Ukraina zawiodła Zachód

Doceniasz tę treść?

Ukraina wchodzi w trzeci rok wojny z Rosją w gorzkiej atmosferze, z niewielką tylko nutą nadziei. Optymizm daje jednogłośna decyzja Rady Europejskiej o przyznaniu pakietu pomocy wielkości 50 mld euro, poza tym nad Ukrainą dominują ciemne chmury. Perspektywy na sukces w walce są marne. Ukraina nie potrafi już wygrać wojny, a co za tym idzie, jej główny donator – Stany Zjednoczone, utracił główny powód hojności.

Przepychanki w amerykańskim Kongresie i impas w sprawie pakietu pomocowego nie są spowodowane jedynie sporem o politykę wobec nielegalnej imigracji z Meksyku, z którą została niefortunnie powiązana pomoc Ukrainie. Republikanie widzą coraz mniej sensu w wydawaniu zbyt wiele na wsparcie Kijowa, wśród demokratów entuzjazm także słabnie. Dzieje się tak, ponieważ niepowodzenia Ukrainy na froncie podważyły główny koncept strategiczny Waszyngtonu wobec Rosji.

 

Niebywała okazja pokonania Moskwy

Początkowo Stany Zjednoczone nie przewidywały, że Ukraina obroni się przed Rosją, dlatego jeszcze przed samym atakiem i po nim dostarczały jej głównie lekki sprzęt przeciwpancerny i przeciwlotniczy, amunicję artyleryjską oraz miny, rozpoczęto też przygotowania do wojny partyzanckiej z zapleczem w Polsce, a prezydentowi Zełenskiemu zaproponowano ewakuację i utworzenie przez niego rządu emigracyjnego, zapewne w naszym kraju.

Powstrzymanie rosyjskiej ofensywy, w efekcie czego Rosjanie wycofali się nie tylko spod Kijowa, ale w ogóle z całej północnej Ukrainy, całkowicie zmieniło tę optykę. Rosyjska armia okazał się słaba i nieudolna, źle dowodzona i zorganizowana, potwierdziły to kolejne sukcesy – odbicie południowej Charkowszczyzny we wrześniu 2022 r. i Chersonia w listopadzie 2022 r.

Rosyjska armia ugrzęzła, a jej perspektywy wyglądały marnie. Narodziła się okazja, aby pompując w Ukrainę pomoc w pieniądzach i ciężkim sprzęcie wojskowym, rozbić siłę militarną Rosji i ograniczyć jej pole manewru w Europie, co dawałoby Amerykanom większy oddech w rozgrywce z Chinami na obszarze Indo-Pacyfiku.

Nad Dniepr trafiały teraz czołgi, wyrzutnie rakietowe, haubice, transportery opancerzone, systemy automatycznego rozminowywania. Wydawało się, że za mniej więcej 5 proc. budżetu rocznego Pentagonu, uda się wyrwać Rosji militarne zęby. Takich okazji się nie przepuszcza. Dodatkowo Zachód uderzył w rosyjską gospodarkę kolejnymi pakietami surowych sankcji, aby ukarać Moskwę za agresję, ale przede wszystkim osłabić jej zdolności do produkcji sprzętu wojskowego, szczególnie zaawansowanego technologicznie i pozbawić możliwości finansowania wojny.

Na fali optymizmu Ukraina przystąpiła z początkiem 2023 r. do budowy 13 brygad uderzeniowych do ofensywy, która miała wyzwolić okupowane przez Rosję terytoria, w tym Krym. Uzbrojenie i wyposażenie dla 9 brygad dostarczyły Stany Zjednoczone i ich zachodni sojusznicy, 4 brygady były wyposażone w sprzęt produkowany na Ukrainie.

 

Nadzieja utopiona w błocie

W czerwcu 2023 r. ta wojenna machina ruszyła w bój. Już po pierwszych dniach ofensywy skierowanej ku wybrzeżu Morza Azowskiego okazało się, że optymizm był grubo przesadzony. Dobrze okopane i bitne siły rosyjski powstrzymały Ukraińców. Po kilku miesiącach ofensywa została zatrzymana, a atakujący wyniszczeni. Zachodni sprzęt pozostał na zawsze w błotach Zaporoża, niestety także z młodymi na ogół żołnierzami ukraińskimi wcielonymi do tych 13 brygad szturmowych.

