1 Maja – Klątwa Partii Bezrobotnych
Cezary Kaźmierczak 28.04.2015

Biegająca po mieście lewicowa trzódka prezentuje się coraz zabawniej. W swej istocie zaczynają przypominać różnych niegdysiejszych baronów i hrabiów, którzy gdy umierała epoka agrarna starali się w Anglii wymusić prawo, które karałoby chłopów, którzy od nich uciekali do powstających fabryk .

Biedactwa nie zauważyły, że zaczęła się nowa epoka i nic jej nie powstrzyma. Podobnie jest z panami Leszkiem Milerem, Piotrem Dudą, Janem Guzem i pozostałymi, którzy odmawiają przyjęcia do wiadomości informacji, że również w Polsce, era przemysłowa odeszła i dalszej walki klas już nie będzie. Choćby nie wiem jak głośno się jej domagali. Choć rączka świerzbi. Klasa robotnicza zamiast iść na wiece i klasowo się ścierać – bierze szóstkę piwa, grilla, wędkę, wsiada do Skody i jedzie z kolesiami ryby łowić. Często już nie pod Warszawę, a do Norwegii, tanimi liniami za 79 złotych w obie strony.

To co wiele lat temu dostrzegł Blair czy Schroder, a mianowicie że grupa docelowa wyparowuje, okazało się za trudne dla polskich „lewicowców”, którzy zamiast w fakty, woleli wierzyć we własna propagandę. I zamiast znaleźć nową klientelę, jak tamci, woleli pieścić ormowców oraz wierzyć w deklaracje małej garstki młodych oportunistów.

Skutki widać gołym okiem. Biadolenie w mediach, że lewica nie ma bądź nie umie wyłonić lidera. I to jest rzekomo problem – czyli brak kontaktu z rzeczywistością w dalszym ciągu jest bardzo głęboki, bo lewica liderów ma aż nadto – lewica nie ma wyborców, a nie liderów. Wyborcy są na rybach w Norwegii lub na piwie z kolesiami w pubie.

Generalnie to nawet przecież nie jest ich wina. Świat się zmienił. Skończyła się era przemysłowa, żyjemy w erze technologicznej i wielkoprzemysłowa klasa robotnicza u nas już nie wróci. Lewica padła ofiarą klątwy Partii Bezrobotnych – wszyscy znaleźli robotę i w związku z tym roboty partyjnej nie ma już komu robić. Jedyną ich winą jest to, że niczym baronowie i hrabiowie, sprzed ponad 100 lat, nie chcą tego dostrzec, zajęci zaklinaniem rzeczywistości.

Piszę o tym dlatego, że 1 maja znów usłyszeliśmy bajkę o świecie, który nie istnieje oraz różne czary-mary, które mają politykom dać wyborców, a związkowcom członków. Głównym czary-mary jest powtarzanie haseł o „lewicowej wrażliwości” z czego nic nie wynika. Nic. Trust me. Nikt w to nie wierzy, łącznie z tym którzy te hasła głoszą.

Rzecz jasna w dużych firmach potrzebne związki zawodowe, tyle że dużych firm tyle co kot napłakał. W Polsce to około 4400 firm (zatrudnienie powyżej 250 osób). Dużo za to małych i praca etatowa w zaniku. To nie jest kwestia czy mi się to podoba czy nie – to są fakty. Osobiście też bym wolał, żeby jak w stabilnej erze przemysłowej ludzie zaczynali pracę w tej samej firmie, w której będą odchodzić na emeryturę. Tyle, że ery przemysłowej już nie ma. Podobnie jak wcześniej agrarnej. Jestesmy w erze technologicznej.