Bajka o żabie i PSL
Cezary Kaźmierczak 09.07.2014

Sytuacja nr 1: wrzucamy żabę do wrzątku. Żabie się to nie podoba i wyskakuje.

Sytuacja nr 2: wrzucamy żabę do letniej wody. Żabie się to podoba. Miło jest. Podgrzewamy. Żaba rozanielona. Woda zaczyna się gotować, a poten wrzeć. Żaba nie ma już siły wyskoczyć i się ugotowała. Była żaba.

PSL miał opinię partii pragmatycznej, dobrze dbającej o swoje interesy, potrafiącej przewócić krzesło kiedy przestaje się opłacać.

Ale mam wrażenie, że 7 lat leniwego piastowania posadek, bardzo ją uśpiło. Jak żabę z letniej wody. Nie ma już siły wyskoczyć.

Obrona Sienkiewicza może PSL bardzo dużo kosztować. Pohukiwania wicepremiera, że ma się wszystko wyjaśnić, bo jak nie, to… są dość słabawe.

Z moich rozmów z ludźmi na wsi i w małych miastach, a trochę ich przeprowadziłem, wynika, że największym dla nich szokiem z afery taśmowej, jest język elit władzy. Nie tak sobie większość z nich Pana Ministra wyobrażała. Czy będzie to miało, jakiś decydujący wpływ nad urną wyborczą – nie wiem. Ale pływanie PSL w tej sprawie coraz bardziej przypomina leniwą żabę i może to być dla tej partii bardzo niebezpieczne.

Pisze to z troską i bez ironii. W wielu sprawach jest to bowiem partia zdrowego rozsądku, jak choćby w sprawie podatku dochodowego na wsi, który byłby dla Polski nieszczęściem, bo zwyczajnie biurokracja zniszczyłaby i zdegradowała do reszty polską wieś. Już nawet pomijam, że podatek rolny to jedyny dobry podatek w Polsce (tani w poborze, prosty i nie do uniknięcia) – wpływy z tego podatku byłoby znacznie mniejsze od kosztów jego poboru, co niestety różnym ideologicznym szaleńcom, zdaje się w ogółe nie przeszkadzać. Gnębić ludzi, żeby gnębić!

Jest taż kilka innych waznych spraw, których ta partia pilnuje. Wielka szkoda zatem byłaby, gdyby dała się ugotować, bo od 7 lat jest tak miło i przyjemnie i nie ma siły z garnka wyskoczyć.