Solidna polityka bezpieczeństwa europejskiego

Doceniasz tę treść?

Propozycje dla polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej w dziedzinie wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony

W styczniu 2025 r. Polska po raz drugi od uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej obejmie prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Wypracowanie ambitnej agendy, która jednocześnie przybliży UE do osiągnięcia celów przedstawionych w dokumentach strategicznych to jedno z najważniejszych i najpilniejszych zadań bieżących dla polskiej dyplomacji. Zadań o tyle skomplikowanych, iż formułowanie celów i zabieganie o poparcie do ich realizacji będzie w roku 2024 przebiegać w wyjątkowo trudnych realiach zewnętrznych.

Na realia te złożą się przede wszystkim:

  • nierozstrzygnięty konflikt na Ukrainie, z rysującą się przewagą strony rosyjskiej;
  • prowokacje i wrogie akty destabilizacji (głównie w formie hybrydowej) ze strony Rosji wobec państw UE oraz sąsiedzkich (ostatnio np. – zerwanie umowy transgranicznej z Finlandią, operacje informacyjne przeciwko Mołdawii, presja migracyjna, ataki cybernetyczne);
  • nadchodzące wybory w Stanach Zjednoczonych, w których realnym scenariuszem jest ponowne zwycięstwo Donalda Trumpa i związana z tym prawdopodobna zmiana priorytetów w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych;
  • przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie, który już angażuje UE w wymiarze wojskowym (EUNAVFOR Aspides);
  • dodatkowo w czerwcu 2023 r. rozpoczął się zainicjowany przez Charlesa Michella, przewodniczącego Rady Europejskiej, proces konsultacji międzyrządowych w sprawie agendy strategicznej UE na lata 2024–2029. Podczas nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Grenadzie (6 października 2023 r.) wyznaczono następujące zakresy tematyczne: bezpieczeństwo i obrona, odporność i konkurencyjność, energetyka, migracja, zaangażowanie globalne, rozszerzenie Unii Europejskiej.

 

W niniejszej analizie przedstawione zostaną propozycje dla polskiej prezydencji w zakresie wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Należy mieć świadomość, że nie wszystkie z wymienionych propozycji mogą zostać zrealizowane w ramach kompetencji Rady Unii Europejskiej, jednak inicjowanie debaty w kwestiach obecnie dla Europy kluczowych może być istotną wartością dodaną, zaprezentowaną przez polską prezydencję. Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony, zainicjowana traktatem z Lizbony z 2009 r. ma na celu stworzenie ram integracji polityk państw europejskich w dziedzinie szeroko pojętego bezpieczeństwa. Ze względu na tempo i rodzaj pojawiających się zagrożeń, w ciągu ostatnich lat polityka ta rozwija się w sposób bardzo dynamiczny, czego efekty widać choćby po zaangażowaniu się UE w pomoc Ukrainie.

Uwarunkowania

Wojna na Ukrainie. Wiele wskazuje na to, że wojna na Ukrainie pozostanie nierozstrzygnięta do momentu rozpoczęcia polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Mimo konsekwentnego rozważania i wdrażania kolejnych pakietów sankcji (obecnie przyjęto już 13. pakiet) w państwach zachodnich okresowo pojawia się dyskusja na temat zasadności dalszego wspierania Ukrainy w obliczu zjawisk takich jak: napięcia w elitach władz ukraińskich, korupcja, brak przekonania co do możliwości osiągnięcia przez Ukrainę założonych celów wojskowych, zwłaszcza że są one sformułowane bardzo szeroko (odzyskanie Krymu i reszty terytoriów zajętych przez Rosję od 2014 r. Itp.). Warto jednak podkreślić, że wbrew głosom sceptyków, UE zdała dotychczasowy test na „wsparcie Ukrainy” daleko lepiej niż się spodziewano. Umiejętność zajęcia jednoznacznego stanowiska w sprawie toczącej się wojny (mimo bardzo wyizolowanych postaw państw takich jak Austria czy Węgry), historyczna decyzja o odcięciu się surowców energetycznych importowanych z Rosji, przyjęcie relatywnie detalicznej listy sankcyjnej (lista osobowa, przedsiębiorstwa z sektora wojskowego, przedsiębiorstwa IT, w tym te, co najważniejsze, dostarczające technologie wojskowe, technologie ułatwiające szerzenie dezinformacji, zakaz eksportu wrażliwych technologii, zakaz obrotu diamentami oraz wieloma materiałami, które zasilają kompleks obronno-przemysłowy, zamknięcie dostępu do rynków finansowych i kapitałowych, zamrożenie aktywów rosyjskiego banku centralnego i wiele innych). Dodatkowo Ukrainie udzielono ogromnej pomocy finansowej (trzyletni pakiet zaakceptowany w lutym 2024 r. w wysokości 50 mld dolarów) w ramach tzw. European Peace Facility oraz humanitarnej, zwłaszcza przy tzw. kryzysie uchodźczym na początku wojny. Uruchomiono również misję szkolącą żołnierzy ukraińskich (EUMAM Ukraine). Kolejnym historycznym aktem było wystosowanie dla Ukrainy zaproszenia do negocjacji członkostwa w UE. Zaakceptowano również możliwości wykorzystania zamrożenia aktywów rosyjskich (ok. 300 mld dolarów) na cel odbudowy państwa ukraińskiego, przy czym warto pamiętać, że uregulowania sektora bankowego pozwolą na skonsumowanie tylko części tej kwoty w najbliższym czasie.

