Gospodarka
25 lat wolności – można było lepiej, ale inaczej?
04.06.2014

O tak fundamentalnej sprawie jak odzyskanie niepodległości, nie wspomnę. Wspomnę za to, że jak pokazuje nasza historia, ilekroć byliśmy pod zaborami czy pod jakąś okupacją, to kraj był bezlitośnie eksploatowany i nie było żadnych warunków do rozwoju.

Ten brak poszanowania dla naszej niepodległości mnie przeraża, smuci i martwi. Wielu ludzi oddało za nią życie, wielu dużo dla niej poświęciło – a znaczna część z nas nie potrafi tego uszanować. Żeby nie było wątpliwości za takich uważam zarówno tych, którzy wypisują te brednie o rzekomej tragedii która nas spotkała w 1989 roku po obaleniu komuny i te sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem opinie, że żyjemy w jakiś strasznym strasznym kraju, jak i tych którzy podjęli haniebną decyzje o państwowym pogrzebie z honorami dla Jaruzelskiego.

Byłem (i jestem) zwolennikiem negocjacji z komunistami w 1989 roku i uważam, ze opozycja podjęła wówczas słuszną decyzje. Ocenianie tego ex post, z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy jest zupełnie absurdalne. Wówczas kraj był w rozsypce i elementarna odpowiedzialność nakazywała, żeby nie zawalił się całkiem, no i bagatela – był Związek Radziecki. I nie było najmniejszej gwarancji jak zareaguje.

Nie było wówczas chętnych – i bardzo słusznie – do ryzykowania życia dziesiątek, a może setek tysięcy ludzi, „bo nam się wydaje”, że ruskie czołgi nie wjadą. „Nam się wydaje” – to trochę za mało. Te „nam się wydaje” polskich elit w czasie IIWŚ niepotrzebnie, zupełnie za nic kosztowało życie kilkuset tysięcy Polaków i bardzo dobrze, że uznano że nie będzie więcej bezmyślnego szafowania polską krwią.

Zupełnie odrębną rzeczą jest, że ten pakt trzeba było zerwać po wyjściu wojsk sowieckich z Legnicy i rozpadzie ZSRS, ale to już odrębna historia.

W miarę sprawnie przeprowadziliśmy też zmiany ustroju gospodarczego. Fundament pod to stworzyła tzw. Ustawa Wilczka, która dała impuls do stworzenia sektora MSP. Sektor ten powstał w zasadzie od zera i z niczego – bez kapitału, banków, środków łączności, infrastruktury – stworzył 6 milionów miejsc pracy, wchłaniając ludzi z padających socjalistycznych molochów.

Dzisiaj jest to sektor na którym stoi polska gospodarka – 67% PKB, ¾ miejsc pracy i 99,8% wszystkich firm. W 1989 roku – nie było go w ogóle.

Sukcesem była też prywatyzacja, Żeby nie dopuścić do powstania oligarchii, jak w Rosji czy na Ukrainie, rząd zdecydował się na szybka i błyskawiczną prywatyzacje sektorów rozproszonych, tak żeby nikt nie próbował ich „konsolidować”. Natychmiast je sprzedano, unikając w ten sposób powstania mafii czy oligarchii na większą skalę.

Sektory skoncentrowane postanowiono częściowo zostawić w rękach państwa, a częściowo sprzedać Zachodowi. Innego wyjścia nie było – bo w Polsce nie było po prostu kapitału. Próba „sprzedawania” tego w Polsce, skończyłaby się tym samym co w Rosji i na Ukrainie – oligarchią, trzęsąca krajem i generalnie niskim poziomem życia obywateli.

Można było lepiej, ale inaczej? Wątpię. Zresztą w podobny sposób radziły sobie z tym wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Historia przyznała im rację. Startując z podobnego poziomu po 25 lat są zupełnie w innej epoce, niż kraje postsowieckie, które zarówno sektory skoncentrowane, jak i w znacznej części rozproszone sprzedały, a w zasadzie rozdały swoim koleżkom tworząc klany, mafie i oligarchie.

I tutaj też odrębną kwestią jest kiedy Polska powinna zmienić swoją doktrynę gospodarczą, z ustawiania warunków prowadzenia działalności gospodarczej pod zachodnie (i polskie) korporacje na rzecz rodzimych sił wytwórczych. Nie zrobiono tego, co uważam za duży błąd. Niestety, tkwimy w tym błędzie.

Nie zmienia to faktu, że mamy Niepodległą Rzeczpospolitą – niedoskonałą, mającą wiele wad, w której należy wiele zmienić – ale z której należy się cieszyć, bo w ciągu ostatnich 250 lat niczego lepszego niż minione 25 lat nie mieliśmy.

