukazał się obszerny raport Banku Światowego pt. Energizing Europe. Inclusive Growth: Inflation Chipping Away Income Gains poruszający kwestię problemów Unii Europejskiej i ubożenia w niej społeczeństwa[20]. Głównym problemem wskazanym w analizie jest inflacja, która sieje spustoszenie w budżetach domowych najgorzej zarabiających Europejczyków. Autorzy zaznaczają tam, że najbiedniejsze osoby, które otrzymują wynagrodzenie minimalne, nawet jeżeli otrzymały jego podwyżkę w 2022 roku, to w prawie żadnym kraju Unii Europejskiej nie zrekompensowało to inflacji.

Wskazuje się również na problem wysokich cen energii. Około 23,5 proc. gospodarstw domowych w Bułgarii nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego ogrzewania w swoich domach, a wśród gospodarstw o niskich dochodach ten odsetek wynosi 42,6 proc. Już w 2020 roku około 19,2 proc. bułgarskich i 7,3 proc. rumuńskich gospodarstw domowych nie było w stanie opłacić terminowo rachunków za media (takie jak ogrzewanie, prąd, gaz, woda itp.) z powodu trudności finansowych, a teraz ten problem się pogłębia. Tymczasem Unia Europejska kontynuuje swoją politykę klimatyczną, co prowadzi do ubóstwa energetycznego w niektórych krajach.

Pod wątpliwość podawany może być także sam porządek prawny oraz system polityczny Unii Europejskiej, który nie jest do końca jasny. Trudno doszukiwać się w nim prawdziwej demokracji, pomimo jasnych deklaracji wspólnoty w tym zakresie. Krytycy aktualnego kształtu UE wskazują również na możliwą podatność osób decyzyjnych na wpływy grup lobbingowych. Zaczynają zacierać się różnice, w których można określić, jakie prawo unijne zostało wprowadzone dla dobra mieszkańców Wspólnoty, a które są wynikiem presji ze strony różnych podmiotów gospodarczych. Unia Europejska i jej niezbyt przejrzysty sposób funkcjonowania zaczyna przypominać Frankensteina utrzymywanego przy życiu kroplówką. Instytucje unijne zatrudniają ok. 55 tys. osób, a roczny koszt ich utrzymania oscyluje w okolicach 9 mld euro rocznie[21]. Wspólnota uznająca demokrację za jedną z najważniejszych wartości, ma jeden z najmniej demokratycznych sposobów mianowania osób decyzyjnych. Największe uprawnienia ma Komisja Europejska, w której skład wchodzi 27 komisarzy (po jednym z każdego państwa członkowskiego), którzy nie są wybierani w wyborach, a mianowani de facto przez rządy poszczególnych krajów. Przeciętny Europejczyk ma jedynie możliwość oddania głosu na swojego kandydata w wyborach do Parlamentu Europejskiego, który ma praktycznie najmniejsze uprawnienia spośród wszystkich instytucji Unii Europejskiej. Według ostatnich dostępnych danych z 2008 roku, w samej Unii Europejskiej zarejestrowanych jest około 15 tysięcy lobbystów[22]. Ostatnie oficjalne dane na ten temat pochodzą z 2008 roku, od tamtej pory trudno znaleźć aktualne liczby w dokumentach instytucji unijnych.  Nie jest łatwo uwierzyć, że 15 tys. lobbystów nie ma wpływu na 27 komisarzy nad którymi jest niewielka kontrola. W momencie, w którym poprzez m.in. politykę Unii Europejskiej 23,5 proc. gospodarstw domowych w Bułgarii nie jest w stanie utrzymać ciepła w swoich domach, przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen pokonuje dystans ok. 50 km służbowym odrzutowcem[23].

Na początku kryzysu inflacyjnego w 2022 roku w Unii Europejskiej trwała debata na temat podniesienia stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. Sama decyzja była koniecznością, aby zmniejszyć inflację i zachować wartość euro. Głównym problemem do rozważania nie było jednak to, czy jest to potrzebne, ale jak zareagują państwa mające wysoki wskaźnik zadłużenia jak np. Włochy[24]. Od momentu wprowadzenia euro, jedynie Niemcy oraz Holandia na tym skorzystały. W każdym innym państwie zazwyczaj prowadziło to do zwiększenia zadłużenia[25]. Obecnie trwa dyskusja na temat osłabiającej się roli dolara na świecie i postępującej dedolaryzacji, jednak niewiele uwagi poświęca się euro jako potencjalnemu następcy. Coraz częściej słyszy się o rozliczaniu transakcji i utrzymywaniu rezerw walutowych w chińskim juanie. Pomimo że Unia Europejska jest trzecią największą gospodarką świata posiadającą swoją walutę, nie ma ona wystarczająco silnej pozycji międzynarodowej, aby konkurować z dolarem czy juanem.

