[STANOWISKO] AI: Polska (i Unia) strzela sobie w kolano

Branża AI stanowi dla Polski olbrzymią szansę rozwojową ze względu m.in. na bardzo duży zasób świetnie wykształconych programistów. Niestety, Unia Europejska tworzy prawo, które może nasz kraj tej szansy pozbawić. Mowa o proponowanym uregulowaniu sztucznej inteligencji w ramach AI Act. Ale nie tylko. Do zduszenia rozwoju AI postanowił przyłożyć rękę także polski legislator, proponując szkodliwe przepisy przy okazji implementacji dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym (DSM). Warsaw Enterprise Institute stoi na stanowisku, że jest za wcześnie na tak daleko idące uregulowanie sztucznej inteligencji. Technologia ta jest jeszcze w powijakach, a przedwczesne regulacje mogą ją po prostu zabić.  

Marzenie o polskiej Dolinie Krzemowej w Polsce nie powinno pozostawać marzeniem na wieczność. W czasach rozwoju Sztucznej Inteligencji (AI) staje się ono coraz bardziej realistyczne. Rozwój tej technologii może odbywać się wyłącznie w oparciu o najlepszych speców komputerowych na świecie, a to Polska właśnie słynie z takich osób. Jak zauważa ekonomista Robert Kowalski w analizie Przeciwdziałanie negatywnym dla rynków IT i pracy regulacjom UE”, ChatGPT zbudowali „Polacy na emigracji w Dolinie Krzemowej”. Rozwijanie biznesu w Dolinie Krzemowej w oparciu o zatrudnionych tam ludzi jest jednak kosztowne, ale – na szczęście dla nas – w wyniku postępu technologicznego i popularyzacji pracy zdalnej, nie jest już konieczne. Dolinę Krzemową może zastąpić z powodzeniem taki kraj jak Polska. Wiele firm już to dostrzega. Mowa o takich koncernach, jak Amazon, Intel, NVIDIA, Google, czy Microsoft, ale będzie ich znacznie więcej, jeśli otoczenie prawne i podatkowe biznesu w Polsce w końcu się poprawi. Stabilność prawna plus szeroki zasób mózgów do pracy to idealne warunki dla rozwoju biznesu technologicznego.

Problemem są jednak nowe pomysły regulacyjne. Planowana regulacja Sztucznej inteligencji w formule AI Act wprowadza silne ograniczenia w to, które technologie oparte na AI mogą być rozwijane w oparciu o podział rozwiązań AI na kategorie ryzyk – od minimalnego po dopuszczalne. Szacuje się, że w ciągu pierwszych 5 lat od wejścia regulacji w życie europejska gospodarka straci w jej wyniku ok. 31 mld euro, a największy ciężar wdrażania przepisów spadnie na najmniejsze przedsiębiorstwa. Biorąc pod uwagę fakt, że jednocześnie w UE wdraża się inną bardzo kosztowną regulację (raportowanie ESG) [CZYTAJ NASZ RAPORT], można spodziewać się silnego spadku stopy inwestycji i produktywności oraz dalszego marazmu, jeśli chodzi o poziom innowacyjności europejskich gospodarek. 

To jednak, że internet i nowe technologie stały się w ostatnich latach przedmiotem szczególnej troski i obaw urzędników w Brukseli, a więc i nadprodukcji przepisów, to tylko jedno oblicze wspomnianego problemu. Innym jest lokalna wytwórczość państw narodowych przy okazji implementacji unijnych przepisów. Implementacja ta ma z natury rzeczy kaskadowy charakter. Jedna dyrektywa czy regulacja to zmiany w kilkudziesięciu lokalnych aktach prawnych. Np. wdrożenie RODO w Polsce przełożyło się na zmiany w 162 ustawach. Problem w tym, że urzędnicy bardzo swobodnie określają sposoby tejże implementacji, wprowadzając zupełnie zbędne i zazwyczaj szkodliwe przepisy dodatkowe. 

W kontekście rozwoju AI, w projekcie ustawy mającej wdrażać dyrektywę DSM (o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym) znajduje się przepis, który może silnie ograniczyć bądź uniemożliwić użycie eksploatacji danych i tekstów do „tworzenia generatywnych modeli sztucznej inteligencji”. Jak wyjaśnia mec. Zbigniew Okoń w tekście „TDM, sztuczna inteligencja i projekt nowelizacji prawa autorskiego”, „proces uczenia maszynowego sieci neuronowej wymaga zgromadzenia danych treningowych, ich wstępnego przetworzenia, przetworzenia na postać zrozumiałą dla sieci neuronowej, a następnie przeprowadzeniu stosownych obliczeń”. Jeśli dostęp do danych treningowych na terenie Polski zostanie utrudniony, to firmy rozwijające AI w ogóle nie będą rozważać naszego kraju jako potencjalnej lokalizacji dla swojej działalności.

Warsaw Enterprise Institute stoi na stanowisku, że nie należy regulować technologii będących dopiero w początkowej fazie rozwoju i wpływać regulacyjnie na kierunki tego rozwoju. AI powinna być regulowana w ramach obowiązującego prawa, a ewentualne uregulowania powinny być wprowadzane dopiero wtedy, gdy technologia osiągnie dojrzały, skomercjalizowany wymiar. W innym wypadku UE grozi zapóźnienie, Polska zostanie pozbawiona szans rozwojowych, a na pędzie regulacyjnym Europy skorzystają inne kontynenty. 

Inne wpisy tego autora

O przyszłości gotówki w naszym kraju zdecydują Polacy

W związku z postępem technologicznym, globalna rewolucja finansowa premiuje płatności bezgotówkowe. Ograniczanie fizycznej gotówki w obiegu gospodarczym jest niestety regulacyjnie wspierane przez polityków. Eksperci, którzy