Agresywna polityka Rosji. Oprócz toczącej się wojny na Ukrainie, której wynik nie jest przesądzony, służby wywiadowcze wielu państw podnoszą kwestie możliwej konfrontacji z Rosją o charakterze wojskowym z państwami Sojuszu Północnoatlantyckiego/Unii Europejskiej. Według danych wywiadu estońskiego, Rosja planuje podwojenie obecności wojskowej u granic państw bałtyckich i Finlandii[1]. Taka konfrontacja ma już de facto miejsce w przestrzeni powietrznej (wg dostępnych danych od 2014 r. Rosja naruszyła przestrzeń powietrzną Estonii ok. 40 razy), w cyberprzestrzeni w postaci ataków na obiekty infrastruktury rządowej, ale także na instytucje finansowe, czy nawet osoby publiczne, które uświadamiają społeczeństwom zagrożenie ze strony Rosji. Oprócz działań doraźnych na rzecz wsparcia Ukrainy, wiele państw Unii Europejskiej uruchomiło zatem proces przeglądu swoich zdolności obronnych, a także zasobów sprzętu i uzbrojenia. Stało się to przede wszystkim w wyniku konstatacji, że poważne zaniedbania w tej sferze (co najważniejsze: ograniczenie mocy produkcyjnych, zlikwidowanie całych zakładów, przerwanie łańcuchów dostaw, brak inwestycji w nowoczesny sprzęt, dramatyczne braki w produkcji amunicji), mimo formalnych ambicji kreowania coraz ambitniejszej „unii obronnej” (defence union), nie pozwolą państwom UE na zorganizowanie obrony terytorium państw członkowskich w przypadku konieczności powołania się na klauzulę wzajemnej obrony (art. 42, ust. 7 TUE). Podkreślił to ostatnio Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, który skonstatował, że „Unia Europejska nie jest w stanie obronić Europy”, gdyż „80 proc. wydatków obronnych NATO pochodzi od sojuszników z NATO nienależących do UE”[2].

 

Mimo formalnych ambicji kreowania coraz ambitniejszej „unii obronnej” (defence union), nie pozwolą państwom UE na zorganizowanie obrony terytorium państw członkowskich w przypadku konieczności powołania się na klauzulę wzajemnej obrony (art. 42, ust. 7 TUE).

 

W unijnych realiach, czyli znaczących niedoborów w zakresie sprzętu i uzbrojenia, wciąż zbyt niskich wydatkach obronnych (tylko kilka państw UE przekracza 2-procentowy próg wydatkowania PKB na obronę, a brexit znacząco osłabił możliwości UE w zakresie projektowania siły, zmniejszając jej konwencjonalne zdolności wojskowe o ok. 20 proc. i aż o 40 proc. w zakresie zdolności przemysłowych) trudno dziś mówić o faktycznej autonomii strategicznej czy realizacji planów armii europejskiej, które to hasła stale pojawiają się w debacie polityków, ale znajdują niewielkie potwierdzenie w realiach. Warto przy tym wspomnieć, że ostatnie lata przyniosły znaczącą poprawę w tym zakresie. Według danych EDA (Defence Data report for 2022) w roku 2022 państwa UE wydały rekordowe 240 mld euro na obronę, co oznaczało 6-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem 2021 oraz ósmy rok wzrostu wydatków na obronę z rzędu. Największe wzrosty zanotowały: Szwecja (wzrost o 30 proc.), Luksemburg (27,9 proc.), Litwa (27,6 proc.), oraz Hiszpania (19,3 proc.). UE wydala również rekordowe 58 mld euro na inwestycje w obronę (głównie na zakupy nowego sprzętu, co oznaczało wzrost o 7 proc. w porównaniu z rokiem 2021 r.). Europejska Agencja Obrony uruchomiła w 2022 r. 18 projektów o wartości 76 mln euro (w sumie realizuje 46 projektów o łącznej wartości 250 mln euro). Dobrym prognostykiem jest również dokonana po wybuchu wojny na Ukrainie aktywizacja w polityce Niemiec (Zeitenwende), które, choć pozostają pod nieustanną presją krytyki ze strony innych państw członkowskich UE i NATO, zadecydowały jednak o zwiększeniu wydatków na obronę do 2 proc. (co daje niebagatelną kwotę ok. 60 mld euro) oraz o wielodomenowym wzmocnieniu niemieckich sił zbrojnych. Ustanowiono również fundusz modernizacyjny, który ma zostać zasilony kwotą 100 mld euro (choć szacunkowo odbudowa zdolności Bundeswehry może pochłonąć nawet 300 mld euro). Niemiecka firma Rheinmetall zapowiada natomiast, iż będzie produkować 700 tys. 155 mm nabojów rocznie.