 

Podsumowanie

Unia Europejska wymaga głębokiej reformy i zmiany swojego funkcjonowania. Z początkowego celu ułatwiania handlu stała się zbiurokratyzowanym tworem politycznym. Obecnie znajduje się na krawędzi przepaści, której uniknięcie będzie trudne. Brak europejskich firm w czołówce rankingów najcenniejszych firm na świecie ukazuje regres gospodarczy, w jakim się obecnie znajdujemy. Hegemonia Europy na świecie, utrzymywana przez wieki, dobiega końca, a decydenci mają trudności z zahamowaniem tego procesu. Państwa azjatyckie zdobywają coraz większe znaczenie, a my tracimy konkurencyjność. Wprowadzanie utopijnej polityki klimatycznej tylko pogłębia ten kryzys. Chociaż Europa nadal jest prawdopodobnie najlepszym miejscem do życia, trudno przewidzieć, jak długo się to utrzyma. Regres gospodarczy, wewnętrzne problemy, kryzys inflacyjny i nadmierne regulacje gospodarek państw oraz programy takie jak „Fit for 55”, hamują rozwój gospodarczy. Trudno w takich warunkach, by było inaczej.

 

 

[1] https://european-union.europa.eu/principles-countries-history/key-facts-and-figures/life-eu_pl.

[2] https://www.money.pl/gospodarka/pakiet-fit-for-55-sasin-polska-bedzie-musiala-zaplacic-porazajaca-cene-6725160091974496a.html.

[3] https://www.poir.gov.pl/strony/wiadomosci/1418-mld-euro-zyskala-polska-w-rozliczeniach-z-budzetem-unii-europejskiej-od-poczatku-czlonkostwa-w-ue.

[4] https://swiatoze.pl/co-to-jest-handel-emisjami-dlaczego-polska-chce-wycofac-sie-z-systemu-ets.

[5] https://www.eska.pl/krakow/unia-europejska-za-pakietem-fit-for-55-bedzie-podatek-do-latania-to-koniec-tanich-biletow-lotniczych-aa-u3qQ-pUYM-2X7K.html.

[6] https://www.wnp.pl/energetyka/europa-nie-jest-sama-w-zielonej-transformacji-usa-i-chiny-tez-to-robia,710963.html.

[7] https://motoryzacja.interia.pl/raport-samochody-elektryczne/news-szef-mazdy-nie-zostawia-suchej-nitki-na-zakazie-sprzedazy-au,nId,6566128#naglowek-szef-mazdy-w-europie-przeciwko-zakazowi-sprzedazy-aut-spalin.

[8] https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/aktualnosci/zwolnienia-grupowe-w-fabryce-silnikow-w-polsce-najwieksze-od-10-lat/zfh1d2f.

[9] https://www.parkiet.com/parkiet-plus/art37737371-dystans-miedzy-chinami-a-usa-sie-zmniejszyl-ale-przescigniecie-ameryki-nie-bedzie-latwe.

[10]https://www.mckinsey.com/~/media/mckinsey/business%20functions/strategy%20and%20corporate%20finance/our%20insights/securing%20europes%20competitiveness%20addressing%20its%20technology%20gap/securing-europes-future-beyond-energy-addressing-its-corporate-and-technology-gap-may-2022.pdf.

[11] https://brandirectory.com/rankings/global.

[12] https://www.iz.poznan.pl/publikacje/serwis/niemieckie-firmy-poza-100-najwiekszych-spolek-na-swiecie.

[13] https://forsal.pl/gospodarka/artykuly/8614402,udzial-azja-w-globalnym-eksporcie-rosnie-europa.html.

[14] https://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/8714992,europejska-placa-minimalna-wynagrodzenie-minimalne-2023.html.

[15] https://tvn24.pl/biznes/najnowsze/a-to-europa-wlasnie-czyli-10-najwiekszych-unijnych-absurdow-ra463581-4446375.

[16] https://obserwatorlogistyczny.pl/2022/06/03/chiny-dominuja-przemysl-baterii-jonowo-litowych.

[17] https://sukces.rp.pl/spoleczenstwo/art38158621-najszczesliwsze-kraje-swiata-skandynawia-gora-duzy-awans-polski-w-rankingu.

[18] https://www.usnews.com/news/best-countries/rankings.

[19] https://www.statista.com/statistics/1290168/health-index-of-countries-worldwide-by-health-index-score.

[20] https://www.worldbank.org/en/region/eca/publication/eurer.

[21] https://tvn24.pl/biznes/pieniadze/budzet-ue-zobacz-ile-kosztuje-administracja-ra657347-4475994.

[22] https://www.europarl.europa.eu/RegData/presse/pr_focus/2008/PL/03A-DV-PRESSE_FCS(2008)04-14(26495)_PL.pdf.

[23] https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-ekologiczny-grzech-von-der-leyen-leciala-odrzutowcem-50-km,nId,5625201#crp_state=1.

[24] https://forsal.pl/gospodarka/artykuly/8495768,ebc-wobec-najwazniejszej-decyzji-od-dekady-poswiecic-wlochy-by-ratowac-euro.html.

[25] https://www.wnp.pl/finanse/kto-zyskal-a-kto-stracil-na-wprowadzeniu-euro,669565.html.

Inne wpisy tego autora

Mikroprzedsiębiorcy to klasa robotnicza

– W Polsce mikroprzedsiębiorcy, którzy prowadzą mikro biznesy, to jest klasa robotnicza. To są ludzie ciężko pracujący, często wykonujący prace, których nikt nie chce robić,