Chłop urasta do potęgi króla Piasta

Doceniasz tę treść?

Symboliczna tona zboża z Ukrainy czyniła świetne możliwości eksportowe dla producentów ciastek, mięsa, jogurtów, a nawet sera. Miliardy złotych czekały na nasze firmy. I się nie doczekały – pisze w swoim najnowszym felietonie dla Forum Polskiej Gospodarki Piotr Palutkiewicz.

Czarne chmury zbierają się nad odbudową Ukrainy przez polskie firmy. Strzeliliśmy sobie (firmom i naszej gospodarce) w kolano zanim jakakolwiek realna odbudowa naszego wschodniego sąsiada w ogóle się zaczęła. Przegraliśmy już walkę w najprostszym sektorze – rolnictwie.

Zanim zaczniemy zgłębiać problem, musimy odrobić podstawową lekcję z ekonomiki rolnictwa. Jest ona taka: im wcześniej w łańcuchu wartości produktu spożywczego jesteśmy, tym niższą marżę zgarniamy. Innymi słowy, rolnicy mają najniższe marże, skup wyższą, a przetwórcy sprzedający nam gotowy, zapakowany w sklepie towar zarabiają najwięcej. Im bardziej przetworzony jest produkt, tym więcej na nim zarabiamy. Per analogia, lepiej produkować gotowe układy scalone niż „suche” płytki kwarcowe czy cynę potrzebną do ich produkcji. Tak jest w każdym sektorze. Wracamy do rolnictwa.

W minionych miesiącach przez nasz kraj przejeżdżały miliony ton zboża z Ukrainy. Nasze porty, tranzyt kolejowy oraz rodzimi pośrednicy już zaczęli zarabiać w tym interesie. Ale prawdziwe miliony były gdzieś indziej. Znaczna część zboża była także kupowana przez polskie firmy przetwórcze, które uzyskały dostęp do niezwykle taniego surowca. Po raz pierwszy od lat firmy produkujące przetworzoną żywność ponownie stały się konkurencyjne na rynkach zagranicznych. Symboliczna tona zboża z Ukrainy czyniła świetne możliwości eksportowe dla producentów ciastek, mięsa, jogurtów, a nawet sera. Miliardy złotych czekały na nasze firmy.

I się nie doczekały.

(…)

Cały felieton można przeczytać TUTAJ.

Inne wpisy tego autora

Polska gospodarka nabiera rozpędu

– Polska gospodarka konsekwentnie rośnie od 30 lat. Notujemy każdego roku rekordowe wskaźniki i przyczyn tego zjawiska może być wiele – mówi Piotr Palutkiewicz w