Mimo tej ogromnej jakościowej zmiany, w UE istnieje świadomość pozostawania w tyle za państwami takimi jak Stany Zjednoczone czy Chiny, co jest wynikiem m.in. relatywnie niewielkich wydatków na R&D. O ile pozyskiwanie nowego sprzętu nabrało dynamiki, o tyle wydatki na R&D spadły o 200 mln euro w porównaniu z rokiem 2021 r. Tylko dwa państwa członkowskie osiągnęły rekomendowany 2-procentowy poziom wydatków[3]. Na dodatek Komisja Europejska obniżyła w lutym br. prognozy wzrostu PKB w UE w latach 2024–2025, co realnie oznacza zmniejszenie wydatkowania, jeśli progi procentowe się nie zmienią.

 

Mimo tej ogromnej jakościowej zmiany, w UE istnieje świadomość pozostawania w tyle za państwami takimi jak Stany Zjednoczone czy Chiny, co jest wynikiem m.in. relatywnie niewielkich wydatków na R&D. 

 

Mimo świadomości tych ograniczeń, w marcu 2022 r., na nieformalnym posiedzeniu RE w Wersalu uzgodniono, że należy dalej budować zdolności do działania autonomicznego w dziedzinie bezpieczeństwa, poprzez inwestycje w sektor zbrojeniowy, nowoczesne technologie, realizację wspólnych zamówień w sektorze zbrojeniowym itp. Już dwa miesiące później uzgodniono, że państwa UE powinny kontynuować swoje działania w zakresie wymiany sprzętu postsowieckiego, zwiększyć zapasy amunicji (kwestia absolutnie krytyczna), rozbudować systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej itp. Przyjęto również akt na rzecz wzmocnienia europejskiego przemysłu obronnego poprzez wspólne zamówienia (EDIRPA) oraz akt o wspieraniu produkcji amunicji (ASAP), który zakłada bezpośrednie dotacje dla przedsiębiorstw nawet do poziomu nawet 100 proc. wartości projektu. Ogółem UE zaplanowała, iż przeznaczy ok. 500 mln euro na wsparcie pozyskania sprzętu i uzbrojenia przez państwa członkowskie. Szczególnie istotny jest tu „projekt amunicyjny”, gdyż niedawno opublikowany raport Parlamentu Europejskiego pokazuje, że do jesieni 2023 r. państwom europejskim udało się zakumulować jedynie 300,000 sztuk amunicji dla Ukrainy z obiecanego miliona sztuk do początku 2024 r.[4]

Sprawne działanie UE w obliczu wojny rosyjsko-ukraińskiej pozwala obecnie na ostrożną konstatację, że obroniła ona, nawet z nawiązką, swoją pozycję jako ważnego aktora regionalnego, który organizuje i wdraża w życie ważne inicjatywy z punktu widzenia bezpieczeństwa zarówno swoich członków, jak i najbliższego sąsiedztwa. Realia pokazują jednak, iż zarówno pod względem wydatków zbrojeniowych (mniej niż 1/3 tego, co wydają Stany Zjednoczone), jak i poziomu uzależnienia technologicznego od państw pozaeuropejskich[5], a także niskiego tempa w dostosowywaniu produkcji do obecnych warunków wojny w najbliższym sąsiedztwie – choć z chlubnymi wyjątkami, takimi np. jak niemiecka firma Hensoldt[6] specjalizująca się w sensorach, łączności i wyposażeniu elektronicznym. Do momentu wybuchu wojny firma ta produkowała przeciętnie mniej niż pięć dużych radarów rocznie – w tej chwili skala produkcji się potroiła, a do 2025 r. ma wzrosnąć do 20 radarów rocznie), UE ma jeszcze daleką drogę do przebycia. Jak szacują eksperci z branży zbrojeniowej, która dostarcza krytycznych zdolności, Europa potrzebowałaby ok. 10 lat do osiągnięcia autonomii obronnej[7] pozwalającej działać UE w dużej niezależności od Stanów Zjednoczonych.

