500 plus dla potrzebujących wsparcia, czyli głos samobójcy z ZUS
Jerzy Wysocki 09.06.2020

Paweł Wojciechowski, to główny ekonomista ZUS, oraz były minister finansów i wiceminister spraw zagranicznych. Człowiek więc poważny i jeszcze profesor. Otóż Wojciechowski w wywiadzie dla portalu money.pl, zapytany o kwestię waloryzacji świadczenia 500 plus, powiedział – Uważam, że zamiast podnosić 500 plus, lepiej adresować do tych, którzy faktycznie go potrzebują, czyli rodzin o niższych dochodach. To świadczenie nie wszystkim się należy, powinny je otrzymywać dzieci mniej zamożnych rodziców.

 

Głosząc taką tezę, profesor Wojciechowski albo jest politycznym samobójcą, albo dostał intratną propozycję wysokiego stanowiska w renomowanej, światowej firmie od ubezpieczeń, albo po prostu mówi prawdę, bo tak ma w zwyczaju. Niezależnie od wariantu, dobrze mu życzę.

Dawno, dawno temu, u zarania współczesnych demokratycznych ustrojów, Alexis de Tocqueville głosił: „Demokracja skończy się wtedy, kiedy rząd zauważy, że może przekupić ludzi za ich własne pieniądze”. Tę prostą prawdę wprowadziło z sukcesem Prawo i Sprawiedliwość. Kupowało kolejne grupy wyborców: rodziców (500 plus, wyprawka plus), młodych (mieszkanie plus), starych (darmowe leki, 13 i 14 emerytura). Wszystko to bez żadnego ograniczenia, bezmyślnie, rozrzutnie, nieskutecznie.

Paweł Wojciechowski nie idzie tak daleko w krytyce projektu 500 plus, być może chce ocalić głowę. Zwraca jednak uwagę, że programy socjalne powinny być z sensem. Tak odbieram jego wypowiedź. Moje kilkanaście wpisów na blogu WEI o tym, że 500 plus w obecnej postaci sensu nie ma, były komplementowane tylko przez moich nielicznych liberalnych kolegów.

Już dawno pogodziłem się z faktem, że Polska musi być socjalistyczna. Nie będę się kopać z europejskim, ideologicznym koniem. Pozostaje korekta, o której mówi Paweł Wojciechowski. Tyle razy pisałem, że jak rozdawać, to z głową. Pisałem o koledze, prezesie dużej firmy, który opieprzył sekretarkę, że mu nie powiedziała o tym, iż jeszcze tysiaka może dostać (ma dwójkę dzieci). Pisałem o koledze, który ma full kasy i publicznie ogłosił, że te 500 złotych nie starcza mu na szampan Don Perignon.

Od tylu lat piszę, że założenia programu 500 plus, czyli demografia, wzrost dzietności, nie mają sensu. Bo to nie działa. W ubiegłym roku widełki śmiertelności i narodzin były największe od 30 lat. Fiasko prokreacji. Rządzący widząc to, zmienili narrację. Demografia pod dywan, likwidujemy strefę ubóstwa. I tu prawda, została ograniczona. Inna sprawa, ile poszło na wódę, wino z siarką i samochód jeszcze jeżdżący.

Od tylu lat piszę, że transfery socjalne muszą być dedykowane. Wiem, że to trudne. Wymagające aparatu urzędniczego, rozpoznającego pisemne i e-mailowe wnioski. Tak, to procedura, gdzie będą dodatkowe koszty i typowe nadużycia. Ale czyż teraz ich nie ma?