Wojna światów – dlaczego liberał musi do końca życia powtarzać, że socjalizm nie działa?

Doceniasz tę treść?

Dobre źródła poznajemy po tym, że czas działa na ich korzyść. Opisują one pewne zjawiska wraz z możliwymi konsekwencjami, a przyszłość pokazuje, iż skutki owych zdarzeń narastają wprost proporcjonalnie do przewidywań autora. Tak właśnie jest z felietonami Jerzego Wysockiego zebranymi w tomie pt. „Głos liberała. Epoka homo plus”. Książka ta to kronika lat 2019–2023 pod rządami PiS-u opisująca zarówno zwykłe absurdy ustawodawczo-biurokratyczne, jak i te niecodzienne wydarzenia związane z wojną i pandemią w naszym kraju. 

 

Wiadomo przecież, że któren pierwszy dopadnie dziedzictwa i wczepi weń pazury, to i niełacno go oderwać i prawo za sobą będzie miał.

Władysław Reymont, „Chłopi t. III Wiosna”

 

Samotność liberała

Autor opisuje tu ze swadą i ironią fenomen społeczny zapoczątkowany wygraną Zjednoczonej Prawicy w 2015 r., gdy zaczęto wprowadzać wszystkie „plusy” (500+, wyprawka+, telewizor+, mieszkanie+ itd.), ustanawiając tym samym zasadę, że aby wygrać wybory, partia musi „wreszcie coś dać”. Odwrócono w ten sposób postkomunistyczną prywatyzację gospodarki na rzecz jej nacjonalizacji, a nawet coraz śmielszych i bardziej absurdalnych pomysłów utworzenia państwowej sieci sklepów spożywczych (skupujących towary od rolników po „bardziej uczciwych cenach”), mieszkań od państwa, wakacji kredytowych, wszelkiego rodzaju tarcz i dopłat dla obywateli czy gigantycznych inwestycji propagandowych o zerowej wartości gospodarczej spod znaku lotniska w Radomiu.

Czy ta megalomania to tylko problem PiS? Zdecydowanie nie. Wszystkie partie oprócz Konfederacji rozpoczęły po 2015 r. wyścig na „socjalne prezenty” dla obywateli byle tylko dostać jak najwięcej głosów. Wysocki opisuje tu szerszy fenomen przemiany społeczeństwa, które po wykiwaniu komuny i wywalczeniu wolności, powróciło do syndromu wyuczonej bezradności, biernie czekając na kolejne państwowe podarki, których ceną są jego własne pieniądze i kolejne ograniczenia wolności.

Co więcej, autor wskazuje na pewien paradoks. Najtrudniej w polityce podążać za zdrowym rozsądkiem i nie angażować się w płomienne spory po jednej czy drugiej stronie, bo większości elektoratu nie interesują kwestie merytoryczne, ale emocje wywołane tym czy innym problemem społecznym. Dlatego Wysocki słusznie cytuje Dariusza Matuszaka, eksperta WEI, w stwierdzeniu, że „nie da się budować kapitalizmu bez określonego systemu wartości”[1].

 

Sanatorium pod klepsydrą

Z uporem maniaka zdaje się także autor „Głosu liberała” śledzić historię ustawy nazywanej potocznie „Apteką dla aptekarza”, bo temat ten powraca w felietonach jak bumerang. Dzięki temu każdy niezorientowany w prawie farmaceutycznym laik może zaobserwować ewolucję od „dobrych intencji regulatora” do katastrofalnych skutków tej zmiany legislacyjnej – znikaniem, szczególnie w małych miejscowościach, aptek, zmniejszeniem konkurencji, a w konsekwencji podwyższeniem cen leków. Tak to władza ludowa dba o emerytów, że głośno daje „naste” emerytury, ale po cichu drastycznie podwyższa koszty życia najuboższym.

Innym ciekawym wątkiem jest relacja z przebiegu pandemii. Na początku, jak każdy z nas, Wysocki przewiduje nową normalność – pracę bez biura, wszechobecny strach przed zarazą i trudną do moralnego usprawiedliwienia segregację sanitarną. Pomału zauważa jednak kolejne biurokratyczne absurdy (zamknięcie lasów i siłowni przy otwartych kasynach), rząd wszechmogący, topniejące wolności osobiste i, last but not least, bezkonkurencyjną kreatywność Polaków w omijaniu obostrzeń. Wszystko musi się zmienić, by wszystko zostało takie, jakie jest, powiedziałby Giuseppe Tomasi di Lampedusa.

 

Pierogi ukraińskie

Niemal proroczo brzmią słowa autora z 2020 r. „[…] Ukraina to tykająca bomba z nierozwiązanym problemem Krymu i Donbasu. Białoruś to wielki znak zapytania, nie wiadomo, co się tam zdarzy. Nie wiadomo nawet, jakiego państwa chce tamtejsza opozycja”[2]. W rzeczy samej długo na ten „wybuch” nie musieliśmy czekać. Jednakże jeszcze bardziej prawdopodobne jest, jak zakłada Jerzy Wysocki, że bez względu na wynik wojny to z Putinem Zachód będzie się układał[3]. Sama zaryzykowałabym tezę, iż po zakończeniu konfliktu Niemcy i Francuzi wznowią natychmiast handel z Rosją, a może i nawet ogłoszą kolejny koniec historii.