 

Horyzont Trump

Pierwotnie głównym celem polskiej prezydencji miało być przede wszystkim zacieśnienie relacji UE ze Stanami Zjednoczonymi[8]. Wpływ na realizację tak postawionego celu będą miały niewątpliwie zaplanowane na listopad 2024 r. wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Jest bardzo prawdopodobne, iż kandydatem Republikanów zostanie Donald Trump. W Partii Demokratycznej kandydatem do ewentualnej reelekcji pozostaje Joe Biden. Nie ulega wątpliwości, że potencjalna wygrana Trumpa będzie oznaczała powrót ostrej retoryki i presji zarówno na europejskich sojuszników z NATO, jak i na UE w kwestii wydatkowania na obronę, o czym świadczą wypowiedzi z ostatnich tygodni. Obawom tym daje już obecnie wyraz wielu polityków europejskich, wśród nich np. Manfred Weber, lider EPP, który w jednym ze swoich ostatnich przemówień zaznaczył, że Europa powinna być gotowa na „starcie z Putinowską Rosją bez pomocy Ameryki” i jest to „sprawa absolutnie fundamentalna”.

 

Może zrealizować się scenariusz, w którym to odpowiedzialność za wojskowe wsparcie Ukrainy spadnie w dużo większej niż dotychczas mierze na sojuszników europejskich.

 

Polska prezydencja w Radzie UE przypadnie właśnie na moment inauguracji nowej administracji. Jeśli będzie to administracja Donalda Trumpa, celem maksimum będzie zaprezentowanie osiągnięć UE w sferze bezpieczeństwa w jak najlepszym świetle, by powstrzymać spiralę wzajemnych zarzutów o brak zainteresowania kwestiami obronnymi poprzez kształtowanie efektywniejszej polityki informacyjnej oraz podkreślanie efektywnej współpracy z NATO. Do tego należy mieć świadomość, że może zrealizować się scenariusz, w którym to odpowiedzialność za wojskowe wsparcie Ukrainy spadnie w dużo większej niż dotychczas mierze na sojuszników europejskich.

Abstrahując od kwestii retoryki, reorientacja polityki Stanów Zjednoczonych wobec „sojuszników europejskich”, w tym konfliktu na Ukrainie, dokonuje się już od dłuższego czasu. Z jednej strony USA pozostają w gotowości do dalszego wzmacniania wschodniej flanki NATO (która jest jednocześnie wschodnią flanką UE), o czym świadczy dyslokacja dodatkowych sił, intensyfikacja ćwiczeń, prepozycjonowanie sprzętu i uzbrojenia na całej wschodniej flance NATO, wsparcie dla członkostwa Szwecji i Finlandii w Sojuszu, a także ostatnio podpisanie umów o współpracy obronnej USA z tymi dwoma państwami oraz Danią, a wcześniej z Norwegią (zakłada możliwość dyslokacji żołnierzy, dostęp do baz morskich, lotniczych, poligonów, garnizonów etc.). W przypadku konfliktu umożliwia to dostęp Stanów Zjednoczonych do infrastruktury tych państw. Nadal funkcjonuje również program European Deterrence Initiative (na który od 2015 r. wydano ok. 35 mld dolarów). Z drugiej strony, Stany Zjednoczone mierzą się z wieloma problemami wewnętrznymi (zalew niekontrolowanej migracji, problemy społeczne), skąd wynika kontestacja dotycząca pomocy wojskowej dla Ukrainy (szczególnie w obliczu wątpliwości co do skali korupcji w tym kraju) oraz celowości  angażowania się Ameryki w konflikty, których sens trudno objaśnić amerykańskiemu podatnikowi. Do tego doszła konieczność większego wsparcia dla Izraela w konflikcie z Hamasem (od wybuchu konfliktu koszt zaangażowania Stanów Zjednoczonych wyniósł ok. 1,6 mld dolarów), perspektywa konfrontacji na wielu poziomach z Chinami – by wymienić tylko najważniejsze. Nie ma zatem wątpliwości, że „powrót Trumpa” będzie oznaczał nie tylko powrót do haseł koncentracji zainteresowania przede wszystkim na Ameryce, ale również odejście od bezwarunkowego poparcia dla wspierania Ukrainy w walce z Rosją. Należy mieć naturalnie na względzie to, iż retoryka kampanii wyborczej jest z oczywistych przyczyn zaostrzona, choć akurat w przypadku tej kandydatury nie należy się spodziewać znaczących modyfikacji po wygraniu przez Trumpa wyborów.

