Przez dynamiczny wzrost płacy minimalnej brakuje motywacji do tego, by pracować efektywniej

Doceniasz tę treść?

Wraz ze wzrostem średniego wynagrodzenia w naszym kraju mamy do czynienia także ze wzrostem wynagrodzenia minimalnego. I ta minimalna pensja rośnie szybciej, niż średnia, co oznacza, że w ostatnich latach pod wpływem wielu czynników poziom wynagrodzenia minimalnego dynamicznie wzrastał, goniąc wynagrodzenie przeciętne – mówił Piotr Palutkiewicz w programie „Biznes Polska” Telewizji Republika. – Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze mocne związki zawodowe w ostatnich latach naciskały na rząd, który wprowadził hojne polityki socjalne, społeczne i chętnie ustępował potrzebom społecznym. Konsekwencje tego nie są jednak tylko pozytywne, bo choć faktem jest, że te osoby zarabiające płacę minimalną odczuwają podwyżki, to mamy też do czynienia z rosnącymi kosztami pracy, co oznacza, że konkurencyjność naszej gospodarki może być osłabiona. Po drugie trzeba pamiętać, że jest to swego rodzaju sztuczne wywołanie podwyżek płac. W momencie, kiedy rosną wynagrodzenia najniżej zarabiających, te osoby zarabiające lepiej też żądają podwyżek, gdyż ta luka się pomniejsza. Gdy pracodawcy nie stać już na dalsze podwyżki, szczególnie dla tych, którzy zarabiali lepiej, dochodzi do tego, że osoby te nie widzą sensu w tym, by lepiej się starać, kształcić, rozwijać, skoro i tak zarabiają niewiele ponad wynagrodzenie minimalne, które jest zapisane w ustawie. Dochodzi więc do tego, że na rynku pracy obserwujemy ostatnio brak motywacji do tego, aby dalej zwiększać swoje kompetencje czy pracować efektywniej. Taka sytuacja pojawia się w wyniku zbyt dynamicznego podnoszenia poziomu pracy minimalnej – dodaje.

Całą rozmowę można obejrzeć TUTAJ.

Inne wpisy tego autora