Ale, ale… rządowa propaganda jest nieco irytująca. Może to tylko taki styl rocznicowych obchodów (oby) ale można odnieść wrażenie, że rządzący uważają to co jest za cos najlepszego, co jest możliwe i w zasadzie mamy Rzeczpospolitą urządzoną w najlepszy sposób.

Nie mamy.

Przed nami wiele wyzwań w zakresie państwa, bezpieczeństwa, gospodarki i demografii. I rozwiązanie tych spraw powinno być zadaniem na najbliższy czas – może tylko nie na kolejne 25 lat, bo większość rzeczy w zakresie państwa czy gospodarki można wręcz zrobić z dnia na dzień, bo są to działania bezinwestycyjne – wystarczy zmienić złe, skomplikowane i wrogie prawo.

Ogólnie jednak powinniśmy postawić sobie jakiś Wielki Zuchwały Cel. Wielkim celem Polski w nadchodzącej dekadzie powinno być dorównanie w poziomie zamożności bogatym krajom Zachodu, a konkretnie, żeby poziom życia w Polsce był wyższy niż średnia w najbogatszych w 10 krajach EU czy coś podobnego – np. Polska w 5 najbogatszych krajów UE.

To jest realne i jesteśmy w stanie tego dokonać, jeśli:

1. Dokonamy gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości – przede wszystkim w zakresie szybkiego rozstrzygania sporów poprzez przejęcie przez sądownictwo gospodarcze procedur z sądownictwa arbitrażowego, podziału spraw na „małe”i „duże” i prowadzenie tych pierwszych wg bardzo uproszczonej procedury, prowadzenia spraw dzień po dniu i inne. Sprawy te były wielokrotnie artykułowane przez nasz Związek i proponowaliśmy konkretne rozwiązania.

2. Zmienimy dominującą doktrynę gospodarczą – z wspierania wielkich korporacji, na wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw i polskiej wytwórczości. Przede wszystkim chodzi tutaj o to, żeby tworzone prawo było dostosowane do realiów działania małych i średnich firm. W minionym 25- leciu polski ustawodawca tworzył prawo adekwatne dla działania korporacji. Należy stworzyć również uproszczone prawo dla mikro i małych firm – właściwie w większości obszarów. Nie chodzi nam o żadne, zaburzające konkurencję i w efekcie szkodliwe – finansowe wspieranie sektora MSP – chodzi wyłącznie o prawno-instytucjonalne warunki działania.

3. Wyrzucenie do kosza i napisanie od nowa ustawy o działalności gospodarczej, kodeksu pracy, ordynacji podatkowej a przede wszystkim ustawy o VAT. Szczególnie ta ostatnia nie nadaję się już do jakiegokolwiek poprawiania. Nie tylko przytłaczająca większość przedsiębiorców ma gigantyczne problemy z jej właściwą interpretacją i nigdy w zasadzie nie wie czy jej przestrzega, ale dodatkowo w sposób stały i ciągły umożliwia ona grupom przestępczym dokonywanie przestępstw karuzelowych, wobec których Państwo jest bezsilne. Ustawy podatkowe powinny przestać faworyzować wielkie korporacje i firmy międzynarodowe, które w zasadzie w tej chwili nie płacą żadnych podatków i cały ciężar utrzymania Państwa spoczywa na barkach sektora MSP.

4. Zmianę struktury opodatkowania. Radykalne obniżenie podatków obciążających pracę i uzupełnienie ubytków z tego tytułu z podatków konsumpcyjnych i kapitałowych, które są mniej szkodliwe dla gospodarki. Propozycje w tym zakresie przedstawialiśmy wielokrotnie.

5. Przeprowadzenie reformy finansów publicznych poprzez (a) racjonalizację wydatków publicznych, (b) likwidację przywilejów branżowych z minionej epoki, (c) zlikwidowanie zbędnych tytułów płatniczych. Doprowadzenie w przeciągu dekady do stanu, w którym rząd wydaje tylko tyle ile jest w stanie zebrać z podatków (poza sytuacjami nadzwyczajnymi i wojną).

6. Faktyczne zrównanie obywatela i przedsiębiorcy w sporach z organami państwowymi i rozstrzyganie wszelkich sporów przez sprawne sądy. Będzie to możliwe do realizacji pkt. 1, kiedy to w tzw. małej sprawie przedsiębiorca będzie mógł uzyskać rozstrzygnięcie sporu w terminie 2- 3 tygodni, jak to w tych sprawach dzieje się np. w USA. Ponadto jest to najskuteczniejsza droga do poprawy jakości pracy urzędów administracji państwowej.

Tylko silna gospodarka jest w stanie zapewnić wysoki poziom życia obywatelom oraz srodkina zapewnienie im bezpieczeństwa zewnętrznego. Ustawy i polityczne deklaracje nam armii nie sfinansują.

Cezary Kaźmierczak

Fot. archiwum