Warto też zauważyć, iż dodatkową osią sporu pomiędzy ewentualną administracją Trumpa a UE (a w szczególności Niemcami, które w ostatnim okresie zwiększyły wolumen BIZ w Chinach) będzie właśnie „kwestia chińska”. O ile od czasu wybuchu wojny w Ukrainie administracja Joe Bidena stara się prowadzić politykę mającą na celu zapobieżenie większemu zaangażowaniu się Chin we wspomaganie Rosji oraz złagodzenie presji na Tajwan, to trudno oczekiwać, że podobną politykę balansowania będzie prowadził Trump.

Ostatnie inicjatywy UE, które mają na celu ograniczenie możliwości przedsiębiorstw chińskich w zakresie nabywania obiektów infrastruktury krytycznej na terenie UE czy dostępu do wrażliwych danych, a jednocześnie intensywne relacje handlowe UE z Chinami i brak zainteresowania choćby łagodną wersją „decouplingu” – na pewno spotkają się z ogromną kontestacją ze strony przyszłej administracji.

Wśród czynników obiektywnych należy zwrócić uwagę na fakt, iż nawet w Stanach Zjednoczonych środki na armię lądową (wciąż kluczową w prowadzeniu działań zbrojnych) uległy ostatnio okrojeniu, a środki na wojska specjalne mogą ulec cięciom nawet do 20 proc. Wielu analityków ostrzega również, że ustawienie priorytetów w finansowaniu tych domen, które skupiają się wyłącznie na obronie powietrznej, przeciwrakietowej, A2/AD i zdolnościach cyber nie jest dobrym kierunkiem. Jako że gwarantem bezpieczeństwa wielu państw europejskich (w tym Polski) są wojska USA, debata ta powinna być bacznie śledzona, gdyż dofinansowanie jednostek, które mogą być w razie konfliktu dyslokowane na wschodniej flance, jest dla państw tej flanki kwestią żywotną. Dodatkowo ostatnie informacje o wystrzeleniu na orbitę nowego, antynuklearnego systemu walki w kosmosie z satelitami amerykańskimi skłoni Stany Zjednoczone do podwyższenia inwestycji w, powołane zresztą przez Trumpa, siły kosmiczne (US Space Force), co może się odbić na budżecie alokowanym na siły konwencjonalne.

Skłonność nowej administracji amerykańskiej do wspierania Europy w sensie militarnym może zostać dodatkowo obniżona poprzez sprzeczne sygnały płynące ze „świata analityki i wywiadu”. Z jednej strony mamy do czynienia z bardzo alarmistycznymi sygnałami świata wywiadowczego (Norwegia, Dania, Estonia), z drugiej obiektywne dane, które pokazują coraz gorszą kondycję rosyjskiej gospodarki. Mimo iż utraciła ona głównych odbiorców swojego eksportu (do 2021 r. UE oraz USA i Wielka Brytania stanowiły rynek dla ponad 60 proc. jej dóbr), nadal jest w stanie funkcjonować na dość dobrym poziomie, głównie dzięki zwiększeniu eksportu surowców do państw takich jak Chiny czy Indie (Rosja stała się ostatnio głównym dostawcą ropy na rynek chiński, a w 2022 r. Indie zwiększyły dziesięciokrotnie import ropy z Rosji). W 2023 r. Rosja podwoiła także swoje wydatki na obronę (do 100 mld dolarów) i zapowiedziała istotne wzmocnienie swojego kompleksu przemysłowo-obronnego. Z drugiej strony – Rosji nie udało się powstrzymać ucieczki firm zagranicznych (ok. 1000) oraz kapitału na ogromną skalę (ok. 253 mld dolarów do czerwca 2023 r.), a także odpływu wykwalifikowanej siły roboczej (specjalistów IT, branży motoryzacyjnej, lotniczej)[9]. Rosja ponosi ogromne straty na froncie ukraińskim, zarówno ludzkie, jak i materialne, a amerykańskie źródła, w odróżnieniu od europejskich, twierdzą, że modernizacja sił zbrojnych Rosji cofnęła się o ok. 18 lat[10].