Inną kwestią ujętą w kontrze do wszystkich polskich polityków i w iście liberalny sposób jest podejście do ukraińskiego zboża:

Co możemy więc zrobić na własną rękę? […] Reforma rolna na Ukrainie. Nie jesteśmy zainteresowani uczestnictwem w procesie prywatyzacji spichlerza Europy, Niemcy – tak. Doprawdy nie trzeba oglądać się na Brukselę, żeby robić interesy z Kijowem. Bruksela nie pomoże nam w poszerzaniu gospodarczych wpływów. Na Ukrainie czeka na prywatyzację ponad 200 przedsiębiorstw. Dlaczego zachodni kapitał tak zaangażował się w prywatyzację naszego kraju? Bo widział w tym swój interes. A że przy okazji był to nasz interes, tym lepiej[4].

Taką samą logiką powinni byli się posłużyć polscy rolnicy, by, jak stwierdza Cezary Kaźmierczak[5], zarobić na przetworzeniu taniego ukraińskiego zboża zamiast czekać aż zrobi to kto inny.

 

Sprzedawcy marzeń

Poza komentowaniem dni wojny i zarazy dostajemy także lapidarny opis socjalistycznych absurdów, które, jeśli dobrze się zastanowić, nigdy nie powinny się były wydarzyć w XXI wieku, gdy znane już były wszystkie dysfunkcje komunizmu. Wdzięcznym przykładem jest Hiszpania, gdzie okupas, czyli dzicy lokatorzy mogą zgodnie z prawem latami mieszkać w cudzych domach bez umowy i płatności[6]. A co z właścicielami domów? Dobrze tak burżujom, mówi hiszpańskie prawo. Towarzysz Stalin lubi to.

Takich przykładów nie brakuje także w naszej postkomunistycznej ojczyźnie, gdzie Sejm przegłosował podobne ustawodawstwo. Co więcej, wiceminister finansów Piotr Patkowski stwierdził[7], że zarabiając 2900 zł netto, należy się już do klasy średniej, a dostających 10 000 zł na rękę trzeba już zakwalifikować jako klasę wyższą. Nic zatem dziwnego, że ktoś, kogo stać na jakąkolwiek nieruchomość, będzie już w takiej klasyfikacji bogaczem, któremu należy hiszpańskim zwyczajem takie zbytki odbierać i dawać biednym.

Takie głosy płyną w Polsce niestety od niemal wszystkich partii – Donald Tusk proponuje 4-dniowy dzień pracy[8] (przy zachowaniu niezmienionej pensji). Tymczasem Lewica proponuje… ceny maksymalne na paliwa[9]. O tym, że takie ręczne sterowanie gospodarką prowadzi do niedoborów, rozregulowania rynku czy skokowego wzrostu inflacji można się przekonać na niedawnym przykładzie Węgier[10], ale pewnie i to zwolenników państwowego interwencjonizmu nie przekona.

 

Sonata jesienna

Ktoś mógłby zapytać, jaki jest sens publikowania oczywistych oczywistości. W istocie dla wolnościowców zbiór ten nie będzie niczym nowym ani zaskakującym, ale w zalewie dominującej socjalistycznej narracji, która dociera do nas z całego świata, jest to ważny zdroworozsądkowy głos.

Jak przewidział Wysocki, w ubiegłą niedzielę znowu wybraliśmy socjalizm[11], a właściwie zmieniliśmy socjalistyczny obóz rządzący o zabarwieniu narodowo-konserwatywnym na nową/starą partię socjalistyczno-progresywną[12]. Perspektyw na zmiany w podejściu do gospodarki i regulacji natenczas nie widać, ale można się spodziewać lokalnego trzęsienia ziemi w spółkach skarbu państwa.

W czasie zmian w kierownictwie państwa polskiego warto jednak mieć w głowie przestrogi przed „Epoką homo plus” i wymagać od nowego rządu, choć częściowych zmian w obszarach najbardziej patologicznych dla Rzeczpospolitej jak system podatkowy czy emerytalny. A na odwieczne stwierdzenia, że „to jeszcze nie był prawdziwy komunizm” trzeba odpowiadać, że prawdziwy kapitalizm też jeszcze nie miał okazji w pełni zaistnieć i dlatego pora dać mu wreszcie szansę.

 

Przypisy:

[1] J. Wysocki, Głos liberała Epoka homo plus, Warszawa 2023, s. 32.

[2] Tamże, s. 188.

[3] Tamże, s. 288.

[4] Tamże, s. 188.

[5] https://www.linkedin.com/posts/cezary-ka%C5%BAmierczak-426512202_zbo%C5%BCe-przetw%C3%B3rstwo-i-bankructwo-sprawa-activity-7108359084503920641-kpbV?utm_source=share&utm_medium=member_ios (dostęp 16.10.2023).

[6] J. Wysocki, Głos…, dz. cyt. s. 233.

[7] Tamże, s. 255.

[8] Tamże, s. 309.

[9] Tamże, s. 311.

[10] D. Héjj, Węgierski rząd zniósł limit cen na paliwo, Dziennik Gazeta Prawna, https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/swiat/artykuly/8604671,wegry-rzad-ceny-paliwo-zniesienie-limitu.html (dostęp 17.10.2023).

[11] J. Wysocki, W niedzielę wybierzemy socjalizm, Obserwator Gospodarczy, https://obserwatorgospodarczy.pl/2023/10/10/w-niedziele-wybierzemy-socjalizm-felieton/ (dostęp 17.10.2023).

[12] Tamże.

Inne wpisy tego autora

Odyseja pocztowa z listem poleconym w tle

W PRL-u normą było, że kupowało się buty, które psuły się w pierwszej godzinie użytkowania, pomarańcze przyjeżdżały tylko na święta zza wielkiej wody, a mieszkańców