Od Orwella do Huxleya i z powrotem – Chiny ery Xi Jinpinga

Doceniasz tę treść?

Na Zachodzie istnieje powszechny mit, że autorytarno-totalitarne Chiny są w stanie wyprzedzić kraje liberalne zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym. Choć współczesne Państwo Środka rzuciło wyzwanie Stanom Zjednoczonym, to wszystkie znaki na niebie i ziemi zdają się takiemu scenariuszowi przeczyć.

 

Bez takiego środka jak dyktatura nie można się obejść. O dyktaturze należy nie tylko mówić, lecz w razie konieczności trzeba ją też stosować. Rzecz jasna, stosować uczciwie i z rozwagą, jak najmniej ludzi aresztować. Ale jeśli jacyś ludzie chcą doprowadzić do krwawych incydentów – jakież inne możemy mieć wyjście?

Deng Xiaoping

 

Chińskie marzenie

Jeszcze na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych krążyło w krajach zachodnich pogardliwe powiedzenie, że Chińczycy pracują za miskę ryżu. Ze szczególnym poczuciem wyższości wyrażano się o niskich pensjach, niemalże zerowym systemie opieki społecznej oraz związkach zawodowych, które (o ironio!) w komunistycznych Chinach są zbyt słabe, by chronić nawet rzeczywiście wyzyskiwanych pracowników przed nadmiernie pazernymi firmami[1]. Choć do naruszeń praw pracowniczych niekiedy naprawdę dochodziło (zmuszanie dzieci do pracy, niewypłacanie pensji itd.[2]), to wciąż Państwo Środka osiągnęło niesamowity wręcz wzrost gospodarczy (średnio ponad 8% wzrostu PKB rocznie[3]), którego nie zanotowało dotąd jeszcze żadne państwo w historii świata. Paradoksalnie to właśnie Chińczycy jak nikt inny udowodnili, stając się drugą gospodarką świata, że bogactwo bierze się z ciężkiej pracy i oszczędzania, a nie szerokiej gamy zasiłków społecznych.

Taka zmiana jest wręcz nieprawdopodobna, biorąc pod uwagę historię – w 1949 r. kraj opanowali komuniści, zamieniając Państwo Środka w koszmar rodem z dystopii Orwella, który symbolizował Mao Zedong, uważany przez historyków za największego zbrodniarza w dziejach odpowiedzialnego za śmierć około 65 milionów ludzi[4] w czasie pokoju. Politykę gospodarczą udało się zmienić dopiero dwa lata po jego śmierci (1976 r.) i przejęciu władzy przez wielkiego chińskiego reformatora – Deng Xiaopinga.

Deng Xiaoping, źródło: warontherocks.com

 

Dengowi zawdzięczają Chiny przede wszystkim otwarcie na świat („politykę otwartych drzwi”), dzięki której powstały specjalne strefy ekonomiczne w pobliżu Hongkongu, Makau i Tajwanu, które przyciągnęły zagranicznych inwestorów. Jego zasługą są też reformy rolne, wprowadzenie gospodarki rynkowej wciąż jednak w ramach socjalizmu o chińskiej specyfice, a także kadencyjność stanowisk w partii, która zapoczątkowała zasadę kolektywnego przywództwa, by uniknąć kultu jednostki spod znaku Mao. Chiński mąż stanu miał jednak zaiste machiaweliczny sposób sprawowania władzy – znany był nie tylko z twardego pragmatyzmu (zasłynął z powiedzenia: „nieważne czy kot jest biały, czy czarny, byle dobrze łapał myszy”), który przyniósł krajowi ogromny sukces gospodarczy, lecz także z pochwały dla dyktatury[5] i siłowego tłumienia protestów m.in. tych na placu Tian’anmen z 1989 r., które zdusiło prodemokratyczne ruchy społeczne. Co ciekawe, sam przywódca powołał się w sprawie antykomunistycznych demonstracji na przykład Polski, mówiąc, że „ustępstwa wiodą do dalszych ustępstw”[6]. Postać Denga w historii Chin to symboliczne przejście od orwellowskiego modelu ustrojowego z władzą totalną i masową inwigilacją mieszkańców do huxley’owskiego paradygmatu państwa, w którym obywatele ciągle się bogacą, ale nie wtrącają się w rządy partii komunistycznej.