 

 

Rekomendacje dla polskiej prezydencji:

  • W 2023 r. rozpoczął się zainicjowany przez Charlesa Michella proces konsultacji międzyrządowych w sprawie agendy strategicznej UE na lata 2024–2029. Polska powinna wziąć aktywny udział w formułowaniu tej agendy i podjąć starania, by sformułowane priorytety dla polskiej prezydencji znalazły w niej jak największe odzwierciedlanie.
  • Polska jako państwo o jednym z najwyższych w Unii poziomów nakładów na obronę (3,9 proc. PKB) i bardzo dynamicznej polityce modernizacji sil zbrojnych jest szczególnie predestynowana do tego, by proponować efektywne rozwiązania w zakresie kształtowania agendy strategicznej. Doskonałym forum do konsultacji takich idei, zanim trafią one do dyskusji na szersze forum unijne, jest reaktywacja prac Trójkąta Weimarskiego. W 2025 r. Polska może stać się jedną z „lokomotyw” dalszego rozwoju wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony, proponując określone inicjatywy. Jedną z nich może być pogłębiona dyskusja z Francją (ale także z pozostającą już poza UE Wielką Brytanią, która jednak współpracuje z UE w różnych domenach) na temat budowy w UE filaru odstraszania nuklearnego, które siłą rzeczy w UE bazowałoby głównie na zdolnościach francuskich.
  • Pomimo wagi „sprawy ukraińskiej” dla bezpieczeństwa UE (i NATO) warto zaznaczyć, że motywem polskiej prezydencji nie powinna być jedynie kwestia wojny na Ukrainie (oraz jej członkostwo w UE i projekty odbudowy). Należy podkreślać, że trudno dziś wyobrazić sobie ewentualną przegraną Rosji bez konsekwentnej polityki unijnych sankcji i dostarczania pomocy Ukrainie – Polska powinna np. naciskać na to, by wszystkie przedsiębiorstwa, które znajdują się na terenie UE, a trafiły na listy sankcyjne, zostały przejęte przez podmioty z UE. Nierzadko są to firmy, których produkt może zasilić np. krajowe przemysły obronne. Mobilizowanie państw UE do dalszej pomocy i przyjmowania kolejnych pakietów sankcji powinno naturalnie pozostać kwestią priorytetową, ale nie może skonsumować całej agendy przygotowanej na polską prezydencję. Należy przy tym rozważyć propozycje nałożenia sankcji lub zwiększenie presji politycznej na wszystkie państwa, które wspomagają Rosję w prowadzeniu wojny – Iran, Korea Północna, a także do pewnego stopnia Chiny i Indie. Do tego presja na państwa, które nadal w sposób niekiedy nieświadomy zasilają Rosję pod względem technologicznym (np. Japonia, Tajwan).
  • W związku z alarmistycznymi analizami dotyczącymi ewentualnych zamiarów ataku konwencjonalnego ze strony Rosji na któreś z państw UE, gros wysiłków polskiej prezydencji powinien się zatem koncentrować na mobilizowaniu państw UE do zwiększania wysiłków w zakresie wzmacniania jej zdolności obronnych. Sprawą absolutnie priorytetową będzie wdrożenie przyjmowanej aktualnie nowej strategii UE (EDIS) dotyczącej europejskiej bazy techniczno-przemysłowej – The EU’s Defence Technological and Industrial Base (EDTIB) – która zakłada m.in. zwiększenie nakładów na przemysł obronny, zwiększenie produkcji w sferze zbrojeń, wspólną akwizycję itp. Należy mieć świadomość, że utrzymanie produkcji na zadowalającym poziomie oraz nowe inwestycje będą wymagały coraz większych gwarancji rządowych ze względu na obawy przemysłu dotyczące podejmowania inwestycji, które mogą zostać wstrzymane w przypadku zakończenia wojny. Polska, we współpracy z wybranymi partnerami (np. joint ventures z Francją), powinna optować przede wszystkim za wdrożeniem tych inicjatyw, które nakierowane są na zwiększenie mocy produkcyjnych w dziedzinie amunicji.
  • UE powinna również dążyć do skonsumowania możliwości, jakie otwiera przed nią w tym zakresie przyjęta w grudniu 2023 r. pierwsza strategia przemysłu obronnego USA. Zakłada ona ściślejszą współpracę z sojusznikami, ułatwienia w procedurach FMS, większą otwartość na wymianę technologiczną, rozszerzenie bazy dostawców dla sił zbrojnych USA itp.
  • Jako jedne z narzędzi pozyskania funduszy na obronę polska prezydencja może wskazać ustanowienie pilotażowego programu Funduszu Obywatelskiego UE (EU Defense Citizens Trust Fund) oraz w przypadku zgody państw na jego utworzenie – jego szeroka promocja, zachęcająca obywateli UE i przedsiębiorstwa rezydujące na terenie UE do dobrowolnych wpłat na akwizycję uzbrojenia. Fundusz ten zasilałby European Defence Fund, w którym do 2027 roku przewidziano jedyne 8 mld euro na obronę. Wpłata roczna 100 euro tylko od każdej osoby fizycznej zatrudnionej na terenie UE (ok. 200 mln osób) pozwoliłaby dysponować dodatkowym budżetem 20 mld euro na obronę, a to pozwoliłoby na zakup dodatkowych np. ok. 200 myśliwców rocznie. To 1/6 tego, czym dzisiaj dysponują kraje UE. Warto w tym kontekście zauważyć, iż koszty prowadzonej przez UE polityki klimatycznej wyliczono na ponad 600 (!) euro od każdego obywatela UE. Polska powinna optować za tym, by wydatki na te dwa cele były bardziej zrównoważone.
