Polska potrzebuje elektrowni atomowej niczym tlenu

Doceniasz tę treść?

Jeszcze kilka miesięcy temu można było z wyrazami politowania pośmiać się z fanatyków poprzedniej władzy, którzy twierdzili, że nowa władza będzie realizować w Polsce politykę innych krajów. Jeszcze bardziej bawiły napisy w Telewizji Polskiej: „Für Deutschland”. Komedia w końcu się skończyła, a nastąpiły nowe rządy.

Nagle zabawne „Für Deutschland” przestaje być śmieszne, a w przestrzeni publicznej mamy coraz więcej chęci do porzucania istotnych projektów infrastrukturalnych. Prawdopodobnie dni Centralnego Portu Komunikacyjnego są policzone, pod znakiem zapytania stoi również terminal przeładunkowy w Świnoujściu.

Gdy myślisz, że projekt elektrowni atomowej jest nienaruszalny i niepodważalny, wtedy dostajesz strzał w tył głowy – projekt elektrowni atomowej staje pod znakiem zapytania. Teraz komedianci od „Für Deutschland” mogą powiedzieć: A nie mówiłem!, strasząc nas wizją tego, że prąd w Polsce będzie tylko z niemieckich wiatraków. W tej sytuacji nawet emisja przez TVN serialu „Czarnobyl” wydaje się podejrzana i nie wiadomo czy nie służy do podburzania nastrojów społecznych.

Nie ma możliwości, aby Polska jakkolwiek funkcjonowała w Unii Europejskiej bez transformacji energetycznej. Nadchodzące lata przyniosą narastanie presji klimatycznej spowodowanej europejskim Fit for 55. Zakłada on neutralność klimatyczną Unii Europejskiej do 2050 roku, natomiast do 2030 roku zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. względem 1990 roku.

Elektrownia atomowa nie jest politycznym wymysłem, ale koniecznością, która musi nastąpić. Funkcjonowanie Polski w „Zielonym Ładzie” Unii Europejskiej jest nierealne do spełnienia w obecnych warunkach. Samo utrzymanie elektrowni węglowej w Bełchatowie kosztuje nas 1,2 mln zł na godzinę funkcjonowania w ramach Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS).

Projekt elektrowni atomowej powinien być ponadpartyjnym celem numer jeden w zakresie infrastruktury. W tym przypadku panuje również ogólnonarodowa zgoda na realizację tego projektu, mało tego – rośnie nawet dla niego poparcie.

Jeszcze w 2020 roku 62,5 proc. Polaków popierało budowę elektrowni atomowej w Polsce, dziś według Urzędu Regulacji Energetyki i Pracowni Badań Społecznych może być to nawet 70 proc. Polaków. Podstawą tego zdecydowanie była znacząca podwyżka cen prądu w ostatnich latach. Natomiast sama Polska mierzy się z najwyższymi cenami prądu w całej Unii Europejskiej.

Dziś ponad 75 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodzi z węgla. Owszem, można dawać pod rozwagę zasadność walki ze zmianami klimatycznymi, które wydają się nad wyraz przerośniętą formą. Jednakże jeżeli chcemy pozostać w Unii Europejskiej, to nie mamy odwrotu od transformacji energetycznej, a trudno będzie funkcjonować Polsce bez dostępu do europejskiego rynku. Nie mamy wyboru, musimy się transformować.

Plany powstania elektrowni atomowej nie są nowością, a dyskusja na jej temat toczy się od kilkudziesięciu lat. Ostatecznie w 1990 roku porzucono projekt elektrowni w Żarnowcu, a także tej w Klempiczu na terenie Województwa wielkopolskiego. Gdyby zostały one wybudowane, pozwoliłoby to na pokrycie 20 proc. całkowitego zapotrzebowania energetycznego Polski.

Projektów nie zrealizowano, a Polska zaczyna przypominać energetyczny skansen na mapie Europy. Swoje elektrownie atomowe mają nawet Rumuni i Bułgarzy, dlaczego nie mielibyśmy mieć jej w Polsce? Energia atomowa jest najtańszą i zarazem najbardziej wydajną formą pozyskiwania energii elektrycznej, która pozwoliłaby Polsce osiągnąć unijne cele klimatyczne.

Wielu komentatorów ekonomicznych zapomina o fakcie, że droga energia nie jest jedynie problemem dla gospodarstw domowych, ale dla całej gospodarki. Polska jest jednym z liderów w produkcji przemysłowej w Unii Europejskiej, nie da się długo utrzymać tego stanu rzeczy bez dostępu do niedrogiej energii elektrycznej dla przedsiębiorstw.

Widoczne jest to zwłaszcza w branżach energochłonnych. Chociażby w przypadku produkcji cementu, koszty energii mogą stanowić nawet 30 proc. całkowitego kosztu produkcji towaru. W takich warunkach trudno o rozwój gospodarczy i jakąkolwiek konkurencyjność.

Sam projekt elektrowni atomowej jest już teraz mocno spóźniony i wymaga przyśpieszenia, a nie zakopania go w czeluściach piekieł. Miejmy nadzieję, że przez władzę przemówi rozsądek i nie porzucą pomysłu, który jest niezbędnym do dalszego wzrostu gospodarczego Polski.

Inne wpisy tego autora

Nie mieszajmy maluchów ze średniakami

W obliczu rosnącej biurokratyzacji prawa i postępującej regulacji rynku przez UE niezbędne jest pojęciowe oddzielenie firm małych od średnich – mówi Cezary Bachański, ekspert rynku

Wolny rynek przegra z postępowym „liberalizmem”

Coraz częściej liberalizm zaczyna być odbierany jako pogląd światopoglądowy, a nie gospodarczy. Mianem liberałów zaczęliśmy nazywać osoby, które nie mają z nim wiele wspólnego, budując