 

Hello Mao, my old friend

Tę tendencję kontynuowali następni przywódcy i zdawałoby się, że także obecny – Xi Jinping. Dzisiejszy sekretarz generalny KPCh doszedł do władzy w 2012 r. i, jak pisze Bogdan Góralczyk, od razu pokazał się wraz ze swoją ekipą w taki oto sposób: ubrani w tzw. mundurki Mao w Muzeum Historii Chin przy placu Tiananmen, gdzie […] prezentowano wystawę fotograficzną „Droga do odrodzenia”, przedstawiającą skutki „stu lat narodowego poniżenia”, jakie były doświadczeniem Chin po „wojnach opiumowych” (1839–1860). Przesłanie z niej płynące było oczywiste: Chiny były słabe i zdominowane przez innych, a teraz mają być silne i emanujące potęgą na świat. To tam, […] wygłosił […] publiczne przemówienie 12, które podporządkował jednemu hasłu: państwo wkracza w nową epokę czy erę spod znaku Zhongguo meng – chińskiego snu czy marzenia; dodatkowych znaczeń określenie to nabiera w tłumaczeniu na angielski: Chinese Dream. Podtekst jest czytelny i jednoznaczny: dotychczas mieliśmy do czynienia z epoką amerykańską – American Dream, teraz nadchodzi era Chin…[7].

Jak stwierdza Michał Lubina[8], Xi to typowy chiński szowinista, którego cechuje sinocentryzm – nie tylko przekonanie, że Chiny są w centrum świata, lecz także przeświadczenie o naturalnej wyższości nad wszystkimi innymi krajami. W rzeczy samej od 2012 r. Państwo Środka cechuje zarówno coraz większa asertywność na scenie międzynarodowej, jak i coraz większe umacnianie roli sekretarza generalnego. W tym kontekście zauważa Góralczyk, że Xi zrywa z dengowską „strategią skromności i spokojnego zbierania sił”[9] oraz zasadą kolektywnego przywództwa, ogłaszając się od XX zjazdu KPCh w październiku 2022 r. de facto chińskim cesarzem[10] a là Mao. Co więcej, na tymże zjeździe partii, wg Góralczyka[11], chiński przywódca zrywa z całą pragmatyczną erą Denga i powraca do ery ideologii, którą opiera na czterech filarach[12]:

  1. Leninizmie (tj. brutalnej sile);
  2. Marksizmie ekonomicznym, czyli etatyzmie i niechęci do wolnego rynku;
  3. Nacjonalizmie;
  4. Chińskiej tradycji i konfucjanizmie.

Tym samym można stwierdzić, że Xi umocnił dyktaturę i przywrócił kraj na orwellowskie tory. Nie jest także tajemnicą, że Chiny przestały być tanią fabryką świata, gdyż wzbogaciły się i tym samym zwiększyły koszty pracy, a zatem tańszymi miejscami produkcji są obecnie Wietnam, Indie, Bangladesz etc. Potrzeba więc nowej polityki gospodarczej, która zakłada „zmianę modelu rozwojowego z dotychczas ekstensywnego, opartego na wysokim wzroście i eksporcie, na model zrównoważonego rozwoju, oparty na silnym rynku wewnętrznym i zwiększonej konsumpcji”[13]. Szczególnie podkreśla się w tym kontekście ideę „podwójnej cyrkulacji, czyli prymatu produkcji wewnętrznej, jednak bez rezygnacji z kooperacji zagranicznej”[14], jednakże na drodze do sukcesu Państwa Środka stoi kilka zasadniczych problemów strukturalnych.

Wielka ściema

Jedną z największych przeszkód do sukcesu Chin jest „niski przyrost naturalny, niezapewniający zastępowalności pokoleń, ale też starzeniu się społeczeństwa, zmniejszaniu się chińskiej siły roboczej oraz zmniejszaniu się konsumpcji wewnętrznej”[15]. Trudność tę władze kraju zafundowały sobie same poprzez politykę jednego dziecka inspirowaną chybionymi założeniami maltuzjanizmu, a od niedawna starają się ją naprawić, dzwoniąc do świeżo upieczonych mężatek i pytając… kiedy zajdą w ciążę[16].

