W hamującej gospodarce konsumpcja musi spadać i już to widzimy

Doceniasz tę treść?

Najnowsze dane GUS pokazują, że w grudniu poziom sprzedaży detalicznej był wyższy niż przed rokiem o 0,2 procent, a wobec listopada urósł o 13,1 proc. – To, co obserwujemy, jest naturalnym procesem w gospodarce, właściwym dla okresu, przez który przechodzimy, czyli dekoniunktury, spowolnienia, wysokich stóp procentowych, rosnącego obciążenia portfeli Polaków, którzy spłacają kredyty hipoteczne. W efekcie tego wszystkiego Polacy mają mniejszy dochód do rozporządzania, czyli do wydawania i konsumowania. Jednocześnie do przeciętnego konsumenta docierają głosy, że nadeszły spokojniejsze, czy bardziej „szare” czasy w gospodarce. To wszystko powoduje, że wydajemy pieniądze ostrożniej, nie konsumujemy dużo, patrząc z lekkimi obawami w przyszłość – mówił Piotr Palutkiewicz w programie „Rządy Pieniądza” PR 24.pl.

Cała ta sytuacja odbija się teraz na producentach. Firmy, które zajmują się produkcją, zauważają, że ludzie kupują mniej produktów i usług, natomiast jest to bez wątpienia zjawisko, przez które musimy przejść, aby spowolnić inflację, z którą zmagamy się w ostatnich kwartałach –  dodał.

Całego wywiadu można posłuchać TUTAJ.

Inne wpisy tego autora

Nie zgrzeszmy zaniedbaniem

Uderzenie w gotówkę to nie tylko uderzenie w nasze kieszenie z tytułu opłat i prowizji na rzecz instytucji finansowych. To także podkopanie fundamentów naszej wolności

Inflację głównie napędzają politycy

– NBP realizuje swoją politykę monetarną i to, czego nie można odmówić prezesowi Glapińskiego to to, że przewidział wysokość inflacji na koniec roku. Pamiętamy przecież