  • Jako kraj o relatywnie rozbudowanym systemie obrony przeciwrakietowej i dużym doświadczeniu polskich ekspertów i przemysłu zbrojeniowego w tym zakresie, Polska powinna rozważyć przystąpienie do inicjatywy European Sky Shield. Mimo podnoszonych argumentów, iż polski system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej jest dużo bardziej rozbudowany niż „raczkująca” inicjatywa unijna, Polska może uczestniczyć w programie w charakterze obserwatora, aby mieć świadomość trendów i kierunków rozwoju tego programu, a także dzielić się własnymi doświadczeniami w tym zakresie. Pozostając poza inicjatywą, Polska nie będzie w stanie nadawać tonu w jednej z najważniejszych domen.
  • Kolejnym z priorytetów w zakresie polityki obronnej powinna być stała presja na uzupełnianie zdolności w zakresie amunicji. Obecnie Federacja Rosyjska, której przedsiębiorstwa zbrojeniowe przestawiono na tryb produkcji wojennej, jest w stanie wyprodukować ok. 10 razy więcej amunicji niż cała UE. Istotna jest tu również budowa „suwerenności technologicznej” UE i zmniejszanie uzależnienia technologicznego od Stanów Zjednoczonych i Chin, szczególnie w obszarze KET (key enabling technologies) oraz zapobieganie przejmowania przedsiębiorstw (oraz naukowców) w tej domenie przez podmioty pozaeuropejskie.
  • Polska powinna zgłosić również szereg inicjatyw dotyczących stworzenia w UE „tarczy cybernetycznej”. Konieczność jej stworzenia została już zgłoszona przez wielu polityków i ekspertów. Tarcza ta powinna powstawać w ścisłej kooperacji z NATO, które w ostatnich latach znacznie podwyższyło swoje zdolności w tym zakresie.
  • Ze względu na ograniczone zasoby, Polska powinna optować za jak najściślejszą współpracą Unii Europejskiej z NATO w zakresie budowania zdolności obronnych. Dobrym tego przykładem jest np. współpraca Szwecji, Finlandii, Danii i Norwegii nad stworzeniem wspólnej eskadry myśliwców i podwyższanie interoperacyjności. Marnotrawienie środków finansowych w obecnej sytuacji coraz bardziej realnego zagrożenia ze strony Rosji jest absolutnie nieracjonalne. Poza tym, jak pokazały ostatnie dwa lata, skoordynowane i harmonijne działanie obydwu organizacji przyniosło doskonałe efekty i dało pożądany efekt synergii w procesie wspierania Ukrainy w jej wysiłku wojennym.
  • Polska powinna zwiększyć presję na realizacje projektów kluczowych z punktu widzenia obrony wschodniej flanki UE/NATO. Należą do nich projekty takie jak: EU Military Mobility. Mimo ambitnych celów przyjętych w roku 2017, bariery biurokratyczne i niedostateczne finansowanie wciąż czynią ten projekt daleki od ideału.
  • Nie tylko wojna na Ukrainie, ale również pandemia COVID-19 pokazały, jak istotne jest posiadanie określonych zasobów (wojskowych, medycznych) i niezależność w tym zakresie od państw spoza UE (szczególnie z Chin). Do istniejących już inicjatyw należy zaproponować nowe, które stopniowo będą, przynajmniej w zakresie zasobów krytycznych (półprzewodniki, mikroprocesory), uniezależniać UE w szczególności od Chin. Należy mieć świadomość, że w przypadku jakiejkolwiek konfrontacji z Rosją, Chiny ponad wszelką wątpliwość wesprą tą ostatnia, a scenariusz odcięcia UE od pewnych zasobów krytycznych (np. antybiotyki, sprzęt medyczny produkowany w Chinach, ale także kluczowe w produkcji zbrojeniowej metale ziem rzadkich), są bardzo prawdopodobne.
  • Jednym z ważniejszych motywów dla polskiej prezydencji powinno być również przeciwdziałanie rosyjskiej dezinformacji. W ciągu ostatnich kilku lat UE znacząco poprawiła swoje możliwości w tym zakresie (zbudowano kodeks dobrych praktyk, stworzono „rapid alert system”, uruchomiono stronę EUvsDisinfo, nawiązano współpracę z dziennikarzami, NGO-sami, stworzono East Stratcom Force dla partnerów ze wschodu itp.), jednak nadal budżet (11 mln euro w 2021 r. – budżet ten jest połączony z wydatkami na komunikację strategiczną) oraz zasoby ludzkie skierowane do pracy na tym odcinku są daleko niewystarczające. Dodatkowo, wątpliwości budzi fakt, że UE w zasadzie nie współpracuje z największymi platformami mediów społecznościowych w likwidowaniu kont propagujących rosyjską (i chińską) dezinformację. Mimo wielu wysiłków witryna EUvsDisinfo nie jest powszechnie znana, a informacje na temat dementowania treści dezinformujących docierają do opinii publicznej w sposób bardzo ograniczony. Polska powinna optować za stworzeniem odrębnej instytucji (wydzielonej z EEAS), z odrębnym budżetem, która angażowałaby do współpracy osoby o „największych zasięgach” w mediach społecznościowych w danym państwie tak, by kluczowe informacje docierały do jak największej rzeszy odbiorców. Oprócz budowy zdolności defensywnych (dementowanie/debunking fałszywych informacji), UE powinna zbudować również zdolności ofensywne, gdyż umiejętność tworzenia własnej narracji i narzucenia tonu w międzynarodowej debacie publicznej będzie w najbliższym czasie kwestią kluczową dla odwrócenia negatywnego trendu dominacji rosyjskiej narracji w różnych dziedzinach życia politycznego i społecznego.