Jakkolwiek groteskowo by to nie brzmiało, to problem demograficzny Chin jest bardzo poważny i może na stale zablokować rozwój, ponieważ wzrost gospodarczy jest silnie powiązany z ilością pracujących jednostek. Tymczasem wielu ekspertów w tej dziedzinie, jak np. Ariel Drabiński, stwierdza, że Państwo Środka zdążyło się zestarzeć, zanim się wzbogaciło[17], a tym samym już przegrało wyścig ze Stanami Zjednoczonymi. Liczba urodzeń nie jest w tej kwestii jedyną przeszkodą, zaburzona jest też równowaga między płciami – ze względu na wspomnianą politykę jednego dziecka w kraju dokonywano masowych aborcji dziewczynek i stąd też obecnie na 116 mężczyzn przypada jedynie 100 kobiet[18], co oznacza, że nawet mężczyźni zdecydowani na założenie rodziny mogą nie mieć na to szans.

Co więcej, Chińczycy od utworzenia specjalnych stref ekonomicznych masowo migrują do wielkich miast na wybrzeżu w ucieczce przed biedą i brakiem perspektyw na wsi. To podbija ceny mieszkań w metropoliach oraz obniża stabilność, co wpływa na planowane potomstwo – w Szanghaju na jedną kobietę przypada jedynie 0,5 dziecka, w Hongkongu 0,7[19], przy czym dla całego kraju wskaźnik ten wynosił zaledwie 1,16, a oficjalne dane są cały czas fałszowane przez komunistyczne władze traktujące statystyki jako oddzielną broń[20]. Stąd też możemy już mówić o chińskiej katastrofie demograficznej, podczas gdy w USA wskaźnik ten od wielu lat utrzymuje się na stabilnym poziomie 2 dzieci na kobietę, nie wspominając już o przyciąganiu ogromnej ilości imigrantów. Szacuje się, że do 2100 r. w Ameryce będzie wciąż przybywać osób w wieku produkcyjnym. Chińskie władze próbują zatem desperacko nakłonić obywateli do zwiększenia liczby potomstwa, zaostrzając prawo aborcyjne, dając awans tym członkom partii, którzy mają dzieci albo zamykając rynek korepetycji, gdyż… podnosiły koszty wychowania[21]. Jeszcze ciekawsze jest to, że nawet wedle oficjalnych danych państwowych chiński ZUS (podobnie jak polski) zbankrutuje już w 2035 r. i będzie trzeba do niego dokładać z budżetu[22]. Wszystko to wskazuje, że do połowy stulecia Chiny przegrają zarówno demograficznie, jak i gospodarczo[23].

 

Cesarz jest nagi

W ramach nowego modelu gospodarczego oprócz zwiększenia popytu wewnętrznego zależy chińskim władzom na przejściu do zaawansowanej gospodarki wysokich technologii. Jak zauważa Michael Schuman: „aby stać się bardziej innowacyjną gospodarką, siła robocza musi posiadać umiejętności związane z funkcjonowaniem w przemysłach przyszłości. Tymczasem ze statystyk wynika, że miliony Chińczyków mogą być niezdolne do obsługi branż wysokich technologii, które Pekin tak bardzo stara się rozwijać”[24]. Autor, powołując się na badania Stanford University i Shaanxi Normal University z 2015 r., stwierdza, iż „ok. 30 proc. chińskiej siły roboczej (czyli dorosłych osób w wieku lat 25–64) posiada jakieś wykształcenie średnie”[25]. Dla porównania z tej samej analizy z 2015 r. wynika, że ten sam rodzaj edukacji w gospodarkach wysoko rozwiniętych jak Niemcy, USA czy Japonia wynosi ponad 90 proc., w tych o porównywalnym wzroście w ostatnich latach do Chin jak Korea Południowa czy Singapur było to już w latach 80,72%[26]. Nawet w państwach o średnim dochodzie odsetek ten był wyższy niż w Chinach: Brazylia (46 proc.), Turcja (36 proc.), Meksyk (34 proc.), Indonezja (31 proc.).