Informacje o ukraińskich przygotowaniach do tej fatalnej ofensywy porażają. Szkolenie żołnierzy brygad szturmowych prowadziła na zlecenie rządu brytyjskiego firma Interflex, trwały one pięć tygodni, stąd oddziały szturmowe nazwano nawet five-weeks regiments. Nie ćwiczono zgrania oddziałów oraz żołnierzy w oddziałach. Podobny był mechanizm szkolenia Ukraińców w innych krajach. Podczas ofensywy żołnierze nie wiedzieli, jak prawidłowo używać sprzętu zachodniego, kompanie działały w izolacji rozciągnięte na około 2,5 km jedna od drugiej.[1]

Tymczasem podczas drugiej wojny światowej szkolenie nowych żołnierzy brytyjskich trwało 22 tygodnie, zaś w państwach Układu Warszawskiego – w tym w Polsce tzw. „unitarka”, która dawała tylko elementarne umiejętności – trwała 12 tygodni.

Kto wysłał do boju niewyszkolonych, młodych żołnierzy na zmasakrowanie? Kto swoimi rozkazami wyniszczył drogi sprzęt wojskowy dostarczony przez zachodnich donatorów? Kto zaprzepaścił tak naprawdę nadzieję na zwycięstwo? Czy zdymisjonowany niedawno dowódca armii generał Załużny, który ostrzegał przed nadmiernym optymizmem, czy może prezydent, który uwodził naród i zachodnich donatorów wizją szybkiego odbicia utraconych ziem do końca 2023 r.?  Ukraińcy prędzej czy później będą musieli odpowiedzieć sobie na te pytania i będzie to odpowiedź bolesna.

 

Trzy nierealne cele

Skuteczny opór Ukraińców zimą i wiosną 2022 r., nieudolność armii rosyjskiej, pomoc zachodu w sprzęcie wojskowym, a potem kolejne pakiety sankcji obudziły wielkie nadzieje. Tak wielkie, że prezydent Zełenski sformułował trzy główne cele wojny, które jemu, jego armii i zachodnim donatorom wydawały się możliwe do osiągnięcia. Pierwszy to odzyskanie wszystkich okupowanych przez Rosjan ziem, w tym tych zajętych w 2014 r. i 2015 r. Drugi – ukaranie winnych zbrodni wojennych popełnionych na Ukrainie, włączając najwyższe kierownictwo państwowe Rosji. Trzeci – wypłata przez Rosję reparacji wojennych. Bez ich zrealizowania Ukraina nie chciała nawet rozmawiać o żadnego rodzaju pokoju czy rozejmie.

Na progu trzeciego roku wojny po tragedii ofensywy na Zaporożu spełnienie celów postawionych przez Zełenskiego jest niemożliwe i Kijów będzie musiał prędzej czy później je przedefiniować. Nic w tym zresztą niezwykłego. Nestor strategii wojennej Karl von Clausewitz uczy, że końcowe cele wojny zawsze różnią się od początkowych; o co innego narody walczą, kiedy konflikt się zaczyna, co innego osiągają, kiedy się kończy.[2]

Okazja do pokonania Rosji minęła, jak się wydaje bezpowrotnie. A wraz z nią zachodni apetyt na dalsze finansowanie ukraińskich przygotowań do wyzwolenia okupowanych ziem. Tymczasem Ukraina wyczerpała możliwości samodzielnego prowadzenia wojny, co czyni ją całkowicie zależną od pomocy zewnętrznej. Budżet państwa przyjęty na 2024 r. zakłada, że niemal 96 proc. przychodów zostanie wydatkowanych na prowadzenie wojny, czyli na całą resztę – strefę budżetową, ochronę zdrowia, oświatę – zostanie 4 proc.[3]

Z punktu widzenia Waszyngtonu, bardziej realistyczne jest teraz powstrzymywanie Rosji, aby nie osiągnęła zbyt dużych sukcesów niż finansowanie ofensyw ukraińskich, które nic nie przyniosą. Pokonanie, a powstrzymywanie to wielka różnica, pierwsze jest kosztowne, drugie wymaga dużo mniejszych nakładów finansowych, wystarczy bowiem utrzymywać armię ukraińską i w ogóle państwo w takim stanie, aby nie zostały rozbite.

