500 złotych na… niemowlę
Jerzy Wysocki 20.11.2015

Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską – twierdził święty Augustyn. Także w polityce, konsekwencja trwania w błędzie prowadzić może do piekła. Nawet jeśli błąd był zamierzony, popełniony z wyborczej kalkulacji. Nawet, a raczej tym bardziej. Źle, że obecnie rządzący obiecywali wszystkim wszystko, ale jeszcze gorzej, jeśli swoich obietnic będą chcieli dochować.

Nie będę sumować zobowiązań obecnego Prezydenta i obecnie rządzącej partii. Łącznie oscylują wokół kwot kosmicznych, kompletnie nierealnych, o czym sami wiedzą doskonale. Zapomnijmy. Spuśćmy zasłonę milczenia nad mankamentem demokracji, która premiuje świętego Mikołaja i uznaje głosy dzieci za ważne. Do dzieci wrócimy, najpierw seniorzy.

Pierwszy do świętego Augustyna nawiązał Prezydent Andrzej Duda: – jest sprawą oczywistą, że jeśli ktoś decyduje się przejść na wcześniejszą emeryturę, to otrzyma emeryturę niższą. – wyznał z rozbrajającą szczerością autor ustawy skierowanej jeszcze do poprzedniego sejmu. Nie jestem pewien, czy wyborcy Prezydenta traktowali tę sprawę za oczywistą…

Druga w kolejce do starożytnego filozofa, premier Beata Szydło podzieliła się wątpliwościami, czy 500 zł na dziecko powinno dotyczyć rodzin zamożnych. Słuszna wątpliwość. Wątpliwości kolejne, to czy bonus na dziecko, to likwidacja zasiłku rodzinnego i ulgi podatkowej. Jeśli tak, to kwota znacząco stopnieje. Podobno Beata Szydło w dzieciństwie chciała być astronomem i malowała księżyc. Powrót do ziemskich realiów to dobry kierunek lotu.

Tekst w „Rzeczpospolitej” – ekonomiści, eksperci i politycy podpowiadają rządowi, co zrobić by dotrzymać złożonych obietnic i nie zrujnować finansów publicznych. Zgodnie twierdząc, że strony przychodowej budżetu państwa nie da się szybko wyczarować.

A więc 500 złotych na dziecko ok, ale trzeba zdefiniować, kto to jest dziecko. Pada propozycja, że dziecko to istota ludzka do trzeciego – czwartego roku życia, czyli istota w wieku przedszkolnym. Wszystko można zdefiniować z korzyścią dla siebie i budżetu. Nie jestem pewien, czy wyborcy PiS swoje pięcioletnie dzieci traktują za osoby dorosłe…

Idąc dalej, możemy uznać, że chodzi o niemowlęta lub dzieci w okresie prenatalnym. Darmowe leki dla starszych seniorów pod warunkiem świadczenia dozgonnej pracy i odprowadzania składki na darmowe leki. Cofnięci emerytalnie będą mogli nadal pracować by nie umrzeć z głodu za jakieś 120 złotych.

Słuchajmy świętego Augustyna, duchowego przodka protestantyzmu a więc chrześcijańskiego wyznania, które z pracy a nie z cudów wywodzi dobrobyt. Cuda zostawmy świętemu Mikołajowi, i dzieciom które czekają na prezenty z nieba. Dzieciom do 3- 4 roku życia.

Błądzenie jest rzeczą ludzką… Życzmy więc rządowi sprytnego niespełnienia wszystkich wyborczych obietnic. Dla dobra rządu, państwa i pozornie obdarowanych.