Ktoś mógłby powiedzieć, że od 2015 r. Państwo Środka na pewno zrobiło spektakularny postęp w tej dziedzinie, jednak najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń: „w 2020 r. 37 proc. osób w wieku 25–64 lat uzyskało co najmniej wykształcenie średnie II stopnia, w porównaniu z 83 proc. średnio w krajach OECD. […] Wśród osób w wieku 25–64 lata w Chinach najczęściej spotykanym wykształceniem wyższym są kwalifikacje krótkoterminowe, które zdobywa 10 proc. populacji, następnie stopnie licencjackie –8 proc. oraz stopnie magisterskie i doktorskie łącznie – 1 proc.”[27]. Przytoczone dane nie przedstawiają optymistycznego obrazu na przyszłość, a dodać trzeba, że i w dziedzinie, którą rzekomo zdominowali Chińczycy – sztucznej inteligencji – najważniejsi twórcy są wciąż na Zachodzie[28], firmy nie przenoszą swoich działów z oprogramowaniem do taniej fabryki świata[29], a chińscy twórcy są co najwyżej mistrzami w kradzieży własności intelektualnej.

Xi Jinping, źródło; wiadomosci.onet.pl

 

 

Dług nie czyni bogatym

Od czasów otwarcia na świat Państwo Środka budowało swój wzrost gospodarczy zarówno na eksporcie, jak i na budowie nieruchomości. W przypadku tego drugiego deweloperzy zaciągali duże pożyczki, aby sfinansować swoje inwestycje. Rynek mieszkaniowy w Chinach mocno różni się od europejskiego – wymagane są przedpłaty, a nabywcy muszą spłacić całą kwotę kredytu hipotecznego, zanim dostaną lokal na własność. Jak pisze Mark Williams, „jakiekolwiek problemy firm budujących domy mogą mieć bezpośredni wpływ na kupujących[30].

Co ciekawsze, szacuje się, że w samym 2022 r. już jedna piąta chińskich deweloperów mierzyła się z niewypłacalnością[31]. Dlatego często nabywcy muszą  spłacać kredyty za nieoddane mieszkania, o czym świadczą liczby – „w latach 2005–2020 sprzedano przeszło 150 mln mieszkań, a oddano do użytku niespełna 100 mln. Blisko 50 mln mieszkań nigdy nie ukończono”[32]. Jak zauważa Williams, „nieruchomości i powiązane z nimi sektory stanowią ogromną część chińskiej gospodarki, odpowiadając aż za 30 proc. PKB. Proporcja produkcji gospodarczej związanej z budownictwem […] jest znacznie wyższa niż w innych głównych gospodarkach”[33], co sprawia, że Państwo Środka, pompując rynek nieruchomości, przyczyniło się najprawdopodobniej do utworzenia ogromnej bańki, która niedługo może skończyć się poważnym kryzysem i trwale obniżyć tempo wzrostu.

 

Wild East

17 stycznia 2023 r. opublikowano dane Chin za 2022 r., gdzie PKB wyniosło 3 proc. To najniższy wynik od 1977 r., nie licząc pandemicznego 2020 roku[34]. Spadek ten jest naturalnie spowodowany katastrofalną polityką „Zero Covid” panującą w kraju przez ostanie trzy lata i przyjmującą raczej postać walki ze zdrowym rozsądkiem niżeli z jakimkolwiek wirusem. Mimo że rząd z dnia na dzień wycofał się z horrendalnych i najbardziej surowych restrykcji na świecie, to bardzo możliwe, iż, jak pisze Sarah Lamote[35], odzyskanie zaufania zagranicznych inwestorów będzie nie lada wyzwaniem. Oprócz wielomiesięcznych lockdownów, masowych testów i przymusowych kwarantann, w wielu fabrykach wstrzymywano produkcję aż do grudnia 2022 r.

Podczas gdy cały świat zaczął wracać do normy, nawet najwięksi chińscy giganci jak Alibaba odnotowywali straty o połowę[36]. Nieprzewidywalność chińskich władz w polityce covidowej sprawiła, że takie firmy jak Apple zaczęły przenosić produkcję do Indii i Wietnamu[37]. Nieoficjalnie mówi się także o końcu raju dla inwestorów[38] oraz „niewkładaniu wszystkich jajek do jednego koszyka”[39] w przypadku umiejscowienia fabryk.