 

Wojna służy Rosji

Rosja z kolei wykazała się przez dwa lata wojny dużą odpornością. Nie spełniły się prognozy ani co do rozpadu jej armii, ani przewrotu pałacowego, ani załamania gospodarczego i w jego efekcie – przewrotu społecznego. Nic takiego się nie wydarzyło. Rosyjska armia się zreformowała, dozbroiła i w efekcie jest dzisiaj dużo skuteczniejsza i groźniejsza niż w momencie ataku na Ukrainę. Nie ma masowych dezercji ani buntów – poza operetkowym puczem części Grupy Wagnera. Państwo stać na płacenie żołnierzom gigantycznych sum, jak na warunki rosyjskie, dlatego początkowe problemy z zaciągiem minęły i mobilizacja na razie nie jest konieczna.

Najważniejsze jednak jest to, że Rosję po prostu stać na prowadzenie wojny, w przeciwieństwie do Ukrainy, która musi polegać całkowicie na pomocy zagranicznej. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju szacował, że w 2022 r. PKB Rosji spadnie o 10 proc., Międzynarodowy Fundusz Walutowy, iż o 8,5 proc., a spadł o… 2.1 proc. [4]. W piku kryzysu inflacyjnego w kwietniu 2023 r. inflacja w Rosji wynosiła 2,3 proc., dla porównania w Polsce – 14,7 proc.[5] Siła robocza zmniejszyła się wskutek emigracji i poboru do wojska zaledwie o 1–1,5 proc. Zachodnie przewidywania skutków wojny dla rosyjskiej gospodarki nie sprawdziły się, nie wpadła w kryzys, pomimo ciężkich ciosów, jak: zablokowanie 300 mld dolarów rezerw na zagranicznych kontach, ucieczka kapitału zagranicznego głównie z powodu wykluczenia banków rosyjskich z systemu rozliczeń SWIFT, zablokowanie dostępu do rynku pożyczek długoterminowych, odcięcie się Unii Europejskiej od rosyjskich dostaw gazu, sankcje na ropę naftową i szereg innych dotkliwych regulacji karych.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacji Ukrainy. Wskutek wojny jej PKB spadło o 30 proc. w 2022 r., zawalił się budżet państwa, który udało się ustabilizować dopiero w połowie 2023 r. dzięki zagranicznym zastrzykom finansowym.[6] Eksport spadł o 35,2 proc., import o 19,4 proc., szkody wojenne tylko w infrastrukturze są wyceniane na ok. 140 mld dolarów USA.[7] Skala pomocy zagranicznej jest ogromna, tylko w ciągu roku od wybuchu wojny Ukraina otrzymała równowartość 170 mld dolarów USA, głównie do Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i państw członkowskich UE. Z tej sumy 72,4 mld poszło na broń i wyposażenie wojskowe. Kwota ta nie obejmuje dostaw sprzętu i amunicji oraz kosztów szkoleń żołnierzy ukraińskich do ofensywy rozpoczętej w czerwcu 2023 r., która miała przynieść przełom na froncie.

Nie me jeszcze danych dotyczących pomocy w 2023 r., ale była ona znacznie wyższa niż rok wcześniej, szczególnie część wojskowa. Można zatem spekulować, że zachód zainwestował już w obronę Ukrainy od 320 do 400 mld dolarów. Utrzymanie dalej pomocy na tym poziomie wydaje się nierealne, co więcej – wsparcie Unii Europejskiej ma na razie charakter wyłącznie cywilny. Podczas szczytu w lutym 2024 r. Rada Europejska przyjęła pakiet pomoc dla Ukrainy na lata 2024–2027 w wysokości 50 mld euro.[8] Jest to jednak tylko pomoc cywilna, pieniędzy tych nie wolno wydać na broń. Z finansowaniem uzbrojenia przez Unię generalnie nie jest najlepiej. W ramach Europejskiego Funduszu na Rzecz Pokoju uruchomiła ona wprawdzie linię 12 mld euro, ale wypłacono z niej tylko 5,6 mld dla krajów, które przekazały swoje wyposażenie Ukrainie. Unia zakontraktowała też milion sztuk amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, ale dostarczyła tylko 300 tys.[9] Warto odnotować w tym miejscu, że Ukraina zużywa obecnie ok. 200 tysięcy pocisków miesięcznie. Zarówno Ameryka, jak i Europa wyczerpuje swoje możliwości w zakresie dostaw amunicji. Widać już dno beczki, jak plastycznie określił to w 2023 r. holenderski admirał Robert Bauer, szef Wojskowego Komitetu NATO.[10] W 2024 r. sytuacji nie poprawi się znacząco, pomimo stopniowego wzrostu produkcji amunicji artyleryjskiej na zachodzie.

