Czas na chwilę spokoju, czyli felieton optymistyczny

Doceniasz tę treść?

Czas na chwilę spokoju. Kampania wyborcza czasowo zawieszona. Cieszmy się tą chwilą, bo nim śnieg stopnieje, zostaniemy znów wprowadzeni w stan histerycznej polaryzacji. Korzystając z tego momentu, warto dokonać kilku trzeźwych ocen. Szczególnie stanu gospodarki – pisze Piotr Palutkiewicz w felietonie dla Forum Polskiej Gospodarki.

A ta gospodarka radzi sobie, i to pomimo niż dzięki politykom. Niskie bezrobocie, ponownie rosnące płace realne, perspektywy wzrostu PKB. Poza ciągle podwyższoną inflacją, wskaźniki świecą się delikatnie na zielono. Nie jest więc tak źle, jak mówi opozycja, ani tak dobrze, jak przekonuje odchodzący rząd. Jest w porządku.

Przez ostatnie trzy dekady idziemy naszym polskim konsekwentnym szlakiem wzrostu. Minione 33 lata naszej historii to najlepszy czas w dziejach Rzeczypospolitej. Zmieniające się co kadencję lub dwie rządy tego nie zmieniają. Każdego dnia narzekamy na rządzącą nami od upadku komunizmu elitę. Tak, jest na co narzekać, ale jednego nie można im odmówić, swoimi mniej lub bardziej głupimi pomysłami nie psują (lub nie są w stanie popsuć) trendu rozwojowego dla naszego kraju.

Zajęci bieżącymi sprawami, wciągani w ostry teatr polityczny, bombardowani negatywnym przekazem przez media, nie doceniamy czasu sukcesu, którego jesteśmy naocznymi świadkami i… beneficjentami. Tak. W kraju żyje się lepiej. Rekordowy poziom PKB, siły nabywczej czy niskiego bezrobocia są tego dowodami. Doskonalimy instytucje i usługi publiczne (z przejściowymi epizodami pogorszenia ich jakości), ograniczyliśmy korupcję, poprawia się jakość kapitału społecznego, ulepszamy infrastrukturę, korzystamy z niej, ciesząc się możliwościami w zasadzie niczym nieskrępowanego podróżowania i wolności.

Od momentu transformacji gospodarczej nasz kraj stał się liderem wzrostu w Europie. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Pierwsza to niska baza, od której startowaliśmy. Wszak Polska Ludowa nie była prymusem w bloku gospodarek socjalistycznych. Nie była prymusem komunizmu także pod tym względem, że 20 proc. ówczesnego PKB było tworzone de facto przez sektor prywatny w postaci rolników, rzemieślników czy różnego rodzaju cinkciarzy, co było unikatowe jak na komusze standardy. I ten właśnie element pozwolił nam kultywować w narodzie tradycje pro przedsiębiorcze.

Oczywiście, są jak zawsze przegrani – osoby w trudzie i znoju wiążące koniec z końcem, pokrzywdzeni przez system, osoby wykluczone. (…)

Cały felieton dostępny jest TUTAJ.

Inne wpisy tego autora

Nie zgrzeszmy zaniedbaniem

Uderzenie w gotówkę to nie tylko uderzenie w nasze kieszenie z tytułu opłat i prowizji na rzecz instytucji finansowych. To także podkopanie fundamentów naszej wolności

Inflację głównie napędzają politycy

– NBP realizuje swoją politykę monetarną i to, czego nie można odmówić prezesowi Glapińskiego to to, że przewidział wysokość inflacji na koniec roku. Pamiętamy przecież