 

Rewolucja kulturalna

Inna i dość nieoczywista przeszkoda utrudniająca Chinom podbicie świata to język i kultura. Angielski, będąc stosunkowo prostym językiem, jest ze względu na kolonialną przeszłość także jednym z najbardziej rozpowszechnionych języków na świecie. Dla większości ludzi nauczenie się nie tylko mówienia po chińsku, lecz szczególnie języka pisanego będzie bardzo trudne, ze względu na specyficzne cechy fonetyczne oraz alfabetyczne.

Ciekawszym przykładem jest fiasko chińskiej kultury na świecie – muzyki, filmu, literatury czy sztuki postdengowskiego Państwa Środka. Tak jak amerykańska popkultura jest wszechobecna, tak chińska jest… niezauważalna. Można by argumentować, że walka z wieloletnim hegemonem jest zbyt trudna, ale liczne sukcesy w ostatnich latach przykładowo kultury koreańskiej każą nam zastanowić się nad realną przyczyną. Jak sugeruje Michał Lubina, chińskie kino jest patetyczne i nudne, a partyjna nowomowa jest nie do zaakceptowania dla wolnych społeczeństw[40]. Możemy więc stwierdzić, że Chińska Republika Ludowa podobnie jak Federacja Rosyjska nie ma atrakcyjnej oferty społeczno-kulturowej, ponieważ oparta jest na siermiężnej dyktaturze jednej partii, która szczególnie od czasów pandemii  coraz bardziej pokazuje swoje mroczne oblicze.

Suma takich czynników jak: powrót do maoizmu, demografia, słabo wykwalifikowana siła robocza, zależność od długu wraz z tanim eksportem, totalne środki kontroli obywateli (które zostały po pandemii) oraz niewielkie oddziaływanie języka i kultury sprawiają, że Pax Sinica raczej nie będzie, a świat stanie się wielobiegunowy z Państwem Środka jako jednym z graczy[41], co najpewniej nie zagrozi obecnemu hegemonowi – Stanom Zjednoczonym. Może to oznaczać, że nieuniknione panowanie socjalizmu o chińskiej specyfice nad kapitalizmem będzie musiało jeszcze poczekać.

 

           

Przypisy:

[1] A. Gwiazda, Niewolnicza praca w Chinach to wciąż rzeczywistość. I nic nie zapowiada, żeby miało się to zmienić, https://forsal.pl/artykuly/1113617,niewolnicza-praca-w-chinach-to-wciaz-rzeczywistosc-i-nic-nie-zapowiada-zeby-mialo-sie-to-zmienic.html, Forsal 2018 (dostęp 13.01.2023).

[2] Tamże.

[3] G. Śleszyńska, Koniec chińskiego cudu gospodarczego?, https://forsal.pl/swiat/chiny/artykuly/8623962,koniec-chinskiego-cudu-gospodarczego.html, Forsal 2023 (dostęp 13.01.2023).

[4] A. Paczkowski i inni, Czarna księga komunizmu, Warszawa 2001, s. 25-26.

[5] Deng Xiaoping, Należy zajmować wyraźne stanowisko w walce z burżuazyjną liberalizacją [w:] Chińska droga do socjalizmu. Wybór prac z lat 1956–1987, Warszawa 1988.

[6] J. Polit, Chiny, Warszawa 2004.

[7] B. Góralczyk, Geostrategia Xi Jinpinga – Chiny ruszają w świat, [w:] Rocznik strategiczny 2016/2017. s. 3.

[8] M. Lubina, Chińskie planowanie strategiczne to mit?, https://www.youtube.com/watch?v=DfcsdyxPDds Krzystof Wojczał (dostęp 14.01.2023).

[9] B. Góralczyk, Geostrategia…, dz. cyt., s. 1.

[10] B. Góralczyk, Chiny w ogniu! Nadciąga wielka rewolucja?, Historia Realna, https://www.youtube.com/watch?v=7RKRPvA2vFQ (dostęp 14.01.2023).

[11] Tamże.

[12] Tamże.

[13] B. Góralczyk, Geostrategia…, dz. cyt., s. 5.