 

Kreml chce dużo więcej

Moskwa chce kontynuować wojnę, ponieważ ma w niej przewagę materiałową i demograficzną. Liczy na to, że pomoc zachodnia ustanie, a rosyjskie państwo wytrzyma ciężar konfliktu.[11] Jej oficjalne cele to: 1. uznanie dokonanych aneksji, 2. rezygnacja Ukrainy ze strategicznej integracji z Zachodem, 3. ustanowienie prorosyjskich władz w Kijowie. Rosja jest dużo bliżej ich osiągnięcia niż Ukraina w zakresie swoich celów wojennych. Wycieńczone ukraińskie społeczeństwo może ostatecznie przystać na te warunki, choć nic nie jest jeszcze przesądzone.

Obecnie Moskwie nie udaje się jednak osiągnąć swojego wielkiego celu, czyli korzystnej dla niej przebudowy systemu międzynarodowego. W 2021 r. przed atakiem na Ukrainę Kreml określił, jak owa przebudowa powinna wyglądać – zażądał dla siebie strefy wpływów w Europie środkowo-wschodniej i wycofania wojsk USA z Europy. To dzisiaj mrzonka, ale gdyby sprawy międzynarodowe przybrały skrajnie niekorzystny kurs – wygranie wyborów w szeregu państw Unii Europejskiej przez siły prorosyjskie i zwycięstwo izolacjonistów w USA – przerodzi się ona w realne zagrożenie. Wielki cel Kremla stanie się osiągalny. Długa wojna zatem jest dla Rosji opłacalna, ponieważ może jej przynieść strategiczny przełom.

 

Przypisy:

[1] Jack Watling, The War in Ukraine Is Not a Stalemate, Foreign Affairs, January 2024.

[2] Por. Carl von Clausewitz, O Wojnie, Warszawa 2023.

[3] Parliament of Ukraine adopts State Budget for 2024, Ministry of Finance of Ukraine, 9 November 2023.

[4] Marek Dabrowski, The Russian war economy: macroeconomic performance, Bruegel Institute, 20 July 2023.

[5] Inflacja bazowa w kwietniu 2023, Narodowy Bank Polski, 16 maja 2023.

[6] Dmytro Boyarchuk and Marek Dabrowski, The Ukrainian War Economy, Breugel Institute, 11 July 2023.

[7] Ibidem.

[8] W ramach powołanego przez UE tzw. Instrumentu Ukraińskiego (Ukrainian Facility).

[9] Krzysztof Nieczypor, Ilona Gizińska, Łukasz Maślanka, UE zatwierdza pomoc finansowa dla Ukrainy i negocjuje wojskową, Ośrodek Studiów Wschodnich, 2024-02-02.

[10] Cytat za: What have you got left?, The Economist, October 28, 2023.

[11] Witold Rodkiewicz, Tadeusz Iwański. Długa wojna, Ukraina i Rosja po niepowodzeniu ukraińskiej ofensywy. Ośrodek Studiów Wschodnich, 16.11.2023.

Inne wpisy tego autora

Posłuchaj Ukraino nauk z Wietnamu

Amerykanie mają talent i rozmach w robieniu biznesu, kiedy jednak chodzi o generujące gargantuiczne koszty interwencje zagraniczne, wykazują się beztroską; przez lata hojnie łożą na

Wyspa piękna, jak… wojna

Wybory Tajwanu To nie Ukraina, ale Tajwan jest miejscem, gdzie mogłaby wybuchnąć trzecia wojna światowa, gdyby sprawy poszły źle. Dlatego każde znaczące wydarzenie polityczne na

Faszystowska orda, czyli czym jest Rosja

Badacze i komentatorzy nie mogą uzgodnić, czym właściwie jest dzisiejsza Rosja, jaki panuje w niej ustój, jaki system władzy. Tymczasem od dobrego opisu rosyjskiego systemu