Akt wojny – długiej wojny
Tomasz Wróblewski 14.11.2015

Skoordynowany atak w kilku miejscach Paryża, z użyciem rozmaitej broni, technik i najwyraźniej różnych grup bojowych i z niezliczoną liczbą zabitych, są najkoszmarniejszym wydarzeniem we Francji od II Wojny Światowej. Tym bardziej zrozumiała jest reakcja rządu mobilizującego wojska, wprowadzającego stan wyjątkowy w całym kraju.

W czasach terroru, cyberataków i zielonych ludzików,  trudno jest o jedną definicję  aktu wojny. I nawet jeżeli można było mieć wątpliwości w przypadku poprzednich brutalnych zamachów w Paryżu, czy Londynie, to dziś przekaz  był najbardziej klarowny jak można sobie wyobrazić. Francji – Europie, nam wszystkim wypowiedziano wojnę. Nie ważne czy kulturową, czy religijną. To już nie są  spontaniczne wybuchy nienawiści.

Podobnie jak we wrześniu 2001 roku,  uderzenie było  pieczołowicie przygotowaną operacją. Termin, miejsca i nawet efekt psychologiczny – rozłożone w czasie egzekucje, wszystko zostało przygotowane tak żeby zostawić jak największe piętno i siać przerażenie po Europie. To różni wojnę od  sporadycznych ataków,  wybuchów szaleństwa. Ta kampania terroru  jest częścią większej całości, planu, celu polityczno – religijnego i wreszcie długodystansowej kampanii wojennej.

Agresja państwa Islamskiego w Syrii, Iraku, sztucznie podsycana migracja ludności z Bliskiego Wschodu i Afryki, nawet jeżeli nie stanowią  jednego ciągu wydarzeń, to chcąc nie chcąc składają się na całość. Coraz poważniejsze zagrożenie wewnętrzne większości Zachodnich państw nasyconych nową, niezidentyfikowaną falą uchodźców, zmultiplikowane jest brakiem strategii imigracyjnej, brakiem ochrony granic i politycznie poprawnym paraliżem. Strachem przed  traktowaniem uchodźców jako systemowe zagrożenie dla naszej cywilizacji.

Tajemnicze państwo ISIS, tak jak zdołało podbić znaczące terytorium Syrii, ale i kontrolować połacie państw, czy choćby społeczności w całej Afryce Północnej, jest równie aktywne w Europie. Często są to już ludzie urodzeni w Londynie czy Paryżu i wbrew wszystkim kanonom Zachodniej kultury,  gotowi ginąć w imię zgładzenia kultury i państwa w którym dorastali i się kształcili.

Ta wojna, w równym stopniu, toczy się  za granicami Europy jak i w jej wnętrzu. Uczyni ją to wyjątkowo trudną, pewnie jedną  z najtrudniejszych jakie nasza cywilizacja  musiała  kiedykolwiek prowadzić. I pewnie ceną  będą daleko  idące wyrzeczenia dla samych Francuzów. Francja będzie zmuszona pożegnać się Traktatem z Schengen i przywrócić kontrolę na granicach. To jak wiele naszych wolności zdołamy na koniec ocalić, zależeć będzie o determinacji i konsekwencji działań wszystkich państw Unii. Czasem może nawet wbrew dotychczasowej,  daleko posuniętej, kulturowej wyrozumiałości.

***
Tekst ukazał się we WPROST

Fot. Mark Bridge/ na lic. Creative Commons/ flickr.com