[14] M. Przychodniak, Decoupling po chińsku: wyzwania dla gospodarki ChRL, https://www.pism.pl/publikacje/_Decoupling_po_chinsku__wyzwania_dla_gospodarki_ChRL, PISM 2021 (dostęp 15.01.2023).

[15] Chiny naciskają na dzietność. Reuters: władze dzwonią do kobiet i pytają, kiedy zajdą w ciążę, TVN24 2022, https://tvn24.pl/swiat/chiny-naciskaja-na-dzietnosc-wladze-maja-dzwonic-do-kobiet-z-pytaniami-o-ciaze-xi-jinping-chce-wiecej-urodzen-6182455 (dostęp 16.01.2023).

[16] Tamże.

[17] A. Drabiński, USA vs ChRL [STRATEGIA] #1 DEMOGRAFIA. Chiny już przegrały, https://www.youtube.com/watch?v=7HRuFH6aqDg, Wolski o wojnie (dostęp 16.01.2023).

[18] Tamże.

[19] Tamże.

[20] Tamże.

[21] Tamże.

[22] Tamże.

[23] Tamże.

[24] M. Schuman, Chiny jednak utkną w pułapce średniego dochodu? Oto wielka przeszkoda rozwojowa Państwa Środka, https://forsal.pl/artykuly/1425946,chiny-jednak-utkna-w-pulapce-sredniego-dochodu-oto-wielka-przeszkoda-rozwojowa-panstwa-srodka.html, Forsal 2019 (dostęp 16.01.2023).

[25] Tamże.

[26] Tamże.

[27] China Overview of the education system (EAG 2022), https://gpseducation.oecd.org/CountryProfile?primaryCountry=CHN&treshold=10&topic=EO, Education GPS (dostęp 17.01.2023).

[28] L. Bukowski, USA vs ChRL – AI (sztuczna inteligencja) KTO WYGRA?, https://www.youtube.com/watch?v=197qwuq4WBI, Wolski o wojnie (dostęp 17.01.2023).

[29] Tamże.

[30] Miasta-widma. W pustych domach Evergrande zmieściłaby się populacja Niemiec, https://forsal.pl/nieruchomosci/aktualnosci/artykuly/8272342,miasta-widma-chiny-puste-mieszkania-evergrande-zmiescilyby-cale-niemcy.html, Forsal 2021 (dostęp 17.01.2023).

[31] G. Lee, P. Liu, A fifth of Chinese developers face insolvency as investors grow tired of repeated bond extensions, S&P Global warns, https://www.scmp.com/business/article/3185686/fifth-chinese-developers-face-insolvency-investors-grow-tired-repeated, SCMP 2022 (dostęp 17.01.2023).

[32] Pęka chińska bańka nieruchomości. Klienci odmawiają płacenia rat, https://biznes.wprost.pl/gospodarka/10805080/peka-chinska-banka-nieruchomosci-klienci-odmawiaja-placenia-rat.html, Wprost 2022 (dostęp 17.01.2023).

[33] Miasta-widma…, dz. cyt.

[34] M. Kalwasiński, Nowe dane z Chin tak dobre, że aż trudno uwierzyć, https://www.bankier.pl/wiadomosc/PKB-CHIN-W-2022-r-8473266.html, Bankier 2023 (dostęp 17.01.2023).

[35] S. Lamote, Wordt China opnieuw de motor van de wereldeconomie?, https://www.tijd.be/politiek-economie/internationaal/azie/wordt-china-opnieuw-de-motor-van-de-wereldeconomie/10438921.html, De Tijd 2023 (dostęp 17.01.2023).

[36] Tamże.

[37] Tamże.

[38] Tamże.

[39] Tamże.

[40] M. Lubina, USA vs ChRL DIAGNOZA, https://www.youtube.com/watch?v=nSrQL2NQlqg, Wolski o wojnie 2022 (dostęp 17.01.2023).

[41] Tamże.

Inne wpisy tego autora

Odyseja pocztowa z listem poleconym w tle

W PRL-u normą było, że kupowało się buty, które psuły się w pierwszej godzinie użytkowania, pomarańcze przyjeżdżały tylko na święta zza wielkiej wody, a mieszkańców