 

Przypisy:

[1] Russia to double military presence along Nato border, Estonia warns, https://www.ft.com/content/1ec23623-31b3-446d-aa8b-b60684f44cc9 .

[2] NATO’s Stoltenberg warns Europe against going it alone on defence | Reuters

[3] Dane za eda.europa.eu

[4] Question Time: State of Play – Ammunition Plan for Ukraine, November 2013, https://www.europarl.europa.eu/RegData/etudes/ATAG/2023/754602/EPRS_ATA(2023)754602_EN.pdf

[5] Patrz raport Boston Consulting Group – “The Defense Innovation Readiness Gap Series: Realizing Partnership Potential, na: https://web-assets.bcg.com/69/20/de3cb78e4dcf97193594d79019d9/bcg-msc-defense-innovation-readiness-gap-series-realizing-partnership-potential.pdf

[6] Kolejnym ciekawym przykładem jest projekt Odin’s Eye II (satelitarne systemy wczesnego ostrzegania), realizowany przez konsorcjum kilkudziesięciu firm z wiodąca rola niemieckiej OHB System AG. Także Finlandia produkuje obecnie 5 razy więcej amunicji w porównaniu do roku 2022 i ma ambicje stać się jednym z największych producentów amunicji w Europie.

[7] Wywiad z Arminem Pappergerem, szefem Rheinmetall dla BBC:  Europe needs a decade to build up arms stocks, says defence firm boss – BBC News.

[8] Prezydencja Polski w UE. Andrzej Duda wskazał priorytety naszej polityki – Wiadomości – polskieradio24.pl

[9] G. Śleszyńska, Rosja pada pod ciosem zachodnich sankcji, Obserwator Finansowy z 11 maraca 2023 r.

[10] Reuters, 13 grudnia 2023r., U.S. intelligence assesses Ukraine war has cost Russia 315,000 casualties -source, https://www.reuters.com/world/us-intelligence-assesses-ukraine-war-has-cost-russia-315000-casualties-source-2023-12-12/

Inne wpisy tego autora