Politycy szczęścia nie dają

Doceniasz tę treść?

W minionych wiekach elity rządzące nadały ludowi wolność kosztem swojego wpływu. Dziś kolejne pokolenie przynosi im pod drzwi pałaców wartości, o które walczyły poprzednie generacje.

W ubiegłym miesiącu pisałem optymistycznie. Żyjemy w najlepszych czasach w historii Rzeczypospolitej. Nie będę więc już nikomu na czas karnawałowy psuł humoru. Nie tylko Polska, ale cała ludzkość też ma się dobrze. Przeciętna i przewidywana długość życia osiąga rekordy. Pomimo ciągle wybuchających wojen czy lokalnie zdestabilizowanych politycznie regionów, żyjemy jako gatunek w najbezpieczniejszych czasach w dziejach. Obecne czasy są jednocześnie pełne dobrobytu. Kapitalizm oraz liberalny światowy rynek pomogły wyprowadzić z ubóstwa i prymitywnego bytu miliardy ludzi. Jednocześnie większość demokratycznego świata cieszy się w zasadzie niczym nieskrępowaną wolnością. Możemy wyznawać religię, jaką chcemy lub nie wyznawać jej wcale i nie grożą nam za to żadne konsekwencje. Przynajmniej za naszego życia. Nikt nas ani naszych dzieci z tego, ani z żadnego innego powodu nie uczyni niewolnikami.

Pomimo całego rozprzestrzeniającego się przez świat dobrobytu i wolności, szczególnie w świecie zachodnich demokracji, tamtejsze społeczności wydaje się, że chciałyby oddać z powrotem całe jej połacie. I to nie na rzecz byle kogo. Ale władzy. W minionych wiekach elity rządzące nadały ludowi wolność kosztem swojego wpływu. Dziś kolejne pokolenie przynosi im pod drzwi pałaców wartości, o które walczyły poprzednie generacje.

Cały felieton można przeczytać TUTAJ.

To, o czym felietonie dla Forum Polskiej Gospodarki pisze Piotr Palutkiewicz można przeczytać także w książce Bena Shapiro „Prawa strona historii”.

Inne wpisy tego autora

Nie zgrzeszmy zaniedbaniem

Uderzenie w gotówkę to nie tylko uderzenie w nasze kieszenie z tytułu opłat i prowizji na rzecz instytucji finansowych. To także podkopanie fundamentów naszej wolności

Inflację głównie napędzają politycy

– NBP realizuje swoją politykę monetarną i to, czego nie można odmówić prezesowi Glapińskiego to to, że przewidział wysokość inflacji na koniec roku. Pamiętamy przecież